W takim stylu trzeba walczyć! Mateusz Gamrot pokazuje się całej wadze lekkiej UFC

Zobacz również:Wszystko, co trzeba wiedzieć o walce Błachowicz - Reyes. Gościliśmy Dorotę Jurkowską, menedżer Janka (WIDEO)
Mateusz Gamrot
Fot. Chris Unger/Zuffa LLC via Getty Images

Chcieliśmy zwycięstwa, mamy zwycięstwo! Mateusz Gamrot nie tylko pokonał Scotta Holtzmana w swojej drugiej walce w UFC, ale też zrobił to w takim stylu, że Dana White powinien pomyśleć o małym awansie z karty wstępnej na karty główne swoich gal.

Przed walką mówiło się o tym, że to nie będzie łatwy pojedynek dla „Gamera”. Holtzman przegrywał tylko z mocnymi przeciwnikami, w dodatku jest dość wszechstronny i nie ma żadnego konkretnego stylu, na który można by się było przygotować. Nie był to więc najlepszy rywal „na przełamanie”, jednak Gamrot spędził aż trzy miesiące w American Top Team, żeby być gotowym na to starcie.

Widać to było od pierwszej sekundy pojedynku. Gamrot był bardzo ruchliwy i próbował „podgryzać” Holtzmana na różne sposoby. Ciosami, kopnięciami, jednym i drugim na raz, a przede wszystkim polował na nogę Amerykanina, by sprowadzić go do parteru. To była znakomita runda, w której Gamrot pokazał wszystkie, bardzo zróżnicowane umiejętności, które posiada. Kilka ładnych ciosów doszło do celu, a w dodatku mieliśmy chwilę kontroli za plecami w stójce i powalenie na sam koniec premierowej odsłony.

Holtzman polował na ciosy i nawet sporadycznie udało mu się trafiać, jednak z każdą kolejną sekundą był coraz bardziej poirytowany. Z prostego powodu – kompletnie nie wiedział, jak odpowiedzieć na Gamrota, który robił wszystko i atakował na kilka różnych sposobów. I wszystko to, by ostatecznie wygrać… w najmniej spodziewany sposób. Holtzman tak bardzo szukał odpowiedniego ciosu, że ostatecznie sam się na taki nadział. Gamrot wyprowadził potężną bombę z prawej ręki, którą zamroczył rywala i za chwilę dokończył dzieła. Zapasy, wypunktowanie przeciwnika i kontrola w parterze – tego mogliśmy się spodziewać. Techniczny nokaut po bombie na szczękę? Niekoniecznie.

To pierwsza tego typu wygrana „Gamera” od 2015 roku i pierwsza w ogóle w najlepszej federacji na świecie. Styl, w jakim ją osiągnął jest tak dobry, że Dana White poważnie musi się zastanowić nad puszczeniem go na główne karty swoich gal, nawet jeśli na szczyt wagi lekkiej jest jeszcze bardzo daleko. Holtzman przed walką mówił o tym, że wolałby bardziej medialnego przeciwnika i cóż – po takim nokaucie w mediach na pewno się pojawi. A Gamrot na pewno zostanie zapamiętany przed następnymi pojedynkami.

Piękna pierwsza walka, choć niejednogłośnie przegrana, i fantastyczny występ w drugiej. Mateusz Gamrot wrócił na właściwą drogę i od tego momentu powinno być tylko lepiej. Jan Błachowicz mówi, że według niego „Gamer” będzie mistrzem UFC. A kto jak kto – Janek coś o tym wie.

Podziel się lub zapisz
Uniwersalny jak scyzoryk. MMA, sporty amerykańskie, tenis, lekkoatletyka - to wszystko (i wiele więcej) nie sprawia mu kłopotów. Pisze dla newonce.sport, a w newonce.radio odwiedza audycję NFL Po Godzinach.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.