RÓWNE SZANSE. Bitwy wielkich firm. Jak rośnie prestiż Ligi Mistrzyń

Zobacz również:Dlaczego warto śledzić kobiecą piłkę nożną? (KOMENTARZ)
DIANI_PLAYER_OMB_PARIS_3_16X9.jpg
Fot. adidas

Rozpoznawalne na cały świat marki mocno wkroczyły w świat Ligi Mistrzyń, czyniąc z niej kolejną arenę rywalizacji. Z korzyścią dla kobiecego futbolu oraz kibiców.

Jeśli spojrzeć na listę zwycięzców Ligi Mistrzyń, można odnieść wrażenie, że w europejskiej piłce kobiecej liczą się tylko dwa kraje. Między 2010, kiedy rozgrywany od 2001 roku Puchar UEFA Kobiet został przekształcony w Ligę Mistrzyń, a 2020 rokiem, po trofeum sięgały tylko kluby z tych dwóch państw. A ściślej: Olympique Lyon lub któryś z niemieckich klubów. Lyon jest absolutnym rekordzistą, bo triumfował jak dotąd w siedmiu edycjach, w dwóch kolejnych przegrywając w finale. W Niemczech rywalizacja jest bardziej podzielona: najlepszą drużyną Europy zostawały już Turbine Poczdam, VfL Wolfsburg i 1. FFC Frankfurt, który przekształcił się w Eintracht, idąc z duchem czasów. Bo z każdym rokiem coraz mniej widać na mapie zespołów znanych tylko fanom kobiecej piłki. A coraz więcej rozpoznawalnych na całym świecie marek.

SZERSZA CZOŁÓWKA

Zapowiedź poszerzenia elity stanowiła już poprzednia edycja, w której finale spotkały się Barcelona i Chelsea. Po raz pierwszy w historii w decydującym meczu nie było nikogo z Niemiec ani Francji. Po raz pierwszy triumfowała ekipa z Hiszpanii. I po raz pierwszy najsilniejsze okazały się dwie tak wielkie globalne marki. Co można by poszerzyć i o półfinały, w których odpadły Paris Saint-Germain i Bayern Monachium. Trzeba by się cofnąć o jeszcze jeden szczebel, by znaleźć FC Rosengard, czyli pierwszy klub, którego nazwa nie porusza masowej wyobraźni. Zawodniczki też taki rozwój wydarzeń doceniają. - Grono wielkich klubów o dużej marce się poszerza. Rozwija się liga włoska, w Lidze Mistrzyń bierze udział Juventus, Inter Mediolan i Roma gonią czołówkę. W Anglii rywalizują Manchester City, Arsenal. Zdecydowanie mnie cieszy, że tak się dzieje, bo to dodaje prestiżu. Zwłaszcza że gdy spojrzy ktoś z boku i zobaczy takie marki, jest większa szansa, że się zainteresuje — mówi Paulina Dudek.

NOWA FORMUŁA

Formuła rozgrywek, których partnerem jest adidas, też coraz bardziej sprzyja poszerzeniu elity. Rozpoczęta właśnie edycja jest pierwszą toczoną według nowych zasad. Po tym, jak w sezonie 2009/2010 dopuszczono do gry także wicemistrzynie największych lig, teraz czołowa szóstka krajów — Francja, Niemcy, Hiszpania, Anglia, Szwecja i Czechy — może wystawić nawet po trzy drużyny. - To zwiększa poziom. Patrząc choćby na ligę francuską, takie Bordeaux już dawno spokojnie mogłoby grać tych rozgrywkach, ale nie miało takiej możliwości, bo PSG i Lyon blokowały mu kwalifikację — twierdzi Dudek. Poszerzenie liczby zespołów jest możliwe dzięki wprowadzeniu fazy grupowej, w której występuje szesnaście zespołów. Każdy jej uczestnik ma zagwarantowane 400 tysięcy euro. To pięć razy więcej niż otrzymywały poprzednio zespoły awansujące do 1/8 finału. UEFA wprowadziła także kilka innych zmian — regulację chroniącą piłkarskie mamy, pozwalającą w dowolnym momencie na zmiany na liście zgłoszonych zawodniczek, jeśli któraś z nich zaszła w ciążę, transmitowanie wszystkich spotkań, wprowadzenie systemu VAR od fazy pucharowej (dotychczas był tylko w finale) oraz stworzenie hymnu rozgrywek.

