Sztuczna inteligencja ma pomóc klubom w podejmowaniu decyzji transferowych. Szalona wizja profesora z Liverpoolu i byłego solidnego ligowca

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
Arsenal v Leeds United - Pierre-Emerick Aubameyang
Fot. James Williamson/AMA via Getty Images

Wrzucają do bębna Harry’ego Kane’a i czekają na wyniki. Odnotowują, że gdyby napastnik Tottenhamu poszedł do Manchesteru United, Czerwone Diabły miałyby 6,5 pkt. i 12 goli więcej w sezonie. Cieszą się jak dzieci z każdej udanej prognozy. Działają na konkretnych liczbach, mierzą każdy mecz, który – według nich – składa się z około 2000 zdarzeń. Były pomocnik Southampton Matt Oakley i profesor Ian McHale wierzą, że wkrótce kluby Premier League przestaną się mylić w kwestiach transferów czy kontraktów. Decyzje podejmie za nich sztuczna inteligencja. Czy tak w istocie ma wyglądać futbol przyszłości?

Matt Oakley miał całkiem udaną karierę piłkarską. Ponad 600 występów ligowych w Anglii, w tym w barwach Leicester City, Derby County i Southampton, gdzie stawiał pierwsze kroki. Nie poszło mu w roli menedżera, a ile można było karmić czerwone piranie – ich hodowla to jego hobby. Oakley zwąchał się z profesorem McHale’em, a efektem ich współpracy jest program Real Analytics, który ma pozwolić klubom mądrze zarządzać decyzjami transferowymi. Oczywistą bowiem sprawą jest to, że Jack Grealish to bardzo dobry piłkarz. Ale McHale i Oakley uważają, że za pomocą wprowadzenia konkretnych danych do systemu, maszyna może nam „wypluć” twarde liczby i pokazać, ile w istocie doda jakości.

PRZYPADEK AUBAMEYANGA

O sprawie napisał kilka tygodni temu dziennik „Daily Mail”. Jak wiadomo, kluby cały czas inwestują w różnego rodzaju technologie, sam pisałem dla newonce.sport o maszynie, jaką zakupiono w Norwich City. Tutaj chodzi jednak o coś innego. Nikt nie każe zawodnikowi wykonywać żadnych ćwiczeń, nie odbywają się badania czasu reakcji, skuteczności, itd. Piłkarze są oceniani na podstawie tego, co robią w swoim naturalnym środowisku – na boisku.

Twórcy Real Analytics przewidzieli, że Arsenal skończy ligę na ósmym miejscu i zdobędzie dokładnie tyle bramek. Craig Hope, dziennikarz działu sportowego „DM”, usiadł z Oakleyem i profesorem w pierwszej części ubiegłego sezonu, by sprawdzić, czy ich prognozy nie okażą się bajeczkami z mchu i paproci.

Ian McHale wykłada na uniwersytecie w Liverpoolu. Ale nie zajmowano się akurat The Reds, tylko Arsenalem. A konkretnie przypadkiem Pierre’a-Emericka Aubameyanga. Pytanie, które postawiono, brzmiało: czy warto podpisać z Gabończykiem nowy kontrakt i wydać na to ponad 50 mln funtów. Władze Kanonierów ostatecznie tak postąpiły. Program przewidywał, że nie warto.

Według Real Analytics bez Aubamayenga Arsenal skończyłby poprzedni sezon oczko niżej, na dziewiątym miejscu. Zdobył również pięć bramek mniej. Dla Okaleya to było o tyle ciekawe doświadczenie, że sam jest fanem The Gunners. Gdyby Mikel Arteta wziął pod uwagę dane wizjonerów, nie zgodziłby się na przedłużenie umowy z napastnikiem. Arsenal praktycznie nic nie straciłby sportowo, za to zaoszczędził mnóstwo pieniędzy, jakie mógłby przeznaczyć na inny cel transferowy.

JAK TO DZIAŁA?

Oakley tłumaczy, że wiele firm buduje bazy danych, systemy, ale nie są one prawdziwą analizą i dopiero ich wynalazek ma być rewolucyjny. Cóż, mówi tak pewnie każdy, kto marzy o sprzedaniu bogaczom z Premier League tego typu narzędzia, najlepiej za grube miliony. Były pomocnik uważa, że produkt jest unikatowy dlatego, że profesor stworzył prawdziwą sztuczną inteligencję, już dekadę wstecz.

– Nasz silnik sztucznej inteligencji potrafi ocenić wartość każdej boiskowej akcji w warunkach tego, co daje drużynie. Każde podanie, każdy wślizg, przechwyt, wszystko co wpływa pozytywnie i negatywnie na wynik – tłumaczy McHale.

Co ciekawe, narzędzie nie zostało zbudowane z myślą o futbolu, jednak profesor uznał, że niewielkie modyfikacje mogą sprawić, że stanie się niezwykle użyteczne w tej dyscyplinie.

– Przypisaliśmy wartość każdemu zdarzeniu w czasie meczu piłkarskiego. Zarówno w ofensywie, jak i w defensywie. Możemy dzięki temu ocenić każdego gracza z Europy, czy Ameryki Południowej, na podstawie jego konkretnych działań – dryblingów, dośrodkowań, podań, przechwytów – opowiada z zapałem profesor.

WSPIERAĆ, NIE WYPIERAĆ

Na razie jest dumny z przewidywań, jakie Real Analytics poczyniło – że Liverpool nie obroni tytułu, że Newcastle będzie cierpieć bez Alana Saint-Maximine’a, a Pierre-Emile Hoejbjerg okaże się strzałem w dziesiątkę dla Tottenhamu za niewielką kwotę.

Bo finalnie o to właśnie chodzi – kluby wydają na nowych graczy absurdalne sumy. McHale i Oakley chcą im ułatwić życie i zaoszczędzić dla nich kupę forsy. Jej część, to chyba jasne, przeleją na konta wizjonerskiej pary.

Były piłkarz uważa, że sztuczna inteligencja nie musi zastępować ludzi, może po prostu służyć im pomocą, być narzędziem w ich rękach. Na przykład wspierać pracę skautów, a nie wypierać ich ze stadionów.

– Wielu menedżerów wciąż ma opory przed bazami danych, ale one są przecież użyteczną informacją. Mamy u siebie 150 lig i 40 tysięcy zawodników. I chcemy zbudować most pomiędzy futbolem a danymi – tłumaczy.

Podziel się lub zapisz
Czasem pisze – w poniedziałki Futbolowa Gorączka, a w piątki Tygodniówka na newonce.sport, a czasem gada – w poniedziałki w Kick Off, w czwartki w Futbol i Cała Reszta w newonce.radio. Liga angielska jest najlepsza na świecie. Amen.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.