Ostatni dzwonek, by dokonać większych zmian. Wyzwania dla nowych menedżerów w Premier League

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
Steven Gerrard
Fot. Ian MacNicol/Getty Images

Tak dużego przemiału na tym etapie sezonu nie było w Anglii od 17 lat. To wtedy po raz ostatni byliśmy świadkami sytuacji, że w połowie listopada już pięć klubów było po zmianie menedżera. Ostatnio najgłośniejszą informacją było objęcie przez Stevena Gerrarda Aston Villi, a poza tym w Newcastle pojawił się Eddie Howe i Antonio Conte zaczął na poważnie nowe porządki w Tottenhamie. A to nie koniec, bo czekamy na ogłoszenie nowego menedżera Norwich City. Praca wre, dlatego sprawdzamy, na czym muszą skupić się nowi trenerzy w lidze angielskiej.

Wielu trenerów powtarza, że nie lubi przejmować drużyny w trakcie sezonu i dokańczać cudzej roboty. Powab Premier League jest jednak zbyt silny, dlatego chociażby swoje zasady dla Tottenhamu złamał Antonio Conte, a niedawno Aston Villa zatrudniła Stevena Gerrarda, wyciągając go z Rangers. Pierwszego trenera w nowej dla tego klubu erze wybrało też Newcastle i przenosi się tam Eddie Howe, dlatego został jeszcze wakat w Norwich City. W momencie pisania tego tekstu nie było jeszcze potwierdzenia, jednak według The Times i Sky Sports zostało dwóch kandydatów: zwolniony niedawno z Aston Villi Dean Smith oraz Frank Lampard.

Mimo że moment na nowe porządki nie jest najlepszy, bo liga ruszyła już trzy miesiące temu, to tak naprawdę lepszego już w tym sezonie nie będzie. Dla menedżerów, którzy zaczynają teraz pracę, to tak naprawdę jedyne okno czasowe, by spokojnie potrenować i wdrożyć swoje metody. Gdy liga wróci 20 listopada, wpadną w spory młynek – od tego dnia do 3 stycznia odbędzie się aż dziesięć kolejek Premier League, a jeszcze po drodze będą ćwierćfinały Pucharu Ligi i tuż po tej serii rozpocznie się granie w FA Cup.

Co zastają Gerrard i Howe? Jakie wnioski nasunęły się Conte po pierwszym przetarciu w Tottenhamie? Sprawdzamy, nad czym w największym stopniu muszą się pochylić nowi menedżerowie w Premier League.

1
STEVEN GERRARD
Steven Gerrard - Aston Villa
Fot. Neville Williams/Aston Villa FC via Getty Images

O tym, jakim trenerem jest były kapitan Liverpoolu, mogliście już u nas przeczytać w dużym tekście kilka miesięcy temu. Prowadząc Rangers, Gerrard udowodnił, że potrafi budować i rozwijać zespół. Kulminacją był poprzedni sezon – trzeci pod wodzą Anglika, w którym klub z Glasgow zdeklasował konkurencję. Rangers przerwali dziewięcioletnią dominację Celticu, zabierając mu tytuł z przewagą aż 25 punktów.

Drużyna Gerrarda nie przegrała ani jednego z 38 meczów. Skończyła z dorobkiem 102 punktów, strzeliła 92 gole i, co chyba najbardziej imponujące, straciła ich ledwie 13, co ustanowił nowy rekord ligi szkockiej. Rangers grali nowoczesny futbol, spychali rywali do głębokiej defensywie, bo umieli długo utrzymywać się przy piłce i organizować po jej stracie. Gerrard zmienił całkowicie podejście zawodników i kulturę piłkarską klubu.

W Aston Villi będzie musiał zrobić to samo. Szefowie klubu uznali, że Dean Smith dobił do sufitu i powierzyli Gerrardowi misję wyniesienia drużyny na wyższy poziom. Od awansu do Premier League, wydano tam blisko 350 mln funtów i walka o utrzymanie już nie przejdzie – The Villans chcą być klubem z górnej części tabeli, a tam nie skończyli sezonu od dekady.

Dla władz nowego klubu Gerrarda najlepszą wiadomością powinno być to, jak Anglik potrafi poukładać zespół w defensywie. Aston Villa jest świeżo po pięciu kolejnych porażkach i motywem przewodnim od kilku dobrych miesięcy jest tam słaba gra w obronie. Od początku 2021 roku w Premier League więcej goli straciły tylko dwie drużyny. Gerrard musi ustalić, jaki system będzie najbardziej odpowiedni (Dean Smith zaczął przy tym kombinować), by wykorzystać potencjał kadry. A ten jest spory – Emiliano Martinez, Tyrone Mings i Ezri Konsa to niezła baza w defensywa, Matt Targett i Matty Cash to aktywni w ofensywie boczni obrońcy, w pomocy są John McGinn i niewykorzystany nadal w odpowiedni sposób Emiliano Buendia, a z przodu można budować atak na duecie Ollie Watkins i Danny Ings. Atrakcyjna gra w ataku w połączeniu z solidną defensywą może dać tu piorunujące efekty.

