To nie jest klub dla starych ludzi. Carletto rzucił jaśniejsze światło na madrycką młodzież

Zobacz również:Człowiek, którego trzymają się kilogramy. O Hazarda skłonności do nadwagi
Valencia CF v Real Madrid CF - La Liga Santander
Fot. Aitor Alcalde/Getty Images

Real Madryt bawi się w najlepsze: zdobył 21 bramek w sześciu meczach, jest niepokonanym liderem, Karim Benzema notuje najlepszy indywidualny start, jaki kibice pamiętają, David Alaba rozgrywa piłkę na klasowym poziomie, a 18-letni Eduardo Camavinga wchodzi do klubu z Bernabeu jak do siebie. Przyjście Carlo Ancelottiego miało być wehikułem czasu i grą starymi nazwiskami sprzed siedmiu lat, tymczasem u Włocha najjaśniej lśni młodzież. Jeśli prześledzić bohaterów ostatnich spotkań, to Ancelotti zdecydowanie ma klucz do potencjału młodych graczy. Vinicius, Camavinga, Rodrygo, Fede, Miguel Gutierrez, Eder Militao czy nawet Antonio Blanco pozwalają wierzyć, że w Madrycie o przyszłość powinni być spokojni.

Ku zaskoczeniu większości, powrót Carlo Ancelottiego do Realu dodał lidze hiszpańskiej mnóstwo kolorytu. Zinedine Zidane budował swoją najlepszą drużynę od tyłu, poprzez konkretne fundamenty w defensywie, stabilny szkielet zespołu, grę na zero z tyłu i obrońców nie do przejścia, dopiero na końcu myśląc o bramkach. Ostatnie mistrzostwo zdobył, wygrywając w końcówce sezonu głównie jednym golem. Wydawało się, że podobnie może być z Ancelottim, tymczasem Włoch zajął się rozruszaniem ofensywy i nadaniu ekipie odważnej, widowiskowej tożsamości. Na razie Real za Carletto nie ma stabilnych tyłów, za to porywa kiedy rusza z piłką do ataku.

„Będę z wami szczery: ostatnio mocno skupiliśmy się na ofensywie, bo ten aspekt właśnie wymagał u nas największej poprawy. Chcieliśmy ustawiać piłkarzy w ataku we właściwej konfiguracji, ale trzeba przy tym pamiętać, że to często określa sama jakość oraz kreatywność ofensywnych zawodników. Mamy piłkarzy do takiej gry, więc z tego korzystamy” – tłumaczył nowy-stary menedżer Królewskich. Stąd 21 bramek w sześciu spotkaniach, stąd życiowa forma Viniciusa Juniora i genialny start sezonu Karima Benzemy, który ma 8 goli i 7 asyst po ledwie sześciu grach.

Opowiadając o początku rozgrywek w wykonaniu madrytczyków, można znaleźć mnóstwo budujących aspektów. Na pewno Real wygląda solidniej niż Atletico i zdecydowanie lepiej niż Barcelona. To jeszcze nie jest poziom, którym można straszyć w Champions League właśnie przez dziury w tyłach, ale Los Blancos nabierają rozpędu. I chociaż ich symbolami od dawna są doświadczeni gracze, a popisowym numerem zewniak 36-letniego Luki Modricia, to ostatnie tygodnie pokazują, że w Madrycie nie muszą martwić się o przyszłość.

Kręgosłup zespołu to nadal piękni, trzydziestoletni jak Benzema, Kroos i Modrić, natomiast do głosu coraz poważniej zaczyna dochodzić młodzież. Najlepiej było to widać po ostatnim spotkaniu z Mallorką wygranym aż 6:1 po hat tricku Marco Asensio. Ale obrazuje to również cały start rozgrywek: prawdziwą transformację przechodzi 21-letni Vinicius Junior, który jest skuteczny jak nigdy i ma 5 goli oraz 3 asysty, 20-letni Rodrygo nadal piastuje tytył Mr Champions League, błyszcząc skutecznością głównie w tych rozgrywkach, 18-letni Eduardo Camavinga daje popis jak bez kompleksów i z uśmiechem wchodzić do jednego z największych klubów świata, 23-letni Fede Valverde daje wykłady z intensywności, 23-letni Eder Militao uczy się regularności jakiej potrzeba szefowi defensywy, a 20-letni Miguel Gutierrez pozwala Marcelo z czystym sumieniem zacząć myśleć o emeryturze.

Połowa tego składu najlepsze lata ma dopiero przed sobą, a przecież trzeba jeszcze pamiętać o szansach dla 21-letniego Antonio Blanco czy ostatnim debiucie 20-letniego prawego obrońcy Sergio Santosa. Ancelotti nie tylko ukierunkował drużynę i dał jej rozpęd, ale też skupił się na tym, aby młodzież czuła, że nie ma przed nią barier. Jeśli z czegoś kojarzyliśmy Real Madryt z zeszłego sezonu, to głównie z doświadczenia. Jeśli pokonywali największych rywali, to głównie klasą i obyciem Kroosa, Modricia oraz Casemiro. Środek grający ze sobą od dawna wygrywał im spotkania i budował przewagę, chociaż inne formacje zdecydowanie kulały. Zinedine Zidane miał żelazną, nietykalną jedenastkę. Teraz Ancelotti szuka u rezerwowych poczucia gotowości i bycia potrzebnym. Rotuje i jak sam mówi: to kłopotliwe, bo dasz komuś odpocząć, a zmiennik zagra tak dobrze, że nie możesz nie wstawić go do składu w następnej kolejce.

Latami w Madrycie zastanawiano się, co będzie, kiedy odejdą niezastąpieni. Karim Benzema nauczył ich grania bez Cristiano Ronaldo, teraz uczą się rzeczywistości bez Sergio Ramosa, a zaraz będzie trzeba się obudzić w świecie bez Luki Modricia w centralnej strefie. Widać jednak, że Bernabeu powinno pozostać we właściwych rękach. Ten genialny początek sezonu ma twarz Benzemy oraz Viniciusa, ale tych budujących aspektów jest znacznie więcej. Najlepsze zespoły świata bazują na piłkarzach w kwiecie wieku, doświadczeniu profesorów, ale też atletyce i intensywności młodych talentów. Tego ostatniego zdecydowanie nie można Królewskim odmówić w ostatnich tygodniach. Nie tylko Vini kwitnie przy pracy Carletto.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć, stąd audycja La Polémica. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.