TOKIJSKIE NADZIEJE #6. Męskie wiosła chcą się odbić. I mają na to szanse

Zobacz również:TOKIJSKIE NADZIEJE #12. Atak z drugiego rzędu. Jak przebić lekkoatletyczny szklany sufit?
Wioslarstwo. Fabian Baranski, Szymon Posnik, Wiktor Chabel, Dominik Czaja
Fot. Maciej Figielek/400mm.pl

Wioślarstwo jest jedną z dyscyplin, które przyniosły Polsce najwięcej medali w historii startów na igrzyskach olimpijskich. Licząc sam XXI wiek – jakościowo przegrywają tylko z lekkoatletyką. Jednak od 2012 roku medale w tej dyscyplinie zdobywają dla nas wyłącznie panie, co w kraju Roberta Sycza i Tomasza Kucharskiego czy słynnych „Dominatorów i Terminatorów” jest swego rodzaju nowością. Tokio może jednak zmienić ten trend.

We wcześniejszym odcinku cyklu pisaliśmy już, że polskie kajaki, podobnie jak i wiosła, kobietami stoją. O ile jednak w kajakarstwie nie wygląda, by miało się to zmienić, o tyle w wioślarstwie jest na to szansa. Wciąż naszą największą szansą na medal jest czwórka podwójna kobiet (o niej w jednym z następnych odcinków cyklu), jednak wszystkie pozostałe – to już działka panów.

Czwórka podwójna, dwójka podwójna i czwórka bez sternika to trzy osady, na które możemy liczyć w Tokio. Wszystkie te zespoły zdobyły medale na ostatnich mistrzostwach świata, jednak nie ustrzegły się problemów, które mocno dotknęły całe nasze wioślarstwo na przełomie 2020 i 2021 roku.

CO Z FORMĄ?

Zacznijmy od tych, którzy na mistrzostwach świata w 2019 roku okazali się najlepsi. Mateusz Wilangowski, Mikołaj Burda, Marcin Brzeziński i Michał Szpakowski zdobyli złote medale po jednym z lepszych ruchów polskiego wioślarstwa w ostatnich latach. Jeśli interesujecie się sportami wodnymi, to możecie te nazwiska kojarzyć. Cała czwórka pływa bowiem ze sobą już od wielu lat, z tym że wcześniej byli częścią polskiej ósemki. Wielu obserwatorów wspominało wtedy, że polskie wiosła nie są na tyle mocne, żeby „utrzymywać” ósemkę, która i tak ma duże problemy z przebiciem kilkukrajowego betonu na szczycie swojej konkurencji i lepiej rozbić ją na mniejsze osady, z większymi szansami na sukces.

Stąd po igrzyskach w Rio wzięła się nasza czwórka bez sternika, która zdobyła mistrzostwo świata i wicemistrzostwo Europy w 2019 roku. Proces rozbicia ósemki okazał się kluczowy, a my zyskaliśmy poważnego kandydata do olimpijskiego medalu. Problem w tym, że przełożone o rok igrzyska wpłynęły na budowanie formy naszych doświadczonych wioślarzy. Wieku, rzecz jasna, wypominać się nie powinno, jednak fakt, że mamy w składzie 39-latka (Burda) i 37-latka (Brzeziński) sprawia, że nie wiemy, jak aktualnie wygląda szczyt formy naszej czołowej męskiej osady.

Ich sezon nie wygląda zbyt dobrze. Na mistrzostwach Europy (bez Brzezińskiego w składzie) zajęli piąte miejsce, a występy na Pucharze Świata w pełnym składzie trochę zaniepokoiły kibiców. Na jedynym PŚ, na którym rywale pojawili się w mocnych składach, zajęli szóste miejsce, tracąc bardzo dużo do zwycięskich Brytyjczyków, którzy na MŚ byli wyraźnie za nami. Poza tym dwa miejsca na podium (drugie i trzecie), jednak w stawce, w której brakowało kilku mocnych osad.

Na ten moment nie wygląda na to, byśmy mieli szanse na powtórkę złotego medalu. Co więcej – nie wygląda na powtórkę jakiegokolwiek medalu. W kontekście oczekiwań warto jednak zwrócić uwagę na ważną rzecz. A w zasadzie dwie rzeczy. Fakt, że nasza osada jest jedną z najstarszych w stawce oznacza, że nie można liczyć na kilka szczytów formy w sezonie. Ten ma być w Tokio, a jak już zdążyliśmy się przekonać – nasi wioślarze umieją go budować.

