THROWBACK #12. Beenhakker bierze Rogera Guerreiro do kadry, Stec się totalnie ośmiesza

Zobacz również:Z NOGĄ W GŁOWIE. Jerzy Brzęczek – jedyny naprawdę niekochany w reprezentacji
fot. EMPICS Sport - PA Images via Getty Images

Mam przepastne archiwum i nie zawaham się go użyć. W kilku segregatorach leżą teksty, jakie napisałem przez ponad 15 lat pracy w zawodzie dziennikarza. Setki rozmów i dziesiątki delegacji – to się nie może zmarnować. Co tydzień jedna z takich historii na newonce.sport. Dziś o tym, jak Roger Guerreiro dostał powołanie do naszej kadry.

W styczniu 2008 roku poleciałem na Cypr, by z bliska obserwować przygotowania biało-czerwonych do mistrzostw Europy. Gdy Polacy trenowali ciężko pod wodzą Leo Beenhakkera, w tle trwała ważna rozgrywka – na prośbę holenderskiego selekcjonera o nasze obywatelstwo starał się Roger Guerreiro. Piłkarz Legii był brakującym elementem układanki, ale wiele osób w ogóle nie wierzyło w taki scenariusz.

ROGER? BYŁOBY SUPER!

Gdy po raz pierwszy o sprawie napisał Piotr Wołosik, niektórzy pukali się w czoło. To była jednak informacja tak pewna i tak potwierdzona, że trudno nawet nazwać ją szarżą. News z pierwszej ręki nie spodobał się konkurencji, a Rafał Stec z „Gazety Wyborczej” totalnie się ośmieszył, pisząc tak:

„Ilu Brazylijczyków zagra dla Polski na Euro 2008. Mój typ, to z grubsza licząc, okrąglutkie zero. Żaden Roger, o którego udziale w mistrzostwach trąbi Przegląd Sportowy, nigdzie nie pojedzie, cała sprawa jest klasyką strategii koncernu Axel Springer: wymyślamy coś, robimy harmider, jakaś rozświergotana dziennikarka TVN 24 na pewno się rozochoci, rozegzaltuje i będzie pod domem brazylijskiego piłkarza Legii czatować od zmierzchu do świtu, potem jeszcze od świtu do zmierzchu. Będą nas cytować, staniemy się najbardziej opiniotwórczym pismem w całej Europie Środkowo-Wschodniej”.

Z perspektywy lat oceniam to jak coś nieprawdopodobnie obrzydliwego – zdeprecjonowanie informacji kolegi z konkurencji, bez żadnych dowodów, z jawnym, ordynarnym uprzedzeniem i traktowaniem kogoś z politowaniem, z góry. Mędrzec kontra idioci i taki klops.

Tamta kompromitacja niczego Steca nie nauczyła, tak samo kręcił nosem na newsa „PS” osiem lat później – że Grzegorz Krychowiak trafi do PSG, ale w sumie nie mam pretensji za grafomański do bólu wywód z 2008 roku, wszak Stec nigdy w życiu nie miał żadnego newsa, to i skąd miał wiedzieć, jak się je zdobywa i czy mogą być prawdziwe? Dziwię się tylko, że zdołał wplątać w to nawet TVN 24.

Lubię takie historie, gdy wiesz, że masz bardzo mocne karty, a jakiś gość szarżuje z parą dwójek, więc kiedy Beenhakker zaprosił na Cyprze dziennikarzy do pokoiku na skromną konferencję, od razu wypaliłem, czy jest temat powołania dla Rogera.

– Roger? Byłoby super – odparł Leo, on już wiedział, że my wiemy i nie ma sensu się migać, ani kluczyć. Parafrazując bełkot Steca: od zmierzchu do świtu i od świtu do zmierzchu trwało, ale nie wystawanie reporterów pod domem Rogera, tylko załatwianie papierów.

E1802248-FEAE-496D-A687-8F53FB2D24FB.jpeg

SPOTKANIE Z OLISADEBE

Roger, który dziś jeździ Uberem w Brazylii, był bardzo sympatycznym gościem, w Warszawie spędziliśmy z Piotrkiem parę wieczorów w towarzystwie jego, a także tłumaczki Brazylijczyka, Agaty i zawsze to był przemiły czas. Kochał życie i warszawskie dziewczyny, one jego zresztą też. Na początku nie znał dobrze polskiego, więc niekiedy podsyłał w nocy do Agaty jakiegoś esemesa od kogoś poznanego wcześniejszej nocy w klubie nocnym i... biedna musiała robić coraz szersze oczy :)

Lubił się bawić, kochał taniec i świetnie grał w piłkę. Razem z Edsonem weszli do Legii jak do siebie i rozkochali Łazienkowską. Myślałem, że dla kadry będzie kimś takim, jak parę lat wcześniej Emmanuel Olisadebe, ale ten sen się nie ziścił.

Co ciekawe, wtedy, na Cyprze, był także Oli. W tym samym numerze znalazłem swój archiwalny reportaż z pobytu w ośrodku jego drużyny. Kinyras Payia mieli nawet zagrać sparing z Polską, na co Emmanuel bardzo mocno liczył, chciał się przypomnieć naszej publiczności, ale nagle spadł śnieg z deszczem i zniszczył murawę. Mecz kontrolny odwołano. Spotkaliśmy się w kilkunastu z Olisadebe i wyznał na koniec tamtej konwersacji, że chciałby jeszcze wrócić do reprezentacji, ale to się nigdy nie stało.

Roger, jak wiecie, nie tylko zagrał na ME, ale na dodatek strzelił gola i pamiętam, że zapytałem nawet Roberta Błońskiego w mixed zone, czy u nich, w Wyborczej, dają wynik 0:1, bo przecież, wiadomo, że – hahahahaha – „żaden Roger, o którego udziale w mistrzostwach trąbi Przegląd Sportowy, nigdzie nie pojedzie”. Zdenerwował się bardzo i tłumaczył, że nie odpowiada za wywody innych dziennikarzy. A, to okej. Fajnie tam mieliście, na tej Czerskiej.

Podziel się lub zapisz
Czasem pisze – w poniedziałki Futbolowa Gorączka, a w piątki Tygodniówka na newonce.sport, a czasem gada – w poniedziałki w Kick Off, w czwartki w Futbol i Cała Reszta w newonce.radio. Liga angielska jest najlepsza na świecie. Amen.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.