Tottenham wróci na początek trasy i wyruszy w nową podróż z Mauricio Pochettino? Czasem trzeba kogoś stracić, by za nim zatęsknić

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
fot. TF-Images/Getty Images

Od kiedy Daniel Levy zwolnił Jose Mourinho z posady menedżera Spurs, przez media przewinęła się lawina kandydatur do objęcia gorącej posady w północnym Londynie. Tymczasem coraz więcej informacji wskazuje na to, że Tottenham raz jeszcze może poprowadzić Mauricio Pochettino. Skoro po latach spotkali się przed kamerą bohaterowie serialu „Przyjaciele”, dlaczego Argentyńczyk nie miałby pojednać się z klubem, dla którego zrobił tak wiele dobrego?

Po rozstaniu ze stołecznym klubem Pochettino najczęściej był przymierzany do zastąpienia Ole Gunnara Solskjaera, jednak Norweg w kluczowym momencie znakomicie poradził sobie z presją i ostatecznie poprowadził Czerwone Diabły do finału Ligi Europy, a także wicemistrzostwa Anglii.

Tymczasem argentyński menedżer wylądował w Paryżu. Z PSG nie udało mu się jednak odnieść sukcesu w Champions League, a co gorsza nie zdobył tytułu. Według angielskich źródeł („The Athletic”) pojawiało się coraz więcej pęknięć na linii trener – zarząd. Wie coś o tym Thomas Tuchel, który w Paryżu nie do końca potrafił poradzić sobie w dialogu z górą.

NAJGORSZA DECYZJA

Po dwóch latach – tyle minęło bowiem od odejścia Pochettino z Tottenhamu – klub z Londynu jest w innym miejscu. Sportowo na pewno w dużo gorszym. Miniony sezon zakończył się dużym rozczarowaniem, bo za takie należy uznać awans do europejskich pucharów najniższej kategorii. Na dodatek nie ma dnia, w którym kibice Spurs nie byliby bombardowani informacjami o odejściu Harry’ego Kane’a. MP wróciłby zatem do nowego domu, z pięknym stadionem, ale zarazem do grupy ludzi rozbitych psychicznie.

W Tottenhamie Pochettino spędził pięć lat. Zbudował świetny zespół, z kreatorami – Dele i Eriksenem, ulepił bramkostrzelne monstrum z Kane’a, pozwolił rozwinąć pięknie skrzydła Sonowi, zbudował mocny blok defensywny z Alderweireldem i Vertonghenem mającymi za plecami Llorisa. Zespół pod jego wodzą stał się jedną z wiodących sił w lidze, a w Europie dotarł do finału LM. To tam nastąpił kres wspólnej podróży. Mówiło się o syndromie wypalenia, tarciach wewnątrz drużyny. Pochettino cholernie dużo wymagał, mocno urosło ego jego samego i piłkarzy. Nie da się jednak podważyć, że jako grupa – choć nie zdobyli trofeum – stworzyli bardzo ciekawy projekt.

Daniel Levy przyznał, że zwolnienie Pochettino było najgorszą decyzją, jaką kiedykolwiek podjął w piłce. Teraz ma świadomość możliwej straty Kane’a i chciałby naprawić stary błąd, a zarazem wie, że Pochettino to chyba jedyna osoba, jaka mogłaby przekonać napastnika do rozważenia raz jeszcze potencjalnego odejścia.

RÓŻNE SMAKI POWROTÓW

Ponowne objęcie posady w klubie, w którym wcześniej pracował menedżer to w sumie żadna nowość. Takich historii oglądaliśmy w Anglii sporo – scenariusze bywały różne.

Kevin Keegan prowadził Newcastle United w latach 90., by wrócić na stare śmieci w 2008 roku. O ile pierwsza przygoda była piękna, Keegan stworzył świetny zespół walczący o mistrza, druga – niekoniecznie. Zakończyła się zderzeniem ze ścianą, a konkretnie z materią, z jaką borykali się wszyscy następni menedżerowie pracujący w klubie zarządzanym przez Mike’a Ashleya. Była nią frustracja wynikająca z braku inwestycji w drużynę i brak prognoz na postęp.

Dwa epizody w Liverpoolu zanotował Kenny Dalglish, w XX wieku – sięgał wówczas jako menedżer The Reds po tytuły i puchary, a następnie pojawił się na Anfield w kampanii 2011-12. Transfery Andy’ego Carrolla i Stewarta Downinga nie rzuciły Premier League na kolana, a Puchar Ligi okazał się trofeum pocieszenia. Dalglish nie wypełnił kontraktu, w jego miejsce zatrudniono Brendana Rodgersa.

Do Chelsea wracał Guus Hiddink, który na Stamford Bridge stał się ulubionym strażakiem fanów. Chris Hughton w krótkim odstępie czasu dwukrotnie obejmował Newcastle, Tony Pulis zrobił to samo w Stoke City, Eddie Howe w Bournemouth, a Harry Redknapp w Portsmouth. Steve Coppell pracował w Crystal Palace... trzy razy. Jose Mourinho został zwolniony z Chelsea, by wrócić do Londynu parę lat później. To już nie był ten sam The Special One, warto jednak pamiętać, że wygrał ligę i dorzucił Puchar Ligi.

Pochettino gwarantuje przywrócenie pewnych standardów, na pewno po okresie dziwactw starzejącego się Mourinho, zbyt często wiernego brzydkiej grze, w której cel uświęca środki, a także zawieszeniu w tymczasowości pod wodzą młodziutkiego Ryana Masona, to byłaby stabilizacja. Angielscy dziennikarze podzwonili trochę po piłkarzach Spurs i popytali ich o odczucia związane z ewentualnym powrotem dawnego bossa. Większość z nich cieszy się z tej informacji. Nikt dziś nie mówi o rozbiciu, grupkach, obozach w drużynie. Niekiedy trzeba kogoś stracić, żeby go docenić, wszyscy znamy ten frazes.

Podziel się lub zapisz
Czasem pisze – w poniedziałki Futbolowa Gorączka, a w piątki Tygodniówka na newonce.sport, a czasem gada – w poniedziałki w Kick Off, w czwartki w Futbol i Cała Reszta w newonce.radio. Liga angielska jest najlepsza na świecie. Amen.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.