TYGODNIÓWKA #87. Przejęcie Newcastle United przez miliarderów to euforia kibiców, ale też poważne pytania i wątpliwości

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
newcastle.jpg
fot. Owen Humphreys/PA Images via Getty Images

315 miliardów funtów wynosi majątek nowych właścicieli Newcastle United. Przejęcie klubu z St. James’ Park, o którym mówiło się od lipca 2020 roku, stało się faktem. Kibice Srok przyszli pod stadion i świętowali w dzikiej ekstazie. Lały się łzy radości i piwo. To koniec ery Mike’a Ashleya, którego tak bardzo nie mogli już znieść. Menedżer Steve Bruce teoretycznie powinien się ucieszyć, jednak w praktyce jego szanse na utrzymanie stołka są bliskie zeru. Na pocieszenie ma dostać 8 milionów funtów odprawy. Na mapie Premier League wyrasta nowy, potężny gracz, przy którym – brzmi to zabawnie – fortuna ludzi zarządzających Manchesterem City jest niewielka.

W erze Premier League dwa razy byliśmy świadkami czegoś podobnego. Kiedy Roman Abramowicz kupił Chelsea i później, gdy na Etihad Stadium rodziła się potęga pod wodzą szejków. Obie te inwestycje mocno zmieniły zasady gry w lidze. Podniosły pułap kwot za transfery i również same tygodniówki piłkarzy.

Abramowicz nie okazał się krezusem, mającym chwilowy kaprys. Jego ambicje wypełniali kolejni menedżerowie, poza okresem zakazu transferowego Rosjanin wydawał gigantyczne sumy na nowych zawodników i na odprawy dla zwalnianych trenerów.

Manchester City niemal z marszu stał się potęgą. Wielkie nazwiska menedżerskie, takie jak Roberto Mancini czy teraz Pep Guardiola, fenomenalni piłkarze i kolejne trofea w gablocie – tak zaczęła wyglądać rzeczywistość w klubie, który przecież miał w swojej dość nowej historii naprawdę mnóstwo ciężkich chwil.

KTO JEST KIM

Nie wszyscy są entuzjastycznie nastawieni do przyjścia właścicieli z Arabii Saudyjskiej. Sportowo można to sprowadzić do zabawy – na przykład układać jedenastki marzeń, bo tak fani Srok wyobrażają sobie za moment drużynę z St. James’ Park. Patrząc jednak na całość z szerszej perspektywy, pytań może być nadal więcej niż odpowiedzi.

Dziennikarze „Guardiana” postanowili się z nimi zmierzyć. Wyjaśnili czytelnikom, czym jest tzw. PIF, to nic innego Publiczny Fundusz Inwestycyjny Arabii Saudyjskiej, który ma posiadać 80 procent udziałów w angielskim klubie. Skąd fundusz ma kasę? Z oszczędności, jakich dokonywano z tytułu sprzedaży ropy naftowej od 1970 roku. To właśnie jego wartość wycenia się na 315 miliardów funtów.

W skład konsorcjum, które przejęło NUFC wchodzą oprócz PIF także PCP Capital Partners i RB Sports & Media. Założycielem pierwszej z tych firm jest Amanda Staveley. Jej wypowiedzi w ostatnich godzinach najmocniej rozgrzewają kibiców Srok. Ona zasiądzie w zarządzie klubu, w przeciwieństwie do Yasira Al-Rumayyana z PLF, on ma być prezesem, ale umiejscowionym poza ciałem zarządzającym. RB Sports & Media to część Reuben Brothers, firmy prawniczej i zajmującej się nieruchomościami, dodajmy że brytyjskiej. Na jej czele stoi David Reuben, a w zarządzie zasiądzie jego syn, Jamie.

Tak, to wszystko skomplikowane, zaraz więc wrócimy do piłki, jednak warto poznać zależności i układy na planszy, by zrozumieć, jak dziwnym procesem jest przejęcie klubu piłkarskiego.

„Guardian” przypomniał również, że wcześniej deal nie mógł dojść do skutku ze względu na notoryczne naruszenia związane z nielegalnym sygnałem z transmisji meczów Premier League. Jako że państwo to było de facto głównym zwierzchnikiem PIF, władze ligi angielskiej traktowały całość jak jedno ciało. W skrócie więc: oddzielono formalnie oba obszary, by móc spokojnie udawać, że jedni nie mają z drugimi nic wspólnego.

Premier League otrzymała zapewnienie, że Królestwo Arabii Saudyjskiej nie będzie kontrolować Newcastle United, ponadto tamtejszy rząd odblokuje katarski beIN Sport na swoim terytorium, a piracka sieć BeoutQ (saudyjska) przestanie nadawać. Ufff...

KREW NA RĘKACH

Fani Srok ochoczo przebierają się dzisiaj za szejków, tak jak robili to przed laty ci z Manchesteru City, a żaden z nich nie ma ochoty czytać historii Arabii Saudyjskiej. Chcą potężnej rozrywki, która ich zdaniem takiemu klubowi się po prostu należy.

