Ruben Dias najlepszym piłkarzem Premier League. Ile znaczy dobry obrońca w świecie, w którym oczekujemy festiwalu goli (KOMENTARZ)

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
Manchester City - Ruben Dias
Fot. Matt McNulty/Manchester City via Getty Images

Od kiedy Virgil van Dijk odmienił oblicze Liverpoolu i pomógł The Reds w zdobyciu mistrzostwa Anglii, po trzech dekadach oczekiwania, najsilniejsze kluby Premier League szukają szefów linii defensywnej, upatrując w nich największej nadziei na sukces. Pep Guardiola znalazł swojego VVD. Jest nim Ruben Dias, który sięgnął właśnie po miano najlepszego zawodnika ligi. W jedenastce ubiegłego sezonu znalazło się aż sześciu graczy City. Z niektórymi nazwiskami można pewnie polemizować.

Z takimi wyborami zawsze mam problem. Bo w sumie najłatwiej byłoby zrobić jedenastkę z samych graczy The Citizens – w końcu wygrali ligę. Z drugiej strony, zupełnie nie o to chodzi. Niekiedy w słabszym klubie ktoś wyróżnia się na tyle mocno, że całkowicie odmienia jego losy. Idealny przykład to Chris Wood w Burnley. Bez jego goli nie byłoby utrzymania The Clarets w elicie.

Kiedy czytam komentarze kibiców ligi angielskiej, największy dylemat w kwestii Diasa to zderzenie jego osiągnięć z tym czego dokonał Harry Kane. Angielski napastnik Tottenhamu został najlepszym strzelcem Premier League i jej najlepszym asystentem. Wiele osób nie rozumie, dlaczego więc nie otrzymał statuetki dla Piłkarza Sezonu.

Sprawa nie jest o tyle zero jedynkowa, że w tego typu klasyfikacjach nie oceniamy przecież zawodników za sukcesy klubowe, a za ich formę w ciągu całych rozgrywek. To w sumie nie wina Kane’a, że – może poza Heung-min Sonem – wielu jego kumpli nie weszło na podobny co on poziom. W kwestii osiągnięć indywidualnych Kane zaliczył ośmiotysięcznik. Wszedł tam sobie na luzie, z pomocą kumpla z Korei, podczas gdy reszta rozbijała obóz dużo niżej. Stąd wątpliwości i spory.

To jasne, że kibice Tottenhamu powiedzą: najlepszy jest Kane. A fani City będą się spierać, czy to Dias, a może jednak Ilkay Gundogan, który przejął stery maszyny Pepa Guardioli, kiedy wydawało się, że pilot chwilowo nie siedzi w kokpicie? Kevin De Bruyne gra w piłkę tak, że w zasadzie co roku mógłby być wybierany Piłkarzem Sezonu, jest po porostu znakomitym, kreatywnym, silnym pomocnikiem.

A co, pozostając w innej części Manchesteru, z Bruno Fernandesem? Kiedy po raz ostatni liga widziała kogoś, kto przyszedł z zagranicznego klubu do dużej firmy w Anglii i z marszu rozdawał karty, sprawił, że jego nowa drużyna weszła na zupełnie inny poziom? Portugalczyk tego dokonał.

W jedenastce sezonu są, oprócz szóstki zawodników City – Edersona, Stonesa, Diasa, Cancelo, Gundogana i De Bruyne – dwaj ludzie ze Spurs (Kane i Son), dwaj z United (Fernandes i Shaw) i tylko jeden z Liverpoolu (Salah).

Nie ma tutaj ani jednego zawodnika z Chelsea. Wynika to oczywiście z tego, że The Blues dużo lepiej wyglądali w Lidze Mistrzów, tam N’Golo Kante odgrywał pierwszoplanową rolę. Czy w Premier League żaden z piłkarzy Thomasa Tuchela nie zasłużył na nominację do drużyny sezonu? Ani Mason Mount, który w bardzo młodym wieku ciągnął ofensywę i w dużej mierze dzięki niemu, a także Antonio Rudigerowi ekipa ze Stamford Bridge skończyła sezon w Top 4? Niemiecki obrońca to zresztą ciekawy przypadek. Nie grał u Franka Lamparda, trudno więc było mu pokazać swoje możliwości. Gdyby Tuchel prowadził Chelsea od początku sezonu i postawił na Rudigera, to londyńczycy byliby pewnie wyżej w tabeli, a on sam na bank znalazłby się w 11 sezonu. Od kiedy Tuchel jest menedżerem CFC, Rudiger jest dla zespołu dokładnie kimś takim jak Dias dla City.

Zastanawiam się, jak ocenić takich graczy jak Tomas Soucek i Vladimir Coufal. Goście przyszli sobie do West Hamu United i sprawili, że ten zespół zagra w Lidze Europy. We dwóch wpłynęli kolosalnie na oblicze drużyny, po której nikt się niczego nie spodziewał. Dla żadnego z nich nie znalazło się miejsce w Best XI.

To zawsze jest dyskusja nieco akademicka. Ponieważ często używamy określenia „najlepszy piłkarz”, potem jednak to bycie najlepszym ubiera się w ramy liczbowe. Nie chodzi zatem o to, jak ktoś faktycznie gra w piłkę – na przykład świetnie drybluje, czy ściąga w każdym meczu uwagę trzech rywali – jak Jack Grealish, będący zresztą dobrym przykładem, bo Aston Villa z nim i bez niego to dwie różne drużyny. Chodzi o to, by coś wygrać, dlatego zazwyczaj menedżerem sezonu zostaje ten, który wygrał ligę, a Drużyna Sezonu napakowana jest jego zawodnikami. A jeśli brakuje medali i trofeów, to można wskoczyć do jedenastki najlepszych, ale nie da się zyskać miana Piłkarza Sezonu. To kolejny dowód na to, dlaczego Kane chce odejść z Tottenhamu.

Podziel się lub zapisz
Czasem pisze – w poniedziałki Futbolowa Gorączka, a w piątki Tygodniówka na newonce.sport, a czasem gada – w poniedziałki w Kick Off, w czwartki w Futbol i Cała Reszta w newonce.radio. Liga angielska jest najlepsza na świecie. Amen.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.