Sztuka dojrzewania do pucharów. Jak Lech nie został niewolnikiem stylu i przyzwyczajeń

Zobacz również:CENTROSTRZAŁ #3. Odwaga pionierów. O nieoczywistych kierunkach transferowych
Lech Poznan - Karabach Agdam
Fot. Paweł Jaskółka

Trener John van den Brom przyznał, że zwycięstwo nad Karabachem (1:0) nie było w stylu jego ani Lecha Poznań, ale w europejskich pucharach nie można być ślepym zakładnikiem filozofii. Mistrzowie Polski po całym sezonie dominacji i prowadzenia gry znaleźli się w nowej sytuacji. Chociaż to minimalna zaliczka przed wyjazdem do Baku, lechici ograli rywala lepszego, bardziej doświadczonego i niepokonanego od lutego, przerywając jego serię 19 meczów bez porażki. Widać, że w pierwszej kolejności holenderski trener chce zerwać z malkontenctwem i deprecjonowaniem polskiej piłki.

Pierwsze pół godziny eliminacji Ligi Mistrzów pokazało, dlaczego to Karabach jest faworytem tego dwumeczu. Osiem awansów z rzędu do fazy grupowej europejskich pucharów nie wzięło się znikąd. Azerowie mieli wyższą kulturę gry, większą intensywność i swobodę z piłką przy nodze, czuli się pewniej w tego typu bojach, spychając rywala głębiej. Obie drużyny były przyzwyczajone do absolutnej dominacji z piłką na własnym podwórku, ale w bezpośrednim starciu to Karabach przejął inicjatywę. I musiało minąć sporo czasu, żeby Lech pozbył się delikatnej tremy powrotu do Europy.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć, stąd audycja La Polémica. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.