Jak trenują giganci? Dziesięć najlepszych ośrodków treningowych na świecie

Zobacz również:Piłkarz z własną podobizną na plecach. Leroy Sane — nowa ekstrawagancja Bayernu

Liverpool i Leicester pod koniec poprzedniego roku przeniosły się do nowoczesnych ośrodków treningowych. W Polsce nowe domy mają Legia i Cracovia, a to i tak dopiero początek, ponieważ globalnym trendem jest dziś stawianie na infrastrukturę. Zielone światło na budowę dostało choćby Leeds. W przyszłym roku wszystkich przebije PSG.

Prace w Poissy już trwają. Pół godziny jazdy samochodem od Paryża powstanie ośrodek jak z bajki. Mistz Francji na 74 hektarach wybuduje 17 boisk, halę i stadion na sześć tysięcy miejsc. Żeby zrozumieć skalę inwestycji można sobie wyobrazić obecne Legia Training Center, a potem pomnożyć je przez pięć. PSG buduje dom dla wszystkich sekcji sportowych, z przedszkolem, muzeum i z ponad stoma miejsc pracy dla lokalnej społeczności. Koszt projektu może sięgnąć 300 mln euro, co byłoby rekordem. Jeśli pandemia nie wywróci Francji do góry nogami, paryskie cudo zobaczymy w trakcie sezonu 2022/2023. Niżej kilka ośrodków, które już teraz funkcjonują i należą do światowego topu.

1
Leicester City

Brendan Rodgers mówi, że jego drużyna w grudniu przeniosła się do nowego świata. Kiedyś było tu pole golfowe, grywał na nim choćby Gary Lineker, teraz stoi kompleks za 100 milionów funtów, a w nim 14 pełnowymiarowych boisk. Żaden klub w Europie nie ma tak świeżego, dopiero co oddanego do użytku obiektu. Żaden nie ma u siebie dziewięciu dołków golfowych, bo klub część byłego placu postanowił zostawić. Centrum medyczne oraz budynki administracyjne nazwane są imieniem zmarłego właściciela Vichaia Srivaddhanaprabhy. Inwestycja kosztowała 100 mln funtów. Warto to cudo prześledzić na Youtube. Klub, który 12 lat temu grał w League One, dzisiaj z dumą może powiedzieć: tak, mamy jeden z najlepszych kompleksów na świecie.

2
Tottenham Hotspur

W Tottenhamie czuć pieniądz. Pisałem już kiedyś o wizycie na ich kosmicznym stadionie, pod tym względem baza treningowa wcale nie została jakoś daleko w tyle. 11 kilometrów od Londynu, w Enfield stoi sobie piękny ośrodek, który od 2015 roku stale jest rozwijany. Przykładowo dwa lata temu powstał półksiężycowy budynek z 40 pokojami dla piłkarzy i personelu, w środku oddający atmosferę domu. Klub przez lata wypracował świetne relacje z gminą - daje prace w ośrodku ludziom z okolicy, poza tym dba też o środowisko, sadząc w kompleksie 150 nowych drzew plus setki roślin i żywopłotów. Na dziś cały ośrodek liczy 15 boisk, z czego 4 dedykowane są tylko pierwszej drużynie.

3
Bayern Monachium

Hermann Gerland, miejscowa legenda i odkrywca talentów opowiadał kiedyś, że to miejsce jest jak dom. Przychodzisz nawet wtedy, kiedy masz wolne, słysząc docinki, że żona chyba znowu nie zrobiła obiadu. Bayern od lat dba, by piłkarze trenowali w jak najlepszych warunkach i żeby miejsce, gdzie spędzają większość czasu było jak rodzina. Rzadko się zdarza, by tak wielki klub miał bazę w mieście, obok były biura decydentów, a wszystko frontem do kibica. Monachium ma jednak jeszcze coś więcej: nowoczesny Bayern Campus pod Monachium, osiem boisk dla młodzieży wybudowane za 70 mln euro. Jak to powiedział trzy lata temu burmistrz miasta Dieter Reiter: „To nawet nie jest połowa transferu Neymara”. Uli Hoeness dodawał, że akademia to odpowiedź Bayernu na finansowe szaleństwo piłkarskiego świata.

4
Manchester City

Szefowie Manchester City dziesięć lat temu powiedzieli, że chcą być angielską Barceloną. Chodziło o szkolenie i stworzenie warunków, by to szkolenie robić. Ciekawie czyta się artykuły z tamtych lat, zwłaszcza, że to co było na wirtualnych makietach, zamieniło się w rzeczywistość. Etihad Campus kosztował ponad 200 mln funtów i jest najdroższym obiektem w Europie. Pablo Zabaleta powiedział kiedyś: „Pierwszy raz przyjechałem tu z reprezentacją Argentyny. Żaden z nas wcześniej nie widział czegoś takiego”.

Kompleks szczególnie robi wrażenie, gdy spojrzy się na niego z lotu ptaka. Mieści się niedaleko stadionu, wystarczy, że przejdziesz przez most przy Alan Turing Way i jesteś już w innym świecie. Na 16 boiskach trenuje pierwszy zespół i cała akademia, drużyny mężczyzn i kobiet. Pod nosem są wszystkie udogodnienia: sala kinowa na 56 miejsc, plac do stałych fragmentów gry, odpowiednio odseparowany od wiatru oraz place z trzema nawierzchniami na wypadek, gdyby Pep Guardiola zechciał odtworzyć warunki boiska rywali. Jest też bieżnia wodna z podwodnymi kamerami do monitorowania ruchu graczy i stadion na 7 tysięcy miejsc w centrum akademii. Innymi słowy: City ma wszystko i nie waha się tego użyć.

