Śpieszmy się ich oglądać, wyjadą następni. Ligowcy w kolejce do transferów

Zobacz również:CENTROSTRZAŁ #3. Odwaga pionierów. O nieoczywistych kierunkach transferowych
Wisła Kraków
Jakub Gruca

Michał Karbownik i Jakub Moder ruszyli na podbój Premier League, Mikkel Kirkeskov spróbuje awansować do Bundesligi, a Jakub Szumski utrzymać się w tureckiej elicie. Ekstraklasa jak co pół roku straciła kilka postaci. Przedstawiamy kolejne, które już czekają w blokach, by wyjechać.

Nawet w sezonie, w którym ruch w transferowym interesie był w całej Europie mniejszy niż zwykle, ekstraklasa straciła w zimie kilka dość znaczących postaci. Transfery Michała Karbownika i Jakuba Modera do Brighton zostały wprawdzie sfinalizowane jeszcze w poprzednim oknie, ale wówczas wydawało się, że obaj reprezentanci Polski przeniosą się na Wyspy dopiero latem. Klub z Premier League uznał jednak, że pomocnicy Legii Warszawa i Lecha Poznań przydadzą mu się już w rundzie wiosennej, co oznacza, że na ekstraklasowych boiskach już nie będzie można ich zobaczyć.

MNIEJSZE UBYTKI

To były jak dotąd jedyne zagraniczne transfery gwiazd ligi, choć wiosną nie będzie już w ekstraklasie także kilku innych piłkarzy, którzy byli dość ważnymi postaciami swoich drużyn. Mikkel Kirkeskov ostatnio w Piaście Gliwice nie zachwycał, ale ma pewne miejsce w historii tego klubu jako członek mistrzowskiej ekipy z 2019 roku. Po wygaśnięciu kontraktu na Śląsku Duńczyk wyjechał do 2. Bundesligi, by grać w Holsteinie Kilonia. Na takie sukcesy jeszcze musi poczekać Raków Częstochowa, którego podstawowym bramkarzem był jesienią Jakub Szumski. 28-latek przeniósł się jednak do tureckiego Erzurumsporu i nie pomoże ekipie Marka Papszuna w walce o najlepszy wynik w historii klubu.

WSZYSTKO PRZED NAMI

Nie jest powiedziane, że na tym definitywny koniec zimowych ubytków. Raz, że okno transferowe w krajach Europy Zachodniej kończy się dopiero kilka dni, więc coś się jeszcze może wydarzyć. A dwa, że kilka innych kierunków, które dla polskich ligowców mogą pod różnymi względami być atrakcyjne, będzie jeszcze otwartych. Większy ruch tradycyjnie powinien jednak panować w interesie latem. Kilku piłkarzy już czeka w blokach startowych, by po rozegraniu ostatniej rundy w Polsce, ruszyć w świat wielkiej piłki.

TRZY GRUPY WYJEŻDŻAJĄCYCH

Zawodników wyjeżdżających z ekstraklasy do silniejszych lig można podzielić na trzy grupy. Pierwszą stanowią nastolatkowie tak młodzi, że kibice w większości nie zdążyli ich jeszcze dobrze poznać. To gracze 16-18-letni, którzy już dostają minuty w ekstraklasie, na razie nie można ich uznać nawet za gwiazdy swoich drużyn, ale dla skautów są bardzo atrakcyjni. Do drugiej grupy należą piłkarze młodzi, lecz tacy, którzy już zdążyli przynajmniej w kilku rundach pokazać, że stać ich na wiele i można ich uznać za czołowych piłkarzy w zespołach, dla których nadszedł czas na następny krok. Trzecią wreszcie grupę tworzą zawodnicy już piłkarsko dojrzali, choć jeszcze nie starzy, których można uznać za wyróżniających się w skali całej ligi. Strzelając gola za golem, czy asystując, zwracają uwagę mocniejszych drużyn. Oni raczej do Borussii Dortmund, czy Sewilli już nigdy nie trafią, ale dla klubów regularnie grających w fazie grupowej Ligi Europy mogą się okazać atrakcyjni. W każdej z tych grup już dziś widać graczy, dla których ekstraklasa wkrótce może się zrobić za ciasna.

1
Kamil Piątkowski (Raków Częstochowa)

Zdecydowanie najbardziej rozrywany tej zimy zawodnik w ekstraklasie. 20-latek z Jasła nie opuścił ani minuty w ekipie sensacyjnego wicelidera z Częstochowy. Już w lecie w Rakowie monitorowali rynek na tyle, by zorientować się, do jakiego europejskiego klubu mógłby pasować zawodnik, którego pozyskali z Zagłębia Lubin. Wyszło im, że do Atalanty Bergamo, która ponoć faktycznie się nim interesuje, bo pasowałby do taktyki z trójką stoperów preferowanej przez Giana Piera Gasperiniego. Jako zainteresowane kluby z rynku włoskiego podaje się też AC Milan, Udinese, czy Sassuolo. Jednak niewykluczone, że wszystkich uprzedzi Borussia Dortmund. To, że Raków pobije klubowy rekord transferowy, jest w tym przypadku raczej przesądzone. Pytanie tylko, kiedy i kto wyśle przelew.

