Kto jedzie po doświadczenie, a dla kogo liczy się wyłącznie złoto? Nasz ranking reprezentacji na Euro

Zobacz również:Piękne kulisy kadry Manciniego. 12 rzeczy, których dowiedzieliśmy się po serialu „Sogno Azzurro”
power ranking Euro
Graf. Michał Kołodziej

Wielka gra rusza już w piątek, a chrapkę na medal ma wiele drużyn. Mistrzostwa Europy przez najbliższy miesiąc rozpalać będą zmysły piłkarskich kibiców, dlatego zanim wszystko się rozpocznie, sprawdzamy siłę poszczególnych ekip. Prezentujemy Power Ranking Euro 2020 według newonce.sport.

Mistrzostwa Europy poszerzono od 2016 roku do 24 drużyn, co sprawia, że różnica poziomów jest większa niż dawniej. Jak zwykle jednak na turniej jedzie 6-7 drużyn, dla których liczy się tylko złoto, dlatego ciekawą zabawą jest ustalenie kolejności i sprawdzenie, kto rzeczywiście jest w stawce najmocniejszy, a kto jest outsiderem.

Nasi redaktorzy ułożyli swoje rankingi złożone ze wszystkich 24 ekip, bez wglądu w wybory innych. Z nich wyliczyliśmy średnie miejsc każdej reprezentacji i tak oto powstała zgodna kolejność, którą zobaczycie poniżej. Choć z tą zgodnością to może warto byłoby się wstrzymać – już po tym, jak wyszła nam ostateczna klasyfikacja nie brakowało pytań, jak to się stało, że drużyna A znalazła się nad drużyną B i trwały dyskusje.

O to jednak w całej tej zabawie chodzi i sami chętnie poznamy wasze zdanie. Tymczasem przejdźmy do rzeczy. Kolejność zespołów od ostatniego do pierwszego.

24
MACEDONIA PŁN.

Zdecydowany outsider Euro. Można wręcz zastanawiać się, czy to nie jest najsłabszy uczestnik mistrzostw Europy w historii. Tylko Łotwa z 2004 roku może „walczyć” o to miano z drużyną Igora Angelovskiego. Tylko u jednego z naszych redaktorów Macedończycy nie zajęli ostatniego miejsca. Ich szansą jest gra w najsłabszej grupie, gdzie trzecie miejsce jest osiągalne przy sprawieniu jednej niespodzianki przeciwko Austrii lub Ukrainie. Goran Pandew i spółka wyraźnie odstają od turniejowej stawki, ale wcale nie są w beznadziejnym położeniu.

23
FINLANDIA

U jednego z naszych redaktorów byli nawet na ostatnim miejscu, inni mieli Finów trochę wyżej, ale ostatecznie chyba zasłużenie wylądowali jako drudzy od końca. Podobnie jak dla piłkarzy z Macedonii, dla reprezentacji Finlandii to będzie debiut w dużym piłkarskim turnieju. Próżno tu szukać gwiazd dawnego pokolenia jak Jari Litmanen, Teemu Tainio, Mikkael Forssell, Petri Pasanen czy Sami Hyypiä. Wyróżnia się na pewno Teemu Pukki, który poprowadził z Emim Buendią Norwich City do awansu do Premier League, zdobywając 26 bramek w Championship. Są też Lukaš Hradecky czy Joel Pohjanpalo z Bundesligi, ale Finowie raczej cieszą się, że w ogóle zagrają na Euro niż nastawiają się na cokolwiek.

22
SŁOWACJA

Zespół trochę przypominający reprezentację Polski z czasów Pawła Janasa czy Leo Beenhakkera – trochę zawodników będących na kontraktach w zachodnich ligach, ale mających problemy z regularną grą, uzupełnionych piłkarzami z ekstraklasy i innych lig o podobnym poziomie. Zdolna młodzież, która rozjechała się po świecie, utknęła na ławkach rezerwowych. Bohaterowie mundialu w 2010 roku i Euro 2016, na których Słowacy wyszli z grupy, już się zestarzeli. Do tego selekcjoner nie miał wiele czasu, by sklecić z nich jednolitą grupę, bo przejął zespół dopiero zeszłej jesieni. Słowacy mają pojedyncze atuty, ale całościowo wydają się jedną z najsłabszych ekip w stawce.