Dlatego nie będą słuchać głosu Hatize Cengiz, według której Jamal Khashoggi, jej narzeczony, został zabity na rozkaz króla, bo ośmielił się krytykować go na łamach dziennika „Washington Post”. Jej zdaniem to „smutny deal”, pokazujący, że każdemu można dać zielone światło do biznesu, jeśli interes jest korzystny. Na całą operację zerka z niepokojem Boris Johnson, ale warto pamiętać, że Wielka Brytania prowadzi poważne interesy z Arabią Saudyjską, to kwoty opiewające na miliardy, wśród transakcji jest m.in. handel bronią.

– Każdy wie, że rząd Arabii Saudyjskiej wszystko kontroluje – mówi na łamach ”Daily Mail” Cengiz. Jakim cudem piłkarze, fani i dyrektor Newcastle akceptują taką sytuację? – pyta retorycznie. – Rozumiem, że pieniądze są ważniejsze od ludzkiego życia – dodaje.

A wie, o czym mówi, bo trzy lata temu Khashoggi miał odebrać dokumenty z konsulatu w Stambule. Potrzebował ich, by wziąć z nią ślub. Ona czekała na zewnątrz, ale nie wrócił. Jego ciało nigdy nie zostało odnalezione. Dziś Cengiz niemal krzyczy, że „nie powinno się pozwolić zmyć krwi z ich rąk”. Popiera ją m.in. Amnesty International.

Stalvey, która sama była żoną księcia, podkreśla, że ten deal nie ma nic wspólnego z państwem saudyjskim. Alan Shearer twierdzi natomiast, że wszelkie sprawy związane z ochroną praw człowieka nie mogą zostać zamiecione pod dywan. W tle trwa fiesta przed stadionem i nikt nie zaprząta sobie teraz głowy polityką. Niektórzy brytyjscy politycy uważają, że należy się martwić taką transakcją, jednak z obozu rządowego wypływa przekaz: wszystko zostało załatwione zgodnie z prawem.

To co stało na przeszkodzie w dopięciu transakcji już wcześniej, zostało – według władz Premier League – wyjaśnione. Portal newonce.sport pisał o tym w tekście „Reformy, rower i śmierć w konsulacie. Po co Saudom przejęcie Newcastle United?”, w maju ubiegłego roku.

KONIEC Z PRZECIĘTNOŚCIĄ

Newcastle to dziś klub walczący co sezon o utrzymanie w elicie. Od powrotu do Premier League w 2017 roku Sroki zajmowały kolejno 10., 13., 13. i 12. miejsce. Piłkarze nie potrafili nawet dobić do granicy pięćdziesięciu punktów w jednej kampanii ligowej.

St. James’ Park czeka na jakiekolwiek trofeum 52 lata (Fairs Cup), a w Anglii nawet dłużej – od 1955 roku, kiedy to sięgnęli po FA Cup. Owszem, zdobywali tytuły mistrzowskie, tyle że blisko sto lat temu.

W maju 2007 roku Mike Ashley kupił klub za 134 mln funtów. Od tamtej pory wielokrotnie był na wojennej ścieżce z kibicami. M.in. wtedy, gdy przemianował St. James’ Park na Sports Direct Arena, by po roku wrócić do starej nazwy. Albo kiedy nie porozumiał się z Rafą Benitezem, którego tak pokochali fani. Gdyby nie fakt, że Hiszpan nie tak dawno przejął Everton, byłby dziś pewnie numerem jeden na liście kandydatów na posadę nowego menedżera NUFC.

W tym sezonie Newcastle United nie wygrało jeszcze meczu ligowego. Zespół gra brzydka piłkę – najczęściej obrońcy wybijają do przodu i liczą, że szybcy Miguel Almiron lub Alan Saint-Maximine zrobią coś sensownego.

Defensywa przecieka, w każdym meczu Sroki tracą przynajmniej jedną bramkę. Koncentracja siada, rywal nawet gdy przegrywa, potrafi dopaść zespół Bruce’a. Ale to już nie będzie jego zmartwienie. Podzieli los Marka Hughesa, który poprowadził Man City przed nadejściem ery Szejków. Z tą różnicą, że za Bruce’em niemal nikt nie zapłacze – w ankiecie, w której wzięli udział fani, aż 94 procent osób zagłosowało za jego dymisją. Na giełdzie trenerskiej pojawiają się kolejne nazwiska – od Antonio Conte po Brendana Rodgersa. Football Manager na żywo właśnie ruszył.

Podziel się lub zapisz
Czasem pisze – w poniedziałki Futbolowa Gorączka, a w piątki Tygodniówka na newonce.sport, a czasem gada – w poniedziałki w Kick Off, w czwartki w Futbol i Cała Reszta w newonce.radio. Liga angielska jest najlepsza na świecie. Amen.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.