2
Aleksander Buksa (Wisła Kraków)

Już w zeszłym sezonie, gdy jako 16-latek zaliczył bardzo obiecujące wejście do ligi, łączono go z największymi firmami świata. Wisła usiłowała podpisać z nim długoletni kontrakt, który pozwoliłby jej zarobić na wychowanku wielkie pieniądze. Do tego jednak nie doszło, co sprawia, że napastnik będzie na rynku tym większą okazją. Duże kluby mogą go bowiem mieć za relatywnie niewielkie pieniądze. Jesienna przeprowadzka do stajni menedżerskiej Piniego Zahaviego sugeruje, że Buksa coraz mocniej sposobi się do wyjazdu. Sęk w tym, że na razie w tym sezonie sam niewiele zrobił, by podbić zainteresowanie. Piłkarz, który w styczniu osiągnął pełnoletniość, nie strzelił na razie żadnego gola, nie zaliczył żadnej asysty i uzbierał tylko 131 minut. Częstsze granie utrudniały mu problemy zdrowotne, ale i tak dość często po prostu przegrywał rywalizację z Felicio Brownem Forbesem, czy Fatosem Becirajem. Być może dobrze wróży mu fakt, że zimą w sparingach zdobył dwie bramki, w tym jedną w ostatnim sprawdzianie poprzedzającym start ligi. Peter Hyballa lubi grać młodymi piłkarzami, więc Buksa powinien mieć odpowiednie warunki do rozwoju.

3
Kacper Kozłowski (Pogoń Szczecin)

Od lat rocznik 2003 uznaje się w polskim futbolu za wyjątkowo obiecujący, a jego największy talent widzi się w środkowym pomocniku Pogoni Szczecin. 17-latek, który epizody w lidze zaliczył już w poprzednich dwóch sezonach, jesienią zaczął regularnie grać w zespole Kosty Runjaicia. Pogoń potrafi wychowywać piłkarzy, a Runjaić wprowadzać ich do seniorskiej piłki. Bardzo możliwe jest tu powtórzenie historii Sebastiana Walukiewicza, czyli wyjazd z ekstraklasy jeszcze zanim kibice zdążą mu się dobrze przyjrzeć. Skauci oglądają go od lat i kilkanaście dobrych występów w ekstraklasie może już dla nich być tylko potwierdzeniem, że warto wydać na niego pieniądze.

4
Karol Niemczycki (Cracovia)

Zdecydowanie najciekawszy młody bramkarz w lidze. Po pobycie w holenderskim NAC Breda w 2019 roku wrócił do Polski. Rozegrał dobry sezon w I-ligowej Puszczy Niepołomice i w lecie walczyło o niego kilka klubów, bo solidny bramkarz ze statusem młodzieżowca to jeden z najbardziej poszukiwanych skarbów w ekstraklasie. 21-latek był już jedną nogą w Stali Mielec, ale wylądował w Cracovii i zagrał we wszystkich meczach kosztem Lukasa Hrosso i Michala Peskovicia, który w trakcie rundy odszedł z klubu. Dla Pasów jesień była bardzo przeciętna, ale Niemczycki w zdecydowanej większości meczów trzymał poziom, kilka razy ratując skórę drużynie Michała Probierza. Jego kontrakt zawiera ponoć wpisaną kwotę odstępnego, więc jeśli wiosną utrzyma poziom, mogą się na niego znaleźć zagraniczni chętni.

5
Łukasz Poręba (Zagłębie Lubin)

Środkowy pomocnik, który ma dużo zdrowia do biegania, nie odpuszcza i w każdym meczu przemierza sporo kilometrów. 20-latek był jesienią podstawowym piłkarzem ekipy Martina Seveli i w kilku meczach się wyróżniał. Wychowanka Zagłębia zimą przymierzano do Hellasu Werona, bo wydaje się mieć odpowiednie cechy, by sprawdzić się w opartym na kryciu jeden na jednego na całym boisku systemie Ivana Juricia. Wychowanek Zagłębia dobija już do 50 meczów w ekstraklasie, bo zaczął dość regularnie grać w poprzednim sezonie. Bariery stu raczej nie zdąży osiągnąć.

