TOKIJSKIE NADZIEJE #5. Polskie kajaki kobietami stoją. Co nam to da w Tokio?

Zobacz również:TOKIJSKIE NADZIEJE #12. Atak z drugiego rzędu. Jak przebić lekkoatletyczny szklany sufit?
Karolina Naja i Anna Puławska
Fot. Foto Olimpik/NurPhoto via Getty Images

Kajakarstwo, obok wioślarstwa i lekkoatletyki, jest dyscypliną, która od dłuższego czasu należy do naszego olimpijskiego „trzonu”, czyli trójki sportów, które zawsze przywożą nam medal z igrzysk. Wydaje się, że w tym roku może być podobnie, jednak kajaki od dwóch pozostałych odróżnia to, że w tym wypadku naszymi nadziejami są wyłącznie kobiety.

Na igrzyska w Tokio pojedzie pięć polskich kajakarek i jedna kanadyjkarka i – co ciekawe – każdą możemy zaliczyć do grona naszych szans medalowych. Wynika to m.in. z tego, że tymi pięcioma zawodniczkami w kajakach musimy obstawić aż cztery konkurencje – jedynkę na 200 metrów, jedynkę na 500 metrów, dwójkę na 500 metrów i czwórkę na 500 metrów. Na dodatek w konkurencjach jedno- i dwuosobowych od tych igrzysk można wystawić więcej niż jeden kajak. Wszystko jednak z wykorzystaniem tych już obecnych zawodniczek, co jeszcze zawęża pole manewru.

JAK TO POUKŁADAĆ?

Naszą etatową sprinterką jest Marta Walczykiewicz, wicemistrzyni olimpijska z Rio de Janeiro i aktualna wicemistrzyni świata, która na 200 metrów od lat nie ma sobie równych w naszym kraju. Jednak na 500 nie pływa na tak wysokim poziomie międzynarodowym, więc do pozostałych konkurencji zostają nam tylko Karolina Naja, Anna Puławska, Justyna Iskrzycka i Helena Wiśniewska. Pierwotnie za Iskrzycką miała jechać Katarzyna Kołodziejczyk, ale niestety doznała kontuzji.

Nie oznacza to bynajmniej, że polska kadra musi na tym stracić. Iskrzycka do końca walczyła o dodatkowe, szóste miejsce w naszej kajakarskiej kadrze (zabrakło jej jednego miejsca w regatach kwalifikacyjnych), a i niejednokrotnie pływała w olimpijskich osadach na większych imprezach. Jest po prostu częścią tej kadry i od początku była duża szansa, że do Japonii pojedzie, choć spodziewaliśmy się, że w innych okolicznościach niż kontuzja koleżanki.

W takim razie jak zestawić te nasze szanse medalowe? Czwórka na 500 metrów jest oczywistością – Naja, Puławska, Iskrzycka i Wiśniewska. Jedynka na 200 to Walczykiewicz, a dwójka na 500 to aktualne wicemistrzynie świata – Naja i Puławska. Te trzy kajaki mają realne szanse, by stanąć na olimpijskim podium. Do tego dojdą jeszcze jedynka na 500 metrów (w tej roli zapewne Iskrzycka, choć tu szanse niewielkie, konkurencja jest bardzo mocno obsadzona) i możliwość wystawienia dodatkowych zawodniczek w K1 200, K1 500 i K2 500, choć nie wiemy w ilu konkurencjach i w jakich składach trener Tomasz Kryk zamierza z tego skorzystać. Może się okazać, że bardziej optymalnym będzie oszczędzanie zawodniczek na te najważniejsze momenty.

NAJWIĘKSZA REGULARNOŚĆ W POLSKIM SPORCIE?

Są w sporcie jednorazowe wyskoki, które nie mają prawa się powtórzyć i są też rzeczy stałe. Jedną z nich jest wspominana już osada K2 500, która jest być może jednym z najbardziej regularnych zjawisk w polskim sporcie. Polskie kajakarki zdobywają medal olimpijski na tym dystansie nieprzerwanie od… 2000 roku. Zmienia się tylko skład, który co i raz zdaje się być swoistym przekazaniem pałeczki. Zaczęło się od Anety Koniecznej (jeszcze wtedy nazywającej się Pastuszka) i Beaty Sokołowskiej-Kuleszy, które w Sydney zdobyły brąz, a cztery lata później powtórzyły ten sukces w Atenach. W Pekinie w 2008 roku było srebro, jednak tym razem w parze z Konieczną popłynęła Beata Rosolska (wtedy Mikołajczyk).