Dla Gerrarda to doskonała okazja, by uwiarygodnić swoje osiągnięcia z Rangers i pokazać, że nadaje się do prowadzenia drużyny w Premier League. I mimo że ma już sukcesy i ligę angielską zna z boiska, zapewnia, że ma w sobie dużo pokory. – Dostałem kiedyś świetną radę od Jürgena Kloppa. Powiedział mi: „Nie wchodź do szatni jako Steven Gerrard, ze swoim nazwiskiem na plecach i jak kapitan. Wróć do początków i buduje pewność siebie na boisku. Próbuj, popełniaj błędy, ucz się taktyki i rób to z dala od kamer”. Mówił, że zbyt wielu dawnych piłkarzy zaczyna karierę trenerską i zachowuje się dalej tak, jakby zeszli właśnie z boiska. To nie działa – opowiadał Gerrard.

2
EDDIE HOWE
Eddie Howe - Newcastle
Fot. Serena Taylor/Newcastle United via Getty Images

Gdy Anglik odchodził z Bournemouth po spadku, również mogliście o nim przeczytać w newonce.sport duży tekst. Nie będziemy więc przedstawiać go na nowo, choć pewnie niektórym by się przydało, bo Howe pozostawał bez pracy od lata 2020 roku. Czasu jednak nie zmarnował. Wizytował u Diego Simeone w Atletico i u Andoniego Iraoli w Rayo Vallecano, które sensacyjnie zaczęło ten sezon w LaLiga. Podczas pierwszej rozmowy po objęciu Newcastle Howe opowiadał o tym, że naładował baterie, analizował błędy z Bournemouth i kilka razy powtórzył, że wraca na karuzelę głodny.

To dobry prognostyk dla fanów Srok. Gdyby bowiem w najbardziej ogólny sposób ująć, jakie wyzwanie stoi przed Howe'em, to trzeba by było powiedzieć, że musi nadać Newcastle nowy sznyt, obudzić ambicje i sprawić, że w końcu drużyna na boisku będzie... jakaś. Za kadencji Steve'a Bruce'a grała ona bardzo reaktywną piłkę, co było kontynuacją czasów Rafy Beniteza, jednak fanom taki sposób już się znudził. Newcastle strzelił od awansu w 2017 roku 177 goli. Spośród ekip, które cały ten okres nieprzerwanie spędziły w Premier League, tylko Burnley i Brighton wypadają gorzej. Howe, który z Bournemouth uczynił atrakcyjnie grającego kopciuszka, musi to poprawić.

Najważniejsze na początek może być jednak uszczelnienie defensywy. Tylko Norwich City ma w tym sezonie gorszą obronę, licząc zarówno stracone bramki, jak i sytuacje, do jakich dochodzą przeciwnicy. Rzecz jednak w tym, że Bournemouth Howe'a nie grała dobrze w obronie. Być może na St. James' Park pójdzie mu lepiej, bo ma trzech solidnych golkiperów do wyboru, doświadczonych obrońców i klub obiecał mu wzmocnienia zimą. Mówi się, że pierwszym ma być James Tarkowski i wraz z kapitanem Jamaalem Lascellesem miałby szansę stworzyć twardy duet stoperów. Howe wie, że w pierwszej kolejności musi utrzymać Newcastle i jego początkowe plany będą bardziej przyziemne. Czas na drogie transfery i spełnienie marzeń fanów przyjdzie później.

3
ANTONIO CONTE
Antonio Conte - Tottenham
Fot. Julian Finney/Getty Images

Włoch zdążył już poprowadzić Tottenham w dwóch meczach, ale dopiero teraz bierze się na poważnie do pracy. Do meczu w Lidze Konferencji przeciwko Vitesse (3:2) podchodził niemal z marszu, a chwilę później w lidze mierzył się z Evertonem (0:0) i to był dla Conte bardziej materiał poglądowy. To, co zobaczył, niespecjalnie go ucieszyło.

Nowy menedżer Spurs po pierwszym meczu mówił o konieczności kontroli, bo jego drużyna prowadziła już 3:0, a dwa gole straciła do przerwy i później była nerwówka. Dopiero dwie czerwone kartki dla rywali uspokoiły sytuację. Conte zwracał uwagę na to, że jego zawodnicy dają się na boisku ponosić emocjom i stwierdził, że jest „dużo do poprawy taktycznie, fizycznie i mentalnie”. Z Evertonem jego słowa znalazły odbicie, bo Tottenham grał nerwowo, z trudem dochodził do sytuacji i to na tym Conte musi skupić się najmocniej.

Największą bolączką Spurs jest w tym sezonie atak. W Premier League mniej bramek strzeliło tylko Norwich City. Ostatni celny strzał drużyna z północnego Londynu oddała w 44. minucie meczu z West Hamem (0:1) w dziewiątej kolejce. Od tego czasu minęło 236 minut. To prawie cztery godziny nie tyle bez gola, co bez groźnej sytuacji. Nie można tego akceptować. Conte uznał jednak, że to w największym stopniu spowodowane jest złym przygotowaniem fizycznym piłkarzy. Brakuje im agresji w pressingu i intensywności, o czym świadczą najgorsze w Premier League statystyki biegowe. Nic więc dziwnego, że z obozu Tottenhamu płyną doniesienia, że przerwa reprezentacyjna przebiega pod znakiem mocno wytężonej pracy, długich treningów i krzyków włoskiego menedżera. Ten, widząc kiepską formę piłkarzy, zabronił już majonezu i keczupu na stołówce i wziął się za ich dietę.

Podziel się lub zapisz
Futbol angielski i... amerykański. Przez cały rok na okrągło żyje wydarzeniami w Premier League, której mecze komentuje w Canal+, oraz NFL. Usłyszycie go w również audycjach Kick Off i NFL Po Godzinach.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.