Dziwna logika telewizji. Gol Khazriego z 68 metrów przez dwa dni nie mógł trafić do Internetu

Zobacz również:Bolesne nauki polskich bramkarzy w Ligue 1. Pomyłki Bułki i Majeckiego
Wahbi Khazri
Fot. Marcio Machado/Eurasia Sport Images via Getty Images

Ligue 1 od lat narzeka, że świat jej odjeżdża i że łatka ligi farmerów nigdy się od niej nie odklei. Przyjście Leo Messiego na razie nie wywołało trzęsienia ziemi i trudno, żeby takowe w ogóle nastało. Teraz na tapecie jest gol Wahbiego Khazriego z Saint-Etienne. Strzał z 68 metrów obiegł świat, ale ani liga, ani telewizja nie mogły pokazać tej bramki w sieci.

Francuscy kibice nie mają wątpliwości: to jest kolejny pokaz jak nieżyciowi ludzie zarządzają tamtejszą piłką. Chwilę po tym jak Khazri w meczu z Metz (1:1) zdecydował się na spektakularny strzał, Ligue 1 oczywiście pochwaliła się tym na Twitterze, ale w formie grafiki. Pokazywała ona jedną wielką linię uderzenia i napis z 68 metrami. Kibic, owszem, mógł zobaczyć ten strzał w innych nielegalnych źródłach. Te legalne natomiast mają związane ręce. Według kontraktu mogą pokazać gola dopiero w poniedziałek. Biorąc pod uwagę w jak szybkich czasach żyjemy, brzmi to jak wieczność. Dwa dni po bramce Khazriego nikogo już nie obchodzi weekend w Ligue 1.

Khazri zrobił to spektakularnie: nigdy w historii ligi francuskiej nikt nie strzelił gola z 68 metrów. W pięciu topowych ligach tylko trzech graczy może pochwalić się dalszą odległością. Bramkarze Asmir Begović (96 m) i Tim Howard (92 m) robili to trochę przez przypadek. Moritz Stoppelkamp, gdy grał w Paderborn uderzył na „a nuż się uda”. Tymczasem Khazri wszystko to pięknie przekalkulował. Jeszcze raz pokazał, że jest zawodnikiem o ogromnym talencie. Obecnie gra w najgorszej drużynie Ligue 1, ale nie przeszkodziło mu to w strzelaniu 6 goli w 11 spotkaniach. To w jaki sposób ciągnie na plecach beznadziejne Saint-Etienne jest imponujące.

Liga francuska mogłaby opakowywać tych graczy w piękny anturaż i budować wokół nich narracje. Mogłaby chwalić się na swoich kanałach zjawiskową bramką, ale LFP i Amazon Prime przez weekend raczą ludzi grafikami, a dopiero potem wypuszczają gole, kiedy tak naprawdę cała zabawa już siada, bo pojawia się kolejna. Internet jest dziś nieustanną fabryką treści, dostarcza szybkich emocji i za chwilę robi miejsce na kolejne.

Amazon, który odkupił prawa do pokazywania Ligue 1 od stacji Mediapro, nie zadbał w swojej umowie o media społecznościowe. Gdyby w weekend wstawił gola Khazriego, jego konta mogłyby zostać zawieszone. Wygląda na to, że przez kilka miesięcy na żadnym spotkaniu decydentów nie pojawiła się dyskusja na temat tego problemu. Musiał Khazri uderzyć z 68 metrów, by ktoś głośno powiedział, że to absurd.

Ligue 1 lubi opowiadać jak to walczy z piractwem, ale w ten sposób raczej sobie nie pomaga, bo bramka i tak będzie krążyć w sieci. Śmiechy z absurdalnych grafik rzutują na wizerunku ligi. Zamykają też kanały promocji i dotarcie od ogromnej bazy fanów. Gol Khazriego, mający globalny potencjał, był tutaj znakomitym nośnikiem. Ligue 1 na międzynarodowych umowach telewizyjnych zarabia tylko 73 mln euro, czyli dużo mniej niż inne topowe ligi. Stąd pomysły, by niektóre mecze jak Monaco vs. Lyon rozegrać w Chinach. Dziwacznych scenariuszy jest dużo więcej, ale na początek warto byłoby zacząć od rzeczy podstawowych.

Co myślisz o tym artykule?

Podziel się lub zapisz
Żebrak pięknej gry, pożeracz treści, uwielbiający zaglądać tam, gdzie inni nie potrafią, albo im się nie chce. Futbol polski, angielski, francuski. Piszę, bo lubię. Autor reportaży w Canal+.
newonce.radio - Wciśnij play

newonce.radio

Wciśnij play