Zieliński, Vardy i Moses przy Łazienkowskiej. O co Legia może powalczyć w Lidze Europy

Zobacz również:Najlepszy piłkarz ekstraklasy wraca. Poważne zbrojenia mistrza Polski
Pilka nozna. Liga Europy. Legia Warszawa. Trening. 18.08.2021
FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Jeśli mistrzowie Polski myśleli o punktowaniu w Europie i skokach w rankingu, nie trafili najlepiej z losowaniem. Jeśli szukali przygody i fascynujących firm przy Łazienkowskiej, mogą skakać z radości. Legia jesienią zagra w Lidze Europy z Napoli, Leicester oraz Spartakiem Moskwa, co oznacza, że nawet o trzecie miejsce i rywalizację wiosną w Lidze Konferencji będzie niezwykle trudno. Czesław Michniewicz znalazł się w swojej ulubionej dyscyplinie, czyli rozpracowywaniu rywali teoretycznie nieosiągalnych. Przed nim starcia z klasowymi menedżerami: Luciano Spallettim, Brendanem Rodgersem i Ruiem Vitórią. Na papierze każdy punkt będzie wielkim sukcesem, ale Europa lubi niespodzianki. Historia pokazuje, że od takich rywali nie można oczekiwać taryfy ulgowej.

W szatni po awansie ze Slavią Praga piłkarze żartowali z Czesławem Michniewiczem, że idealnym scenariuszem losowania byłby przeciwnik z Anglii, z Niemiec oraz taki, z którym można dopisać punkty do rankingu. Częściowo ich prośby się spełniły, bo mają rywali z Włoch oraz Anglii, i to takich ocierających się o poziom Champions League, a także rosyjski Spartak z półki niżej, ale to niekoniecznie przeciwnik w zasięgu potencjału sportowego mistrzów Polski. Gdyby futbol oceniać tylko przez pryzmat finansowy oraz potencjału ludzkiego, Legia byłaby skazana w grupie C na zero punktów.

Niemniej kiedy trzy koszyki zostały rozlosowane i Legia tylko czekała na dopasowanie do jednej z grup, Michniewicz najbardziej życzył sobie właśnie Neapolu, Leicester oraz Moskwa. Skakał z radości, gdy jego prośby się spełniły, widząc jak wielkie wyzwanie zawodowe go czeka. Na takie momenty czeka każdy menedżer, bo w całej karierze przeciwników o takiej klasie jeszcze nie miał. Euro U-21 to była rywalizacja z wielkimi gwiazdami, przyszłymi czołowymi postaciami dorosłych mistrzostw Europy, ale nadal walczyli na poziomie ograniczeń wiekowych. Tu przepaść budują także finanse, marka oraz kupowane nazwiska.

Największą nadzieją na jakiekolwiek punkty będzie to, że Michniewicz potrafi znajdować sposoby na lepszych. Przecież Slavia Praga to ćwierćfinalista ostatniej Ligi Europy, a jednak Napoli czy Leicester swój udział w tych rozgrywkach kończyły wcześniej. Jedno jest pewne – czeka nas ekscytująca jesień, w której postronni obserwatorzy skazują mistrzów Polski na chłopców do bicia. Nic dziwnego, poznajmy bliżej ich grupowych rywali.

1
Napoli

Przeciwnik przyzwyczajony do meczów rangi Ligi Mistrzów, dla którego Liga Europy jest policzkiem i rozczarowaniem. W poprzednim sezonie nepolitańczycy wyszli z grupy LE z pierwszego miejsca, ale chociażby dwukrotnie stracili punkty z AZ Alkmaar (0:1 i 1:1). Powinniśmy oglądać gwiazdy przy Łazienkowskiej, bo nawet na mecze z Rijeką wychodzili z Koulibalym, Mertensem, Politano czy Lobotką w składzie. Z naszej perspektywy najważniejsza będzie postać Piotra Zielińskiego, który akurat w ostatnim meczu z Venezią (2:0) doznał urazu. Rozgrywający w Lidze Europy czasem wychodził od początku, czasem podlegał rotacji, ale Włosi będą celować w wygranie C. Ostatnio niespodziewanie skończyli rozgrywki na 1/16 finału, gdy zatrzymała ich Granada Diego Martineza.

Z perspektywy Legii fascynujący będzie wyjazd na Stadio Diego Armando Maradona, niemalże relikt w historii futbolu. Nie jest tajemnicą, że Czesław Michniewicz największe inspiracje czerpie z ukochanej Serie A, to tam najbardziej chłonął niuanse taktyczne, więc teraz będzie mógł zmierzyć się w nierównej batalii z nowym menedżerem neapolitańczyków Luciano Spallettim. Raz już udało mu się pokonać Italię na Euro U-21, więc nie skreślajmy go przed pierwszym gwizdkiem. Chociaż tu różnica klas będzie kilka razy większa.

