Sędzia James Adcock wyznaje: „Jestem gejem”. Ale wielu arbitrów i zawodników wciąż milczy ze strachu

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
james adcock.jpg
fot. Kevin Barnes - CameraSport via Getty Images

Niewielu piłkarzy, którzy są gejami, ma odwagę, by się do tego publicznie przyznać. W futbolu to wciąż temat tabu. Zawodnicy najbardziej obawiają się reakcji trybun, szczególnie ze strony fanów przeciwnych drużyn. Podobnie jest w przypadku sędziów. Ale ludzie tacy jak James Adcock dodają odwagi. I pozwalają uwierzyć, że w każdej pracy powinieneś być oceniany za umiejętności, nie orientację seksualną.

Arbiter i tak jest najbardziej narażony na reakcje trybun. Prędzej czy później jakaś jego decyzja okaże się albo błędna, albo nie będzie po myśli jednej ze stron. Sędziowie to ludzie, którzy muszą mieć mocną psychikę, w innym przypadku nie mogliby wykonywać tego zawodu.

Dlatego przypadek Adcocka jest tak szczególny. A reakcje ludzi, patrząc na razie przez pryzmat mediów społecznościowych – zaskakując, jak na realia dzisiejszego świata, miłe. To budujące. I być może przetrze szlak kolegom po fachu. Bo takich jak James jest znacznie więcej, o czym on sam wspomina i to nawet nie między wierszami.

WSPARCIE OD KOLEGÓW

Cztery lata temu coming outu dokonał Ryan Atkin. Ale arbitra, który otwarcie powiedział, że jest homoseksualistą, sędziującego na tak wysokim poziomie jak Adcock, jeszcze w Anglii nie było. 37-latek ma na koncie ponad 500 spotkań poprowadzonych w Premier League i Football League.

Na deklarację wybrał szczególny dzień – Narodowy Dzień Coming Outu. Przyznał, że wielu jego kolegów wiedziało o wcześniej, jakiej jest orientacji i nigdy nie mieli z tym problemów. Teraz wiedzą już wszyscy. – I mówią, że są ze mnie dumni, bo wiedzą, jakie w sporcie są bariery w tych kwestiach – podkreśla.

Adcock podchodzi do całej sprawy bardzo rozsądnie. Nie uważa, że to coś wyjątkowego i chciałby być oceniany tylko jako sędzia, nie ktoś, kto ma akurat taką a nie inną orientację seksualną. – Nie potrzebuję nosić T-shirtu z napisem: „Jestem James Adcock i jestem gejem”. Ludzie to wiedzą i akceptują. Nie miałem żadnych homofobicznych historii i nie mogę wam opowiedzieć o tym, jak to musiałem walczyć czy miałem jakieś przejścia – wzrusza ramionami.

Angielski arbiter ma świadomość, że wielu mężczyzn sędziujących mecze w zawodowych ligach nie chce przyznać, że są gejami, ponieważ boją się reakcji środowiska, wyhamowania kariery. – Niepotrzebnie, bo jeśli dobrze wykonujesz swoją pracę, będziesz oceniany tylko na tej podstawie. Dostaniesz też wsparcie kolegów i nic nie wpłynie na ciebie negatywnie – zachęca innych. – Przyznać się do tego, że jesteś gejem, czy nie przyznać – taką decyzję musisz podjąć jako człowiek, nie sędzia – tłumaczy.

IKONA BRAZYLII

Przed nim, dawno temu, byli inni. Jorge dos Santos nosił przydomek Margarida. Sędzią został po tym, jak w wieku kilkunastu lat zafascynowało go prowadzenie meczów na plaży Copacabana. Jego sława szybko wyszła poza Rio De Janeiro, nie tylko dlatego, że piął się po szczeblach kariery sędziowskiej w dużym tempie, a także prowadził spotkania piłkarskie w specyficzny sposób, dodając zawsze coś od siebie, robiąc show dla kibiców, ale również z innego powodu.

