Wszystko, co wiem o geografii i bogactwach naturalnych, zawdzięczam piłce nożnej

Piłkarska geografia
FOT WLODZIMIERZ SIERAKOWSKI / 400mm.pl

Czterysta dziesięć polskich klubów nosi nazwy bezpośrednio związane z obiektami geograficznymi. Kolejne zdradzają, jaki przemysł działa w okolicy i jakie złoża tam występują. Nie dziwi, że praktycznie każdy, kto interesuje się futbolem, jest dobry z geografii.

Przeczytałem kiedyś, chyba u Wojciecha Kuczoka, zdanie, że kto się interesuje futbolem, zawsze jest dobry z geografii. Zapamiętałem je, bo współgra z moimi wspomnieniami z czasów licealnych. Na geografii zawsze siedziałem w ostatniej ławce. Zwykle z najnowszym numerem „Piłki Nożnej”, bo mieliśmy ten przedmiot we wtorki. Raczej bardziej interesowało mnie, co napisali Tomasz Lipiński i Leszek Orłowski niż to, co mówiła Gabriela Jabłonka (święta kobieta). Ale gdy rzucała w eter jakieś pytanie, typu gdzie w Polsce występują złoża siarki, co się wydobywa w okolicach Bełchatowa i czy możemy wymienić przykłady miast z Zagłębia Ruhry, rzucałem właściwą odpowiedź, zgarniałem oceny za aktywność i czytałem dalej. W konkursie wiedzy o morzach, na który wybrałem się spontanicznie, by nie iść na polski, wykręciłem jakiś dobry wynik. Pytania o to, do jakiego kraju należy port w Lipawie, nie mogły sprawić trudności komuś, kto pamiętał rywalizację Metalurgsa z Lechem Poznań w Pucharze UEFA.

BEZPROBLEMOWY PRZEDMIOT

Geografia była jedynym przedmiotem szkolnym, przez który przechodziłem na wszystkich etapach, nie poświęcając mu ani minuty. Gdy schodziło na wątki warstw atmosfery, czy okresów rozwoju ziemi, raczej leżałem. Ale mapą nadrabiałem z nawiązką. Dość wcześnie stało się dla mnie jasne, że na poziomie szkolnym ten przedmiot da się opędzlować samą znajomością futbolu. Wiedzieć, że siarka jest koło Tarnobrzega, bo Siarka Tarnobrzeg. Wiedzieć, że Bełchatów to węgiel brunatny, bo GKS Bełchatów to „Brunatni”. Wiedzieć, że w Lubinie wydobywa się miedź, bo Zagłębie to miedziowi. Wiedzieć, że jest taka rzeka jak Obra, bo Łukasz Merda to wychowanek Obry Trzciel. Jeśli Albert Camus mówił, że wszystko, co wie o moralności i obowiązkach człowieka, zawdzięcza piłce nożnej, ja powiedziałbym, że zawdzięczam jej wszystko, co wiem o geografii i złożach naturalnych Polski.

POLSKA SPECJALNOŚĆ

Dopiero jednak gdy przyjrzeć się sprawie bliżej, widać, jak potężną wiedzę geograficzną oferuje strona 90minut.pl. Po przejrzeniu nazw wszystkich seniorskich klubów w Polsce trzeba dojść do wniosku, że mamy w Polsce absolutnego hopla na punkcie nazywania drużyn od obiektów geograficznych. Przykładów nie trzeba szukać daleko. Jeden z najbardziej utytułowanych klubów piłkarskich w kraju to Wisła Kraków. A słyszeliście kiedyś o Renie Kolonia, Tamizie Londyn, Sekwanie Paryż, Tybrze Rzym, Szprewa Berlin czy Manzanares Madryt? Ja też nie. Tymczasem w samej obecnej ekstraklasie mamy dwie Wisły i jedną Wartę. A do tego jeszcze kluby nazwane od regionów. Kto wie, że w Bielsku-Białej jest Podbeskidzie, ten zawsze będzie wiedział, jakie góry są w tamtej okolicy. Nazwę regionu promuje też na co dzień Śląsk Wrocław.

