Komu Euroliga, a komu NBA? Wybieramy potencjalne transfery koszykarzy z obu lig

Zobacz również:Bezdomny dzieciak znalazł swoje miejsce w NBA. Jak Jimmy Butler stał się liderem
Vasilije Micic
Fot. Luca Sgamellotti/Euroleague Basketball via Getty Images

Transferom koszykarskim rzadko towarzyszy podobny splendor co ruchom w piłce nożnej. W NBA, jeśli dochodzi do grubej transakcji, spada ona jak grom z jasnego nieba. Są jednak zawodnicy, dla których najlepsza liga świata przestaje mieć miejsce. Gry mogą szukać między innymi w Eurolidze, z której najlepsi mogą powędrować w odwrotnym kierunku.

Najwięcej o ruchach do NBA mówi się w kontekście zawodników wybranych w drafcie. Wszyscy liczymy, że Jeremy Sochan zostanie wybrany wysoko i będziemy mogli oglądać go w solidnym zespole. Mniej popularną drogą dostania się jest transfer po dobrym sezonie w Europie. Ci, którzy w Eurolidze spędzili wiele lat, często trafiają za ocean z myślą spełnienia dziecięcego marzenia. Nie mogą ot tak liczyć na bajońskie zarobki. Ba, czasem muszą dokładać do interesu, wykupując stary kontrakt.

NBA to miejsce, w którym gra kilkuset zawodników. Nie oznacza to, że każdy jest gwiazdą. Zawodnicy szerokiego składu dostają czasem po kilka minut na mecz, co nie sprzyja rozwojowi. Często przychodzi moment, gdy kluby nie widzą ich nawet w takiej roli. Wtedy trzeba rozglądać się za grą za granicą.

Przygotowaliśmy listę siedmiu nazwisk, które mogą zmienić miejsce zamieszkania. Czterech z nich ostatni sezon spędziło w Eurolidze. Reszta rzadziej lub częściej biegała po parkietach najlepszej ligi świata. Koszykarze z Europy są na fali wznoszącej. Przeważnie rozgrywali solidne sezony, które sprawiły, że mogą liczyć przynajmniej na kontynuację gry na dobrych warunkach w obecnym miejscu. Ci z NBA chcą się odbudować, bo nie dostawali zbyt wielu szans do gry.

1
VASILIJE MICIĆ

Ostatni klub: Anadolu Efes Stambuł

Uważa się go za najlepszego obrońcę świata poza NBA. Micić to gwiazda Euroligi. W sezonie 2020/2021 to on rządził w najlepszych rozgrywkach Europy, zdobywając nagrodę MVP sezonu zasadniczego oraz Final Four. W minionych rozgrywkach Efes ponownie triumfował, a wychowanka Mega Basketu Belgrad znów nagrodzono nagrodą dla najlepszego zawodnika turnieju finałowego.

Serba w 2014 roku wybrali w drafcie 76ers. Ekipa z Filadelfii w 2020 roku oddała prawa do zawodnika Oklahoma City Thunder. To oni sprawują piecze nad zawodnikiem w Stanach, co sprawia, że pole manewru Micicia jest ograniczone. Organizacja nie kwapi się z jego zakontraktowaniem, a jeśli już o tym myślała, to widziała go w charakterze członka szerokiego składu. A to on się nie godził. Więcej o dyskursie Micicia pisaliśmy w kwietniu.

Thunder mocno zyskali na latach wielkich sukcesów zawodnika. Dziś prawo do Serba może stanowić kartę przetargową w dyskusjach transferowych. O ile OKC mogą faktycznie nie widzieć dla niego ważnego miejsca, o tyle w NBA może się znaleźć ktoś, kto chciałby Micicia u siebie w zespole. Rozgrywający może również pozostać w Stambule. Shane Larkin przedłużył kontrakt, a przed kilkunastoma dniami Efes zakontraktował Willa Clyburna, MVP Final Four z 2019 roku. Dodając do nich 28-latka, Ergin Ataman miałby z kim walczyć o trzecie mistrzostwo Euroligi z rzędu.

2
TOMAS SATORANSKY

Ostatni klub: Washington Wizards

Nazwisko Czecha jest dobrze znane polskim kibicom. Jego pierwszym klubem w NBA był Washington Wizards, gdzie występował z dobrym kolegą, Marcinem Gortatem. Wcześniej nabrał euroligowego doświadczenia w Barcelonie, gdzie w sezonie 2015/16 rzucał średnio po dziewięć punktów na mecz, dodając do tego po cztery asysty.

