Telefon, który uratował karierę Mendy’ego. „Przyjechał do nas z jedną torbą. Szatnia nie wierzyła, że przed chwilą był w pośredniaku” (WYWIAD)

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
Chelsea v Leicester City - Premier League: Edouard Mendy
Fot. Chris Lee/Chelsea FC via Getty Images

Sześć lat temu Edouard Mendy mieszkał u rodziców na przedmieściach Le Havre w północnej Francji. Miał dziecko w drodze, pobierał zasiłek dla bezrobotnych i rozważał rozbrat z piłką. Chwilę potem dostał telefon życia. – Był bardzo nieśmiały, ale gdy założył buty i dres, zobaczyłem w nim wojownika – opowiada newonce.sport Dominique Bernatowicz, były trener bramkarzy w Olympique Marsylia.

DOMINIQUE BERNATOWICZ: Dlaczego dziennikarz z Polski chce rozmawiać o Edouardzie Mendym?

PAWEŁ GRABOWSKI: Bo to historia globalna. Pomyślałem w dodatku, że może ma pan polskie korzenie.

Nie, korzenie mam rosyjskie. Mój dziadek podczas wojny trafił do francuskiego szpitala. Ktoś zapisał jego nazwisko po polsku i tak już zostało. W Nicei, gdzie mieszkam, często dostaję pytania o Polskę. Ludzie rzeczywiście myślą, że mam związek z waszym krajem.

Ostatnio najwięcej pytań na pewno ma pan o Mendy’ego. To pan uratował mu karierę?

Myślę, że uratował go jeden telefon. Ted Levie, którego znałem z Bordeaux, powiedział mi: „Hej, Dominique, nie chcecie w rezerwach Marsylii przetestować fajnego bramkarza?”. Szukaliśmy wtedy nr 4, więc pomyślałem, że jasne, niech przyjeżdża. Edouard był wtedy na dnie. Nie miał klubu i pieniędzy. Za chwilę miał zostać ojcem. Chciał rzucić wszystko i pracować w sklepie z odzieżą. Gdyby wtedy nie zaryzykował, może pracowałby tam nadal. W życiu musisz ryzykować. Zadzwoniłem do niego i po kilku dniach przyjechał do nas z jedną torbą. Ruszył dziewięć godzin pociągiem z Le Havre do Marsylii, chociaż nic mu nie obiecywaliśmy. Chcieliśmy go tylko sprawdzić.

Jak zapamiętał pan wasze pierwsze spotkanie?

Był bardzo nieśmiały. Widać było, że coś go trapi. Przyjechał do nas z myślą, że właśnie rozstrzyga się jego życie. Był bardzo powściągliwy, ale gdy założył buty i dres, zobaczyłem w nim wojownika. Już po pierwszych minutach wiedziałem, że z nami zostanie. Poza tym oczarował nas swoją osobowością. Był ludzki. Opowiadał o tym, że wcześniej oszukał go agent i że utknął w miejscu. Strasznie przejmował się losem swojej rodziny. Szatnia nie wierzyła, że ten facet stojący w bramce przed chwilą zarejestrował się w urzędzie dla bezrobotnych. Zagrał u nas kilka meczów na kontrakcie amatorskim i dzięki temu został wypatrzony przez agentów.

120236020_997557244087175_6303517780561648691_n.jpeg

Nie chcieliście go zostawić?

Marsylia miała wtedy silną konkurencję. Był Steve Mandanda, Yohann Pele i obiecujący Florian Escales. Status Edouarda był statusem koła zapasowego. Szybko wypatrzył go Reims i zaczął sondować. Znajomy agent spytał mnie: „Myślisz, że poradzi sobie w Ligue 2?”. Powiedziałem, że jasne. I za chwilę dostałem kolejne pytanie: „A w Lidze Mistrzów za kilka lat?”. Znałem Mendy’ego dopiero roku, więc powiedziałem, że na ten moment musi dużo pracować, ale w przyszłości ten bramkarz nie ma sufitu. Trzy lata później napisałem do tego agenta SMS-a. „Widzisz, co się dzieje? Edouard debiutuje w Lidze Mistrzów w Rennes!”. Ostatnio znowu się śmialiśmy. Chłopak, który stał w kolejce do pośredniaka, zagra w finale Ligi Mistrzów!