Przekazanie pałeczki nastąpiło sprawnie, bowiem 4 lata później w Londynie Rosolska, w parze z młodą Karoliną Nają również zdobyły medal – brązowy, co zresztą powtórzyły w Rio de Janeiro. A teraz… tak, już wiecie dokąd zmierzamy. Nastąpiło kolejne przekazanie pałeczki i to Naja jest „tą doświadczoną” w parze z młodszą Puławską. Wspólnie zdobyły wicemistrzostwo świata w 2019 roku i mimo że kandydatek do medali w Tokio nie zabraknie – one zaliczają się do tego szerokiego grona. Na potwierdzenie w jednym z ostatnich sprawdzianów zostały wicemistrzyniami Europy. Najlepszym możliwym wyjściem z sytuacji byłoby utrzymanie tej już niemalże tradycji. W końcu pałeczka musi zostać przekazana.

NIEWYKORZYSTANY POTENCJAŁ

O ile nasza dwójka była dotychczas niemalże pewnikiem, o tyle K4 500 zdaje się mieć nad sobą jakąś klątwę. Potencjał na medal jest niemal na każdych igrzyskach, łódka wzmocniona medalistkami z K2 500 zawsze zalicza się do kandydatów medalowych, by ostatecznie wyglądało to w ten sposób:

2000 – 4. miejsce

2004 – 4. miejsce

2008 – 4. miejsce

2012 – 4. miejsce

2016 – 9. miejsce

Złośliwi stwierdzą, że klątwa czwartych miejsc się skończyła, jednak nie takiego przełamania się spodziewaliśmy. W Rio zresztą również stać nas było na wyższe miejsce niż wygrany finał B, choć obecność Polek w finale mogłaby się skończyć miejscem… tak, może nawet czwartym. Gdyby do tego doszło, to moglibyśmy mówić nawet o przebiciu regularności K2 500, choć lepiej, że w tej kwestii mówimy o tej bardziej pozytywnej stronie.

W Tokio Polki ponownie mają potencjał na medal. Są aktualnymi brązowymi medalistkami MŚ, ale wydawać by się mogło, że do Japonii jadą jako drużyna numer… cztery lub pięć. Szczególnie że po kontuzji Kołodziejczyk nie do końca wiemy, czego się spodziewać. Iskrzycka zdaje się być mocniejsza indywidualnie, jednak w drużynie nie tylko to się liczy. Może się okazać, że z nią w składzie potencjał jest większy, jednak jednocześnie może być znacznie trudniej z jego realizacją. A rywalki nie śpią i mocnych osad jest co najmniej kilka.

MŁODOŚĆ Z DOŚWIADCZENIEM

Dużo w tym wszystkich samych kajaków, a przecież na samym początku była wspomniana kanadyjkarka. Dorota Borowska, bo o niej mowa, wystąpi w konkurencji C1 200 metrów i jest naszą czwartą (i ostatnią w tym tekście) szansą medalową w kajakarstwie. K2 500, K4 500, Walczykiewicz i właśnie ona. Mimo różnicy w stylu (kajak to podwójne wiosło, kanadyjka pojedyncze) możemy ją zestawić w jednym rzędzie z Walczykiewicz. Obie bowiem są specjalistkami w sprincie na 200 metrów, będącym najbardziej nieprzewidywalną z konkurencji kajakarskich. I o ile w K1 200 była przez jakiś czas pewna regularność (wygrywała dominatorka Lisa Carrington, druga była Walczykiewicz, tak jak w Rio, a reszta biła się o brąz), o tyle w C1 200 trudno się czegokolwiek spodziewać.