21
SZKOCJA

Pokolenie kibiców wychowane na piłce w latach 70., 80., czy nawet 90. doskonale pamięta Szkotów z wielkich imprez, ale dla wielu, którzy zasiądą do oglądania tegorocznych mistrzostw, to będzie pierwsza okazja, by zobaczyć ich na turnieju tej rangi. Tartanowa Armia wraca po raz pierwszy od mundialu w 1998 roku i choć przywozi zespół złożony z solidnych ligowców z boisk ligi angielskiej i szkockiej, to w naszym rankingu ląduje blisko dna. Szkoci mają nietypowy dylemat, bo dwóch najlepszych zawodników w ich zespole to lewi obrońcy. Kieran Tierney zagra więc jako lewy z trójki stoperów, a Andy Robertson wystąpi na wahadle. Dalej selekcjoner Steve Clarke ma solidny wybór do pierwszej jedenastki, a gorzej jest z głębią. Z wyspiarskich ekip Szkoci lądują jednak najniżej z uwagi na zbyt mało gwiazd w ofensywie. Che Adams, John McGinn, Scott McTominay, John Fleck, Ryan Fraser i Stuart Armstrong to nazwiska znane fanom Premier League, ale świata nie zwojują.

20
WĘGRY

Są na fali wznoszącej, odkąd jest tam Marco Rossi to dużo lepsza reprezentacja niż dawniej. Widać to było w eliminacjach do mundialu i w Lidze Narodów. Widać to też po stylu gry, bo Węgrzy są dobrze wyszkoleni technicznie i nie boją się grać ofensywnie. Na ich niekorzyść działa piekielnie silna grupa i brak Dominika Szoboszlaia. Konkurencja w kadrze też nie jest za mocna, co pokazuje fakt, że na turniej nie jedzie żaden nominalny lewy obrońca. Obok mocnych nazwisk jak Willy Orban czy Peter Gulacsi z Lipska wciąż widać tam dużo graczy tamtejszej ligi.

19
WALIA

Półfinał Euro 2016 wciąż jest świeżo w pamięci kibiców reprezentacji Walii, ale na ten turniej Gareth Bale i spółka jadą z kilkoma znakami zapytania. Ryan Giggs stracił posadę przez problemy z prawem i Rob Page to selekcjoner tymczasowy. Na wyobraźnię działają nazwiska gwiazd – wspomnianego Bale'a, Aarona Ramseya czy nawet Daniela Jamesa z Manchesteru United – ale poza tym Walia to mieszanka młodości z piłkarzami z pogranicza Premier League i Championship. Nową falę reprezentują wspomniany James, Neco Williams z Liverpoolu, Ethan Ampadu, formalnie zawodnik Chelsea, Joe Rodon z Tottenhamu, David Brooks, Tyler Robert z Leeds i Harry Wilson, formalnie gracz Liverpoolu, który ma za sobą kolejny udany sezon na wypożyczeniu w drugiej lidze. Jeśli to pokolenie zagra na miarę swojego talentu, Walia może być wyżej niż na 19. pozycji. Na razie jednak to niewiadoma, bo nawet Bale, Ramsey i James, którzy mają być liderami, mają za sobą w dużej mierze nijakie sezony.

18
CZECHY

Nie jest to reprezentacja o takim potencjale kadrowym, jak zespoły z Euro 1996 i Euro 2004, które docierały kolejno do finału i półfinału, co wyraźnie widać po miejscu w naszym rankingu. Czesi przywożą na turniej raczej grupę piłkarzy solidnych, dobrze zorganizowanych, w której brakuje gwiazd. Za takie uchodzą Tomaš Souček i Vladimir Coufal z West Hamu oraz Patrick Schick z Bayeru Leverkusen. Już sam fakt, że król strzelców Ekstraklasy – nie ujmując niczego Tomašowi Pekhartowi – łapie się dziś do reprezentacji Czech pokazuje, że brakuje tu dawnego błysku. Ich nadzieją będzie ogranie Szkocji i wyjście z trzeciego miejsca, bo Anglia i Chorwacja wyraźnie przerastają drużynę Jaroslava Silhavego.

