TYGODNIÓWKA #88. Kibice Tottenhamu nie chcą być klientami. Daniel Levy pod obstrzałem

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
daniel levy
fot. Adam Davy/PA Images via Getty Images

Przy okazji przejęcia Newcastle United przez saudyjskich miliarderów, najwięcej mówi się o potencjalnych wzmocnieniach. Kibice Srok w myślach i dyskusjach budują składy marzeń, wydając nie swoją forsę. W niedzielę drużyna z St. James’ Park zagra przeciwko Tottenhamowi. Klub z północnego Londynu zdobył w ciągu ostatnich 30 lat dwa trofea. Ostatnio Spurs są najbardziej znani z sagi transferowej Harry’ego Kane’a do Manchesteru City, która ostatecznie upadła i budowy stadionu za miliard funtów przed blisko trzema laty. Kibice Kogutów mają dość. I piszą otwarty list do Daniela Levy’ego, stawiając konkretne pytania, bo jego rządy przestały im się podobać.

Odejście Mauricio Pochettino było dla wielu fanów Spurs bolesnym doświadczeniem, ale pewnie w najczarniejszych snach nie spodziewali się, że wraz z tym kończy się naprawdę wspaniały czas. Cztery sezony z rzędu w Top 4, cztery kolejne w Champions League, w tym finał tych rozgrywek. Złota era. Ale Tottenham 2016-2020 to już historia. A najnowsza wcale nie wygląda dobrze.

PYTANIE RETORYCZNE

Kibice po raz pierwszy wysyłają aż tak wyraźny, poważny sygnał Levy’emu, stawiając bezpośrednie pytania. Jest ich 13. To kwestie wizji klubu w najbliższych latach, a także tego, jakie są cele. Fani chcą wiedzieć, gdzie Tottenham będzie za pięć lat, niczym na rozmowie o pracę w korporacji. O ironio, świadczyć to może o coraz bardziej korporacyjnym charakterze futbolu.

Pytają też o ostatnie dwa lata, konkretnie zaś: czy zarząd widzi postęp czy regres, co jest chyba pytaniem retorycznym. Inne materie zawarte w stawianych pytaniach to zachowanie DNA klubu (jakie są przykłady, że to zostało osiągnięte), zarabianie pieniędzy na wydarzeniach spoza piłki, jakie odbywają się na stadionie i kwestie praw do nazwy stadionu.

Nikt nie zapomina również o niechlubnym przystąpieniu do Super Ligi, a kibice chcą wiedzieć, czy kary, jakie właściciele mieli zapłacić za tamten występek będą zapłacone z ich kieszeni, czy może jednak klubu.

TROFEA? A WCZEŚNIEJ BYŁY?

Nie chcą być klientami. Tymi, którzy wpadną na piękny stadion, strzelą sobie selfie i pójdą zadowoleni do domu, bez względu na wynik meczu. Wątpię jednak, by ktoś podjął z nimi dialog.

Jedna rzecz, która mi się w tej emocjonalne reakcji nie podoba, to fakt, iż przed erą Levy’ego Tottenham wcale nie był klubem pakującym do gablot trofeum za trofeum.

Levy skupił się przed obecnym sezonem przede wszystkim na zatrzymaniu Kane’a. Dla bossa Spurs priorytetem było zatrzymani ikony klubu, ale zaniedbałł w tym czasie poszukiwania menedżera. Nuno Espirito Santo to trener, którego należy szanować, jednak odbiór jego zatrudnienia w Londynie nawet wśród samych fanów jest taki sobie. Mają bowiem świadomość, że to nie jest fachowiec z najwyższej półki, a po drugie – był wyborem numer 5-6 na liście kandydatów.

