Udowodnić coś sobie, a nie innym. Becky Hammon na pierwszym z trenerskich szczytów

Zobacz również:„Czy koszykówka jest tym, co robisz, czy tym, kim jesteś?”. Jak Diana Taurasi stała się najlepszą zawodniczką WNBA
Becky Hammon
Fot. Maddie Meyer/Getty Images

Gdy Gregg Popovich zadzwonił z propozycją pracy w San Antonio Spurs, to po prostu się rozpłakała. Becky Hammon chwilę później ze łzami w oczach dzwoniła już do mamy, mówiąc, że wreszcie ktoś ją wybrał i dał jej szansę. Teraz 45-letnia trenerka poprowadziła Las Vegas Aces do tytułu mistrzyń WNBA, wygrywając 3:1 z zespołem Connecticut Sun. Dokonała tego w swoim debiutanckim sezonie w roli pierwszego szkoleniowca. I znów uciszyła krytyków.

Zbyt niska na uniwerek. Zbyt słaba na WNBA. Zbyt nieprzygotowana na bycie trenerem. Becky Hammon przeżyła w życiu wiele wzlotów i upadków. Nasłuchała się o tym, jaka to jest lub nie jest w zasadzie na każdym etapie kariery. Krytykę zawsze potrafiła jednak przekuć w coś dobrego. Dziś jest na pierwszym z trenerskich szczytów. W minioną niedzielę razem z zespołem Las Vegas Aces mogła świętować mistrzostwo WNBA. Jako pierwsza w historii ligi weszła na ten szczyt już w debiutanckim sezonie na ławce trenerskiej.

Podziel się lub zapisz
Dziennikarz sportowy z pasji i wykształcenia. Miłośnik koszykówki odkąd w 2008 roku zobaczył w akcji Rajona Rondo. Robi to, co lubi, bo od lat kręci się to wokół NBA.
Komentarze 0