Wyrzut sumienia Koemana czy przereklamowany talent? Riqui Puig na ustach kibiców

Zobacz również:O trzech takich, co spełnili marzenia. Polacy w zawodowych sekcjach Barcelony
RiquiPuig-1272881836-kopia.jpg
Fot. Pedro Salado/Quality Sport Images/Getty Images

Utarło się, że jeżeli na Zachodzie nastolatek nie gra w pierwszym składzie, to nie jest światowym talentem. A jednak 21-letni Riqui Puig cały czas rozpala sumienia kibiców Barcelony. Ronald Koeman nie daje mu szansy, nie widzi go w swojej koncepcji, ale być może przez napiętą sytuację kadrową będzie zmuszony postawić na rozgrywającego kształtowanego w La Masii. Chce go pół świata piłki, tylko nie Blaugrana, a my cały czas zastanawiamy się, czy Riqui poważnie jest przyszłością hiszpańskej piłki czy dzieciakiem, za którym niesie się wspaniała fama.

Cały czas w świecie piłki krąży opinia, że „coś musi być z nim nie tak, skoro nie postawiło na niego trzech kolejnych trenerów”, ale to pewien mit, bo akurat po lockdownie był wyróżniającą się postacią w składzie Quique Setiena. Trenera niekoniecznie cenionego po przegranym mistrzostwie, blamażu z Bayernem i opowieściach o wyjściu ze świata pełnego krów, ale jednak zarazem romantyka mającego oko do piłkarzy. W lidze był czołową postacią, dostającą mnóstwo szans, w zasadzie jednym z najlepszych partnerów dla Leo Messiego, tylko Kantabryjczykowi zabrakło odwagi, aby dać mu szansę również w Final 8 w Lidze Mistrzów.

Riqui Puig cały czas jest na ustach kibiców Barcelony. Jedni domagają się zdecydowanego postawienia na niego w myśl wymiany pokoleniowej, drudzy uważają, że jest przereklamowany, skoro ani Ernesto Valverde, ani Ronald Koeman nie widzą w nim fundamentalnej postaci drużyny. A jednak przy każdym wejściu wychowanek pokazuje, że z piłką potrafi zrobić nieco więcej niż przeciętny zawodnik z tej samej szkółki. Zwykle kwestia sprowadza się do tego, jak będzie wpływał na równowagę całej drużyny.

Można zrozumieć Koemana, który nie widzi dla niego miejsca, bo uparł się na koncepcję gry z dwoma pivotami, czyli formację 4-2-3-1. W pomyśle z dwoma pomocnikami odpowiedzialnymi za defensywę trudno mu wyobrazić sobie Puiga. Przede wszystkim widzi w nim braki fizyczne, nikłą masę oraz skupienie na grze z piłką przy nodze, ale w zasadzie – czym to różni się od Sergio Busquetsa, który tych założeń również nie wypełnia? Puig teoretycznie nie pasuje, w praktyce nie dostał poważnej szansy, aby się wykazać. Nawet w Lidze Mistrzów z Dynamem Kijów wszedł na boisko, niemlaże grając na lewym skrzydle. To jednak pozwoliło mu napędzić kilka ataków.

To kwestia rozpalająca, bo z jednej strony mówimy o jednym z największych talentów ostatnich lat - w opinii obserwatorów La Masii - a z drugiej Carles Alena w hierarchii aktualnego trenera jest wyżej. Głównie przez większą kompleksowość, czyli w skrócie aktywność w defensywie. Akurat Riqui Puig mocno uczestniczy w grze na własnej połowie, bo jest zawodnikiem, który pierwszy zgłasza się po piłkę między środkowymi obrońcami, ale rzeczywiście nie jest tak aktywny w strefie obronnej.

Zapewne dopiero czas zweryfikuje poglądy, ale istnieje liczny kościoł nalegający na postawienie na Puiga. Teraz przy pladze kontuzji m.in. Pique, Roberto czy Busquetsa, trener będzie niemalże zmuszony do wydzielnia mu pewnych minut. To sytuacja korzystna, bo nareszcie będzie można ocenić go w warunkach meczowych. Sam Koeman przyznał, że na treningach pokazuje się na tyle, że zapracował na grę. W tym samym czasie jego menedżer szuka opcji wypożyczenia, aby trafić do klubu pokroju Borussii Dortmund i liczyć na regularne występy. Ofert wypożyczenia pojawi się tyle co w przypadku Takefusy Kubo, czyli w zasadzie zgłosi się połowa Starego Kontynentu. Wieść o Puigui niesie się mocno, ale nie jest przekonująca u samego źródła, czyli w Barcelonie.

Na przykład Marcelo Bielsa, człowiek wybitnie znający się na ludziach, co pokazuje przykład Mateusza Klicha, wręcz domaga się wypożyczenia Riquiego. I wydaje się, że tam znalazłby swoje miejsce na ziemi. On jednak jest rozdarty między miłością do Barcelony a odrzuceniem w miejscu swojego życia. Być może nie wybije się tak jak Ceballos w Arsenalu, być może nowa kultura stawi przed nim zbyt mocne wyzwania, ale wydaje się, że byłby to związek skazany na sukces. A jednak Puig cały czas czeka, aż ktoś na Camp Nou wyciągnie do niego rękę. Lata mijają, a on wierzy, że nie będzie tylko talentem znanym z opowieści.

Możliwość oglądania go w Lidze Mistrzów dała dużą przyjemność. Zawsze jednak do głowy przychodzi przemyślenie, dlaczego każdy go chwali, a żaden trener nie zamierza na niego odważniej postawić. Ma twarz i posturę dziecka, ale jest już facetem, który domaga się gry. Przypadek Riquiego Puiga to jeden z ciekawszych w świecie futbolu, bo wyraźnie dzieli ludzi, a trudno dostrzec prawdę o umiejętnościach tego chłopaka. Być może najbliższe tygodnie odpowiedzą nam na pytanie, jakiej klasy zawodnikiem rzeczywiście jest jeden z największych talentów La Masii. Na razie znany głównie z opowieści, udanych meczów w rezerwach i płynących opowieści o następcy Iniesty.

Podziel się lub zapisz
Dominik Piechota
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć, stąd audycja La Polémica. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.