Słabość do napojów gazowanych, pryszniców czy spodenek rywali. Najdziwniejsze nawyki graczy NBA

Zobacz również:Bezdomny dzieciak znalazł swoje miejsce w NBA. Jak Jimmy Butler stał się liderem
Stephen Curry
Fot. Jose Carlos Fajardo/Bay Area News Group via Getty Images

„To są właśnie te detale” – mówił jeden z polskich piłkarzy. W sporcie na najwyższym poziomie o zwycięstwie często decydują szczegóły. Jeden procent potrafi rozdzielić wygranego od przegranego. Do triumfu potrzebne jest również prawidłowe nastawienie mentalne. Z pomocą służą czasem niecodzienne rytuały.

Serena Williams używała podczas jednego turnieju tej samej pary skarpet. W 2008 roku w Zimbabwe utopił się jeden z piłkarzy zespołu, który w ramach odgonienia złych duchów miał zanurzyć się w przesiąkniętej krokodylami rzece Zambezi. Z piłki nożnej znamy przykłady zawodników, którzy muszą wchodzić na boisko określoną nogą czy zakładać elementy stroju w zaplanowanej kolejności.

Niektórych śmieszą rytuały, uważając je za dziecinadę. Inni wychodzą z założenia, że jeśli w jakiś sposób można poprawić nastawienie psychiczne przed meczem, to warto trzymać się swoich nawyków. Powstaje jednak pytanie, co w sytuacji, gdy nawyki są bardzo… niecodzienne?

Bo jak nazwać inaczej moczenie rąk w gorącej mazi, kilkukrotnie prysznice w ciągu dnia czy spanie w spodenkach przeciwników? Koszykarze najlepszej koszykarskiej ligi świata przez lata zasłynęli z niecodziennych sposobów na poprawę pewność siebie. Jeśli coś jest głupie, a działa to już chyba nie jest takie głupie?

1
Spodenki na spodenkach

Oglądając archiwalne spotkania NBA uwagę widzów może przykuć inny krój spodenek. Te, w których grają dzisiejsi gracze zakrywają nogi aż do kolan. Dawniej występowali w krótszych, które sięgały mniej więcej połowy ud. Kto to zmienił? Michael Jordan.

MJ spędził trzy lata na uczelni North Carolina. W 1982 roku zdobył z Tar Heels mistrzostwo NCAA. Uznał, że spodenki, w których występował, są amuletem dającym szczęście. Chciał w nich grać nawet będąc w Bulls. Szkopuł w tym, że w NBA spodenki miały identyczną długość.

Jordan wpadł na pomysł, aby grać w dłuższych spodenkach, a pod nimi nosić stare, szczęśliwe. Na archiwalnych zdjęciach wykonanych z dobrej perspektywy zobaczymy biało-błękitny kolor. To nie bielizna, ale właśnie stary ubiór z lat akademickich. Legenda koszykówki tak rozpromowała nowy krój, że wkrótce coraz więcej zawodników zaczęło grać w podobnych (oczywiście bez drugich, krótszych spodenek pod spodem). Dziś każdy przyzwyczaił się do nowej normalności zapoczątkowanej przez „Jego Powietrzność”.

2
Wejść w bu... ciuchy rywala

Być może pamiętacie z czasów dzieciństwa sytuacje, gdy darzyliście jakąś koszulkę sportową tak wielką sympatią, że chcieliście w niej spać. Jason Terry w czasach akademickiej gry wraz z Mike'iem Bibbym wpadł na pomysł, by kłaść się do łóżka w swoich strojach sportowych. Miało to jeszcze bardziej nakręcić ich do zażartej rywalizacji.

Po latach Terry nieco ograniczył rytuał. Przestał zakładać strój własnej drużyny, lecz pozostał przy noszeniu sportowych spodenek…rywali. Tak, mistrz NBA z 2011 roku każdego wieczoru kładł się spać obok żony, mając na sobie element ubioru rywala. Nie trzeba mówić, że drugiej połówce nie podobał się ten zwyczaj. W sumie nie tylko jej. – Córki uważają mnie za świra – opowiadał w 2013 roku „New York Timesowi”.

Nawyk zakładania spodenek przeciwników nie jest jednym, z jakiego słynął Terry. Przed każdym meczem musiał zjęść posiłek składający się z kurczaka. W spotkaniach występował z opaską na głowie oraz z wysokimi skarpetami. Miał też zwyczaj częstej zmiany butów, szczególnie gdy nie miał „swojego dnia”.

3
Gazowany nałóg

Dzisiejszy sport na najwyższym szczeblu w każdym aspekcie ocieka profesjonalizmem. Zawodnicy starają odżywiać, suplementować i prowadzić się profesjonalnie. Na polskim podwórku przykład daje Robert Lewandowski, któremu pomaga żona. W NBA też nie brakuje „świrów” na tym punkcie. Niemniej da się znaleźć przykłady nawyków, które raczej nie mają zbyt wielkiego związku z fit stylem życia.

– Jestem uzależniony od Mountain Dew – powiedział Caron Butler lata temu przy okazji promocji autobiografii. Środowisko wiedziało o tym od dawna. Skrzydłowy tak pokochał gazowany trunek, że w szczycie formy potrafił dzień w dzień wypijać dużą, dwulitrową butelkę. Nie miał znaczenia fakt, że czekał go trening albo mecz. Z biegiem czasu ograniczył nawyk, spożywając butelkę napoju co kilka dni.

