Scyzoryk w kieszeni Pepa Guardioli. Bernardo Silva nie wychodzi z formy i zagra wszędzie

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
Manchester City v Everton - Premier League
Fot. Matt McNulty/Manchester City FC via Getty Images

Latem miał rzekomo być jednym z tych piłkarzy, którzy mogli opuścić Manchester City, jednak sprawy potoczyły się tak, że ostatecznie skończyło się spekulacjach. Bernardo Silva został i dla kibiców to doskonała wiadomość. Praktycznie od początku sezonu uniwersalny pomocnik nie wychodzi z formy i Pep Guardiola może się cieszyć. W takiej dyspozycji Portugalczyk miałby miejsce w każdej drużynie świata.

Właśnie zagrał kolejny koncert. W wygranym meczu z PSG zaliczył asystę przy decydującym golu na 2:1 i nie miał ani jednego niecelnego podania. Skuteczność 48/48, z czego dwa z nich otwierały kolegom drogę do bramki i nie musiał nawet oddawać strzałów, by stanowić zagrożenie dla rywali. Nagroda dla najlepszego piłkarza meczu była w pełni zasłużona.

SCYZORYK, SCYZORYK, TAK NA MNIE WOŁAJĄ

Taki właśnie jest Bernardo Silva – robi mnóstwo rzeczy bardzo dobrze i jest idealnym spełnieniem definicji piłkarza drużynowego. Zagra wszędzie tam, gdzie będzie potrzebny. W środowy wieczór teoretycznie ustawiony był jako fałszywa dziewiątka, ale tak naprawdę był wszędzie. Więcej kontaktów z piłką miał w głębi pola i na bokach, przez co robił miejsce innym, a gdy z ławki wszedł Gabriel Jesus, jego rola się zmieniła. To jednak nie robiło Silvie specjalnej różnicy.

Do dobrych występów Portugalczyka wypadałoby się jednak przyzwyczaić, bo razem ze swoim rodakiem Joao Cancelo są w ostatnich tygodniach najjaśniejszymi postaciami zespołu. Praktycznie od początku sezonu jest wyróżniającą się postacią Manchesteru City, a szczególnie widać to w tych najważniejszych meczach. Środa to był tylko kolejny przykład.

To, co wyróżnia Silvę, to jego uniwersalność. Mówi się, że futbol robi się coraz bardziej apozycyjny, że w przyszłości formacje to naprawdę będzie mało znacząco ciąg cyferek, bo liczyć się będzie płynność gry i wymienność ról. Rzecz jednak w tym, że 27-latek już jest na tę rewolucję gotowy. Dla Guardioli jest jak szwajcarski scyzoryk, który ma kilka różnych funkcji i przyda się w każdych trudnych warunkach.

OSIEM RÓŻNYCH RÓL

Wystarczy spojrzeć tylko na ten sezon. Z PSG Silva zagrał jako fałszywy napastnik, a później przeniósł się niżej. W dwóch ostatnich spotkaniach w Premier League, w których strzelał zresztą gole (z Manchesterem United i Evertonem) był ustawiony w linii pomocy jako ten z trójki zawodników, który gra najbliżej prawej strony. Tam dostawał dużo swobody, by wchodzić w pole karne, tworząc zagrożenie. Z Brighton (4:1) zagrało jako dziesiątką i znów miał udział przy bramce. W innych meczach Guardiola ustawiał go jednak głębiej i bliżej lewej strony, jak choćby w pierwszym meczu z PSG. A przecież mowa o zawodniku, który dawniej miał pewne miejsce na skrzydle, a bywało nawet tak, że obskoczył wahadło.

Dane Transfermarkt pod względem pozycji piłkarzy na boisku nie są w stu procentach dokładne, jednak nawet tam widać, jak uniwersalny jest Silva. W Manchesterze City zaliczył już blisko 220 spotkań i pełnił osiem różnych ról. Grał na prawym i lewym skrzydle, na prawym i lewym wahadle, jako szóstka, jako ósemka, jako dziesiątka i jako fałszywa dziewiątka. Na każdej gwarantował odpowiedni poziom i liczby. A te i tak mogłyby być lepsze, bo Silva najczęściej odpowiada za tzw. przedostatnie podanie albo to, które dopiero otwiera akcję. Świetnie też czuje się w tłoku, dobrze prowadzi piłkę pod presją rywali i zawsze potafi coś wyczarować. Chyba najlepszym tego przykładem jest akcja z meczu z Liverpoolem (2:2). Meczu – dodajmy – w którym obok Phila Fodena był najlepszym piłkarzem The Citizens.