17
ROSJA

Od czasu ćwierćfinału mundialu na własnych boiskach sprzed trzech lat forma Sbornej spada. Zresztą trzeba pamiętać, że wówczas najlepszą ósemkę dało wyjście z grupy przed Egiptem i Arabią Saudyjską, a później wygrana w rzutach karnych z Hiszpanią. Teraz taki wynik będzie trudny do powtórzenia. Bolesna porażka 0:5 z Serbią na jesień czy przegrana z Bułgarią w ostatnim teście przed Euro nie napawają kibiców optymizmem. Stanisław Czerczesow to trener lubiący konkret, który będzie dopasowywał ustawienie swojej drużyny do rywali, ale jego zespół ma braki z tyłu. Po przejściu na emeryturę Igora Akinfiejewa po raz pierwszy od dawna znak zapytania jest w bramce. W ataku cała nadzieja opiera się na Artemie Dziubie, jednak brakuje tu takich kreatorów jakimi dawniej byli Andrij Arszawin czy Ałan Dzagojew. Rosja to duża niewiadoma, dlatego ląduje za kilkoma reprezentacjami, które mają większe indywidualności albo od lat potrafią wychodzić z grupy na turniejach.

16
SZWAJCARIA

Europejska gwarancja solidności. Drużyna bardzo rzetelna, trudna do pokonania, ale od lat pozbawiona błysku. Pełna solidnych międzynarodowych wyrobników, jednak niemająca dwóch-trzech liderów. Szwajcarzy mają zadziwiającą regularność wychodzenia z grupy wielkich imprez, jednak na żadnej nie są w stanie przebrnąć 1/8 finału. Trudno przypuszczać, by teraz było inaczej, skoro ich potencjalnie najlepsi zawodnicy mają za sobą bardzo przeciętny sezon.

15
AUSTRIA

Najbardziej bundesligowa drużyna w całej stawce. Aż 21 austriackich piłkarzy na co dzień grała w poprzednim sezonie w najwyższej lidze niemieckiej. To świadczy o tym, że Austriaków nie można lekceważyć, nawet jeśli zdecydowana większość tych zawodników nie występowała w najsilniejszych klubach. Ich atutem jest to, że spora część kadry przewinęła się na którymś etapie przez szkołę Red Bulla, więc zakładany przez Austriaków pressing wygląda często na bardziej zorganizowany niż zwykle w piłce międzypaństwowej. Z drugiej jednak strony, selekcjoner Franco Foda już przed turniejem był krytykowany za zbyt ostrożne nastawienie i niezadowolenie z niego zgłaszała część zawodników. Przypomina to trochę sytuację wokół Jerzego Brzęczka w Polsce. Tyle że austriacka federacja nie zdecydowała się Fody zwolnić. To grozi rozegraniem kolejnego turnieju poniżej ich potencjału piłkarskiego.

14
SZWECJA

Janne Andersson już piąty rok buduje reprezentację Szwecji na swoją modłę i widać, że ten kierunek się sprawdza. Już mundial w Rosji pokazał, że da się grać bez Zlatana i że system bez opierania się na jednym liderze może zbudować pewność siebie innych graczy. Szwecja w Lidze Narodów, mimo porażek, potrafiła rozegrać dobre mecze choćby z Francją. Ma dużo utalentowanej młodzieży jak Alexander Isak czy Dejan Kulusevski i graczy o uznanej marce w Europie w stylu Emila Forsberga i Victora Lindelofa. Trudno nam będzie przegonić ich w walce o drugie miejsce w grupie.