Wizards wybrali go w 2012 roku z 32. pickiem w drafcie. W stolicy USA przeważnie odgrywał rolę zmiennika, lecz zdarzały się okresy, w których często występował w startowej piątce. Po trzech sezonach, w 2019 roku wylądował w Chicago, gdzie zaliczył życiowy okres. Nadal jednak mowa tu o średniej 9,9 punktów, 5,4 asyst i 3,9 zbiórek na mecz.

Czech nie powtórzył już takich wyników. W ostatnim sezonie zwiedził trzy kluby. Najpierw trafił do Nowego Orlenanu, później zagrał jeden mecz w San Antonio, a na koniec wrócił tam, gdzie zaczęła się jego przygoda w NBA. Zapytany przez czeskie media w ubiegłym miesiącu o przyszłość, rozgrywający stwierdził: „Nie będę jeszcze niczego oficjalnie komentować, mogę tylko powiedzieć, że zarówno Europa, jak i NBA są w grze. Zostawiam sobie więcej czasu na ostateczną decyzję”.

3
ELIE OKOBO

Ostatni klub: ASVEL Lyon-Villeurbanne

Okobo wrócił w ubiegłym sezonie do Europy po trzech latach pobytu w Stanach Zjednoczonych. Trafił tam jako 31. wybór w drafcie Phoenix Suns. Zespół z Arizony zwrócił na niego uwagę po świetniej grze w Elan Bearnais Pau-Lacq-Orthez. Tam jako młody talent brylował, rzucając w Pro A po blisko czternaście punktów na mecz. Odnosił także sukcesy z młodzieżową kadrą Francji.

Obrońca nigdy w NBA nie zrobił kariery. W mizernych wówczas Suns z dozą spokoju liczyli na jego rozwój. Trzyletni kontrakt o wartości sześciu milionów dolarów nie obciążał zbyt mocno salary cap. Przez dwa pełne sezony w Arizonie rozegrał 108 spotkań, w których średnio rzucał po niecałe pięć punktów na mecz. Przed powrotem do Europy zahaczył jeszcze o Long Island Nets, filię Brooklynu w G League.

Decyzja o związaniu się z ASVEL-em okazała się trafiona. Francuz otrzymał od T.J.-a Parkera duże zaufanie i pierwszy skład. Obrońca początkowo grał fenomelnalnie, lecz w środku sezonu złapał zniżkę formy. Mógł liczyć na wsparcie, przez co z czasem znów zaczął dobrze się prezentować. Miniony sezon to średnia 14,5 pkt na mecz w Eurolidze i 13,2 w Pro A. W lidze francuskiej nadal toczy się rywalizacja. ASVEL gra w finale z AS Monaco. Mówi się, że zespół rywali, obok klubów NBA, jest opcją, którą 24-latek mocno rozważa.

4
VLATKO CANCAR

Ostatni klub: Denver Nuggets

Reprezentacja Słowenii to nie tylko Luka Doncić i Goran Dragić. To także między innymi Vlatko Cancar. Na igrzyskach olimpijskich w Tokio skrzydłowy rzucał po blisko trzynaście punktów na mecz, będąc ważnym elementem układanki Aleksandra Sekulicia.

Cancar od 2019 roku gra w Denver Nuggets (wybrali go z 49. numerem w drafcie 2017). Wcześniej pokazał się z dobrej strony w Mega Baskecie i San Pablo Burgos. Trzy sezony w klubie z Kolorado nie przyniosły mu zbyt wielu szans do zabłyszczenia. Do tej pory wystąpił tylko w siedemdziesięciu meczach sezonu zasadniczego i siedmiu w play-offach. Nigdy nie przebił średniej 4,3 pkt/mecz, choć trzeba przyznać, że nie dostawał zbyt wielu szans gry. Dwukrotnie przenoszono go do filii Nuggets w G League.

Denver to dziś czołowa drużyna Konferencji Zachodniej, której twarzą jest inny Europejczyk, Nikola Jokić. Progres zespołu nie pociągnął za sobą zbyt wielkiego rozwoju Cancara, jeśli chodzi o rywalizację w NBA. Obycie w najlepszej lidze świata uczyniło z niego jednak lepszego zawodnika pod względem indywidualnym. Euroliga byłaby dobrym miejscem do weryfikacji jego umiejętności.

5
TYLER DORSEY

Ostatni klub: Olympiakos Pireus

Amerykanin reprezentujący Grecję na arenie międzynarodowej przez trzy lata dobrze zaznajomił się z Euroligą. Najpierw spędził dwa sezony w Maccabi Tel Awiw, by w ubiegłym roku trafić do Pireusu. W Olympiakosie był drugim najlepszym strzelcem za Aleksandyrem Wezenkowem, skrzydłowym wybranym do All-Euroleague First Team. Obaj panowie wydatnie przyczynili się do drugiego miejsca w fazie zasadczniej. Finalnie rozgrywki skończyli na czwartym miejscu.

