Uniwersum Neymar. Brazylijskie słońce, wokół którego krążą wszystkie planety

Zobacz również:Wrogie przejęcie i nowy wymiar rywalizacji. Po 15 latach z Nike Neymar został twarzą Pumy
Neymar
Fot. Alexandre Schneider/Getty Images

Brazylia jako pierwszy kraj spoza Europy wywalczyła bilety na mistrzostwa świata w Katarze, które mają być ostatnimi dla Neymara. Jeśli chcecie zrozumieć decyzje personalne Tite i model gry Canarinhos, musicie wejść głębiej do uniwersum jej największej gwiazdy. Bo tak naprawdę wszystko kręci się wokół zawodnika, który w 116 meczach dla drużyny narodowej wywalczył 122 bramki. Jeśli gwiazda Realu Vinicius pierwotnie nie dostaje powołania, a na liście znajduje się rezerwowy Barcelony Coutinho, to jedną z odpowiedzi również będzie Neymar. Oto brazylijska primadonna, główny bohater spektaklu, ale też kapryśny charakter. Nic dziwnego, że to on wyznacza kierunek lepienia całej brazylijskiej reprezentacji.

Nie po raz pierwszy zobaczyliśmy uwielbienie Neymara do postaci komiksowych. Kiedy Brazylijczycy bukowali bilety do Kataru na pięć kolejek przed końcem eliminacji jako niepokonani w strefie południowoamerykańskiej, Neymar miał wycięty na głowie symbol Batmana. Bardzo często podkreślał inspiracje postacią człowieka-nietoperza. Tak jak on pilnował porządku w Gotham City, tak Neymar pilnuje układu mocy w rodzimej reprezentacji. To już uniwersum Neymara i wszyscy muszą grać tak, jak jemu pasuje.

Renomą i mocą gwiazdora PSG można również tłumaczyć listopadowe powołania Tite, które wywołały gigantyczną polemikę w Kraju Kawy. Jeśli szukać największych reprezentantów joga bonito, w ostatnim czasie należy wymienić cztery nazwiska: Neymara, Raphinhę, Antony’ego oraz Viniciusa. Tego ostatniego zabrakło na pierwotnej liście wezwanych do drużyny narodowej, mimo że stał się największą reklamą ligi hiszpańskiej. To on, a nie jak zwykle Neymar, ma największą liczbę udanych dryblingów w Champions League, bo mijał przeciwników 28 razy. To on przeszedł istną transformację w maszynę do wykańczania sytuacji, bo już w listopadzie ma 9 bramek i 7 wywalczonych goli w barwach Realu Madryt. Vini wszedł na najwyższą półkę, z czym również wiąże się podwyżka do 8 milionów euro z jednego z najgorzej opłacanych kontraktów w Madrycie, a mimo to Tite nie widział dla niego miejsca.

Decyzje selekcjonera trudno było racjonalnie wytłumaczyć: zabrał Gersona, nie widział miejsca dla błyszczącego w Ligue 1 Bruno Guimaraesa, zapomniał o Richarlisonie, ale nagrodził Matheusa Cunhę, w końcu zaprosił na zgrupowanie absolutnie przeciętnego Coutinho, a Viniciusowi powołania nie wysłał. Wezwał go dopiero w trybie awaryjnym, gdy problemy zdrowotne dopadły Roberto Firmino. I dał mu zagrać całą drugą połowę z Kolumbią (1:0) w meczu, w którym potrzeba było elementu zaskoczenia i nieprzewidywalności ze stawiającym autobusem przeciwnikiem.

Wybory Tite oburzyły brazylijskie społeczeństwo. Takie kwestie zawsze można tłumaczyć dwojako. Oficjalnie, tak jak zrobił to selekcjoner, zasłaniając się względami taktycznymi. „W Realu Vinicius pełni zupełnie inną rolę. Oni grają trójką w środku, my już tak nie ustawiamy drużyny. Tam pokrywają lewą stronę, przez co może grać jako jeden z napastników, a nawet najbardziej wysunięta postać. U nas plan jest nieco inny, więc Vinicius musi się do tego dostosować, ale pracujemy nad jego zachowaniami w ofensywie oraz defensywie. Jestem w stałym kontakcie z Ancelottim” – tłumaczył selekcjoner niepokonany w eliminacjach mundialu. W skrócie uznał, że na skrzydłach przegrał rywalizację z Raphinhą z Leeds oraz Antonym z Ajaksu, czyli nowymi objawieniami kadry. Thiago Silva wyznał, że takiego wejścia na zgrupowanie nie widział przez ponad dekadę.