Dominatorką w czasach nieolimpijskich (kanadyjkarski sprint pojawia się pierwszy raz na igrzyskach) była Laurence Vincent-Lapointe, która jednak od dwóch lat nie startowała na poważniejszych zawodach ze względu na nieścisłości dopingowe, więc nie wiemy czego się po niej spodziewać. Poza tym grono kandydatek do medalu jest naprawdę bardzo szerokie i może ułożyć się w zasadzie w każdej kolejności.

W pewnym momencie można było nawet stwierdzić, że Borowska jest najmniej prawdopodobną z naszych czterech szans medalowych, ale jednocześnie naszą największą szansą na złoto. Jak to możliwe? Walczykiewicz walczy z dominatorką w postaci Carrington, która nie zwalnia tempa nawet na moment i jakikolwiek inny rezultat niż jej złoto będzie sensacją. W przypadku K2 500 i K4 500 faworytkami będą Węgierki, a Polki wraz z innymi będą atakować z drugiego szeregu. C1 200 natomiast jest jednym wielkim znakiem zapytania. Borowska może być wysoko i powalczyć nawet o złoto (jak na czerwcowych mistrzostwach Europy), ale jednocześnie równie łatwo, albo i łatwiej, skończyć poza podium jak na MŚ w 2019 roku.

Bardziej doświadczona Walczykiewicz zdaje się być większą szansą medalową, choć nie jest to już tak proste jak kilka lat temu, gdzie drugie miejsce za Carrington było w większości przypadków zarezerwowane dla niej (jest sześciokrotną wicemistrzynią świata na tym dystansie). Forma może aktualnie nie jest aż tak wysoka jak wtedy, jednak możemy być pewni, że jeśli będzie przygotowana na miarę swoich możliwości, to zobaczymy ją w finale walczącą o medale. Może nie z Carrington, którą można powoli podejrzewać o bycie cyborgiem (planuje walczyć o medale we wszystkich czterech konkurencjach!), ale z całą resztą na pewno.

TO ILE TEGO BĘDZIE?

Kajakarstwo zdobyło nam na igrzyskach już 20 medali. Zaledwie pięć dyscyplin (lekkoatletyka, boks, podnoszenie ciężarów, zapasy i szermierka) może poszczycić się lepszym wynikiem. Mimo to dotychczas nie udało się zdobyć ani jednego złotego medalu. I jeśli nie wydarzy się coś niespodziewanego (np. szalony wyścig Borowskiej), to w Tokio będziemy mieli podobną sytuację – zdobędziemy jakiś medal (lub – oby – medale), jednak mistrzów olimpijskich w kajakach wciąż nie doświadczymy. Nie zmienia to oczywiście faktu, że kajaki wciąż są naszym olimpijską nadzieją. I to jedną z trzech największych.

Mamy jedną tradycję do podtrzymania, jedną do złamania i dwa sprinty, przy których niezwykle nam się przyda odrobina szczęścia. A co z tego wyniknie i w jakim kolorze?

NAJWIĘKSI RYWALE:

K1 200 (Walczykiewicz) – Lisa Carrington, Emma Jorgensen, Dora Lucz, Teresa Portela

K2 500 (Naja/Puławska) – Węgry, Nowa Zelandia, Białoruś, Niemcy

K4 500 (Naja/Puławska/Iskrzycka/Wiśniewska) – Węgry, Nowa Zelandia, Białoruś, Niemcy, Dania

C1 200 (Borowska) – Laurence Vincent-Lapointe, Katie Vincent, Olesia Romasenko, Nevin Harrison i inne

LUŹNY TYP NEWONCE.SPORT:

K1 200 – Walczykiewicz będzie w trójce kajakarek walczących o brązowy medal (za Carrington i Jorgensen)

K2 500 – brąz, bo tradycji musi się stać zadość

K4 500 – 4. miejsce, bo… albo nie, tu się po prostu pomylmy

C1 200 – Borowska będzie w czołowej piątce, w której będzie jeden wielki chaos

Podziel się lub zapisz
Uniwersalny jak scyzoryk. MMA, sporty amerykańskie, tenis, lekkoatletyka - to wszystko (i wiele więcej) nie sprawia mu kłopotów. Pisze dla newonce.sport, a w newonce.radio odwiedza audycję NFL Po Godzinach.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.