Butler pił Mountain Dew niemal przez całą karierę. Niemal, bo znalazła się jedna osoba, która na moment oderwała go od złego nawyku. W sezonie 2004/05 Butler grał w Lakers z Kobe Bryantem. Gwiazda NBA słynęła z ogromnego profesjonalizmu, którym starała się zarazić także kolegów z zespołu. Gdy lider organizacji przyłapał pewnego razu Butlera na piciu napoju, potrząsnął głową mówiąc, że by nie wlewał tego do swojego organizmu. Obecny asystent Miami Heat początkowo zaczął ukrywać nałóg przed kumplem, lecz później udało mu się rzucić go… oczywiście nie na stałe. Po transferze do Washington Wizards nie musiał już się kamuflować.

4
Pan czyścioch

Koszykarze to często ikony mody, których stylizacje podbijają internet. Dbają o siebie, tak aby cały czas wyglądać perfekcyjnie. Rajon Rondo troskę o czystość połączył z rozważaniami koszykarskimi, choć w nie do końca ekologiczny sposób.

W jednym z wywiadów rozgrywający wspominał, że w dzień meczowy bierze prysznic aż pięciokrotnie. Powiedział, że łazienka jest miejscem, w którym najlepiej myśli mu się o spotkaniach. Nie wiadomo czy wypowiedź była prawdziwa, ale jeśli rzeczywiście tak było, to Rondo ma dwa problemy. Po pierwsze, w Kalifornii, gdzie opowiedział historię, od dawna panują problemy z dostępnością wody. Po drugie, częste kąpiele źle wpływają na skórę.

Innym nawykiem zawodnika jest korzystanie z kilku par klapek w łazience. Ma to związek z faktem, że boi się chodzić boso. Poza tym przed meczem wypija pięć butelek wody po to, by nie pić napoju izotonicznego na ławce.

5
Gorące ręce

Powrót po kontuzji często nie jest łatwym zadaniem. Rehabilitacja potrafi nie przynieść oczekiwanych efektów. Poza tym dochodzi jeszcze aspekt psychiczny – człowiek czasem podświadomie boi się pracować na pełnych obciążeniach, bo istnieje ryzyko odnowienia urazu.

W 2008 roku głośno zrobiło się o świetnej formie Monty Ellisa. Gracz trzy lata wcześniej zerwał więzadło w palcu. Szukał różnych sposób, by jak najszybciej wrócić do formy. Metody na chłodno typu krioterapia czy okłady z lodu nie przynosiły skutku. Z nieznanych przyczyn wpadł na pomysł moczenia dłoni w gorącym wosku. Po krótkiej kąpieli miał na sobie grubą warstwę brei.

Po czasie, gdy wosk ostygł, Ellis zdrapywał go, po czym mógł cieszyć się gładkimi dłońmi. Jego zdaniem była to „magia”, która stała za świetna formą strzelecką czternaście lat temu. Rytuał praktykował aż do końca kariery.

6
Zakład, który stał się nawykiem

Przedmeczowe rytuały ma też jednak z najlepszych strzelców w historii NBA. Fani basketu niejednokrotnie mogli obejrzeć rozgrzewkę Stephena Curry’ego. Zawodnik Warriors lubi oddawać przed meczem rzuty z dalekich dystansów i niecodziennych miejsc. Do takich można zaliczyć na przykład tunel, którym koszykarze podążają na parkiet. Nawyk powstał w wyniku zakładu z 2013 roku.

– Nie pamiętam, kiedy to zrobiłem po raz pierwszy. Oddawałem rzuty, gdy on (Pat Sund – przyp. M.W) przeszedł obok i postanowił stworzyć zabawny zakład. Chodziło o to, kto kupi następny obiad. Miałem dwa lub trzy rzuty – opowiadał po latach dwukrotny MVP sezonu zasadniczego ligi.

Pokłosie zakładu jest widoczne do dziś. Curry stara się oddawać pięć rzutów z podobnej odległości. Nie ma znaczenia to czy trafi, czy nie. Dopóki Warriors grali w Oakland, zawodnik mógł spokojnie rzucać z wysokości tunelu. Przeprowadzka do San Francisco i nowa hala sprawiła, że trudniej jest mu rzucać tak jak kiedyś.

7
Spodenki na opak

Zaczęliśmy zestawienie wątkiem „spodenkowym” i nim zakończymy. Wychodzi na to, że ten element stroju koszykarskiego musi mieć w sobie najwięcej magii. Tim Duncan nie należał nigdy do ekstrawaganckich świrów. Nie był trendsetterem jeśli chodzi o modę. Wręcz przeciwnie, jego podejście do ubioru czasem śmieszyło ludzi.

Jeden z czołowych podkoszowych XXI wieku podczas jednego z treningów na uczelni tak śpieszył się z wejściem na parkiet, że nie zauważył odwrotnie założonych spodenek. Szybko zauważył, że coś jest nie tak, lecz postanowił się tym nie przejmować. – Miałem świetny trening i od tamtej pory stało się to dla mnie tradycją – opowiadał po latach.

Duncan nie mógł pielęgnować nawyku w trakcie spotkań, bo regulamin NBA zabrania noszenia odzieży w odwrotny sposób. Gdy jednak wrócił do Spurs jako asystent Gregga Popovicha, podczas treningów nadal miał założone spodenki na opak. Ten nawyk obok zwyczaju mocnego przytulania piłki jest jedną z pozasportowych wizytówek wielkiego koszykarza.

Co myślisz o tym artykule?

Podziel się lub zapisz
Podróżuje między F1, koszykarską Euroligą, a siatkówką w wielu wydaniach. Na newonce.sport często serwuje wywiady, gdzie bardziej niż sukcesy i trofea liczy się sam człowiek. Miłośnik ciekawych sportowych historii.
Komentarze 0
newonce.radio - Wciśnij play

newonce.radio

Wciśnij play