W pogoni za Federerem i Nadalem. Djoković wciąż najlepszy w historii Australian Open

Zobacz również:Powtórka z rozrywki. Australian Open, czyli kolejny Wielki Szlem rozpoczęty od chaosu
2021 Australian Open: Novak Djokovic
Fot. Cameron Spencer/Getty Images

Niecałe dwie godziny trwał tegoroczny finał singlistów w Australian Open. W jednostronnym spotkaniu Novak Djoković pokonał Daniła Miedwiediewa 7:5, 6:2, 6:2, zdobywając swój osiemnasty wielkoszlemowy tytuł w karierze, w tym dziewiąty w Australii. To sprawia, że do Rafaela Nadala i Rogera Federera brakuje mu tylko dwóch „szlemów”.

Jest pewna prawidłowość w karierze Novaka Djokovicia – jeśli w Australian Open dochodzi do półfinału, jego zwycięstwo jest pewne. Serb rozkręca się z każdym kolejnym meczem, co zresztą pokazał również w tym turnieju. W pierwszych pięciu meczach stracił pięć setów, w dwóch ostatnich – półfinale i finale – zero.

W dodatku były to dwa bardzo podobne do siebie spotkania – niecałe dwie godziny, łącznie zaledwie dziewięć oddanych gemów i Rosjanin po drugiej stronie siatki. „Nole” grał tak, jak zazwyczaj gra w finałach tej imprezy. Na najwyższym poziomie, z akcjami, które zabijają pewność siebie przeciwnika w najważniejszych momentach. Był to być może pierwszy mecz, w którym Miedwiediew był tak bezsilny, co doprowadziło do jego mentalnego załamania. Połamane rakiety, ciągła gestykulacja od połowy drugiego seta i błędy, które w finale szlema nie mogą mieć miejsca.

NAJLEPSZY NA AUSTRALIJSKIEJ ZIEMI

Najgorsze były jednak te momenty, w których Rosjaninowi… dobrze szło. Kiedy zaczynał się nakręcać i wchodzić w dobry rytm, Djoković „gasił” go jedną znakomitą akcją. Minięciem, piłką, do której Rosjanin nie mógł dobiec choćby nawet znał zagranie czy fantastyczną piłką na linię, chwilę potem jak nakręcony Miedwiediew gestykulacją próbował jeszcze bardziej rozgrzać publiczność w środku trzeciego seta. W tej formie Novak był nie do ugryzienia, przynajmniej na tym etapie kariery Miedwiediewa.

To dziewiąty wygrany turniej Australian Open w karierze Serba – pod tym względem jest najlepszym singlistą w historii. Aż o trzy zwycięstwa wyprzedza Rogera Federera i Raya Emersona. Rafael Nadal ma French Open, Federer – Wimbledon, a Djoković jest mistrzem w Australii. To tu wszystko się zaczęło. W 2008 roku 20-letni „Djoko” pokonał w finale Jo-Wilfrieda Tsongę, co na dobre rozpoczęło wielką karierę – jak się okazało – jednego z najlepszych tenisistów w historii.

Australia była też miejscem jego drugiego triumfu wielkoszlemowego. A potem okazało się, że Melbourne to dla niego idealne miejsce na rozpoczęcie sezonu. Trzy tytuły z rzędu w latach 2011-13, dwa w latach 2015-16 i kolejny hat-trick od sezonu 2019. Od pierwszego zwycięstwa Novaka w 2008 roku Australian Open jest serbsko-szwajcarskie (cztery tytuły podzielili między siebie Federer i Stanislas Wawrinka), z wyjątkiem 2009 roku, który przyczynił się do karierowego szlema Nadala.

NAJLEPSZY FEDERER CZY NADAL? A MOŻE JEDNAK DJOKOVIĆ?

A skoro o Federerze i Nadalu mowa: oni są aktualnie liderami w kwestii największej liczby singlowych szlemów. Mają ich po 20, co dla wielu kibiców jest idealnym remisem pomiędzy dwoma najlepszymi tenisistami w historii. Szczególnie, że nie wiemy, czy i ile tytułów obaj panowie jeszcze zdobędą. Federer jest z tej trójki najstarszy i nie wygrał turnieju „wielkiej czwórki” od trzech lat, więc większym zagrożeniem na dłuższą metę wydaje się być Nadal, szczególnie że do końca kariery będzie faworytem za każdym razem, gdy przystąpi do ukochanego French Open.

Co jednak jeśli rozpędzony Djoković, który za chwilę pobije rekord Federera w najdłuższym w historii panowaniu jako lider rankingu ATP, dogoni obu zawodników? Rywalizacja Federer – Nadal latami rozgrzewała cały tenisowy świat dzieląc kibiców na dwa obozy. Te pojedynki wywindowały obu panów do miana dwójki najlepszych tenisistów w historii, którzy nieco przerośli własną dyscyplinę. Za ich plecami rósł jednak Serb. Jaka byłaby opinia tenisowego świata, gdyby Novak został szlemowym rekordzistą? Czy samo w sobie wystarczyłoby to do miana najlepszego? Czy jednak Federer z Nadalem za bardzo odjechali reszcie pod względem odbioru przez fanów?

Niewykluczone, że już niedługo się o tym przekonamy. A przynajmniej tego chciałby sam Djoković. Prawdopodobnie jak niczego innego w swojej zawodowej karierze.

Podziel się lub zapisz
Uniwersalny jak scyzoryk. MMA, sporty amerykańskie, tenis, lekkoatletyka - to wszystko (i wiele więcej) nie sprawia mu kłopotów. Pisze dla newonce.sport, a w newonce.radio odwiedza audycję NFL Po Godzinach.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.