Spielerverein. Bawarscy faryzeusze i kulturowy problem z Julianem Nagelsmannem

Zobacz również:Piłkarz z własną podobizną na plecach. Leroy Sane — nowa ekstrawagancja Bayernu
Bayern Monachium
Fabrizio Carabelli / SOPA Images/Sipa USA

W awanturce wokół trenera mistrzów Niemiec nie chodzi tak naprawdę o to, z kim sypia, jakie nosi kurtki i jak rotuje składem, ale o to, kto jest główną gwiazdą klubu. No, bo przecież nie trener.

Potrzeba było ledwie czterech meczów bez zwycięstwa, dla wzmocnienia dramaturgii przemilczmy, że przedzielonych wygranymi z Interem Mediolan i Barceloną w grupie śmierci Ligi Mistrzów, by FC Hollywood ruszyło z pełną mocą. Dziennikarze zajmujący się Bayernem Monachium codziennie dostarczają kolejnych pikantnych szczegółów, które mają sprawiać, że na Juliana Nagelsmanna patrzy się w klubie nieufnie. Zarzutów jest pełna gama. Od względnie merytorycznych, krytykujących jego rotowanie składem, konkretne wybory personalne (funfel z Lipska Sabitzer zamiast Goretzki), czy wystawianie zawodników na pozycjach, których nie lubią (próba przesunięcia Kimmicha na prawą obronę), przez dotykające wystąpień medialnych (ja wygrywam, piłkarze przegrywają), aż po zupełnie brukowe, jak to z kim sypia trener i jak się ubiera. Dopełnieniem aktualnej medialnej rozwałki Nagelsmanna jest komentarz Karlheinza Wilda, wieloletniego korespondenta “Kickera” do spraw bawarskiego klubu, który podkreśla, że jako trener Bayernu 35-latek jest co najwyżej stażystą. Tak musiało być. Bo jest to wpisane głęboko w kulturę tego klubu.

Między trenerami, którzy w Monachium są otaczani nabożnym szacunkiem, da się znaleźć przynajmniej jedną bardzo ważną cechę wspólną. Jupp Heynckes, Ottmar Hitzfeld, Udo Lattek czy Dettmer Cramer, czyli trenerzy, którzy zdobywali z Bayernem najważniejsze europejskie trofeum, nie byli ideologami futbolu, nie wymyślali tej dyscypliny na nowo. I nie robili z siebie ważniejszych niż byli. Twarzami Bayernu byli Uli Hoeness, Karl-Heinz Rummenigge czy Franz Beckenbauer albo jako piłkarze, albo jako działacze. Trenerzy byli tylko kolejnymi pracownikami, stosunkowo łatwo wymienialnymi (w sztafecie 10 mistrzostw z rzędu prowadziło sześciu różnych trenerów, jeden z nich dwa razy).

Podziel się lub zapisz
Prawdopodobnie jedyny człowiek na świecie, który o Bayernie Monachium pisze tak samo często, jak o Podbeskidziu Bielsko-Biała. Szuka w Ekstraklasie śladów normalności. Czyli Bundesligi. W newonce.sport autor sobotniego cyklu Z nogą w głowie i poniedziałkowej rubryki Centrostrzał.
Komentarze 0