5
Guangzhou Evergrande

To są obrazki jak z Disneylandu, więc trudno je pominąć. Guangzhou nie jest Realem, ani Barceloną, ale ma pieniądze i bazę treningową z 50 boiskami. Kompleks został zbudowany w 2012 roku, na środku ma replikę Pucharu Świata, bo taki też jest cel prezydenta Chin – by obiekt, gdzie aktualnie szkoli się 2500 dzieci dała kiedyś światowy triumf. "Nikt na świecie nie stworzył projektu o takim rozmiarze i potencjale" – mówił Miguel Ángel, były piłkarz Realu Madryt. Chińczycy zatrudniają ponad 20 hiszpańskich trenerów, ale to wszystko będzie potrzebować czasu. Trudno dziś mówić o wymiernych efektach, niemniej sama infrastuktura, park rozrywki w środku i budynki jak z Harry’ego Pottera robią wrażenie.

6
Manchester United

Carrington, 13 kilometrów od Old Trafford to już marka, czytamy o niej za każdym razem, gdy któraś gwiazda podpisuje kontrakt, a paparazzi już czekają przy szlabanie, by zrobić jej zdjęcie zza szyby samochodu. Anglicy mówią, że to najbardziej strzeżony ośrodek na świecie. W okolicy nie ma żadnych drogowskazów, jest za to ogromna siatka, rozbudowany system kamer i 30 tysięcy drzew zabezpieczających pierwszą drużynę przez ciekawskimi. Baza ma już 20 lat, na środku stoi parking jak w centrum handlowym, choć jak na wymagania Manchesteru United to ciągle za mało. Carrington posiada 14 boisk, a i tak nie jest w stanie pomieścić wszystkich grup młodzieżowych. Klub chwali się, że w 2012 roku zainwestował 25 mln w budowę najnowocześniejszej placówki medycznej na świecie. Sam sprzęt kosztował 13 mln.

7
Barcelona

Katalończycy trenują niecałe pięć kilometrów od Camp Nou, w miasteczku Sant Joan Despi. Nie jest to obiekt tak nowoczesny, jak te angielskie, bo powstał już w 2006 roku, ale pęd do szukania innowacji, budowa specjalnego huba technologicznego sprawia, że Barca dalej ma topowe warunki do trenowania. Dziesięć boisk, hale do innych sportów, stadion, budynek La Masii – można urządzić sobie tutaj ładny spacer. Łączny koszt budowy wyniósł 68 milionów euro, a część pieniędzy pochodziła ze sprzedaży dwóch działek, które należały do hiszpańskiego klubu.

8
Chelsea

Gdy Roman Abramowicz kupił Chelsea, od razu powiedział, że chce mieć akademie z prawdziwego zdarzenia. Zmurszałe Harrington nie przystawało do jego wizji, więc cztery lata później, w 2007 roku zespół był już w Cobham pod Londynem. To tutaj Ashley Cole przez przypadek postrzelił kiedyś z wiatrówki gracza akademii. Chelsea już tak mocno zapuściła tu korzenie, że gdyby ściany mogły mówić, to napisano by o tym ośrodku książkę. Cobham na tle innych wyróżnia się tym, że ma aż… 38 boisk. Jorginho, gdy przyszedł z Włoch mówił: „Różnica między Premier League a Serie A to przede wszystkim infrastruktura. Musisz zobaczyć ten obiekt na własne oczy. To jest przepaść”.

9
Liverpool

Jakiś czas temu pisałem o tym większy tekst. Mistrzowie Anglii jesienią zamknęli epokę i z historycznego Melwood przenieśli się do bazy w Kirkby. Nowy ośrodek treningowy za 50 mln funtów nie jest może tak okazały jak ten Leicester, ale tylko jeśli chodzi o powierzchnię, bo pod względem udogodnień ma wszystko to, co mieć powinien. Specjalnie na prośbę Juergena Kloppa zbudowano nawet boiska do padla i siatkówki. Główną zmianą jest to, że Niemiec w końcu ma pod okiem drużyny młodzieżowe, może w wolnej chwili oglądać ich mecze i rozmawiać z trenerami innych roczników. Teraz to jeden organizm, który ma Liverpool jeszcze mocniej popchnąć do przodu.

10
Real Madryt

120 hektarów, ogromna przestrzeń składająca się na miasteczko Realu Madryt, zwane przez kibiców po prostu Valdebebas od nazwy dzielnicy. To już piętnasty rok odkąd „Królewskim” nie brakuje tutaj ptasiego mleka, prywatne pokoje dla każdego gracza przydały się zwłaszcza w czasie pandemii. W sumie jest tu 12 boisk, w tym Estadio Alfredo Di Stéfano. Są pokoje gier wideo, biblioteka, stoły do ping-ponga, no można tak długo – nie jest to nic szczególnego, to po prostu standard, który Real wyznaczył lata temu, a do którego potem równali kolejni.

Podziel się lub zapisz
Paweł Grabowski
Żebrak pięknej gry, pożeracz treści, uwielbiający zaglądać tam, gdzie inni nie potrafią, albo im się nie chce. Futbol polski, angielski, francuski. Piszę, bo lubię. Autor reportaży w Canal+.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.