Ale to nadal wersje oficjalne. Te bardziej kuluarowe i korytarzowe mówią, że w jednej drużynie nie ma miejsca dla dwóch takich piłkarzy jak Neymar i Vinicius. Zbyt podobnych w stylu gry i podejściu, pokrywających zbyt podobne sektory i funkcjonujących w zespole na specjalnych zasadach. W Brazylii cały świat kręci się wokół Neymara. I zapewne jeśli on rzeczywiście skończy karierę w drużynie narodowej po mundialu, Vinicius zajmie jego miejsce. Ale póki co trudno sobie wyobrazić ich kooperację. Hierarchia obowiązuje. Wystawienie obu i wzajemne szukanie się w spotkaniu z Kolumbią było gigantycznym zaskoczeniem. Wcześniej Vini nie był w ogóle ceniony – w kadrze od początku wyszedł tylko raz, a jeszcze nigdy nie przebywał na boisku dłużej niż 45 minut. Jak na zawodnika Królewskich od trzech lat – bardzo dziwne.

Nawet nie tyle chodzi o to, że Neymar z 21-latkiem ma jakikolwiek problem. Po prostu grają zbyt podobny futbol i rywalizują o jedno miejsce. A to wyścig z urzędu wygrany przez piłkarza błyszczącego na Parc des Princes. Niezależnie, w jakiej byłby formie i jak wyglądałby na treningach, Neymar jest przewodnikiem tej kadry. Zapracował na ten status przez lata. 70 goli (drugi wynik w historii) oraz 52 asysty (najlepszy w dziejach Brazylii), czyli 122 wywalczone bramki w 116 meczach. To mówi samo za siebie. W drodze do Kataru też to on wyznaczał prędkość. Jak w decydującym starciu z Kolumbią, gdy asystował Lucasowi Paquecie.

Tite wie, że jego sukces jest uzależniony od samopoczucia i strefy komfortu Neymara. Dlatego też układa reprezentację zupełnie pod niego. 29-latek jest słońcem, a wszystkie pozostałe planety krążą wokół niego. Widać to po jego decyzjach personalnych. Gdyby mistrzostwa świata startowały jutro, pewniakami do gry od początku byliby Gabriel Jesus oraz Lucas Paqueta, czyli bliscy przyjaciele Neymara. Z rozgrywającym Lyonu czuje szczególnie dobre połączenie, co też ułatwia mu drogę do wyjściowej jedenastki. Tite działa w myśl zasady, że w reprezentacji niekoniecznie muszą grać najlepsi w kraju, ale najbardziej pasujący do koncepcji. Czytaj: tacy, z którymi Neymar czuje się najlepiej. Docenił talent Raphinhii, od razu wszedł z futryną do jedenastki. Cierpliwość wobec Gabriela pewnie też nie byłaby tak wielka, gdyby nie ich dobre układy. Może nie jest tak, że Neymar wybiera skład, ale Tite widzi, jakie połączenia najlepiej na niego działają. Stąd tak często jedenastkę podaje kilka dni przed meczem na konferencji prasowej, niejako zabierając element zaskoczenia ekipie Canarinhos.

Twarzy reprezentacji Brazylii na pewno pozwala się na więcej. Na specjalnych zasadach traktują go trenerzy, układając cały układ grupy wokół niego, ale też sędziowie, co zobaczyliśmy po decyzjach Chilijczyka Roberto Tobara z Kolumbią. Neymar wystartował do niego już w 8. minucie, gdy zbliżył twarz do arbitra. Do ostatniego gwizdka rugał go, krytykował i dawał do zrozumienia, że powinien zmienić zawód. Skończyło się tylko żółtą kartką za agresywne wejście, ale pewnie każdy inny zawodnik nie dokończyłby nawet pierwszej połowy. Neymar ten mecz przegadał, przedyskutował, a jednak i tak wszystko uszło mu na sucho.

Można o nim mówić wiele, ale na koniec to on był liderem całych eliminacji, przez które Brazylijczycy przeszli jak burza. Nikt nie wypracował tylu bramek co on, w klasyfikacji strzelców znajduje się na drugim miejscu. Z 7 golami i 8 asystami zaprosił całą kadrę Canarinhos na mistrzostwa świata. Niejako na swoje „the last dance” w drużynie narodowej. I tam sukces Brazylii również będzie zależny od formy, zdrowia i chimery Neymara. W jego świecie wszystko musi kręcić się wokół niego. Nic dziwnego, że później obrywa za to podwójnie, ale też jest kochany znacznie bardziej niż ktokolwiek inny w tej kadrze. Kiedy brazylijski Batman jest w mieście, można być spokojnym. Działa na specjalnych warunkach, ale nikt nie daje Canarinhos tyle co on. Do Kataru też pojedzie z jasnym układem: albo zostanie superbohaterem, albo cała złość narodu skupi się właśnie na nim. Neymar rzadko kiedy słyszy, że świat nie kręci się wokół niego.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.