JAK DOBRZE, ŻE ZOSTAŁ

I pomyśleć, że mistrzowie Anglii mogli go stracić... Możliwe bowiem, że gdyby udało się dopiąć transfer Harry'ego Kane'a, Silva dziś cieszyłby grą innych kibiców. Manchester City miał ochotę latem przeprowadzić dwa drogie transfery, ale skończył z jednym. Przyszedł Jack Grealish za 100 mln funtów, a negocjacje w sprawie Kane'a utknęły w martwym punkcie.

Gdyby udało się kupić Kane'a, to niewykluczone, że zespół musiałby się liczyć z małą wyprzedażą. Finansowe Fair Play to jedno, ale już po poprzednim sezonie – zakończonym przecież z mistrzostwem Anglii – pojawiły się informacje z dobrze poinformowanych w sprawie City źródeł, że w szatni nie wszyscy są szczęśliwi. Powodem miały być minuty na boisku. Narzekali ponoć Raheem Sterling, Aymeric Laporte czy Gabriel Jesus, dlatego w nich upatrywano kandydatów do odejścia i niejako „spłacenia” transferów Grealisha i ewentualnie Kane'a.

W spekulacjach często jednak przewijało się nazwisko Bernardo Silvy. Wprawdzie nie był wykorzystywany tak rzadko jak wymienieni zawodnicy, ale wydawało się, że po przyjściu nowego rozgrywającego to właśnie jego pozycja może najmocniej ucierpieć. Okazuje się, że nic takiego się nie wydarzyło. W Lidze Mistrzów Portugalczyk zaczynał wszystkie dotychczasowe spotkania w pierwszym składzie, a w Premier League nie było go w jedenastce tylko w otwierającej kolejce. Od tego czasu odpoczywał tylko przez 50 minut, gdy dwa razy Guardiola zdejmował go z boiska w drugiej połowie.

ULUBIENIEC GUARDIOLI

Patrząc jednak na to, jak ceni go hiszpański menedżer, można się zastanowić, ile prawdy było w letnich doniesieniach. Guardiola chwali Silvę jak mało kogo i to od początku wspólnej pracy. Ceni jego zaangażowanie, świetne przygotowanie fizyczne (Portugalczyk regularnie ma najlepsze parametry biegowe w City), świadomość taktyczną i klasyczne piłkarskie umiejętności.

Silva to dziś najbardziej kreatywny zawodnik mistrzów Anglii w lidze (numer 1 w expected assists, czyli tworzy najbardziej jakościowe okazje kolegom), ich najlepszy strzelec w Premier League, drugi gracz pod względem liczby odbiorów i najczęściej dryblujący piłkarz. Nic dziwnego, że jak do tej pory tylko dwóch zawodników z pola ma więcej rozegranych minut dla swojego klubu w tym sezonie – Joao Cancelo i Ruben Dias. Manchester City Portugalczykami stoi.

Niezależnie od tego, czy w plotkach było ziarno prawdy, dla 27-latka to ważny sezon. The Citizens przechodzą powolną ewolucję i on staje się jednym z liderów zespołu. Nazwisko Silva na Etihad Stadium znaczy wiele i zobowiązuje. Bernardo nie tylko dźwiga odpowiedzialność za to, by kontynuować te tradycje, ale jednocześnie dowodzi całą drużyną. W takiej formie miałby pewne miejsce w składzie każdej drużyny na świecie.

Podziel się lub zapisz
Futbol angielski i... amerykański. Przez cały rok na okrągło żyje wydarzeniami w Premier League, której mecze komentuje w Canal+, oraz NFL. Usłyszycie go w również audycjach Kick Off i NFL Po Godzinach.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.