13
UKRAINA

Seniorska reprezentacja od kilku turniejów nie błyszczy, ale Ukraińcy zajmują w naszym rankingu miejsce blisko środka stawki z uwagi na duży potencjał. Niektórzy widzą w nich czarnego konia turnieju, ale jeśli masz środek pola Taras Stepanenko, Ołeksandr Zinczenko i Rusłan Malinowski, to możesz wierzyć w sukces. Potencjał wynika też z napływu świeżej krwi. Ukraińska młodzieżówka dwa lata temu zdobyła mistrzostwo świata do lat 20 i Andrij Szewczenko zrobił w kadrze nowe otwarcie. Jeśli suma talentu wypali i naszych wschodnich sąsiadów nie przytłoczy presja, mogą celować wyżej niż w samo wyjście z grupy.

12
POLSKA

Polska drużyna jest zawieszona pomiędzy różnymi półkami europejskiej piłki. Jej poszczególne elementy ciążą w stronę ścisłej czołówki, ale wciąż jest wiele takich, które ciągną drużynę w zupełną przeciętność. Do turnieju przystępujemy więc w lekkim rozkroku, który najlepiej oddaje fakt, że Paulo Sousa przegrał dotąd tylko jeden mecz, nieznacznie ulegając Anglii. Ale wygrał także tylko jeden, nie bez problemów ogrywając Andorę. Poprzednie turnieje kończyły się dla Polski rozczarowaniem, a teraz budowa drużyny narodowej wydaje się wyjątkowo rozgrzebana. Z drugiej jednak strony, indywidualnymi umiejętnościami, które w tym zespole na pewno są, da się nadrobić wiele braków.

11
DANIA

Cztery punkty zdobyte w meczach z Anglią w Lidze Narodów pokazują, że ten zespół rośnie i na Euro może wystrzelić. Duńczycy w eliminacjach do mundialu rozjechali Izrael, Mołdawię i Austrią. Ich atutem jest świetna defensywa i doświadczony, zgrany skład, w którym kręgosłup stanowią znani od lat Kasper Schmeichel, Simon Kjaer i Christian Eriksen. To zespół, który z 45 ostatnich spotkań przegrał ledwie jeden! Plusem jest również to, że wszystkie trzy mecze Duńczycy rozegrają na Parken w Kopenhadze, gdzie zbudowali niemal twierdzę.

10
TURCJA

Turcy w ostatnich latach wychodzili na najmocniejszych rywali z otwartą przyłbicą i najczęściej kończyli cali. Ograli Francuzów, zremisowali z Niemcami, głośno zrobiło się, gdy w marcu zmietli Holendrów. Nie ma w tym przypadku, bo trenerem znowu jest Şenol Güneş, czyli ten sam, który wywalczył brąz na mundialu w 2002 roku. Mówi się, że siła obecnej kadry jest większa niż tamtej. Kto wie, może Burak Yilmaz po wygraniu mistrzostwa z Lille w wieku 35 lat zostanie jeszcze gwiazdą Euro?

9
CHORWACJA

Wicemistrzów świata sklasyfikowaliśmy na dziewiątej pozycji, czyli czysto teoretycznie poza ćwierćfinałami, ale to też inna drużyna bez Ivana Rakiticia czy Mario Mandżukicia. Załapał się do niej nawet piłkarz Legii Warszawa, czyli Josip Juranović. Nieobliczalni Chorwaci mogą namieszać, jednak uznaliśmy, że w personaliach nieznacznie przegrywają z innymi zespołami – Modrić, Kovacić, Perisić czy Rebić nadal będą straszyć, ale przekonamy się, czy stać ich na podobny wynik, co w Rosji. Chorwaci to dla nas poważniejsza ekipa, niż choćby Duńczycy czy Turcy, którzy dopiero muszą potwierdzić zapowiedzi na czarnego konia, ale zarazem drużyna ciut gorsza od Holandii czy Niemiec. Mamy w pamięci Złotą Piłkę Modricia i finał rosyjskiego mundialu, ale aby skoczyć wyraźnie w hierarchii, należy potwierdzić swoją siłę turniej po turnieju.

