Ulubieńcy taktycznych hipsterów. Jak Paulo Sousa zmienił grę reprezentacji Polski

Zobacz również:Z NOGĄ W GŁOWIE. Jerzy Brzęczek – jedyny naprawdę niekochany w reprezentacji
Reprezentacja Polski
Piotr Kucza/400mm

Pięć meczów musiało nowemu selekcjonerowi wystarczyć, by przygotować drużynę na mistrzostwa Europy. Sprawdzamy, jakie elementy w grze za czasów portugalskiego trenera można uznać za cechy charakterystyczne polskiego zespołu i co czyni go nietypowym w skali Europy.

Fachowy niemiecki portal spielverlagerung.de w przygotowanym tradycyjnie przed wielkim turniejem niezbędniku taktycznego nerda ocenił reprezentację Polski jako jedną z najciekawszych do oglądania podczas Euro. “Polska może być jedną z najbardziej hipsterskich drużyn nadchodzących mistrzostw” - ocenili autorzy. W reprezentacyjnej piłce trudno zapracować na taką opinię, bo selekcjonerzy mają na tyle mało czasu, że zwykle nie kombinują taktycznie. Przygotowują jakąś prostą standardową formację, ewentualnie, gdy pracują już z kadrą dłużej, uczą ją grać także w alternatywnym systemie, ale na większe roszady i eksperymenty sobie nie pozwalają. Jeśli dochodzi do wymienności pozycji, to tylko tych bardzo standardowych i prostych do wykonania — środkowy pomocnik cofający się po piłkę do środkowych obrońców, skrzydłowi zmieniający się stronami, czy boczni obrońcy obiegający skrzydłowych. Paulo Sousa znacznie skomplikował sprawy taktyczne towarzyszące reprezentacji Polski. Po pięciu meczach pod jego wodzą można już starać się uporządkować wiedzę o tym, jakim jest selekcjonerem i jak jego drużyna próbuje grać.

1
INNI Z PIŁKĄ, INNI BEZ PIŁKI
Pilka nozna. Reprezentacja. Mecz towarzyski. Polska - Rosja. 01.06.2021
FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Jednym z najbardziej charakterystycznych rozwiązań stosowanych przez Sousę jest ciągłe zmienianie ustawienia w zależności od tego, czy zespół jest akurat w ataku, czy w obronie. Grafika przedmeczowa, która pokazuje rozłożenie zawodników na boisku, jest prawdziwa tylko w połowie. Równie dobrze można by przedstawić rysunek z zupełnie innym ustawieniem, który też zawierałby część prawdy, tyle że o innej fazie gry. Dla portugalskiego trenera w momencie straty piłki rozpoczyna się inny mecz, a w chwili jej odzyskania kolejny. Jego zespół rozgrywa więc jednocześnie dwa mecze.

Mniej skomplikowane jest zachowanie polskiego zespołu, gdy ma piłkę. Wtedy w każdym z dotychczasowych meczów ustawiał się trójką środkowych obrońców i dwoma klasycznymi wahadłowymi. Różniła się tylko liczba napastników.

1 (1).jpg

Kiedy jednak Polacy tracą piłkę, na boisku zaczyna się błyskawiczne przetasowanie. Półprawy środkowy obrońca staje się prawym obrońcą, centralna postać trzyosobowego bloku staje się prawym stoperem, półlewy środkowy obrońca zostaje lewym stoperem, a lewy wahadłowy staje się lewym obrońcą. Nietypowe w systemie Sousy jest to, że nie obaj wahadłowi cofają się po stracie piłki do obrony, jak jest w klasycznym systemie z trójką stoperów, lecz tylko jeden, grający po lewej stronie. Piłkarze występujący na prawej flance – zwykle Kamil Jóźwiak lub Przemysław Frankowski — wahadłowymi są tylko w fazie posiadania piłki. Po stracie nie cofają się do obrony, lecz wcielają się w rolę bocznych pomocników.

1 (2).jpg

Skoro po lewej stronie sytuacja jest inna i lewy wahadłowy po stracie wraca do formacji defensywnej, w drugiej linii powstaje luka, którą musi zapełniać jeden ze środkowych pomocników lub nawet napastnik. Stąd w meczach z czasów Sousy często można znaleźć na lewym skrzydle Piotra Zielińskiego, Jakuba Modera czy nawet – w starciu z Andorą — Roberta Lewandowskiego, który zamykał tam lukę w rzadkich momentach, gdy drużyna nie miała piłki. Strata piłki oznacza więc dla Polaków, że niekoniecznie wystarczy im się tylko cofnąć w pobliże własnej bramki. Niektórzy muszą też zmienić pozycję i przenieść się ze środka na bok.