Jorge był jednym z pierwszych arbitrów gwiżdżących na tak wysokim poziomie, który przyznał się do homoseksualizmu. Śmiałków takich jak on było zaledwie kilku. Narazili się na ordynarne przyśpiewki z trybun, ale Dos Santos nie zmienił swojego stylu pracy – pozostał wymagającym, surowym sędzią, którego szanowali zawodnicy.

Nie przejmował się wyzwiskami. – Słyszę je od dwudziestu lat, czemu miałbym nagle zacząć na nie zwracać jakąkolwiek uwagę – śmiał się, próbując dać do zrozumienia, że arbiter będzie lżony bez względu na to czy jest gejem, czy heteroseksualistą.

Zmarł w połowie lat 90., chorował na AIDS. W Brazylii już za życia był ikoną, ale odejście w tak młodym wieku (miał 40 lat) wstrząsnęło ludźmi, o których sam mówił wcześniej: – W tak uprzedzonym do gejów kraju powiedziałem, że do nich należę. To było trudne...

Pochowano go w czarnym trykocie sędziego.

WYJĄTKI OD REGUŁY STRACHU

Parę lat temu Duńczyk Anders Lindegaard jasno dał do zrozumienia, że coming out w świecie piłki to abstrakcja, często wykraczająca poza siły piłkarzy. – To temat tabu w futbolu. Atmosfera na boisku i trybunach jest ciężka. Mechanizmy, jakie tym rządzą – prymitywne. Dominuje stereotyp, że mężczyzna powinien być silny, odważny i agresywny. A to nie są obrazki, jakie kibic skleja sobie z piłkarzem-gejem – pisał na blogu jako bramkarz Burnley w 2012 roku.

Anglia dobrze zna historię Justina Fashanu, piłkarza, który otwarcie przyznał się do bycia gejem, co finalnie doprowadziło do jego samobójstwa. W gazecie „Gay Times” wyznał wcześniej, że od momentu, w którym otworzył się w kwestii orientacji, żaden klub nie chciał mu zaproponować kontraktu. Powiesił się w garażu, w londyńskiej dzielnicy Shoreditch.

Mijały lata od tej tragicznej śmierci, a zawodnicy wciąż bali się wyjść z ukrycia. Niemiec Thomas Hitzlsperger, który dokonał coming outu już po zakończeniu kariery, bogatej m.in. w występy w Aston Villi, West Hamie United czy Evertonie, tak bardzo bał się przyznać do swojej orientacji, że próbował przekonać samego siebie do heteroseksualnej ścieżki. Miał dziewczynę, z którą spotykał się przez osiem lat, by miesiąc przed ślubem wycofać się z tego związku. To on powiedział, że upłynie bardzo dużo czasu, zanim jakiś czynny piłkarz Premier League otwarcie dokona coming outu.

Parę lat temu zrobił to Liam Davis, półzawodowy gracz z niższych lig, urodzony w Grimsby. Przed rokiem zaś Thomas Beattie, także zawodnik niższych lig, obecnie już po przygodzie z futbolem. Jedyni od czasów Fashanu, którzy mieli odwagę. Adcock, czy wcześniej Atkin to również wyjątki potwierdzające regułę strachu.

Dwa lata temu na Twitterze funkcjonowało konto The Gay Footballer. Miał nim być zawodnik, występujący na poziomie Championship. Twitterowa społeczność naciskała go na coming out. Zdecydował jednak, że lepsza opcją będzie zamknięcie konta.

Podziel się lub zapisz
Czasem pisze – w poniedziałki Futbolowa Gorączka, a w piątki Tygodniówka na newonce.sport, a czasem gada – w poniedziałki w Kick Off, w czwartki w Futbol i Cała Reszta w newonce.radio. Liga angielska jest najlepsza na świecie. Amen.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.