W głowie Unaia Emery’ego. Romain Molina oprowadza nas po szalonym świecie króla Ligi Europy (WYWIAD)

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
Unai Emery
Fot. Michael Sohn/Pool via Getty Images

Czym u Emery’ego zasłynął Kalu Uche? Co gryzło go w Paryżu i Londynie? Po co rozdaje piłkarzom książki? Co takiego unikalnego ma w sobie Villarreal? Romain Molina, francuski dziennikarz, cztery lata temu napisał autoryzowaną biografię Unaia Emery’ego pt.: „El Maestro”. Pogadaliśmy po finale Ligi Europy, w którym Bask czwarty raz w karierze odhaczył to trofeum.

PAWEŁ GRABOWSKI: Pamiętasz swoją pierwszą rozmowę z Unaiem Emerym?

ROMAIN MOLINA: To było w Sevilli. Robiłem z nim wywiad łamanym hiszpańskim, nie myśląc jeszcze o książce. Pomysł pojawił się dopiero wtedy, gdy zaczął pracę w PSG. Zadzwoniłem do niego i pierwsze, co usłyszałem, to: „Yo quiero escuchar la critica”. Nie chciał książki w formie psalmu. Zależało mu na krytycznych głosach, bo tylko w ten sposób mógł dowiedzieć się o sobie czegoś więcej. Rzadko widzisz w piłce takie osoby. Dzisiaj każdy chce kontrolować przekaz.

Nie jest tak, że ten brak kontroli czasami go gubi?

Piłka jest brutalnym biznesem. Tutaj zanim komuś zaufasz, musisz go trzy razy prześwietlić. Emery jest inny, bo z góry zakłada, że masz dobre intencje. Ciągną się za nim łatki typu „Good Ebening” i inne dziwne powiedzenia, ale na końcu zawsze masz fakty. To, że cztery razy wygrał Ligę Europy, daje mu znak rozpoznawczy i powtarzalność. On tyle razy się zweryfikował, że nie możesz dziś powiedzieć, że to trener, który wiózł się na plecach zawodników. Ludzie ciągle mówią, że jest drugą ligą menedżerów. Ale ilu tak naprawdę gra w tej pierwszej? Stołki cały czas się zmieniają. Za chwilę to Emery może pracować w jednym z dwóch topowych klubów w Hiszpanii.

Udało ci się w końcu znaleźć te negatywne głosy na jego temat?

Słyszałem zdania, że w książce nie ma głosów Gerarda Deulofeu, Iago Aspasa lub Ciro Immobile. Próbowałem dotrzeć do jak największej liczby osób, ale to normalne, że najbardziej chętni do rozmowy są ci, którzy mówią o nim tylko pozytywnie. W sumie w książce wypowiada się 50 ludzi, to duża praca dziennikarska. Przykładowo: mój kolega przyjaźni się się z siostrą Andera Herrery. To ona dała mi numer do swojego ojca, a ten skontaktował mnie z Juanem Matą. Alvaro Negredo pomógł mi z Cristhianem Stuanim. Świetne rozmowy toczyłem też z bratem Emery’ego albo z dyrektorami klubów, gdzie zaczynał. Lorca, biedne miasto na południu Hiszpanii promienieje, gdy pytasz ich o Unaia. Pracował w klubie z budżetem 600 tysięcy euro i prawie awansował z nimi do La Liga. Zrobił to zresztą kilka lat później z Almerią. Zawodnicy mówili, że wnosił taką pewność siebie, że jechali do Madrytu i myśleli o zwycięstwie.

Jest jedna rzecz, którą zaimponował ci najbardziej?

Doceniam jego szczerość. Dam ci przykład: Francisco Rodriguez był najlepszym strzelcem w historii Almerii. Zaraz po awansie do La Liga, Emery zaprosił go do gabinetu i powiedział wprost: „W nowym sezonie będziemy grali inaczej, nie widzę dla ciebie miejsca”. Francisco był wściekły. Nie grał, ale mógł trenować do momentu znalezienia klubu. Kiedy później sam dostał licencję trenera, w wywiadach opowiadał, iż najwięcej czerpie z pracy Emery’ego. Zachwycał się facetem, który pozbawił go marzeń o grze w La Liga. Piłkarzom podoba mi się to, że mnóstwo rzeczy mówi wprost. Nie komplikuje relacji.