6
Jakub Świerczok (Piast Gliwice)

On już za granicą był i to dwa razy, a teraz do Polski wpadł tylko na chwilę, by się odbudować i ruszyć w świat. Najpierw jako nastolatek wyjechał do Kaiserslautern, gdzie zupełnie odbił się od Bundesligi. Później, po dobrej grze w Zagłębiu Lubin trafił do Łudogorca Razgrad, gdzie poradził sobie znacznie lepiej. W lecie został jednak wypożyczony do Piasta, który zagwarantował sobie opcję wykupu na poziomie około pół miliona euro. Jesienią, gdy wyleczył kontuzję, udowodnił, że w ekstraklasowych warunkach jest gwarancją goli. Strzelił ich sześć w ośmiu meczach. Można się spodziewać, że wiosną przekroczy barierę dziesięciu trafień. Już jesienią jego dobra gra była bacznie obserwowana m.in. przez Glasgow Rangers. Wiele wskazuje na to, że nawet jeśli Piast go wykupi, to tylko po to, by od razu sprzedać go w lecie jeszcze drożej.

7
Tymoteusz Puchacz (Lech Poznań)

22-latkiem już pod koniec poprzedniego okna transferowego interesowało się bundesligowe FSV Mainz. Puchacz nie chciał jednak wyjeżdżać do klubu, który przy Bułgarskiej mógłby „dostać w trąbę”. Biorąc pod uwagę, jak źle radzi sobie Moguncja w lidze niemieckiej, to pewnie była dobra decyzja, choć i dla Puchacza jesień, która tak dobrze się zaczęła, wcale nie była nadzwyczajna. Dziesięć meczów w europejskich pucharach, połączone z regularną grą w ekstraklasie, powinno jednak dać lewemu obrońcy potrzebne doświadczenie przed wyjazdem na Zachód. „Puszka” jest koniem do biegania, piłkarzem trudnym do zajechania, a przez to atrakcyjnym dla zespołów z silniejszych lig. Wydaje się, że już o wiele dłużej nie uda się go w Polsce zatrzymać.

8
Jakub Kamiński (Lech Poznań)

18-letni skrzydłowy, który przebojem wdarł się w zeszłym sezonie do składu Lecha Poznań. Ten zaczął tak dobrze, że Jerzy Brzęczek powołał go nawet do reprezentacji Polski. Udział w zgrupowaniu uniemożliwiła mu jednak kontuzja. Wychowanek Szombierek Bytom nie jest jednak bez szans, by wyjechać na mistrzostwa Europy, choć zmiana selekcjonera może mu to utrudnić. Kwestia wyjazdu z ekstraklasy wydaje się trochę bardziej złożona. Jeśli wiosną nawiąże do formy z poprzednich rozgrywek i początków obecnego sezonu, będzie nie do zatrzymania. Jeśli jednak dołek, w który wpadł, potrwa dłużej, być może będzie jeszcze musiał popracować na transfer.

9
Filip Marchwiński (Lech Poznań)

O 19-latku już od lat mówi się jako o czołowym polskim talencie. W tym kontekście trwający sezon nie jest dla niego zbyt udany. Jesienią uzbierał tylko 800 minut we wszystkich rozgrywkach, co przy napiętym kalendarzu drużyny Dariusza Żurawia nie jest jakimś nadzwyczajnym wynikiem. Ofensywny pomocnik zakończył rok tylko z dwiema bramkami, a kiedy dostawał szanse, raczej ich nie wykorzystywał. To jednak nie zmienia faktu, że wciąż jest dla zagranicznych klubów bardzo ciekawym kandydatem do transferu. Przymierza się go głównie do Włoch – przede wszystkim do Milanu i Torino. Tutaj jednak zdecydowanie sam zawodnik musi udowodnić, że jest gotowy do wyjazdu i zacząć grać na miarę niewątpliwego talentu.

10
Przemysław Wiśniewski (Górnik Zabrze)

Kolejny z młodych piłkarzy, których Marcin Brosz stopniowo przygotowuje do wyjazdu z ekstraklasy. Zainteresowanie nim było już latem, jednak wtedy, po stracie Pawła Bochniewicza, śląski klub nie chciał sobie pozwolić na utratę dwóch podstawowych stoperów. Szybki 22-letni stoper nie opuścił jesienią ani minuty w zespole, który przez większość rundy należał do czołowych w lidze. Zabrzanin ma kontrakt obowiązujący do 30 czerwca 2022, więc w lecie będzie idealny moment, by na nim zarobić. Zainteresowanych na pewno nie zabraknie.

Podziel się lub zapisz
Prawdopodobnie jedyny człowiek na świecie, który o Bayernie Monachium pisze tak samo często, jak o Podbeskidziu Bielsko-Biała. Szuka w Ekstraklasie śladów normalności. Czyli Bundesligi. W newonce.sport autor sobotniego cyklu Z nogą w głowie i poniedziałkowej rubryki Centrostrzał.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.