Witamy w internecie. Wygląd ważniejszy od wyników, czyli co sportsmenki czytają o sobie w mediach

Fred Lee/Getty Images

Sportsmenki znacznie częściej niż sportowcy czytają w mediach i internecie komentarze na swój temat. Od mężczyzn nie oczekuje się seksownego wyglądu. Za to kobiety czytają, że są za grube i że mają „wrócić do kuchni”. Dostają też nagie zdjęcia.

TEKST: JOANNA WIŚNIOWSKA

Latem BBC Sport zapytało sportsmenki o ich doświadczenia w mediach społecznościowych. Jedna trzecia przyznała, że była trollowana. To dwa razy więcej niż w ankiecie przeprowadzonej pięć lat temu. Większość chamskich zaczepek i komentarzy dotyczy ciał sportsmenek. Brytyjskie medium przywołuje historię jednej z zawodniczek noszącej rozmiar „6". Została nazwana „zbyt grubą". Powstał nawet profil stworzony wyłącznie, by wytykać „wady” kobiecego ciała. Inny przywołany przez BBC Sport przykład dotyczy komentarzy pod postami na Instagramie. Jedni komentują: „kobieta nie powinna tak wyglądać”, inni, że dana zawodniczka jest „za wysoka”, a i znajdują się tacy, co stwierdzą np., że sportsmenka ma za duże ramiona. Kobiety, które uprawiają sport zawodowo, słyszą też, że powinny „wrócić do kuchni". „Jedna ze sportsmenek otrzymała nawet zdjęcie herbu jej klubu pełne desek do prasowania” - pisze BBC Sport. Nie obywa się też bez porównań do mężczyzn. Po upadku dżokejka przeczytała: „mam nadzieję, że koń OK, ale Ty nie. [...] na koniu powinien siedzieć mężczyzna". Jak przyznały sportsmenki, wiele z nich po nieudanych występach otrzymuje wiadomości, które skłaniają do refleksji o porzuceniu sportu.

ZABIJE, A GŁOWĘ ODETNIE

W ślady brytyjskiego medium państwowego poszła ostatnio czeska rozgłośnia publiczna iRozhlas. Rozgłośnia poprosiła 50 czeskich sportsmenek, reprezentantek 16 różnych dyscyplin, żeby opowiedziały o komentarzach i wiadomościach, które otrzymują za pośrednictwem mediów społecznościowych. 22 zawodniczki zgodziły się opowiedzieć o swoich przypadkach. Z ankiety wynika, że nie ma znaczenia, jak bardzo aktywne są zawodniczki w mediach społecznościowych, ani jak popularna jest dyscyplina, którą uprawiają — obelgi, groźby czy molestowanie seksualne to codzienność. Dwie trzecie z zawodniczek, które zdecydowały się podzielić z iRozhlas swoimi przypadkami, doświadczyło negatywnych komentarzy. Niektóre z odpowiedzi okazały się tak przerażające, że sprawą postanowił się zająć Czeski Komitet Olimpijski. Tenisistka Barbora Strycova, triumfatorka wielkoszlemowego Wimbledonu 2019 w grze podwójnej oraz finalistka Australian Open 2020 również w deblu, w materiale iRozhlas przyznaje, że bardzo często w internecie pojawiają się ataki na nią i grożenie jej śmiercią. Zdarzają się głównie po niepowodzeniach, np. gdy obstawiający u bukmacherów tracą pieniądze. „Jeśli komuś nie wejdzie kupon, pisze do mnie, życząc, bym zachorowała albo umarła” - mówi czeska zawodniczka. Jeden z „fanów” groził, że ją zabije, a głowę odetnie.

Podobnie, jak w przypadku brytyjskich zawodniczek, wiele wiadomości, które otrzymują Czeszki to nagie zdjęcia, sprośne komentarze, a także ocena ich wyglądu. Z opowieści sportsmenek wynika także to, że fani zwracają im uwagę np., że podczas zawodów mają make-up. „Piszą, że powinnam zająć się sportem, nie malowaniem” - opowiada Martina Repkova, unihokeistka. A Nikola Mazurova uprawiająca strzelectwo, musiała czytać komentarze na temat swoich paznokci. Tak wielka jest potrzeba komentowania przez internautów tego, jak dbają o siebie zawodniczki. Z rozmów z czeskimi sportsmenkami wynika, że bardziej narażone na seksistowskie komentarze są zawodniczki, które występują w bardziej skąpych strojach, w krótkich spodenkach czy spódniczkach. Jak wspomina Strycova, podczas meczów ludzie robią zdjęcia tyłkom tenisistek. Lekkoatletka Kristiinu Maeki czytała już o sobie, że ma dużą pupę i brzuch, a przez to miała sobie „zrujnować życie” jako sportsmenka. Jedna z zawodniczek otrzymywała też prośby o przesłanie bielizny.