Joaquin powiedział kiedyś, że najgorsze są u niego odprawy taktyczne. Trwają tak długo, że warto zaopatrzyć się w popcorn.

Wiesz jak mówili na niego w Almerii? Enfermo del futbol. Facet chory na piłkę. Jest mnóstwo anegdot z tymi analizami. Była kiedyś sytuacja, że podczas odprawy jeden piłkarz zasnął. Nazywał się Kalu Uche. Emery był świadomy, że wielu piłkarzy ma problem z przyswojeniem tych sesji, ale dzięki temu lepiej rozpoznawał ich charakter. Widział, komu zależy, a kto jest tylko po to, żeby się pobujać. W Valencii szybko zauważył Miguela, który podczas analiz zawsze siadał na końcu. Pewnego dnia zwrócił się do niego wprost: „Miguel, ty myślisz, że jestem głupi? Cały czas cię obserwuję! Przestań zasypiać”.

Dalej rozdaje piłkarzom książki?

To był jego sposób w Valencii. Podejrzewam, że miał w tym jakiś cel, to dobry sposób na wybadanie piłkarzy. Mówił im na treningu: wpadnijcie do mnie do biura, mam 60 nowych książek, po dwie dla każdego. Potem okazywało się, że większość nie przychodziła, a on skrupulatnie zbierał informacje. Byli też piłkarze, którzy sami prosili go o rekomendacje. Juan Mata był taki. Sergio Rico z kolei dostał od niego biografię Valdesa, opowieść o cierpieniu i ile poświecenia kosztuje to, by zostać bramkarzem z topu.

Potrafisz podać główny powód, dlaczego nie poszło mu w PSG? Trudna szatnia?

To nie szatnia jest trudna, to klub jest trudny. Wyobrażasz sobie, że prezydent idzie do Cavaniego i mówi: „Idź dziś na urodziny do Zlatana, bo ludzie muszą zobaczyć was na fotkach”?. To jest pijar. Budowanie wizerunku i fasady, a nie zdrowego klubu. Thomas Tuchel miał racje, gdy mówił, że w PSG nie chodzi o trening, tylko o politykę. Tutaj najprostsze rzeczy stają się skomplikowane. Były sytuacje, że ktoś nie załatwił tłumacza na konferencję prasową albo nie zapłacił za hotel. Na obozie w Austrii pilot zastrajkował, bo nie dostał przelewu za paliwo. Każdego dnia masz coś. Osoba, która opiekuje się VIP Roomem dla rodzin piłkarzy nie mówi po angielsku. Żona Zlatana powiedziała kiedyś: jak to możliwe, że ta kobieta jest tu trzy lata i nie umie nawet podstawowych słówek? Ale w PSG nikogo to nie obchodzi. Ten klub jest chory.

Czyli rozgrzeszasz Emery’ego? Marcelo Bielsa powiedział kiedyś, że wygrana PSG nad Barceloną 4:0 była najlepszą piłką, jaką widział od czasów Barcy Guardioli.

Po tym meczu ludzie w PSG stwierdzili, że zabukują już hotele w Cardiff. Emery był pierwszym, który powiedział stop, bo przecież jest jeszcze rewanż. Nie podobała mu się ta paryska arogancja. To się potem przekłada na piłkarzy, którzy ostatecznie w drugim meczu przegrali 1:6. Emery w Paryżu nie miał takiej szatni, jaką miał w Sevilli. Ta grupa żyje razem, ale tylko wtedy, gdy zajrzysz na Instagrama. Emery ostatecznie nie był ani gorszy, ani lepszy niż Carlo Ancelotti czy Laurent Blanc. Podobnie jak oni przyszedł do klubu z przedziwną hierarchią, gdzie prezydent klubu spotyka się z piłkarzami i obiecuje im opaskę kapitana. Mówił to Cavaniemu, Kimpembe, Rabiotowi i Marquinhosowi. Oczywiście prawdziwy kapitan Thiago Silva o niczym nie wiedział.

Zakładam, że Mauricio Pochettino mierzy się z tym samym. Zostanie w PSG?

