Zastrzyk motywacji ze strony UFC. Mateusz Gamrot ma szansę wskoczyć do rankingu

Zobacz również:Wszystko, co trzeba wiedzieć o walce Błachowicz - Reyes. Gościliśmy Dorotę Jurkowską, menedżer Janka (WIDEO)
Mateusz Gamrot
Fot. Louis Grasse/PxImages/Icon Sportswire via Getty Images

Po porażkach Jana Błachowicza i Marcina Tybury sytuacja Polaków w UFC znacznie się pogorszyła. Nie tylko straciliśmy naszego jedynego mistrza w najlepszej federacji świata, ale też porażka „Tybura” sprawiła, że i on znacznie oddalił się od ewentualnej walki o pas. Zmiana tego stanu rzeczy może zająć trochę czasu, dlatego warto spojrzeć w stronę kolejnego z naszych reprezentantów, bowiem Mateusz Gamrot zyskuje coraz większe zaufanie UFC.

Gamrot właśnie podpisał kontrakt na walkę z Carlosem Diego Ferreirą, aktualnie zawodnikiem numer jedenaście w rankingu wagi lekkiej. Pojedynek odbędzie się na gali UFC Fight Night 199, która zaplanowana jest na 18 grudnia. Starcie ze sklasyfikowanym rywalem oznacza, że ewentualne zwycięstwo dałoby Polakowi miejsce w gronie piętnastu najlepszych „lekkich” UFC.

KREDYT ZAUFANIA

Rankingi UFC działają w specyficzny sposób. Na liście jest zaledwie piętnastu najlepszych zawodników (nazwisk w każdej kategorii jest po kilka razy więcej), a kolejność jest całkowicie uznaniowa. I nie tylko zwycięstwa mają tu znaczenie. Są nazwiska, które musiały przebyć długą drogę, by w ogóle się w nich znaleźć. Są takie, które mimo serii zwycięstw dostać się do rankingu nie mogą. Powodów może być kilka. Walczą mało efektownie, ich zwycięstwa nie są przekonujące i/lub nad niekoniecznie mocnymi rywalami, a i sytuacja wokół danej osoby może być dla Dany White’a i szefów UFC niewystarczająca do promocji.

Mateusz Gamrot jest z kolei przykładem całkowicie odwrotnym. Jeśli spojrzymy wyłącznie na jego bilans od momentu trafienia do UFC (2-1), to cała masa fighterów w wadze lekkiej mogłaby stwierdzić, że na taką szansę zasługuje bardziej. Jednak kontekst nie jest tu bez znaczenia. Gamrot przychodził do najlepszej organizacji na świecie jako niepokonany, podwójny mistrz KSW, który w Europie nie miał sobie równych.

W debiucie przegrał z Guramem Kutateladze, ale werdykt był nieco kontrowersyjny (sam Gruzin przyznał, że zwycięstwo mu się nie należało), a trzyrundowa bitwa była na tyle dobra, że została okrzyknięta walką wieczoru. Jeśli taki status otrzymuje jeden z mniej istotnych pojedynków na gali (podwójny debiut, niskie miejsce na karcie walk), to znaczy to wyłącznie pozytywnie dla obu zawodników, niezależnie od wyniku. Łącząc to z niepewną decyzją sędziów, Gamrot zdawał się niewiele stracić w oczach władz UFC, które wciąż miało wobec niego spore plany.

A „Gamer” odwdzięczył im się bardzo szybko. Kolejne dwa starcia, ze Scottem Holtzmanem i Jeremym Stephensem, to kolejne dwa bonusy, tym razem zwycięskie, za występy wieczoru. Walka z Holtzmanem pokazała, że znany głównie z zapasów Gamrot potrafi powalić na ziemię nawet niezłego „stójkowicza”, a starcie ze Stephensem… wpisało Polaka do historii całej federacji, bo nikt przed nim nie skończył tak szybko walki za pomocą kimury (65 sekund).