WISŁA TO JEST POTĘGA

Wisła Kraków kilka lat temu chciała podgrzać atmosferę przed meczem z Wisłą Płock, promując go hasłem "Wisła jest tylko jedna". W rzeczywistości Wiseł jest tyle, że gdyby się zbuntowały i odłączyły od struktury ligowej PZPN-u, mogłyby stworzyć rozgrywki z systemem awansów i spadków, w których grałyby same Wisły. Ktoś wybierający się bez przygotowania na konkurs szkolnej Ligi Morskiej i Rzecznej, wypadłby dobrze, znając same tylko nazwy klubów z członem Wisła. Wiedziałby wtedy, że Wisła płynie nie tylko przez Kraków i Płock, ale też przez Puławy, Sandomierz, Annopol, Szczucin (nie mylić ze Szczuczynem; tam Wissa), Tczew, czy Czernichów. Gdyby do dwudziestu dwóch Wiseł dołączyć jeszcze Nadwiślany (Kraków, Góra, Rusocice), Nadwiślaniny (Gromiec), Wiślany (Jaśkowice, Wola Przemykowska), Wiślaniny (Bobrowniki), Wiślanki (Grabie) i Powiśla (Bolesław, Pawlice, Rakowiec), można by wręcz stworzyć całą wiślacką Ligę Mistrzów. Kiedy kibice w Krakowie śpiewają „Wisełko wygraj mecz, królowo polskich rzek”, trafiają w sedno.

DŁUGA LISTA RZEK

Ale inne długie polskie rzeki ustępują najdłuższej tylko nieznacznie. W polskim systemie ligowym jest dwadzieścia jeden Oder (oczywiste: Opole i Wodzisław. Nieoczywiste: Malczyce i Kotowice), wspomaganych dwiema Odrzankami (Radziszewo i Dziergowice) oraz aż dwadzieścia dwie Warty (od Poznania, przez Zawiercie i Gorzów, po Osjaków). W tym kontekście wręcz szokująco słabo wypada Bug. Trzecia wśród najdłuższych polskich rzek dała nazwę tylko dwóm klubom – z Wyszkowa i Hanny. Znacząco przegrywa pod tym względem ze znacznie przecież krótszymi Pilicą (6), Dunajcem (7) czy Wkrą (6). Całościowo patrząc, trzeba jednak stwierdzić, że nazywanie klubu na cześć pobliskiej rzeki to niezwykle popularny w całym kraju sposób. Skorzystało z niego aż 279 klubów. Groundhopperzy, mający rozeznanie w niższych ligach z różnych regionów, konturówkę z rzek zaliczyliby w środku nocy.

POPULARNE POMORZE

Rzeki to jednak nie jedyne, czego może nauczyć futbol. Tylko nieznacznie mniej popularne są nazwy promujące regiony. Wśród najbardziej znanych, obok Śląska i Podbeskidzia jest choćby Zagłębie Sosnowiec. Tym, którzy mają problem z rozróżnieniem Warmii od Mazur, z pomocą śpieszy piłka nożna. Warmia to Olsztyn. Mazury to Ełk, Pisz, Wydminy. W tej kwestii przydaje się też ogólna orientacja w łacińskich nazwach. Na Śląsku można bowiem znaleźć także Silesie (Lubomia, Miechowice) i Silesiusy (Kotórz Mały). W innych regionach Pomeranie, Pomezanie, Mazovie, Cuiavie czy Kaszubie. Najchętniej region umieszczają w nazwie na Pomorzu. Baza 90minut.pl odnotowuje dziesięć seniorskich klubów o nazwie Pomorzanin, dwa Pomorza, trzy Pomorzanki i jeszcze Pomeranię. Z tego dałoby się już uzbierać pomorską ekstraklasę.

PASMA I SZCZYTY

Zbliżoną popularność mają pasma i szczyty górskie, które w nazwach nosi 45 klubów. Z czego 21 to pasma, a 24 szczyty. Da się w tym jednak zauważyć pewną niekonsekwencję. Nie ma w Polsce ani jednego klubu o nazwie Tatry, za to jest siedem o nazwie Beskid (Skoczów, Brenna, Gilowice) i sześć o nazwie Sudety (Dziećmorowice, Kątki, Burgrabice). Reprezentowane w rankingu są też Rudawy, Karpaty, Gorce i Bieszczady. Jeśli chodzi o szczyty, najpopularniejszym jest Babia Góra, którą wybrały na patronkę kluby z Lipnicy Wielkiej, Suchej Beskidzkiej i Koszarawy (wsi, bo z kolei klub o nazwie Koszarawa jest w Żywcu i zawdzięcza ją tamtejszej rzece). Po lokalnych boiskach biegają też zespoły o nazwach Turbacz (Mszana Dolna), Lubań (Maniowy, Tylmanowa), czy Skrzyczne (Lipowa). Warto odnotować obecność jednej nazwy przełęczy – unieśmiertelnionej w nazwie Zawrat Bukowina Tatrzańska.

JEZIORA I MORZA

Listę uzupełniają morza i jeziora. W morzach nie ma wielkiej filozofii, bo w Polsce jest jedno i występuje w nazwie ledwie czterech klubów – Bałtyku Gdynia, Koszalin, Gostyń i Sztutowo. Jezior w nazwach jest tylko jedenaście. Najsłynniejszym Wigry Suwałki. Do tego m.in. Mamry Giżycko, Śniardwy Orzysz, Gopło Kruszwica czy Jezioro Żywieckie Zarzecze. Całościowo daje to listę aż 410 nazw klubów związanych z obiektami geograficznymi. I to nie uwzględniając nazw dzielnic rozsławionych przez kluby – Rakowa, Widzewa, Szombierek i innych.

