Szalone lato transferów. Mbappe, Ronaldo i Lewandowski tworzą oddzielną dyscyplinę sportu

Zobacz również:CENTROSTRZAŁ #3. Odwaga pionierów. O nieoczywistych kierunkach transferowych
Kylian Mbappe
Fot. Aurelien Meunier/Getty Images

Szalone lato 2021 pokazuje jak bardzo transfery w ostatnim czasie stały się oddzielną dyscypliną sportu. Wtorek mógłby nam przynieść kilka fajnych meczów, a i tak wszyscy gadaliby o Kylianie Mbappe w Realu Madryt. Jeszcze nigdy internetowa dyskusja i wyczekiwanie każdego najmniejszego newsa nie miała takiego żaru. Agent Roberta Lewandowskiego widziany w Paryżu. Ronaldo wybierający się do Manchesteru City. No dzieje się.

Gianluca Di Marzio, jeden z najlepszych newsmanów świata lubi powtarzać, że transfery są jak narkotyk. Odurzasz nimi kibiców, ale też siebie. Szpryca dopaminy jest tak duża, że gdy opada, za chwilę myślisz o następnej. Piłka nie byłaby tym samym biznesem, gdyby nie to, że ktoś co chwilę zmienia barwy. Nakręcają się emocje. Rośnie marketing. Kibice tworzą już nawet rankingi, że trzecie miejsce klubu A jest dużo bardziej warte niż drugie drużyny B, bo ta pierwsza nie sypała złotem na oślep.

Wiosną wiele razy padało pytanie: jak po Euro 2020 będzie wyglądał rynek? Każdy klub dostał po tyłku przez pandemię, ale chyba nie należało się zbytnio łudzić, że na tym balu giganci staną sobie pod ścianą. Jack Grealish i Romelu Lukaku kosztowali ponad 100 mln. Stówkę wydał też Manchester United na Jadona Sancho i Raphaela Varane’a. Jak walec na rynek wjechał PSG, a teraz słyszymy, że obudził się nagle Real Madryt.

Oferta na 160 mln euro w momencie, gdy przykładowa Barcelony leży i kwiczy, to pokaz siły Florentino Pereza. Real w ostatnich pięciu latach jako jedyny z gigantów może pokazać zysk transferowy w wysokości 24 mln euro. To też sygnał dla Mbappe: zobacz, jak bardzo cię chcemy, za cztery miesiące będziesz dostępny za darmo, a my i tak już teraz otwieramy sejf.

To nie jest ostatnie słowo Realu. Oni wiedzą, że piłkarz je im z ręki, że jest kibicem Królewskich od dziecka i praktycznie wszystko z jego otoczeniem jest już dograne. Potrzeba tylko zgody emira Kataru, bo nawet Leonardo, dyrektor paryżan, jest na tak. PSG odrzucił pierwszą ofertę na 160 mln, ale francuskie źródła mówią, że przy 200 mln może pęknąć. Nie brakuje głosów, że możliwy jest nawet poziom 222 mln zapłaconych za Neymara w 2017 roku.

To byłaby już abstrakcja: lato pandemii dało już nam transfer Messiego, teraz byłby jeszcze Mbappe, a to też uruchomiłoby dalsze klocki. Jeśli PSG puści swoją gwiazdę, to zaraz chciałoby przedstawić kogoś równie wielkiego. Nieprzypadkowo wczoraj pojawiły się informacje, że Pini Zahavi, agent Roberta Lewandowskiego, był w Paryżu.

Trudno uwierzyć, że Robert mógłby w takim momencie decydować się na cokolwiek. Szanse to pewnie jakieś 50 procent, czyli PSG chce, ale Bayern nie. Niemcy nie mają żadnego interesu w pozbywaniu się największej gwiazdy. Musieliby mieć już teraz przygotowanego następcę, a takiego nie ma. Nie ma co też przywiązywać się do spekulacji o tym, że jeśli nie Lewandowski, to do Paryża mógłby przyjść Cristiano Ronaldo. To oczywiście byłaby fajna bajka, ale - jak podał wczoraj di Marzio - Portugalczyk rozważa tylko Manchester City.

W tym momencie Juventus mocno stawia na swoim i mówi, że CR7 zostaje w Turynie. Piłka uwielbia te okrągłe deklaracje, a potem i tak toczy się w swoim, niespodziewanym dla innych kierunku. Ronaldo dużo ostatnio rozmawia z portugalską kolonią w City. Grał już kiedyś w tym mieście. Wie jak duży jest to projekt. W końcu mógłby realnie włączyć się do gry o Ligę Mistrzów, a my jeszcze raz dostalibyśmy pojedynek gigantów: City vs PSG, Messi vs Ronaldo.

Geopolityczny wydźwięk tego starcia, czyli Katar kontra Zjednoczone Emiraty Arabskie, to dodatkowy smaczek, który napędzi starania City, jeśli ostatecznie upadnie sprawa transferu Harry’ego Kane’a. Podobno Jorge Mendes w tej chwili nie myśli o żadnym innym klubie. On wie, że do wtorku i końca okna transferowego jeszcze dużo czasu. Nadchodzące dni będą jednym wielkim maglem. I fantastycznym odliczaniem.

Podziel się lub zapisz
Żebrak pięknej gry, pożeracz treści, uwielbiający zaglądać tam, gdzie inni nie potrafią, albo im się nie chce. Futbol polski, angielski, francuski. Piszę, bo lubię. Autor reportaży w Canal+.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.