1.jpg

Warto jednak zaznaczyć, że do tego przegrupowania nie dochodzi zwykle błyskawicznie po stracie piłki. Gdy Polacy grają wyższym pressingiem, próbują podejść do rywala jeszcze w ofensywnym szyku, co sprawia, że lewego wahadłowego można często dostrzec atakującego obrońcę rywala. Dopiero gdy piłki nie uda się odzyskać w pierwszych kilku sekundach i trzeba się cofnąć do głębszej obrony, Polacy przechodzą do defensywnego ustawienia.

2
WYMIENNOŚĆ RÓL
Pilka nozna. Reprezentacja. Mecz towarzyski. Polska - Rosja. 01.06.2021
FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Jakby sama płynność ustawień nie była dostatecznie skomplikowana, zawodnicy dodatkowo wymieniają się jeszcze rolami, pojawiając się w miejscach boiska, w których niekoniecznie można by się ich spodziewać. Szczególnie dotyczy to środkowych pomocników w fazie posiadania piłki. Jako że wahadłowi przesuwają się wtedy wysoko do przodu, odpowiednią szerokość budowania akcji zapewniają często zawodnicy grający na środku drugiej linii. To, że Grzegorz Krychowiak schodzi często po piłkę do stoperów, nie jest niczym nietypowym, choć przy budowaniu akcji przez trójkę środkowych obrońców można by tego unikać, by dać sobie więcej opcji rozegrania, charakterystyczne u Sousy jest pojawianie się Krychowiaka, Modera lub Mateusza Klicha w roli bocznych obrońców, by akcje miały odpowiednią szerokość. Schodząc w ten sposób, środkowi pomocnicy zapewniają dodatkowe opcje rozegrania.

moder.jpg
Jakub Moder ustawiony na prawej obronie przy wyprowadzaniu akcji - screen z TVP Sport

moder2.jpg
Jakub Moder ustawiony na lewej obronie przy wyprowadzeniu piłki - screen z TVP Sport

Opuszczanie przez nich stref w środku pomocy skutkuje tym, że ich miejsce w drugiej linii zajmuje któryś z napastników. To z tego wynika, że podania od obrońców często docierają prosto do Roberta Lewandowskiego, czy wcześniej Arkadiusza Milika.

Inkedlewyrozegranie_LI.jpg
Robert Lewandowski schodzący do rozegrania - screen z Polsatu Sport

W wyprowadzaniu akcji Polacy stosują różne schematy – półlewy stoper najczęściej wykonuje diagonalne podania do ustawionego na linii bocznej prawego wahadłowego, pół-prawy stoper podaje prostopadle, za obronę, do najbardziej wysuniętego z napastników, a jeśli wyprowadzenie akcji następuje przez środek, zwykle adresatem podania z pierwszej linii jest cofający się napastnik. Przy czym najczęściej akcje zdobywające przestrzeń inicjuje Krychowiak. To on jest kluczowym zawodnikiem, jeśli chodzi o wybieranie odpowiedniego momentu do przyspieszenia ataku i ruszenia do przodu. Kiedy drużyna nie ma piłki, można go z kolei czasem znaleźć łatającego dziury w obronie. Zwłaszcza że skrajni środkowi obrońcy często grają na wyprzedzenie i czasem zdarza się im wyjść za rywalem ze swojej strefy.

krychowiakglowaobrony.jpg
Grzegorz Krychowiak jako środkowy obrońca, po tym jak Kamil Glik opuścił swoją strefę - screen z TVP Sport

Tak duża wymienność pozycji oraz płynność ustawienia, połączona z licznymi wariantami wyjścia z własnej połowy sprawia, że na Polakach nie jest łatwo założyć pressing. Zrobienie tego wymaga ze strony rywala również dużej elastyczności i inteligencji taktycznej, bo trudno przed meczem rozpisać, kto, w której sytuacji doskakuje, do którego z polskich piłkarzy.

3
ZAMIŁOWANIE DO NAPASTNIKÓW
Reprezentacja Polski
Piotr Kucza/400mm

Nieczęsto zdarza się w reprezentacyjnej piłce, która jest raczej ostrożniejsza niż klubowa, by trenerzy decydowali się na grę dwójką klasycznych napastników. Sousa robi to notorycznie, a często mieści na murawie nawet trzy typowe dziewiątki. Krzysztof Piątek, Robert Lewandowski i Arkadiusz Milik biegali jednocześnie po boisku w drugiej połowie meczu z Węgrami oraz w starciu z Andorą, a Jakub Świerczok, Karol Świderski i Dawid Kownacki w spotkaniu z Rosją, choć oczywiście po stracie piłki Kownacki przechodził na skrzydło. Jedynie w ostatnich 20 minutach tego meczu z przodu po boisku biegał osamotniony Świerczok wspierany przez Jakuba Modera i Kamila Jóźwiaka, a później Kacpra Kozłowskiego. Po nieudanym dla Świerczoka meczu z Islandią oraz kontuzji Milika Sousę czeka dylemat, czy zachować preferowany dotąd sposób gry, czy tym razem wzmocnić drugą linię, wystawiając na Słowację tylko Lewandowskiego wspartego zza pleców przez Modera lub Klicha i Zielińskiego. Niewykluczone jednak, że pozytywny sygnał wysłany przez Świderskiego sprawi, że selekcjoner po raz kolejny wybierze wariant z dwójką z przodu. Zwłaszcza że przy schodzeniu Lewandowskiego do drugiej linii ktoś w okolicach pola karnego byłby potrzebny.