MORSKIE I GÓRSKIE WSKAZÓWKI

Gdyby te 410 okazało się niewystarczające, by bezboleśnie przejść geografię, futbol oferuje też inne wskazówki. Kluby, które wprawdzie nie nazywają się od rzeki, jeziora, czy góry, ale za to sugerują, w jakich częściach Polski funkcjonują. Można nie wiedzieć, gdzie jest Świnoujście, ale ktoś, kto wie, że tamtejszy klub nazywa się Flota, raczej nie ulokuje tego miasta na Podkarpaciu. Im bardziej na północ, tym więcej nazw „wodnych”. Arki (Gdynia), Stoczniowce (Gdańsk), Kotwice (Kołobrzeg), Gryfy (Wejherowo), Fregaty (Polanowice), Sztormy (Kosakowo, Szczecin), Wybrzeża (Biesiekierz), Delty (Miłoradz), Mewy (Gniew), Fale (Hen Gąski), Zefiry (Wyszewo), Passaty (Bukowo Morskie), czy nawet Hanzy (Goleniów). Im bliżej gór, tym więcej Grap (Trzebinia), Górali (Żywiec), Janosików (Sieniawa), czy Harnasiów (Starczówek). Puszcze Niepołomice i Hajnówka sugerują z kolei położenie w okolicach tych miast dużych obszarów leśnych.

ZŁOŻA I PRZEMYSŁ

Futbol wiele mówi też o rozmaitych złożach. Nazwy mówią same za siebie choćby w przypadku Miedzi Legnica, Cuprum Czciradz, licznych Górników (Zabrze, Łęczna, Polkowice, Konin, Wałbrzych, Brzeszcze), zastępowanych czasem dla niepoznaki Gwarkami (Tarnowskie Góry). Lokalizację przemysłu ciężkiego można wiązać z Hutnikami (Kraków) i Stalami (Mielec), chemicznego z Chemikami (Police), ceramicznego z Ceramikami (Opoczno), włókienniczego z Włókniarzami (Łódź), zbrojeniowego z Broniami (Radom), motoryzacyjnego z Motorami (Lublin), lotniczego z Aviami (Świdnik), a obecności portów lotniczych szukać poprzez Loty (Konopiska, niedaleko Pyrzowic), Lotniki (Kryspinów, koło Balic) i wprost Lotnisk (Modlin).

FAŁSZYWI PRZYJACIELE

Wszystkich uczniów zachwyconych perspektywą przyszłych znakomitych ocen z geografii, trzeba jednak przestrzec, że i w tej dziedzinie występują fałszywi przyjaciele. Lokalizowanie za nazwami klubów Gerlachu koło Drzewicy (blisko Piotrkowa Trybunalskiego) , Andaluzji koło Brzozowic na Śląsku, Kolorado obok Woli Chorzelowskiej (Podkarpacie), Amuru w okolicach Wilgi (Mazowsze), Amazonki niedaleko Wiśniewa (Mazowsze), Egiptu blisko Krzyżowic (Opolszczyzna) i Santosu przy Piwodzie (Podkarpacie) może się skończyć poważnymi problemami. Trzeba też uważać z przenoszeniem wiedzy piłkarskiej na inne przedmioty. Zwłaszcza na biologię. Bo kluby noszą czasem nazwy zwierząt, które w tamtych okolicach nigdy nie występują. Wbrew nazwom, nie ma w Gdańsku jaguarów, pum w Darzlubiu (Pomorze), lwów w Pogorzeli (Wielkopolska), czy Dromaderów w Chrząstowie (Podkarpacie). Jeśli jednak zapamięta się te nieliczne wyjątki, można rozsiąść się na geografii w ostatniej ławce i ze spokojem zająć się tekstami o piłce nożnej. Zwłaszcza że przecież stolice macie już w małym palcu po wnikliwym śledzeniu europejskich pucharów, a rozkład miast w regionach innych krajów znacie, wiedząc, który klub, z kim rozgrywa mecze derbowe. Zupełnie nie zdziwiłem się, gdy dowiedziałem się, co studiował jeden z najlepszych zawodników, jakiego spotkałem przed laty w Internet Football Quiz. Oczywiście, że geografię.

Podziel się lub zapisz
Prawdopodobnie jedyny człowiek na świecie, który o Bayernie Monachium pisze tak samo często, jak o Podbeskidziu Bielsko-Biała. Szuka w Ekstraklasie śladów normalności. Czyli Bundesligi. W newonce.sport autor sobotniego cyklu Z nogą w głowie i poniedziałkowej rubryki Centrostrzał.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.