To wszystko oraz fakt, że Gamrot jest niezwykle chwalony przez zawodników i trenerów American Top Team (jeden z największych klubów MMA na świecie), w którym regularnie trenuje, przyciągnęło uwagę Dany White’a. Do tego stopnia, że prezes UFC chciał z Polaka zrobić rezerwowego w starciu Justina Gaethje z Michaelem Chandlerem, czyli najważniejszym pojedynku „niemistrzowskim” wagi lekkiej w ostatnim czasie. Gamrot odmówił i wolał sobie zaklepać rankingową walkę, a ta przyszła bardzo szybko.

POKONASZ GO PARTEREM

Carlos Diego Ferreira to Brazylijczyk, który przez dłuższy czas utrzymywał się w czołówce wagi lekkiej, przegrywając jedynie z tymi, którzy prędzej czy później wdrapali się na jej szczyt. Na początku przygody z UFC uległ Dustinowi Poirierowi (aktualny #1) i Beneilowi Dariushowi (#3), a niedługo po tym otrzymał półtoraroczną karę zawieszenie za złamanie przepisów antydopingowych. Po powrocie w 2018 roku zaczął znakomitą serię sześciu zwycięstw (w tym przeciwko Anthony’emu Pettisowi), a spowolniła go dopiero pandemia koronawirusa. Połączenie problemów organizacyjnych ze zdrowotnymi Ferreiry sprawiło, że nie doszła do skutku jego walka z Drew Doberem i po ponad roku przerwy otrzymał długo oczekiwany rewanż z Dariushem. Ponownie przegrał, jednak niejednogłośną decyzją sędziów, a samo starcie otrzymało nagrodę walki wieczoru, co sprawiło, że w szerokiej czołówce „lekkich” się umocnił.

Nieco popsuł sobie tę reputację przegrywając w maju przez nokaut z Gregorem Gillespiem, ale i ten pojedynek został okrzyknięty walką wieczoru. Mimo dwóch porażek z rzędu, Brazylijczyk nadal jest częścią rankingu i zasłużył sobie na to postawą w oktagonie. Tacy zawodnicy zawsze znajdują się w specyficznym położeniu. Z jednej strony nie mogą dostać walki z tymi sklasyfikowanymi wyżej lub na podobnym poziomie, bo więcej niż jedna porażka z rzędu temu przeczy. Z drugiej, są za mocni, by dać im pierwszego lepszego rywala „na odbicie”.

I w tym właśnie momencie cały na biało wchodzi zawodnik, który jest na fali wznoszącej i aspiruje do znalezienia się w gronie najlepszych. Klasyczna „mijanka”, jaką często prezentują nam szefowie UFC. Albo ten „spadający” w rankingu odzyska szansę na coś więcej, albo „ten nowy” z hukiem wedrze się do rankingu.

Jak będzie tym razem? Tego nie wiemy, ale wiemy za to, na co liczymy i my, i wszyscy polscy fani, a także… Norman Parke, były zawodnik UFC i rywal Gamrota ze słynnej trylogii w KSW. Było w niej sporo złej krwi, ale po wszystkim panowie się nieco zakolegowali i teraz Irlandczyk bardzo szybko zareagował na wiadomość o pojedynku Gamrota z Ferreirą: - Pokonasz go dobrymi sprowadzeniami - napisał „Stormin” pod oficjalnie ogłoszoną przez Polaka informacją o pojedynku. Jest to o tyle znamienne, że Ferreira również znany jest ze swojego dobrego parteru i być może to tam rozstrzygnie się całe starcie.

Niemniej jednak na tę walkę możemy spoglądać z nadzieją. Ewentualne zwycięstwo pozwoli Gamrotowi wejść do rankingu, w którym są już przecież Poirier, Gaethje, Chandler czy niszczący wszystkich będących na jego drodze Islam Machaczew. Waga lekka jest niezwykle mocna, nawet po odejściu Chabika Nurmagomiedowa, a już niedługo może zostać wzmocniona bardzo wszechstronnym, polskim talentem.

Podziel się lub zapisz
Uniwersalny jak scyzoryk. MMA, sporty amerykańskie, tenis, lekkoatletyka - to wszystko (i wiele więcej) nie sprawia mu kłopotów. Pisze dla newonce.sport, a w newonce.radio odwiedza audycję NFL Po Godzinach.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.