4
GROŹNE WYSOKIE PRZECHWYTY
fot. Foto Olimpik/NurPhoto via Getty Images

Nie jest tak, że Polacy kompletnie nie radzą sobie z atakiem pozycyjnym. Pierwszą bramkę z Węgrami oraz obie z Islandią zdobyli po ładnie rozprowadzonych akcjach z własnej połowy. Jednak ich zdecydowanie największym atutem jest bezpośrednia gra po przechwycie na połowie rywala. To nie jest klasyczna gra z kontry, bo wyprowadzanie szybkich ataków z własnej części boiska akurat Polakom za bardzo nie wychodzi, lecz bazowanie na przechwytach. To dlatego wystawianie wielu napastników ma sens, bo natychmiast po przechwycie w okolicach pola karnego Polacy mają tam wiele opcji szybkiego rozegrania piłki. W ten sposób strzelili za czasów Sousy najwięcej goli.

wysokipressing.PNG
Wysoki pressing Polaków

Posiadanie piłki służy im głównie temu, by odpoczywać, a zdobywanie bramek ma następować po szybkim doskoku, zwłaszcza w bocznej strefie, i wymienieniu kilku podań w okolicach pola karnego rywala. W meczach z Anglią i Węgrami gole padły dwa podania po przechwycie piłki, z Rosją cztery, a ostatnie trafienie z Węgrami pięć szybkich podań po przechwycie. Problem pojawia się wtedy, gdy rywal nie ma ochoty wyprowadzać piłki z własnej połowy i omija pressing długim podaniem albo gdy – jak w meczu z Islandią — polska obrona jest ustawiona zbyt blisko własnej bramki i Polacy notują niewiele przechwytów na połowie rywala. Wtedy atak zaczyna mieć problemy, bo akcje pozycyjne Polacy zbyt często budują niecierpliwie, starając się zdobywać przestrzeń nawet wtedy, gdy nie ma na to większych szans.

5
PROBLEM Z GŁĘBOKĄ OBRONĄ
Reprezentacja Polski
Piotr Kucza/400mm

Największym mankamentem zespołu Sousy jest radzenie sobie we własnym polu karnym. Jak na zespół budowany naprędce, zmieniający ustawienia i personalia z meczu na mecz, Polacy całkiem dobrze potrafią grać pressingiem, przerywać akcje i szybko wracać w odpowiednim szyku pod własną bramkę. Choć w przypadku tak grającego zespołu najbardziej można by się obawiać obrony przed kontratakami rywala, akurat ten aspekt wygląda na ogół dobrze.

glebokaobrona.PNG
Głęboka obrona w meczu z Rosją - screen z TVP Sport

Jednak zepchnięci, dłużej przesuwający się za piłką, Polacy zaczynają się gubić. I to w sytuacjach, w których teoretycznie mają przewagę liczebną i nic nie powinno im grozić. Szczególnie duże problemy mają z obroną dalszego słupka. To po zagraniach kierowanych z prawej strony za plecy lewego obrońcy gole strzelali Polsce Węgrzy, Anglicy i Rosjanie. I to niezależnie od kwestii personalnych, bo kluczowe pojedynki w tej strefie przegrało trzech różnych piłkarzy. Mecze, w których Polacy teoretycznie całkiem nieźle bronią i nie dopuszczają do zbyt wielu groźnych sytuacji, mimo to kończą się traconymi bramkami po błędach popełnianych w tłoku. Albo Bartosz Bereszyński w Budapeszcie nie da rady wybić piłki w prostej sytuacji, albo Michał Helik w Londynie sfauluje szarżującego rywala, albo Krychowiak w Poznaniu zbyt łatwo pozwoli napastnikowi dojść do piłki. Mając korzystny wynik, Polacy absolutnie nie powinni więc oddawać inicjatywy i przechodzić do głębokiej obrony własnej bramki, bo notorycznie popełniają w takich sytuacjach błędy. Być może wynika to z faktu, że Sousa od początku preferuje środkowych obrońców swobodnie radzących sobie z piłką przy nodze, a niekoniecznie najskuteczniejszych w wybijaniu piłki i blokowaniu strzałów.

Podziel się lub zapisz
Prawdopodobnie jedyny człowiek na świecie, który o Bayernie Monachium pisze tak samo często, jak o Podbeskidziu Bielsko-Biała. Szuka w Ekstraklasie śladów normalności. Czyli Bundesligi. W newonce.sport autor sobotniego cyklu Z nogą w głowie i poniedziałkowej rubryki Centrostrzał.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.