Jest jedna rzecz, którą imponuje panu najbardziej?

Spokój. To jest jego siła, która pozwala mu ciągle iść dalej. Gdy wychodzi na Real Madryt, jest piekielnie skoncentrowany. Potrafi mieć dwie świetne interwencje, ale po sekundzie już ich nie rozpamiętuje. Wraca do momentu tu i teraz, bo wie, że mecz się jeszcze nie skończył. Tak samo jest poza boiskiem. Ma ogromny dystans do tego, co się dzieje wokół jego osoby. To duża wartość dla zespołu, bo kiedy koledzy widzą w szatni bramkarza, który jest opanowany i spokojny, automatycznie sami czują się spokojniejsi. Zobacz, z jakim spokojem Edouard niedawno obronił karnego Sergio Aguero.

W rezerwach Marsylii też to miał? Ciekawi mnie, jak widzi pan jego ewolucję przez te sześć lat.

Na pewno poprawił grę nogami. Marcelo Bielsa i Stephane Cassard zwracali na to dużą uwagę. Już wtedy musiał się przystosować do innego grania. To mu pomogło, a teraz jeszcze bardziej to rozwija. Chwyt ma też dużo pewniejszy niż dawniej. Podoba mi się to, że dalej widzę w nim ten głód, który miał kiedyś. Dalej jest tym samym Edouardem, który nie traktuje piłki tylko jak sposobu na zarabianie pieniędzy. On wie, ile przeszedł, gdzie jest i co jeszcze może zrobić. W piłce nie było dotąd wielu świetnych bramkarzy z Afryki. Dla mnie on przełamuje pewien schemat. Jest z Senegalu. Gra w wielkim klubie i jest jego ogromną częścią.

Ma pan swój ranking bramkarzy? Gdzie jest w nim Mendy?

Myślę, że w pierwszej piątce. Lubię bramkarzy pewnych siebie i dobrych technicznie. Podoba mi się np. Keylor Navas. Ale Mendy to też jest ścisły top, gra zresztą w dużo silniejszej lidze. Akcje w Premier League dzieją się szybciej niż gdziekolwiek indziej na świecie. Nigdzie nie jesteś tak mocno narażony na klopsy, jak tam. A Mendy nie kojarzy się z wpadkami. Późno zaczął grę na wysokim poziomie, więc liczę, że dzięki temu zostanie na nim jak najdłużej.

Macie ciągle kontakt?

Jasne, piszemy do siebie na WhatsAppie. Lubimy wracać do starych czasów, zwłaszcza do fotki, gdy stoimy razem na boisku treningowym w Marsylii. To, gdzie jest dziś, pokazuje wszystkim piłkarzom na świecie, że warto marzyć. Każdy mecz ma znaczenie, bo nie wiesz, kto go ogląda i czy dzięki temu nie popchnie cię w nowym, nieznanym kierunku. Finał Ligi Mistrzów nie będzie dla niego łatwy, bo Manchester City jest faworytem. Ale dobrze wiemy, jak broni Chelsea. Co jeśli wszystko rozstrzygnie się w rzutach karnych? Jestem pewien, że wtedy to Mendy będzie miał przewagę. Czekam na tę historię.

Podziel się lub zapisz
Żebrak pięknej gry, pożeracz treści, uwielbiający zaglądać tam, gdzie inni nie potrafią, albo im się nie chce. Futbol polski, angielski, francuski. Piszę, bo lubię. Autor reportaży w Canal+.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.