Stary wyga Carlo zawsze znajduje sposób. Everton na fali mimo ubytków

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
Sheffield United v Everton - Premier League
Fot. Alex Pantling/Getty Images

Brakuje Jamesa Rodrigueza, poważny uraz leczy Lucas Digne, do tego nie ma Richarlisona i... nie ma problemu? Na to wygląda. Choć Carlo Ancelotti musi kombinować i brakuje mu liderów w każdej z formacji, to Everton wygrał cztery mecze z rzędu, odwracając złą passę w bardzo dobrą.

Takiej sytuacji w lidze angielskiej nie było od połowy lat 80. Mamy już ponad 1/3 sezonu, a dwa pierwsze miejsca zajmują sąsiedzi – Liverpool oraz Everton. O ile pierwsza pozycja The Reds to żadna niespodzianka, tak druga The Toffees już owszem, niezależnie od tego, czy spojrzymy z perspektywy sprzed sezonu, czy sprzed zaledwie kilku tygodni. Dopiero co mieli serię siedmiu kolejek, w trakcie których wygrali raz, a punkty gubili z Newcastle (1:2), Burnley (1:1) czy Leeds (0:1).

UBYTKI NIE PRZESZKODZIŁY

Everton świetnie zaczął ten sezon. Wówczas uwagę zwracała doskonała strzelecka forma Dominica Calverta-Lewina i przebudowana linia pomocy. Pozyskanie Allana, Abdoulaye'a Doucoure oraz Jamesa Rodrigueza zupełnie zmieniło zespół. Pierwszy okazał się świetnym defensywnym pomocnikiem na warunki Premier League i wniósł bardzo dobrą grę w odbiorze już od debiutu. Drugi realia angielskie już znał, a Ancelotti dał mu swobodę, którą bardzo lubi – Doucoure dobrze wypełnia rolę tego, który bez piłki wspomaga Allana, a po jej odbiorze zyskuje przestrzeń swoimi rajdami. Ale najbardziej błyszczał James. Kolumbijczyk zszedł nieco na ziemię w Evertonie po ostatnich niepowodzeniach w Realu Madryt i u Ancelottiego rozwijał skrzydła. To nie mogło dziwić – w końcu obaj uwielbiają ze sobą pracować i włoski menedżer nie wahał się sprowadzić Rodrigueza, gdy tylko dostał taką szansę.

To, co może dziwić dziś, to fakt, z jaką łatwością Everton radzi sobie bez swojego czołowego kreatora. Absencja Kolumbijczyka całkowicie zbiegła się z serią czterech z rzędu zwycięstw. Brak piłkarza, od którego drużyna stawała się zależna, nagle nie okazał się żadnym problemem.

To nie jest ten sam Everton, który swoją grą na początku porywał. Trudno, by to robił, skoro nie grają James, Lucas Digne i Richarlison. Pierwszy napędzał grę przez środek, drugi należy do czołówki lewych obrońców w Premier League i zawsze groźnie dośrodkowuje, a ostatni znakomicie uzupełnia się z Calvertem-Lewinem. Richarlison to zresztą talizman Evertonu – dopiero teraz drużynie udało się wygrać mecz bez niego na boisku, choć wcześniej aż dziewięć razy nie potrafiła tego zrobić.

NAUKA ZWYCIĘŻANIA

Pod ich nieobecność Ancelotti postawił na lepszą organizację gry i bardziej cofnął drużynę – to zresztą częsty motyw w tym sezonie Premier League. Próbował ustawienia z trójką stoperów i wahadłami, ale w nim The Toffees nadal mieli kłopoty w obronie, więc wrócił do tego z czwórką obrońców i trójką środkowych pomocników. Konfiguracja zmieniła się jednak tak, że dziś Everton wychodzi bardziej defensywnie. Bazę w środku pola tworzą Allan, Doucoure i Tom Davies, a zamiast Jamesa „dziesiątką” znów jest Gylfi Sigurdsson.

Islandczyk to największy wygrany ostatnich tygodni. Cztery kolejne zwycięskie mecze zaczynał w pierwszym składzie, w trzech z nich zakładał opaskę kapitańską i ma w tym czasie dwa gole oraz asystę. Niedawno jego trafienie z Sheffield United dało wygraną 1:0. Nie było to może zwycięstwo piękne, ale fani Evertonu wezmą i takie, jeśli mają oznaczać miejsce na podium w okresie świąteczno-noworocznym. Ten zespół musiał nauczyć się zwyciężać w mało sprzyjających okolicznościach i to robi. A przy tak wyrównanym sezonie każdy taki triumf jest na wagę złota.

– To wygrana ducha, niekoniecznie jakości – mówił po meczu Ancelotti. – Trzech zmienników, Gomes, Coleman i Bernard pomogli drużynie i wszyscy pokazali. Fakt, że jesteśmy drudzy z tak długą listą nieobecnych pokazuje, że ten zespół jest dobry, ma dużą ambicję i jest zmotywowany – dodawał.

ZASŁUGI ANCELOTTIEGO

Włoski menedżer po raz kolejny w karierze pokazuje, że jest mistrzem dostosowywania się do warunków i dobierania taktyki pod piłkarzy, a nie swoją własną koncepcję, przy której uparcie tkwi. Niedawno minął mu rok pracy na Goodison Park i w tym czasie wykonał naprawdę dobrą robotę. Trafnie zdiagnozował braki i kupił odpowiednich zawodników, ale też potrafił rozwinąć tych, którzy już w klubie byli. Taki Michael Keane wygląda dziś bodaj najpewniej ze wszystkich angielskich stoperów w Premier League. O ewolucji Calverta-Lewina i przemianie w jednego z najlepszych napastników Anglii powiedziano już wszystko. Ostatnio lepiej spisuje się również Davies, który do tej pory miał spore wahania formy. Pod nieobecność Digne'a i Jamesa obudził się również Alex Iwobi. Poniekąd wpisuje się w to również Ben Godfrey – piłkarz wprawdzie sprowadzony w ostatnim oknie transferowym, ale już pokazujący, że w Evertonie rozkwita.

Ancelotti jak mało który trener na świecie potrafi zarażać piłkarzy spokojem. To nie jest motywacyjny mówca, grający przez cały mecz przed kamerą. Nie musi. Już sama jego obecność na Goodison Park sprawia, że zawodnicy wierzą w osiągnięcie dużych celów. Potrafi też nadawać z nimi na wspólnych falach, przekazuje proste instrukcje i utrzymuje z każdym dobre kontakty osobiste. Piłkarze podkreślają, że ma znakomite wyczucie w relacjach z nimi i potrafi porozumieć się z każdym typem charakteru. W dzisiejszym futbolu to niemal tak samo ważne, jak warsztat taktyczny.

To gracze The Toffees mówią o tym, że nastawiają się na walkę o Ligę Mistrzów, nie Włoch. On niezmiennie skupia się na tym, by drużyna wiedziała, co robić – nawet wtedy, gdy brakuje liderów w każdej formacji. Od kiedy Ancelotti pracuje w Evertonie, tylko cztery drużyny zdobyły w Premier League więcej punktów. Idąc tym tropem, do Champions League jeszcze brakuje. Ale ostatnie tygodnie i znakomita seria pokazują, że zespół jest na dobrej drodze.

Podziel się lub zapisz
Futbol angielski i... amerykański. Przez cały rok na okrągło żyje Premier League i NFL, o kórych pisze w newonce.sport. Usłyszycie go w również audycjach Kick Off i NFL Po Godzinach.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.