Wygrana walka o powrót na boisko. David Brooks znów chce czarować w Bournemouth

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
David Brooks - Bournemouth
Fot. Jeremy Landey / Focus Images / MB Media / PressFocus

Reprezentant Walii zeszłą jesienią nagle musiał przerwać karierę z powodu nowotworu. Niedawno poinformował, że po wielomiesięcznej walce, udało mu się wyleczyć chłoniaka Hodgkina i wrócić do treningów z Bournemouth. To wiadomość, która podniosła na duchu kolegów z szatni, a dla beniaminka Premier League jest ona o tyle lepsza, że przedtem David Brooks pokazywał nieprzeciętne umiejętności.

Jeżeli pamiętacie Bournemouth Eddiego Howe'a w Premier League, to jest wielka szansa, że nazwisko Davida Brooksa nie jest wam obce. Klub z południa Anglii był w tamtym okresie często trampoliną dla młodych zawodników i podobny był przypadek Walijczyka. Howe ściągnął go z Sheffield United przed sezonem 2018/19, co było pewnym zaskoczenem. Brooks był wtedy świeżo po 21. urodzinach i sezonie w Championship, w którym po raz pierwszy na dobrą sprawę sprawdził się na zawodowym poziomie. 30 występów w drugie lidze przyniosło udział przy ośmiu golach The Blades, jednak Howe'owi to wystarczyło.

Ta przygoda zaczęła się doskonale. Blondwłosy skrzydłowy razem z Ryanem Fraserem, Joshuą Kingiem i Callumem Wilsonem stworzył groźny ofensywny kwartet i miał doskonałe wejście do drużyny. Debiutancki sezon Brooksa w Premier League to dwa razy więcej minut niż rok wcześniej w Championship i dwucyfrówka w klasyfikacji kanadyjskiej: siedem goli i pięć asyst. W trakcie rozgrywek Walijczyk trafiał m.in. przeciwko Chelsea, były też asysty z Manchesterem United i Arsenalem czy dublet w derbach z Brighton wygranych 2:0. Brooks szybko wkupił się w łaski kibiców i wydawało się, że przed nim wielka przyszłość.

Kariera skrzydłowego znacząco jednak wyhamowała. Najpierw była kontuzja kostki, przez którą stracił większość sezonu 2019/20, a byłby pewnie i cały, gdyby nie lockdown i fakt, że rozgrywki dokańczaliśmy od czerwca. Wtedy wrócił, ale już jako cień siebie, a w dodatku Bournemouth spadło z Premier League. Brooks był jednak jednym z tych wyróżniających się zawodników, którzy pozostali po spadku i pierwszy sezon w Championship miał w barwach Wisienek niezły (pięć goli i sześć asyst). Z reprezentacją Walii wystąpił na Euro, ale za chwilę zawalił mu się cały świat.

Był października 2021 roku, gdy badania wykazywały, że Brooks cierpi na nowotwór. Zdiagnozowano u niego chłoniaka i trzeba było szybko zacząć leczenie. Na szczęście lekarze poinformowali zawodnika, że raka wykryto na wczesnym etapie i rokowania od początku były dobre. Tak czy inaczej Brooks musiał przerwać karierę i przez kilka miesięcy ograniczył się jedynie do komunikatu wydanego w styczniu, w którym informował, że leczenie przebiega zgodnie z planem.

Dobre wieści Walijczyk mógł ogłosić już w maju. To wtedy wydał oświadczenie, w którym napisał, że uporał się z chłoniakiem i przed nim kilka rutynowych badań, po których będzie mógł wznowić grę. To stało się faktem dopiero w końcówce czerwca, bo Scott Parker nie ryzykował zdrowiem piłkarza w końcówce sezonu i wolał, by ten spokojnie wrócił do treningowego rytmu latem.

Teraz Bournemouth zaczyna przygotowania do nowego sezonu Premier League i Brooks będzie w nich uczestniczył. Jego powrót podniósł kolegów na duchu. Na oficjalnym kanale klubu na YouTube pojawiło się nagranie z rozpoczęcia przygotowań do sezonu i wątek Walijczyka jest głównym, który został tam poruszony.

Brooks po raz ostatni zagrał 29 września w zremisowanym 0:0 meczu z Peterborough. Jeżeli wystąpi w pierwszej kolejce nowego sezonu, wróci na boisko po blisko 10-miesięcznej przerwie. – Dostałem zielone światło od lekarzy i chcę im bardzo podziękować. Leczenie okazało się skuteczne i mogę w pełni świadomie powiedzieć, że jestem wolny od raka. Niesamowicie jest móc napisać te słowa i dziękuję za całe wsparcie, jakie otrzymałem w tym czasie. Nie mogę się doczekać powrotu do gry – napisał Walijczyk w oświadczeniu.

Kluczowe dla Brooksa było to, żeby pojawić się na obozie przygotowawczym tak szybko jak to możliwe. Na nagraniu widać też, jak istotny jest jego powrót dla kolegów. Wszyscy witają go z radością, a i jemu dopisuje humor, jak wtedy, gdy po kilku ćwiczeniach żartuje, że pada z sił. Tak czy inaczej zanim zacznie znów czarować na boisku, musi zacząć od podstaw.

Teraz skrzydłowy zakłada sobie dwa cele. Pierwszym jest wywalczenie miejsca w wyjściowym składzie na inauguracyjną kolejkę i starcie z Aston Villą 6 sierpnia. Drugim jest wyjazd na mundial z reprezentacją Walii. Brooksa widziano na trybunach podczas barażowego spotkania z Ukrainą, które dało jego rodakom awans na mistrzostwa świata po raz pierwszy od 1958 roku. Graczowi Bournemouth zależy na tym, by przeżyć ten historyczny moment na boisku, a ponadto występ w MŚ dla niego będzie miał dodatkowy smaczek. Brooks jest bowiem urodzony w Anglii, ale reprezentuje Walię z uwagi na pochodzenie matki. A tak się składa, że Walijczycy i Anglicy trafili razem do grupy B.

Na razie do tego jeszcze długa droga. Brooks długo nie miał kontaktu z piłką, a chemioterapia ograniczyła mu również możliwość trenowania. Parker zaciera ręce na jego powrót, ale wie, że zanim da mu szansę, 24-latek musi odbudować formę. Przekonamy się, jak nowotwór na nią wpłynął, bo przed chorobą i kontuzjami Brooks prezentował się bardzo obiecująco. Swój najważniejszy mecz w życiu Walijczyk już wygrał. Teraz trzeba nadrabiać stracony czas.

Co myślisz o tym artykule?

Podziel się lub zapisz
Futbol angielski i... amerykański. Przez cały rok na okrągło żyje wydarzeniami w Premier League, której mecze komentuje w Canal+, oraz NFL. Usłyszycie go w również audycjach Kick Off i NFL Po Godzinach.
Komentarze 0