8
HOLANDIA

Frank de Boer nie wniósł do tej kadry powiewu świeżości. Sieroty po Ronaldzie Koemanie grają słabo i nawet na papierze nie wyglądają na takich, których wrzucilibyśmy do worka faworytów, stąd pozycja tuż za wąską grupą największych kandydatów do medali. Niedawne lanie od Turków ewidentnie pokazało, że ta kadra wymaga zmian. Nie ma w niej „chemii”, kontuzjowanego Virgila van Dijka i zaufania kibiców, którzy chcieliby widzieć futbol bardziej widowiskowy, ale ten ciągle nie nadchodzi. Liczenie na Memphisa Depaya to trochę za mało.

7
NIEMCY

Klęska na mundialu w Rosji sprawiła, że Niemcy zdecydowali się na rewolucję, która dotknęła nie tylko personaliów, ale też sposobu gry. Joachim Loew porzucił grę atakiem pozycyjnym, którą szlifował przez większość czasu pracy z kadrą i która w 2014 roku dała mu mistrzostwo świata, na rzecz znacznie szybszego i bezpośredniego stylu. Na papierze, patrząc na same nazwiska, Niemcy powinni być zaliczani do głównych kandydatów do wygranej w turnieju, jednak trudno nie odnieść wrażenia, że w rewolucji nie ruszono najważniejszego klocka, czyli samego selekcjonera, który wydawał się w ostatnich trzech latach największym problemem tej kadry. Po mistrzostwach Europy Loew ustąpi miejsca Hansiemu Flickowi. Trudno nie odnieść wrażenia, że gdyby do tej zmiany doszło przed turniejem, Niemcy mieliby znacznie większe szanse na sukces.

6
HISZPANIA

Teoretycznie w obiegowej opinii Hiszpanie jadą na Euro z najgorszym składem personalnym od lat – w rzeczywistości Luis Enrique postawił na odmłodzenie kadry, graczy głodnych sukcesów, plastycznych i uniwersalnych. Takich, którzy rzucą wszystko, aby zaistnieć na scenie międzynarodowej. To nie są piłkarze ze ścisłej światowej czołówki, ale mają takie umiejętności. Mając w pamięci chociażby 6:0 z Niemcami czy Chorwacją, umieszczamy Hiszpanów na szóstym miejscu. Personalnie jednak nie mogą się równać z Francją ani Portugalią, a same nazwiska w Belgii, Anglii czy Italii wyglądają nieco bardziej sexy. Hiszpania będzie bazować na kolektywie, inteligencji taktycznej czy mocy trenera. Ale nie zabiera na turniej piłkarzy, których świat będzie się bał. Oni dopiero muszą wypracować swoją wartość, tak jak robią to ostatnio Marcos Llorente, Gerard Moreno czy Pedri.

5
WŁOCHY

Nieobecność na poprzednim wielkim turnieju zdecydowanie dobrze im zrobiła, bo zmusiła federację do wciśnięcia przycisku reset. A że pula talentów wciąż jest we włoskiej piłce całkiem spora, trzy i pół roku po przegranej walce o mundial w Rosji, Squadra Azzurra wraca na salony odmieniona, odświeżona i zwyczajnie lepsza. Roberto Mancini zbudował z niej efektowny, pewny siebie zespół, zrywający z tradycyjnymi włoskimi wartościami i dominujący tak chętnie, że jej grę czasem określa się jako „Tikitalia”. Dodatkowym atutem Włochów będzie, że przynajmniej część meczów na turnieju rozegrają jako gospodarze. Największy problem to obsada pozycji napastnika, gdzie nie widać żadnego piłkarza światowej klasy. Na pozostałych pozycjach ich jednak nie brakuje.

4
ANGLIA

Po półfinale mistrzostw świata w Rosji oczekiwania wśród kibiców w Anglii są ogromne. Ta reprezentacja ma kilka mankamentów i obaw, ale to wciąż duża głębia i spore pole manewru dla Garetha Southgate'a. Gdyby dało się powołać 40-osobową kadrę, to i tak kibice mieliby się o kogo upominać. Anglicy mają odpowiedni zestaw piłkarzy, by grać w różnych systemach, dysponują dużym bogactwem wyboru w ofensywie i na ich korzyść przemawia fakt, że wszystkie grupowe mecze rozegrają u siebie. Później – jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem i wyjdą z pierwszego miejsca – to samo czeka ich w 1/8 finału i na drodze do ewentualnego finału poza Londyn ruszą się tylko w ćwierćfinale. To daleko idące analizy, ale większość kibiców spodziewa się po Anglikach walki o medale. Jakikolwiek wynik gorszy niż pierwsza czwórka zostanie uznany za porażkę Southgate'a.