GALERIE Z PIĘKNYMI SPORTSMENKAMI

Badania wskazują, że sportsmenki znacznie częściej niż sportowcy czytają w mediach i internecie komentarze na swój temat. Od mężczyzn nie oczekuje się seksownego wyglądu. - Raczej poprzez komentarz sportowy wzmacnia się postrzeganie sportowców jako nadludzi, mocarzy, gladiatorów, czyli akcentuje się niezwykłe umiejętności, ale i siłę, wytrzymałość czy moc — komentuje Natalia Organista, adiunktka w Katedrze Nauk Humanistycznych i Społecznych AWF Warszawa. Na bardzo ciekawą kwestię zwracają uwagę autorki tekstu o czeskich sportsmenkach — Dominika Kubistova i Kristina Rohackova w rozmowie przeprowadzonej na antenie iRozhlas. - Jest jeszcze jeden aspekt, o którym mówiły nam sportsmenki. Media mają wpływ na komentarze, np. poprzez publikowanie niektórych zdjęć na Instagramie, Facebooku czy Twitterze. Zwłaszcza w ostatnich miesiącach, gdy podczas kryzysu spowodowanego pandemią koronawirusa brakowało tematów. Pojawiły się artykuły oparte wyłącznie o to, co sportowcy wrzucali w mediach społecznościowych — mówi Rohackova. Do tego dochodzą tysiące galerii z „najpiękniejszymi” koszykarkami, piłkarkami czy lekkoatletkami. Trudno coś takiego znaleźć z „najprzystojniejszymi” sportowcami.

Jak zauważa Kubistova, to systemowe zjawisko, wypadkowa tego, jak przedstawia się rolę kobiety w społeczeństwie. Z tą tezą zgadza się dr Organista. Badania pokazują zasadnicze różnice: w komentarzach sportowych w ciałach zawodników znajduje się „źródło” ich siły, sprawności czy doskonałości natomiast komentarze odnośnie do ciał sportowczyń cały czas jeszcze odnoszą się do ideału kobiecego ciała promowanego w kulturze Zachodu. - Ten ideał związany jest ze szczupłą sylwetką, gracją, delikatnością, a nie z muskulaturą i siłą potrzebną w sporcie. Powiedziałabym, że komentujący oczekują, że sportwczyni niezależnie od swojego zawodu wpasuje się w model kobiecości, który oni aprobują. Zatem komentowanie wyglądu zawodniczek to wypadkowa „roli”, jaką niektórzy przyznają kobietom w społeczeństwie. Roli ozdobnego elementu, przedmiotu pożądania, ale z drugiej strony eksponowanie cielesności w sporcie powoduje, że zawodniczki są szczególnie nastawione na uprzedmiotawiające komentarze — mówi dr Organista.

„WITAMY W INTERNECIE”

Dominika Kubistova zwraca uwagę, że wszelkie przejawy seksizmu i napaści seksualnej są bagatelizowane w społeczeństwie. Nie tylko zresztą czeskim. - Macha się na nie ręką i powtarza, że kobiety muszą przyzwyczaić się do tego rodzaju presji. Nie muszą! Takie sprawy trzeba traktować bardzo poważnie — mówi czeska dziennikarka. Natalia Organista również przyznaje, że często lekceważy się tego typu komentarze. - Żyjemy w kulturze skupionej na ciele, a sport zdaje się doskonałym miejscem do oceny ciał. Zapominamy, że nie jest to cel rywalizacji a sportowcy to dużo więcej niż ich cielesność — mówi. Kristina Rohackova zwraca też uwagę na to, że po publikacji artykułu o komentarzach, które czytają na swój temat sportsmenki w mediach społecznościowych, zaczęły pojawiać się opinie z cyklu „Witamy w internecie!". A jak zaznacza Natalia Organista, to nie zawodniczki powinny się uodpornić czy przyzwyczaić, ale komentujący nie powinni pozwalać sobie na seksistowskie, upokarzające komentarze. - Anonimowość nie zwalnia z bycia szanującym innych człowiekiem. Sportowczyniom należy się szacunek za ich prace. Mówienie: „witamy w Internecie” może powodować zdejmowanie odpowiedzialności z osób, które krzywdzą swoimi komentarzami i przerzucanie odpowiedzialności na ofiary, aby „wzięły się w garść” i znosiły to, co je spotyka — uważa Organista.

Z rozmów z zawodniczkami wynika, że wiele z nich, gdyby nie było sportsmenkami, nie posiadałyby kont w mediach społecznościowych. Ale tego przecież wymagają sponsorzy czy kluby, których barw bronią. Nie tylko zresztą od czeskich czy brytyjskich sportsmenek. Więc pozostaje im ignorowanie komentarzy, blokowanie osób wysyłających niestosowne zdjęcia i zgłaszanie przypadków tych, którzy grożą im śmiercią. Tylko tyle.

Podziel się lub zapisz
Różne pokolenia, ta sama zajawka. Piszemy dla was o wszystkich odcieniach popkultury. Robimy to dobrze.