Największe gwiazdy: Lorenzo Insigne, Kalidou Koulibaly, Fabián Ruiz.

Wartościowi: Piotr Zielinski, Victor Osimhen, Hirving Lozano.

Warto obserwować: Eljif Elmas.

2
Leicester City

Jednego punktu zabrakło Lisom, aby w tym sezonie pokazywać się w Champions League. Znów mocno namieszali w angielskim Big Six i do samego końca grali o miejsce w najlepszej czwórce, co jest najlepszą rekomendacją siły Leicester. Jakby tego było mało, Brendan Rodgers dostał latem trzy bardzo konkretne wzmocnienia: napastnika Patsona Dakę (30 mln euro), defensywnego pomocnika Boubakary'ego Soumare (20 mln euro) oraz obrońcę Jannika Vestergaarda (17,5 mln euro).

Do Ligi Europy Leicester podchodzi bardzo serio, przynajmniej tak było w poprzednim sezonie, gdy rotacja nie była tak znacząca jak w przypadku innych angielskich zespołów. Na Zorię Ługańsk wychodzili James Maddison, Kelechi Iheanacho, Wesley Fofana czy Kasper Schmeichel. Sam fakt, że do Warszawy przyjedzie bramkarski bohater Euro 2020 będzie już znaczącą kwestią. Na strzały Jamiego Vardy'ego czy zagrania Youriego Tielemansa warto czekać. To kolejny klasowy przeciwnik z innego świata finansowego. Pewnie z potencjałem nawet na występy w Lidze Mistrzów, także to już będzie namiastka dawnych czasów, gdy przy Ł3 oglądaliśmy Real, Sporting i Borussię.

Szukając pozytywów, z poprzedniej LE Anglików wyeliminowała... Slavia Praga. Futbol to nie jest prosta matematyka, że po pokonaniu Czechów będzie można spodziewać się tego samego z Leicester, natomiast w dwumeczu z Legią zabrakło tylku dwóch graczy, którzy pokonali 2:0 Lisy. Lukas Provod i Jan Kuchta po prostu byli kontuzjowani, cała reszta składu się nie zmieniła. Także jest nadzieja.

Największe gwiazdy: Jamie Vardy, Kasper Schmeichel, James Maddison.

Wartościowi: Wilfred Ndidi, Youri Tielemans, Caglar Söyüncü.

Warto obserwować: Luke Thomas.

3
Spartak Moskwa

W końcu mamy drużynę w zasięgu Ligi Europy, ale nadal o zupełnie innych możliwościach niż Legia. To moskiewskie standardy, bo przecież warszawski klub nie kupiłby latem Victora Mosesa za 5 milionów euro ze zwycięzcy Champions League Chelsea. Nie zainwestowałby również 18 mln euro w Guusa Tila ani zapłacił Slavii 12 mln euro za środkowego pomocnika Alexa Krala. Tak samo 8,5 mln za Quincy'ego Promesa z Ajaksu to mokre sny dla polskich klubów.

Niewątpliwie jednak nawiązanie rywalizacji z zespołem Ruia Vitórii będzie najbliższe rzeczywistości. To trener, który dwukrotnie z Benfiką sięgał po mistrzostwo Portugalii, więc też nie można patrzeć na niego jak na nieznaną postać w porównaniu z Rodgersem i Spallettim. Michniewicz dostał trzech klasowych rywali na ławce trenerskiej o znacznie, znacznie większym potencjale ludzkim. Zapewne jeszcze większym, niż Slavia czy Dinamo.

Spartak w poprzednim sezonie był drugą siłą Rosji, lepszą niż Lokomotiw czy Rubin Kazań pożegnany przez Raków Częstochowa. Do pucharów wracają po roku przerwy z dużym głodem, aby zaistnieć. W fazie grupowej LE ostatni raz rywalizowali w sezonie 2018/19, także Moskwa również tęskniła za europejskimi emocjami. Wtedy remisowali z Villarrealem czy Rangersami. Z Legią będą jasnym faworytem, ale to tam najbardziej trzeba liczyć na punkty. Nawet mimo takiej grupy, skończenie z zerowym dorobkiem byłoby niedosytem.

Największe gwiazdy: Quincy Promes, Victor Moses, Jordan Larsson.

Wartościowi: Roman Zobnin, Aleksandr Maksimenko, Alex Kral.

Warto obserwować: Ezequiel Ponce.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć, stąd audycja La Polémica. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.