3
BELGIA

Belgowie przebijają kilka innych mocnych reprezentacji w czołówce głębią składu. Roberto Martinez ma doskonałego napastnika w osobie Romelu Lukaku, którego wspierają z ławki Christian Benteke i mający świetny bilans w kadrze Michy Batshuayi (34 mecze, 22 gole). Opcją do ataku jest również Dries Mertens. Nie brakuje kreatywnych pomocników – są Eden Hazard, Kevin De Bruyne, Youri Tielemans, Yannick Carrasco, Thorgan Hazard i Leandro Trossard z ławki. Swoje dorzucają w tej kwestii również wahadłowi, gdzie są Thomas Meunier czy Timothy Castagne. Nieco martwić może starzejący się zestaw stoperów. Jan Vertonghen i Toby Alderweireld wspierani będą przez Jasona Denayera, a do kadry łapie się jeszcze grający w lidze japońskiej Thomas Vermaelen. Tak czy inaczej słabości u Belgów trzeba raczej szukać na siłę. To jedna z bardziej kompletnych drużyn, jakie zobaczymy w mistrzostwach Europy.

2
PORTUGALIA

Niemal zgodnie uznaliśmy, że dwie reprezentacje uciekają reszcie stawki. Jedną z nich są mistrzowie Europy, którzy będą bronić tytułu, a przyjeżdżają na mistrzostwa ze znacznie lepszym i ciekawszym składem. Najbardziej będą straszyć mocą w ofensywie. Tam Fernando Santos zmaga się z przesytem – bo kogo posłać do gry? Na jednej pozycji ma Cristiano Ronaldo i Joao Felixa, na tej samej Bruno Fernandesa oraz Bernardo Silvę, do rywalizacji w ataku Diogo Jotę czy Andre Silvę, boki defensywy obskakują kolejno Joao Cancelo, Nelson Semedo, Raphael Guerreiro i kapitalny talent Nuno Mendes, na środku mają niezatapialnych Pepe, Jose Fonte i najlepszego piłkarza Premier League Rubena Diasa. Jeśli doliczymy do tego odrodzonego Renato Sanchesa czy profesorów pokroju Rubena Nevesa, Sergio Oliveirę czy Joao Moutinho, kreuje nam się obraz kadry, której wszyscy powinni się bać. Portugalczycy na tym turnieju będą potężni jednostkowo. Bez porównania z 2016 rokiem. No właśnie, ale wtedy tytuł zdobyła dobrze zorganizowana drużyna, z właściwym balansem i konkretną defensywą, a to jednak najczęstsza recepta na wielkie turnieje.

1
FRANCJA

Nie byliśmy oryginalni – u każdego z nas Francuzi byli pierwsi i raczej nikogo to nie powinno dziwić. Gdyby w piłce grało się 50 na 50, to Les Bleus by wszystkich pokonali. Paul Pogba dużo się nie myli, gdy mówi, że to zespół z Playstation. Nie ma w Europie drugiej kadry, która pozwoliłaby sobie na niepowołanie chociażby Dayota Upamecano, Edouardo Camavingi, Anthony'ego Martiala albo Aymerica Laporte’a – tego z kolei z chęcią przygarnęła Hiszpania. Dider Deschamps mundial w Rosji wygrał świetną defensywą, ale dziś ten zespół jest jeszcze mocniejszy, bo po powrocie Karima Benzemy ma ogromny wachlarz możliwości z przodu. Okrzepł też Kylian Mbappe plus kilku innych młodych. No i jest N’Golo Kante. To murowany faworyt do złota.

Podziel się lub zapisz
Różne pokolenia, ta sama zajawka. Piszemy dla was o wszystkich odcieniach popkultury. Robimy to dobrze.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.