Poza tym mieliśmy już podobny przypadek. Podobny brak formy „dopadł” naszą czwórkę bez sternika przed igrzyskami w Pekinie w 2008 roku. Ostatecznie skończyło się na srebrnym medalu. Zgadza się rodzaj osady i historia – fakt zdobycia medalu również przyjęlibyśmy z radością.

NASTĘPCY TERMINATORÓW

Gdybyśmy mieli wybrać najbardziej prestiżowe konkurencje w wioślarstwie, to pewnie postawilibyśmy na jedynki i wspominane już ósemki, które są napędzane m.in. przez wielką tradycję wyścigów uniwersytetów Oxford i Cambridge. Dla nas jednak w ostatnim czasie bardzo mocno brzmi „czwórka podwójna”. To, że nasze panie co roku od wielu lat przywożą medale z docelowej imprezy sezonu, to jedno, ale jest jeszcze przecież ta męska, złota czwórka podwójna.

„Dominatorzy i Terminatorzy”, jak zwykł ich nazywać Dariusz Szpakowski, w stolicy Chin nie mieli sobie równych. Teraz igrzyska wracają do Azji, a my ponownie mamy czwórkę, która o medale może powalczyć.

Dominik Czaja, Wiktor Chabel, Szymon Pośnik i Fabian Barański są aktualnymi wicemistrzami świata, jednak podobnie jak czwórka bez sternika, w tym sezonie ich forma nie wygląda aż tak dobrze. Na mistrzostwach Europy zajęli czwarte miejsce, podobnie jak na dwóch nieźle obsadzonych zawodach Pucharu Świata. Jedyna druga lokata przyszła w nieco słabiej obsadzonych zawodach. Powód do zmartwień?

– Podchodzimy do tego raczej spokojnie – mówi w rozmowie z newonce.sport najbardziej doświadczony z osady Wiktor Chabel. – Faktycznie zajmowaliśmy te czwarte miejsca, ale do każdego ze startów podchodziliśmy w zasadzie z marszu. Trener powiedział nam na starcie sezonu, że w tym roku wszystko podporządkowujemy igrzyskom w Tokio i my się z tym zgodziliśmy, niezależnie od tego jak to wpływało na początkowe zawody – dodaje.

– Na ten sezon cel jest jeden, czyli Tokio – wtóruje mu najmłodszy Fabian Barański. – Mistrzostwa Europy czy Puchary Świata to po prostu przystanki na drodze do najważniejszej imprezy. Chcemy być w jak najwyższej dyspozycji w Japonii, więc nie ma co szachować siłami po drodze – podsumowuje.

Te słowa mogą nieco kibiców uspokoić. Zresztą jest to temat, który przewija się u wszystkich naszych wioślarzy, niezależnie od osady, w której płyną. W innych dyscyplinach przy drobnych problemach często możemy usłyszeć „zobaczymy”, „nie wiemy, jak przez to pójdą przygotowania” itd. Natomiast cała nasza kadra wioślarska mówi wprost – wiemy, że umiemy przygotować się na docelową imprezę lepiej niż inni i ufamy naszym przygotowaniom, niezależnie od wyników.

– Jako osada jesteśmy spokojni i ufamy naszemu trenerowi, Aleksandrowi Wojciechowskiemu. Pracujemy ciężko i wierzę, że pokażemy na co nas stać – mówi Barański. – Najpierw musimy wejść do finału, a potem będziemy myśleć o tym, co dalej. W naszej konkurencji jest bardzo zacięta rywalizacja i każda z dziesięciu osad może się liczyć w walce o medal – podsumowuje.

Chabel w zapowiedziach jest nieco odważniejszy: – Mamy jeszcze spore rezerwy i to widać, chociażby na Pucharach Świata, sami to czujemy. Zdecydowanie możemy powalczyć o najwyższe miejsca i nie jest to kwestia jakiegoś cudu. Jeśli się przygotujemy, tak jak umiemy, to powalczymy o medale. I na pewno chcemy go zdobyć, po to tam jedziemy – kończy.

