Trenerskie zawirowania. Co zrobić z selekcjonerami obu naszych siatkarskich reprezentacji?

Zobacz również:Kłopot bogactwa inny niż wszystkie. Vital Heynen przed niezwykle trudnym olimpijskim zadaniem
Siatkówka kobiet. Jacek Nawrocki
Fot. Kacper Kirklewski/400mm.pl

Siatkarze zawiedli na igrzyskach i prawdopodobnie stracą Vitala Heynena po tym sezonie. Siatkarki są w ćwierćfinale mistrzostw Europy, jednak coraz więcej mówi się o tym, że Jacka Nawrockiego również w roli selekcjonera w przyszłych latach nie zobaczymy. To wszystko na początku nowego, skróconego cyklu olimpijskiego. Co wydarzy się na dwóch najważniejszych stołkach trenerskich w polskiej siatkówce?

Jedne mistrzostwa Europy trwają, a drugie zaczną się za chwilę, jednak przyznać trzeba, że w roku olimpijskim ta impreza dla polskich siatkarzy może być co najwyżej turniejem pocieszenia. Dla siatkarek jest to misja docelowa, jednak to nie zmienia faktu, że i w jednym, i w drugim przypadku powstał duży znak zapytania przy osobie trenera. Są to w dodatku dwa zupełnie różne przypadki.

KONIEC PIĘKNEJ PRZYGODY?

Vital Heynen prowadzi reprezentację siatkarzy od 2018 roku. Z naszą kadrą zdobył mistrzostwo świata i stał się ulubieńcem polskich kibiców. Jego oryginalne metody treningowe i ekspresyjność przy linii bocznej są i będą jego znakami rozpoznawczymi, gdziekolwiek by nie wylądował, choć w kwestiach charakterologicznych najbardziej lubimy mieć go po swojej stronie (pamiętacie jak trenował reprezentację Niemiec przeciwko nam w kwalifikacjach olimpijskich?). Wydaje się jednak, że ta przygoda już niedługo się zakończy. Z Polskiego Związku Piłki Siatkowej płyną informacje, że owszem, Heynen może zostać jako trener naszych siatkarzy, ale ponownie musiałby wygrać konkurs, który zostanie rozpisany w najbliższych miesiącach.

Nawet jeśli uznamy, że jest to jakaś realna szansa na kontynuację tego sportowego związku, to z drugiej strony płyną informacje, że sam trener niekoniecznie musi tej kontynuacji chcieć. W końcu już kilkukrotnie mówił, że po sezonie olimpijskim prawdopodobnie odejdzie, niezależnie od tego, czy medal uda się zdobyć. Nie udało się, co boli wszystkich, łącznie z Heynenem, jednak na ten moment nie wydaje się, by miało to jakkolwiek zmienić decyzję – i trenera, i związku. W dodatku sam Belg umieszcza na swoich profilach społecznościowych posty, w których fani doszukują się powolnego żegnania z Polską i jej reprezentacją.

NARESZCIE KONIEC?

Jacek Nawrocki jest w całkowicie innej sytuacji. Nie stał się ulubieńcem kibiców, trenuje polskie siatkarki od sześciu lat i jego największe osiągnięcie przyszło na samym początku pracy, bo za takie należy uznać srebro na Igrzyskach Europejskich w 2015 roku.

Co dalej? Niewiele. Trener miał pomóc w rozwoju kolejnego pokolenia polskich siatkarek i powolnym wprowadzaniu ich do pierwszej reprezentacji, jednak to wprowadzanie trwa zdecydowanie za długo. Minęło sześć lat, a przed najważniejszą (dla nich) imprezą sezonu trener mówi o braku doświadczenia i oczekiwań.

Nawrockiemu trzeba przyznać, że nawet przez moment nie miał do czynienia z takim składem, z jakim w ostatnich latach pracował Heynen, ale nie zmienia to faktu, że od sześciu lat zmieniło się… cóż, nic się nie zmieniło, a nie tak to miało wyglądać. Tymczasem trener mówi to, co mówi wyżej. To skąd wziąć to doświadczenie i co robiliśmy przez ostatnie 6 lat?

Kibice z coraz większym natężeniem chcieliby zobaczyć kogo innego na stanowisku trenera. I trudno im się dziwić, bo wydaje się, że kadencja Nawrockiego powinna zakończyć się już jakiś czas temu. Sześć lat bez postępów to zdecydowanie za dużo. Sam trener ma ponoć przejąć Chemika Police, a i od dawna mówi się, że być może będzie to jego ostatni sezon w roli reprezentacji.

SZUKAJMY GDZIE INDZIEJ

Wygląda więc na to, że już w 2022 roku na obu stanowiskach możemy mieć dwie nowe twarze, a takiej podwójnej „podmianki” dawno w polskiej siatkówce nie było. Czy słusznie? W przypadku Nawrockiego – jak najbardziej, ta formuła dawno się wypaliła, i to bez większych sukcesów w początkach. Co do Heynena – świeży start naszym siatkarzom się przyda, jednak jak wielu dostępnych (i przede wszystkim chętnych) na rynku trenerów będzie w stanie utrzymać jego poziom? Wydaje się, że niewielu, więc najistotniejszy będzie wybór PZPS.

Na razie wciąż nie wiadomo, czego się spodziewać, więc możemy jedynie pomyśleć, czego oczekujemy. U panów od lat króluje opcja zagraniczna i biorąc pod uwagę, że od momentu pierwszej z nich (Raul Lozano) zaczęła się era sukcesów polskich siatkarzy, to chętnie byśmy ją przedłużyli. Zresztą skład będący na takim poziomie zdaje się wymagać poważnego międzynarodowego nazwiska, a ewentualne polskie kandydatury jeszcze nie do końca je sobie wyrobiły.

Czy tego samego oczekujemy u pań? Jedynym w historii zagranicznym trenerem był Marco Bonitta i był to też ostatni start Polek na igrzyskach olimpijskich, a nie jest to tak częste wydarzenie, jak u panów. Polskie siatkarki na największej sportowej imprezie startowały jedynie trzy razy (1964, 1968, 2008 – z tego wyszły dwa medale, swoją drogą zabójcza skuteczność), więc było to naprawdę poważne osiągnięcie. Nie ma to absolutnie żadnego związku z tym, co aktualnie dzieje się w polskiej kadrze, jednak ostatnie „polskie” próby nie zdawały egzaminu.

Podwójne zagraniczne uderzenie brzmi dobrze, choć oczywiście najważniejsze jest to, co to będą za nazwiska. Byle kogo, byle był zza granicy, również wziąć nie można. Co ciekawe, wśród fanów zaczęła się przewijać opcja… Heynena jako trenera siatkarek. Jednak sam Belg raczej nie chciałby takiego wyzwania. Gdyby chciał zostać w Polsce, to po prostu powalczyłby o pozostanie z siatkarzami. Do siatkarek, pod względem ogarnięcia tego, co dzieje się w reprezentacji na boisku i poza nim, potrzeba naprawdę konkretnego fachowca. I obyśmy takiego dostali.

Przed nami miesiące niepewności i wyboru, być może najważniejszego w skróconym okresie olimpijskim przed igrzyskami w Paryżu. Walka o igrzyska zaczyna się już teraz.

Podziel się lub zapisz
Uniwersalny jak scyzoryk. MMA, sporty amerykańskie, tenis, lekkoatletyka - to wszystko (i wiele więcej) nie sprawia mu kłopotów. Pisze dla newonce.sport, a w newonce.radio odwiedza audycję NFL Po Godzinach.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.