Dorsey wie, co to znaczy gra w NBA. Po dwóch latach na uczelni Oregon, z 41. numerem w drafcie 2017 sięgnęli po niego Hawks. W Atlancie spędził dwa lata, gdzie nie potrafił się przebić, pomimo występów przez kilkanaście minut na mecz. Trafił na moment do G League, a w 2019 roku wylądował w Memphis. Rozegrał końcówkę sezonu, gdzie notował najlepsze liczby, lecz ostatecznie nie dało to nowego kontraktu.

Obrońca z Olympiakosem związał się roczną umową, która wygasa po tym sezonie. W poprzednich latach miał zwyczaj „testowania” rynku NBA, to jest sprawdzania, czy ktoś sięgnie po niego jako po wolnego agenta. Nieoficjalnie mówi się jednak o pozostaniu w Grecji przynajmniej na kolejny sezon.

6
IGNAS BRAZDEIKIS

Ostatni klub: Orlando Magic

W życiu skrzydłowego znajdziemy wiele państw. Urodził się w Kownie, ale szybko wraz z rodzicami wyemigrował do Stanów, by wreszcie zakotwiczyć w Kanadzie. Reprezentował ten kraj w rozgrywkach juniorskich, lecz w maju ubiegłego roku odzyskał litewski paszport. Zadeklarował, że chętnie występowałby dla kraju urodzenia w rozgrywkach seniorskich. Szansa debiutu nastąpi już wkrótce, bo 23-latek znalazł się w kadrze na najbliższe mecze towarzyskie i eliminacyjne.

Wychowanie za oceanem sprawiło, że do NBA trafił przez college (Michigan). Spędził tam tylko rok. Grał dobrze, otrzymując nominacje do najlepszego zespołu pierwszoroczniaków. Kings wybrali go dopiero z 47. numerem, po czym oddali do Knicks. Tam brylował, ale w Lidze Letniej. Gdy przyszło już do sezonu regularnego najlepszej ligi świata, praktycznie nic nie grał. Często trafiał do filii klubu w G League. W sumie przez pierwsze dwa sezony (w Nowym Jorku, a także w Filadelfii i Orlando) wystąpił w zaledwie 22 meczach.

Ostatnie rozgrywki w Magic przyniosły podwojenie powyższej liczby. Grał jednak na two-way contract, co oznaczało lawirowanie pomiędzy NBA a G League. Średnia pięciu punktów na mecz na kolana nie powala. Brazdeikis może próbować szukać gry w Europie. Litewski paszport będzie sporym ułatwieniem. Kto wie, może zgłosi się po niego Żalgiris? Dla klubu z Kowna skrzydłowy stanowiłby duże wzmocnienie.

7
KOSTAS ANTETOKOUNMPO

Ostatni klub: ASVEL Lyon-Villeurbanne

Nazwisko dobrze znane i z mistrzostwem NBA w CV. Trzeci z grupy słynnych koszykarskich braci (jeśli chodzi o wiek) dorastał koszykarsko już w Stanach, po tym jak Giannis trafił do Milwaukee. Kostas dostał się do NBA jako ostatni zawodnik draftu 2018. Przez wszystkie lata gry był two-way playerem, który dostawał znikome szanse w najlepszej lidze świata.

W 2019 roku trafił do Lakers, gdzie w sezonie 2019/20 zagrał pięć spotkań. Choć nie pojawił się na parkiecie w finałach, to i tak oficjalnie może uważać się za mistrza NBA. Stał się pierwszym Grekiem z mistrzowskim pierścieniem. Giannis i Thanasis dołączyli do grona greckich czempionów rok później.

W ostatnim sezonie wylądował w Europie. Początkowo w ASVEL-u mocno błyszczał, przykrywając na moment złoty talent francuskiego kosza, Victora Wembanyamę. Z czasem dostawał coraz mniej minut, co w konsekwencji dało średnią 12,2 min/mecz (w Eurolidze i Pro A). Atutem Greka są warunki fizyczne, które cały czas legitymują go do amerykańsko-kanadayjskich rozgrywek. Inna sprawa – o której zbyt często się nie mówi – to nazwisko. Antetokounmpo to w NBA już niemal marka. Jeśli nic nie wyjdzie z powrotu, to Kostas cały czas ma alternatywę w postaci obecnego zespołu lub transferu do ojczyzny.

Co myślisz o tym artykule?

Podziel się lub zapisz
Podróżuje między F1, koszykarską Euroligą, a siatkówką w wielu wydaniach. Na newonce.sport często serwuje wywiady, gdzie bardziej niż sukcesy i trofea liczy się sam człowiek. Miłośnik ciekawych sportowych historii.
Komentarze 0
newonce.radio - Wciśnij play

newonce.radio

Wciśnij play