Nie zostanie. Nie zostanie dopóki jest tam Leonardo. To jeden z największych oszustów w piłce. Widzisz go w pięknym garniturze, ale pod spodem masz brud. Chciałbym, żeby Tuchel w jakimś wywiadzie powiedział o nim całą prawdę. To Leonardo był powodem jego odejścia. Tuchel nie cierpi ludzi, którzy nie potrafią mówić w twarz, tylko obgadują go za plecami.

Polityka transferowa pewnie też różniła się od tego jak wyglądało to w Sevilli u Monchiego.

Z Monchim było tak, że podawałeś mu profil piłkarza, on znajdował najlepsze opcje i przychodził z gotowymi nazwiskami. Emery w PSG powinien domagać się konkretnych nazwisk. Skończyło się na tym, że dostał Hatema Ben Arfę i Grzegorza Krychowiaka, o których nawet nie prosił.

Mam wrażenie, że Emery był też mocniej dociskany przez prasę. Z czego to wynikało?

Francuska prasa się na niego uwzięła, szczególnie paru starszych dziennikarzy. U nas jest tak, że dwa razy mocniej dociskamy trenera z zagranicy. Jeden z ekspertów nazwał go w telewizji małpą. Blanc miał pod tym względem łatwiej, bo był poukładany z większością dziennikarzy. Dzisiaj ludzie, którzy atakowali Emery’ego, mówią, że wcale nie był taki zły. To hipokryzja.

Pobyt w Arsenalu też wytłumaczysz trudnym klubem i toksycznym środowiskiem?

Przypomnij sobie mecze z Ligi Europy przeciwko Napoli i Valencii. Arsenal grał świetnie. Ile miałeś podobnych meczów w tym sezonie, kiedy prowadzi ich Mikel Arteta? Emery nie dostał świetnego składu, wystarczy spojrzeć, kto tam grał w obronie. Nacho Monreal — okej, ale Laurent Koscielny, Sokratis, Shkodran Mustafi albo Calum Chambers to nie byli ludzie do wielkiego grania. Dzisiaj są lepsi piłkarze w tym zespole, ale nie widzę, żeby poszli do przodu. Spójrz na wyniki, one są nawet gorsze. To nie jest problem trenera, to problem klubu. Arsenal ma piękną historię, ale zarządzają nim fatalni ludzie. To samo jest dziś w Manchesterze United. Jest tam za dużo różnych grup interesów.

Myślisz, że Villareal będzie dla niego trampoliną? Te porażki za granicą na pewno w nim siedzą.

Ludzie mogą odbierać go jako gościa, któremu nie poszło za granicą i po wielkich klubach wziął „tylko” Villarreal. Ale zwróć uwagę, że ten Villarreal to świetnie poukładany zespół. Każdego roku gra w pucharach. Panuje w nim rodzinna atmosfera. Emery w końcu może skupić się na tym, co kocha najbardziej, czyli na piłce, a nie na polityce jak było w PSG. On jest obsesyjnie skupiony na tym, by budować piłkarzy. Negredo, Villa, Gameiro, Cavani, Aubameyang, Gerard Moreno — wszyscy mieli najlepsze sezony u niego. Być dziewiątką u Emery’ego to zaszczyt.

Na koniec masz jedną historię o Emerym, która dobrze obrazuje jego osobę?

Był kiedyś mecz Sevilli z Szachtarem w półfinale Ligi Europy. Jose Antonio Reyes leżał w szpitalu, miał mieć operację wyrostka. Emery, siedząc w szatni wymyślił, że zadzwoni do niego na Face Time i połączy go z całą drużyną. Robił to też z Nico Pareją po kontuzji kolana. Wielu graczom szkliły się oczy. Emery wie, jak wyzwalać w nich silne emocje i jednoczyć grupę. Półfinał oczywiście wygrali, a potem polecieli do Bazylei i odhaczyli kolejną Ligę Europy. Tego mu nikt nie zabierze. Jest królem tych rozgrywek.

Podziel się lub zapisz
Żebrak pięknej gry, pożeracz treści, uwielbiający zaglądać tam, gdzie inni nie potrafią, albo im się nie chce. Futbol polski, angielski, francuski. Piszę, bo lubię. Autor reportaży w Canal+.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.