Być może więc Levy pomylił priorytety. Zamiast zabezpieczyć przede wszystkim szkoleniowca, mogącego postawić tak solidne fundamenty jak wcześniej Pochettino, skupił się na batalii o Kane’a, chcącego tak czy siak opuścić Tottenham. Zrozumiałbym to jeszcze, gdyby zespół rywalizował na serio o mistrzostwo Anglii i nie chciał oddawać najlepszego snajpera, ale w tym przypadku nie miało to większego sensu, poza chwilowym zadowoleniem fanów. Jak bardzo chwilowym, niech świadczy o tym seria przywołanych trzynastu pytań. A Kane i tak odejdzie...

MIAŁ BYĆ JAK WENGER I FERGUSON

W kwestii sportowego wyniku w tym sezonie Tottenham, mimo dołka, w jaki wpadł, nie radzi sobie skrajnie źle. Odniósł cztery zwycięstwa, odbił się po porażce w derbach z Arsenalem, a do prowadzącej Chelsea, która zresztą wygrała jako jedyna ekipa więcej meczów w tym sezonie niż Koguty ,traci zaledwie cztery punkty. Porównując to do poprzedniego sezonu – na tym samym etapie piłkarze ze stolicy mieli tylko dwa oczka więcej. Nie ma więc co rozpaczać.

Ale kibicom nie chodzi o tu i teraz, lecz o plan na jutro, następny rok i kolejne sezony. Moim zdaniem najmocniej chodzi o dialog. Myślę, że już dużo wcześniej narzekali na wyniki (przed erą Pochettino), jednak więcej było w tym narzekaniu swojskości, przyzwyczajenia. White hart Lane bywało dla nich często miejscem frustracji, ale też prawdziwym domem. Levy ukręcił bicz na siebie samego – zatrudnił świetnego menedżera, jakim był bez wątpienia Pochettino, wyznaczył nowy kierunek rozwoju klubu, doprowadzając do przenosin na spektakularny obiekt, dał więcej kibicom nadzieję, że będzie coraz lepiej z każdym rokiem. W stosunku do gry w finale Ligi Mistrzów niemal wszystko wydaje się regresem.

Osobiście uważam, że to menedżerowie tworzą w największej mierze kluby. Właściciel, prezes czy dyrektor powinien być mocny w biznesie, ale to trener niesie flagę, im lepszy, tym lepszych ściąga piłkarzy, a kiedy mówi się, że dana drużyna gra tak i tak, to właśnie dzięki menedżerowi. Uwielbiam długofalowe projekty piłkarskie, takie, jakich świadkami byliśmy w Arsenalu i Manchesterze United. Byłem też przekonany, że Pochettino to naturalny kandydat na nowego Wengera lub Fergusona. Bardzo żałuję, że liga straciła kogoś takiego jak Argentyńczyk.

Mecz z Newcastle jest dla mnie symboliczny, bo to starcie dwóch klubów, z których jeden przez kilka lat zaczął spełniać marzenia o wielkości, wszedł na zupełnie inny poziom, drugi zaś właśnie uruchamia opcję all inclusive, choć zupełnie inna to będzie droga. Premier League potrzebuje zdecydowanie takich Tottenhamów, jak ten, który zbudował Pochettino i jak najmniej szejków, to tylko moje zdanie, nie trzeba się z nim wcale zgadzać. Mam natomiast świadomość, że gdyby miliarderzy, którzy przejęli Newcastle United obrali kierunek północny Londyn i kupili Tottenham, bylibyśmy świadkami podobnych scen, jak przed St. James’ Park – świętujących z piwkiem kibiców. Szef Spurs tym się różni od Saudyjczyków, że oni chcą głównie wydać, on zaś zdecydowanie zarobić. To przejęcie na pewno nie ułatwia życia takim ludziom jak Levy.

Podziel się lub zapisz
Czasem pisze – w poniedziałki Futbolowa Gorączka, a w piątki Tygodniówka na newonce.sport, a czasem gada – w poniedziałki w Kick Off, w czwartki w Futbol i Cała Reszta w newonce.radio. Liga angielska jest najlepsza na świecie. Amen.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.