DWÓJKA Z CIENIA

Gdybyśmy mieli przed sezonem klasyfikować nasze szanse na medale we wioślarstwie, to dwójka podwójna panów (Mirosław Ziętarski i Mateusz Biskup) pewnie wystąpiłaby jako ostatnia z tych całkiem realnych. Nie byli ani mistrzami, ani wicemistrzami świata, tak jak ich koledzy – zdobyli brązowy medal i jeśli chodzi wyłącznie o potencjał, to pewnie sklasyfikowalibyśmy ich nieco niżej niż nasze czwórki.

Ten sezon jednak idzie im nieco lepiej niż chociażby czwórce bez sternika. W ostatnich startach pokonywali już mocnych Szwajcarów, którzy są jedną z pięciu topowych osad na świecie i mimo że jeden Puchar Świata kompletnie im nie wyszedł (nie weszli do finału, wygrali finał B) to w porównaniu do rywali nie wyglądają tak źle. Podobnie jak na mistrzostwach świata w 2019 roku, najmocniejsi wydają się Chińczycy i Irlandczycy, jednak za nimi jest miejsce na trzecią drużynę na podium. Do tego grona aspirują Brytyjczycy, Szwajcarzy, Holendrzy, Francuzi i właśnie Polacy. Plus można od nich usłyszeć już znajome nam słowa.

– Z trenerem Wojciechowskim trenuję od 2013 roku, a z trenerem Syczem od 2017 i za każdym razem jesteśmy przygotowani dobrze do głównego startu. Naszych niższych miejsc nie nazwałbym problemami, a spokojnym przygotowaniem do najważniejszych zawodów – mówi nam Biskup.

We wspomnianym Pucharze Świata, w którym nie weszli do finału A, Biskup i Ziętarski popełnili kilka błędów, których w normalnych warunkach (czytaj: na igrzyskach) raczej nie popełnią. Pozbawiło nas to jednak szansy na porównanie ich względem innych osad, bo były to chyba najmocniej obsadzone zawody w tym sezonie. Na innych wyniki były dobre (ostatni PŚ Polacy wygrali), ale nie było ich najważniejszych rywali, na czele z Chińczykami, Irlandczykami czy Brytyjczykami.

– Faktycznie nie było wszystkich topowych osad z naszej konkurencji, ale byli Szwajcarzy, z którymi regularnie ścigamy się od 2017 roku. Byli blisko medalu na mistrzostwach Europy, a dwa tygodnie wcześniej byli od nas lepsi w PŚ. To zwycięstwo pokazało, że jesteśmy na dobrej drodze – opowiada. – Przeszliśmy przez ten sezon starym, sprawdzonym systemem, który nie patrzy na zawody pośrednie. Jesteśmy dobrej myśli – zakończył.

I my także takiej bądźmy. Tegoroczne wyniki faktycznie nie napawają optymizmem, szczególnie jeśli porównamy je do ostatnich mistrzostw świata. Jednak jeśli nasze wiosła na coś sobie zasłużyły, to na to, by dać im kredyt zaufania w kwestii przygotowań na najważniejszą imprezę. Oby Tokio było idealnym spełnieniem naszego męskiego potencjału w tej dyscyplinie. Ostatnie męskie medale to „Terminatorzy” i wspominana czwórka bez sternika, która również miała problemy przez cały sezon. Oby był to dobry znak dla wszystkich naszych osad.

NAJGROŹNIEJSI RYWALE:

Czwórka bez sternika (Wilangowski, Burda, Brzeziński, Szpakowski): Wielka Brytania, Rumunia, Włochy, Holandia

Czwórka podwójna (Czaja, Chabel, Pośnik, Barański): Holandia, Włochy, Australia, Niemcy

Dwójka podwójna (Ziętarski, Biskup): Chiny, Irlandia, Wielka Brytania, Holandia, Szwajcaria, Francja

LUŹNY TYP NEWONCE.SPORT: Wszystkie nasze osady wejdą do finałów A (wchodzi sześć reprezentacji), a tam dwójka podwójna powalczy o brązowy medal z Wielką Brytanią, Szwajcarią i Francją, a czwórki zakończą na miejscach 2-4 – oby w obu przypadkach medalowych.

Podziel się lub zapisz
Uniwersalny jak scyzoryk. MMA, sporty amerykańskie, tenis, lekkoatletyka - to wszystko (i wiele więcej) nie sprawia mu kłopotów. Pisze dla newonce.sport, a w newonce.radio odwiedza audycję NFL Po Godzinach.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.