TYGODNIÓWKA #84. Prawdziwy głos trybun czy zaczepka dla atencji? Dziwne starcie Pepa Guardoli z fanami w sprawie frekwencji

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
pep guardiola.jpg
fot. Laurence Griffiths/Getty Images

Pep Guardiola zobaczył sporo pustych miejsc podczas meczu Ligi Mistrzów i poprosił o wsparcie kibiców Manchesteru City w następnym spotkaniu, tym razem ligowym. Fani są rozczarowani życzeniem Katalończyka. Z niewinnej z pozoru wypowiedzi rozpętała się niewielka burza. Być może menedżer dotknął jakiegoś czułego punktu, w każdym razie efekt jest tragikomiczny – niektórzy twierdzą, że skoro chce mieć pełne trybuny, to niech... kupi ludziom bilety.

Nie napiszę jakiejś głębokiej herezji, gdy użyję sformułowania, że na Etihad Stadium doping nie jest najlepszy w całej Anglii. Zaryzykuję nawet nieśmiało teorię, iż najfajniejszą sprawą na trybunach tego obiektu było zaadaptowanie na brytyjskim gruncie poznańskiego sposobu dopingowania, podpatrzonego podczas konfrontacji pucharowych z Lechem „do the Poznan”. Bywałem tam i na meczach ligowych, i na Champions League, za każdym razem bardzo dobra początkowo energia ulatniała się dość szybko. Mam świadomość, że poza kilkoma stadionami, takimi jak na przykład Selhurst Park, doping w Anglii wygląda właśnie tak, ale mówimy o drużynie, która w ostatnich latach gra tak, że nawet postronny obserwator ma ją ochotę oklaskiwać na stojąco.

NAJLEPSZY TRENER NA ŚWIECIE

W tygodniu mistrz Anglii rozbił RB Lipsk w Champions League z 6:3, dając popis widowiskowego futbolu. Ta rzeź odbyła się w obecności 38 tysięcy fanów. Obiekt City może pomieścić 55 tysięcy, w Europie to 53 tysiące. I choć Guardiola nie po raz pierwszy zwrócił uwagę na fakt, iż drużyna potrzebuje większego wsparcia kibiców, dopiero teraz media tak mocno nagłośniły jego wypowiedź. On sam – wydaje mi się, że całkiem słusznie – nie widzi powodu, by za to przeprosić.

Kevin Parker to sekretarz generalny klubu kibica City. To on doradził Guardioli publicznie, by ten skupił się na trenowaniu drużyny. I tutaj warto chyba zrobić małą pauzę. Ponieważ były trener Barcelony i Bayernu to człowiek-instytucja w błękitnej części Manchesteru. Sukcesy odniesione z tym klubem są niepodważalne. W ciągu kilku lat stał się najbardziej utytułowanym menedżerem w historii MC.

W środę poprowadził drużynę po raz 300. Osiem trofeów w ostatnich czterech sezonach to wynik znakomity, nawet mimo przegranego finału LM. Mowa o człowieku, który ma najwyższą średnią punktów jako trener w całej historii Premier League (2,33/mecz).

Na dodatek obrońcy tytułu wystartowali w obecnym sezonie co prawda od potknięcia z Tottenhamem, ale potem od razu włączyli piąty bieg, czego efektem były zwycięstwa odniesione w spektakularnym stylu – ostatnie cztery mecze The Citizens to aż 17 goli piłkarzy Guardioli. Wydawałoby się zatem, że może on sobie pozwolić na uwagi, jakie tylko chce. Parker nie podważa absolutnie jego umiejętności, uważa go nawet za najlepszego trenera na świecie, jednak nie podobają mu się wycieczki w kierunku trybun.

TANIEJ W TELEWIZJI

– Mówię o tym nie po raz pierwszy w karierze, tak samo było w Bayernie i wcześniej w Barcelonie – wzrusza ramionami Guardiola i ma żal o nadinterpretację. Uważa bowiem, że nie skrytykował frekwencji w meczu pucharowym, ale poprosił o wsparcie w sobotę, gdy na Etihad przyjedzie Southampton. – Jeśli po pięciu spędzonych tutaj przeze mnie sezonach ludzie nie mogą rozumieć moich intencji, to prawdopodobnie po prostu nie chcą przyjąć dokładnie tego co mówię – dodaje.

Trudno oczywiście brać słowa Parkera za wyznacznik tego, co myślą wszyscy kibice, być może to tylko szukanie atencji. Ale reakcja Guardioli, dość obszerne wypowiedzi na ten temat podczas konferencji prasowej, świadczą jednak o tym, że zabolało. Nie potrafię do końca zrozumieć celu tego wszystkiego. Klub to jeden organizm. Trener ma prawo poprosić o wsparcie, zaprosić ludzi na mecz i co w tym niby złego?

Parker tłumaczy, że pandemia mocno dotknęła ludzi i nie wszystkich stać na wejściówki na mecze. Deprecjonuje przy okazji fazę grupową Ligi Mistrzów, nazywając mecze w niej „bit boring”, co jest dowodem na to, że wystarczy parę lat sukcesów i regularnej gry w Europie, by zyskać inną perspektywę. Obie strony mają swoje racje i argumenty. Każdy dba o swoje interesy – menedżer chce, żeby drużyna grała zawsze przy pełnej widowni, fani płacą za karnety, a LM mogą oglądać w telewizji, zamiast wydawać na nią dodatkowe pieniądze.

Wątpię, by Parker używał tak mocnych zdań pod adresem Guardioli, nie mając poparcia ważnych kibicowskich figur. Jego (albo ich) zdaniem przez takie wypowiedzi Pepa, fani innych klubów śmieją się z City, nazywając stadion mistrzów Anglii „Emptyhad”. Stosując taką narrację Guardiola ma dawać im dodatkowe argumenty. Być może gdyby tak zostały sformułowane zarzuty, byłoby to dość rozsądne. Jednak dodatkowe teksty o zarobkach Guardioli i tym, że mógłby kupić bilety dzieciom, by zapełnić trybuny, są zbędne, ponieważ wewnętrzne konflikty wychodzące na zewnątrz zawsze czynią krzywdę. Guardiola zarabia 300 tysięcy funtów tygodniowo i wypominanie mu tego, w kontekście osiąganych przez zespół wynikach, jest po prostu dziecinadą.

Podziel się lub zapisz
Czasem pisze – w poniedziałki Futbolowa Gorączka, a w piątki Tygodniówka na newonce.sport, a czasem gada – w poniedziałki w Kick Off, w czwartki w Futbol i Cała Reszta w newonce.radio. Liga angielska jest najlepsza na świecie. Amen.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.