Zrób to sam. Jak kluby wyganiają koncerny i zaczynają produkować koszulki na własny rachunek

Zobacz również:Liverpool nadal niepewny, wciąż chwiejna Chelsea, ciężary dla beniaminków. Co wiemy po inauguracji sezonu? (FIVE-A-SIDE)
FC St. Pauli - Sankt Pauli koszulki
Fot. Martin Rose/Getty Images

Dwie dekady temu Borussia Dortmund miała sen: zerwać umowę z Nike, założyć własną firmę odzieżową, a potem zgarniać miliony. Ten sen nawet się ziścił, bo firma „Goool” przez cztery lata ubierała Jana Kollera i Tomasa Rosicky’ego. Ostatecznie Niemcy nie trafili w moment i splajtowali. Dzisiaj okoliczności są bardziej sprzyjające – kilka zespołów odłączyło się od koncernów, bo przecież po co dzielić się forsą skoro równie dobrze można ten biznes pchać samemu.

Koszulkę Sankt Pauli zna każdy. Charakterystyczny herb z białą obwódką plus brązowe barwy to znak rozpoznawczy tego klubu. Ciekawe jest to, że rok temu drużyna 2. Bundesligi powiedziała, że nie chce bratać się z wielkim koncernami i po wygaśnięciu umowy z Under Armour, zaczęła tworzyć produkcję we własnych magazynach.

Podziel się lub zapisz
Żebrak pięknej gry, pożeracz treści, uwielbiający zaglądać tam, gdzie inni nie potrafią, albo im się nie chce. Futbol polski, angielski, francuski. Piszę, bo lubię. Autor reportaży w Canal+.