TYGODNIÓWKA #83. Ten tekst przypomni wam, dlaczego Cristiano Ronaldo jest królem

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
cristiano ronaldo.jpg
fot. Laurence Griffiths/Getty Images

W piłce jedną z najpiękniejszych rzeczy jest to, że dowolna minuta nawet najmniej z pozoru istotnego meczu może być początkiem czegoś wspaniałego. Na przykład debiutu zawodnika, który po latach okaże się najlepszy na świecie. W sierpniu 2003 roku Cristiano Ronaldo, młody, bardzo zdolny Portugalczyk, zadebiutował w Manchesterze United w meczu przeciwko Boltonowi, wchodząc z ławki rezerwowych w 61. minucie. W sobotę znów pojawi się na boisku w barwach Czerwonych Diabłów. Zwykły mecz ligowy z Newcastle United urasta do rangi piłkarskiego święta.

Kibice Srok nie lubią Ronaldo, a może wypadałoby powiedzieć – boją się go. W 2008 roku CR7 zapoczątkował kolekcjonowanie hat tricków w seniorskiej piłce i zrobił to właśnie z Newcastle United. Od tamtej pory liczba spotkań, które kończył z conajmniej trzema bramkami jest absurdalna – 56.

W sobotnie popołudnie na Old Trafford może nie wystarczyć mu czasu na taki wyczyn, Ole Gunnar Solskjaer zapowiedział, że 36-latek pojawi się na boisku, ale nie wiadomo jeszcze w jakim wymiarze. To nie ma znaczenia. Dla fanów MUTD najistotniejsze jest to, że wrócił. Nie ma dnia, by coś się wokół niego nie działo. A to bije rekord sprzedaży koszulek w klubowym sklepie. A to występuje w filmiku, gdy wchodzi na murawę stadionu, jaki dał mu przed laty niesamowitą energię, by iść dalej. Jego nazwisko jest w ostatnich tygodniach jedną z najczęściej wpisywanych w Google fraz.

UOSOBIENIE ERY FERGUSONA

12 lat i 57 dni czekali fani Manchesteru United, by zobaczyć go ponownie w koszulce ich ukochanego klubu, od finału Ligi Mistrzów w 2009 roku. Warto przypomnieć, dlaczego jest dla nich królem, oprócz tego, że wciąż – podobnie zresztą jak Solskjaer – uosabia złotą erę Alexa Fergusona.

Na Old Trafford Cristiano zdobył 72 bramki. Wywalczył z tym zespołem osiem trofeów, a ich liczba od momentu przenosin Portugalczyka do Realu, znacznie spadła. Wzrastały natomiast znacząco jego liczby – bilans, jakim może się pochwalić od momentu opuszczenia MU w 2009 roku jest nieludzki. 572 mecz, 552 gole...

Rekordy, które bił, potwierdzały tylko, że Ferguson nie pomylił się, ściągając go ze Sportingu Lizbona do Anglii. Najlepszy strzelec w historii Ligi Mistrzów, najlepszy snajper w futbolu międzynarodowym, o czym pisałem TUTAJ. Najskuteczniejszy piłkarz w czołowych pięciu europejskich ligach. Człowiek, który w Realu strącił z piedestału Raula, legendę Santiago Bernabeu, pod względem liczby zdobytych bramek.

GWARANCJA GOLI

Ronaldo to także ciekawy przykład pędu w kwestii wydatków na rynku transferowym. Gdy przychodził ze Sportingu, kosztował niespełna 13 mln funtów. To nie było mało kasy. Ale tyle zapłacono za potencjał i po latach cena okazała się śmieszna. Po osiemnastu latach, już u schyłku kariery, kosztuje... prawie tyle samo. Tych niespełna 13 mln funtów jest dziś w warunkach Premier League kwotą zabawną, no i byłaby ona zupełnie inna, pewnie w granicach symbolicznego miliona, gdyby piłkarze nie kosztowali dziś po sto baniek.

Tych 13 mln to już zapłata nie za potencjał, ale gwarancje bankowe na bramki. No i cena trofeów w CV – indywidualne i drużynowe. 26 mistrzostw i pucharów z klubami czy kadrą. Pięć kolejnych sezonów z rzędu w La Liga, gdy zdobywał co najmniej 30 bramek. Gole strzelane w każdym z ostatnich pięciu turniejów o mistrzostwo Europy. Pięć Złotych Piłek.

Niektórym zawodnikom zabrakłoby kilku wcieleń, by chociaż otrzeć się o osiągnięcia Ronaldo. Człowiekowi, który zdaje się opierać upływowi czasu. Wystarczy popatrzeć na jego dokonania w poprzednim sezonie – w Serie A strzelił 29 goli. Dla porównania w tym ubiegłych rozgrywkach Premier League czwórka: Marcus Rashford, Edinson Cavani, Mason Greenwood i Anthony Martial trafiła łącznie dla United 32 razy. Zanim powiecie: „Spokojnie, to jednak tylko Serie A”, pamiętajcie o jednym – Cristiano Ronaldo obojętne jest jaka to liga, rozgrywki i drużyna w jakiej występuje.

OLDSKULOWE FERRARI WCIĄŻ SZYBKIE

Kiedy CR7 debiutował we wspomnianym starciu z Boltonem, OGS był na boisku. Razem zagrali wtedy sześć minut, bo Norweg został zmieniony, można to uznać za coś nietypowego, raczej on wchodził z ławki niż ustępował komuś miejsca.

Newcastle to rywal dobry na „drugi debiut”. Drużyna z St. James’ Park regularnie była obijana przez Portugalczyka, strzelił im aż sześć goli. Ale nawet jeśli tym razem nie trafi, nikt nie będzie rozdzierał szat. Mimo dość zaawansowanego wieku, Ronaldo jest piłkarzem, którego ściągnięto do klubu po to, by jego efekt działał w dłuższej niż jedno spotkanie perspektywie. Przez lata nauczył się żyć z olbrzymimi oczekiwaniami. Nawet jeśli na pięć ostatnich poprzednich debiutów w dużej piłce – czy to dla reprezentacji kraju, czy klubów – trafił tylko raz. W 2009 roku dla Realu, z rzutu karnego przeciwko Deportivo.

Solskjaer dobrze zna Ronaldo. Internet obiegło zdjęcie, jak są razem na boisku, a teraz w gabinecie menedżera. Norweg jak mało kto zna potencjał tego człowieka. I fajnie, że to on dostał go do swojego zespołu. Ronaldo jest jak rasowe, oldskulowe Ferrari, które hitem motoryzacji było przed laty, ale wciąż ma okrutne przyspieszenie i zadaje ogromnego szyku. Solskjaer zdaje sobie sprawę, że weekendowe przejażdżki w Premier League mogą teraz nabrać zupełnie innego smaku, ale na pewno nie zamierza szarżować. Hasło „Ole at the wheel” ma dziś inny wydźwięk.

Podziel się lub zapisz
Czasem pisze – w poniedziałki Futbolowa Gorączka, a w piątki Tygodniówka na newonce.sport, a czasem gada – w poniedziałki w Kick Off, w czwartki w Futbol i Cała Reszta w newonce.radio. Liga angielska jest najlepsza na świecie. Amen.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.