LEPSZA OTOCZKA

Takie drobiazgi też wpływają na zwiększenie prestiżu turnieju. - Hymny mają zawsze podniosły charakter, więc dodają adrenaliny. Kojarzą się z meczami o najwyższą stawkę, więc potrafią wywołać dodatkową motywację — twierdzi Piłkarka Roku 2020 w Polsce. Dynamicznym rozwojem dyscypliny nie jest zaskoczona Izabela Kruk, rzeczniczka Legii Warszawa, która od lat wnikliwie obserwuje zmiany zachodzące w kobiecym futbolu. - Moja przyjaciółka Paula Duda od wielu lat stara się o rozwój piłki nożnej kobiet, więc mam informacje z pierwszej ręki. Fajne jest to, że damska piłka zaczyna być modna i coraz bardziej przebija się do szerszej opinii publicznej. Jest coraz większy nacisk na promocję, edukację, przeprowadzane są transmisje w ogólnodostępnych telewizjach. Jako dziecko nigdy nie oglądałam piłki nożnej kobiet. O tym, że coś takiego istnieje, dowiedziałam się, dopiero gdy Ronaldo wziął ślub z piłkarką. Teraz pokazywane są nawet mecze ligowe, a to ogromna promocja — podkreśla.

Paulina_podpisy_4x5[2].png
Grafika/zdjęcie: marayu9 / FotoPyK

WIELKIE GWIAZDY

Tę tendencję dało się dostrzec już kilka lat temu. - Byłam w Nyonie na forum rzeczników prasowych UEFA i wszyscy opowiadali tam o piłce kobiecej. O jej rozwoju i promocji. Gdy patrzę z perspektywy czasu, zdecydowanie się to sprawdziło — zaznacza Kruk. Poszerzanie się europejskiej czołówki na różne rynki widać też po tym, dokąd trafiają gwiazdy dyscypliny, które nie są już zgrupowane w dwóch-trzech najsilniejszych miejscach. Vivianne Miedema, jedna z najlepszych napastniczek świata, w 2017 roku przeniosła się z Bayernu do Arsenalu, Martina Rosucci w tym samym roku została gwiazdą nowo utworzonej drużyny Juventusu, z którą sięgnęła po mistrzostwo Włoch, a Abby Dahlkemper, słynna Amerykanka, w 2021 roku grała dla Manchesteru City. To także dowód na to, że europejski futbol kobiet mocno nadrobił dystans do tego zza oceanu. - Myślę, że czołowe europejskie zespoły byłyby w stanie wygrywać z amerykańskimi. Podczas okresu przygotowawczego grałyśmy sparing z drużyną ze Stanów i wygrałyśmy 1:0. Bayern w meczu towarzyskim zremisował. Z tym że tendencja jest korzystna dla Europy. To my nadgoniłyśmy dystans — mówi Dudek.

UKŁAD SIŁ

Polka, ambasadorka firmy adidas, doskonale zdaje sobie sprawę ze znaczenia Ligi Mistrzyń, bo także w jej klubie wszystko jest podporządkowane triumfowi w tych rozgrywkach. - W zeszłym sezonie po raz pierwszy w historii zostałyśmy mistrzyniami Francji i czuć, że teraz oczy są bardzo skupione na Lidze Mistrzyń. Dotąd dochodziłyśmy do półfinału i zawsze brakowało nam konkretu, by znaleźć się w finale. Klub robi wszystko pod kątem transferów i warunków stwarzanych drużynie, żeby była w stanie wykonać ten ostatni krok – zaznacza reprezentantka Polski. Gdzie widzi najtrudniejsze przeszkody? - Głównymi kandydatami do triumfu są Bayern, Chelsea, Barcelona oraz Arsenal, do którego sprowadzono zawodniczkę ze Stanów. Oglądałam ich mecze ligowe i wyglądają na solidny zespół. Myślę, że grono ćwierćfinalistów nie zmieni się w znacznym stopniu, choć Wolfsburg ma problemy, wylądował w najcięższej grupie i tu może dojść do jakiegoś zaskoczenia. Dobry poziom prezentują też drużyny skandynawskie. Lyon ma problemy, jest po przebudowie. Podobnie jak my, bo u nas też zmienił się trener i część pierwszej jedenastki. Startujemy z podobnego miejsca – opisuje układ sił w europejskiej elicie.

ZACIERANIE RÓŻNIC

Choć schody dla najsilniejszych ekip zaczynają się później, w Lidze Mistrzyń coraz wyraźniej widać, że zacierają się dysproporcje między różnymi krajami, które były widoczne jeszcze w przeszłości. - Ostatnio miałyśmy możliwość grania w Islandii z niżej notowaną drużyną, ale wynik wcale nie był wysoki. Wygrałyśmy 2:0, ale porównując Breidablik z drużynami z ligi francuskiej, trzeba powiedzieć, że to już poziom naszego środka tabeli. To nie są więc spotkania, w których trener mógłby sobie pozwolić na wymianę połowy składu. Zwłaszcza że Liga Mistrzyń wywołuje także u tych mniejszych klubów dodatkowe zaangażowanie, przez co mecze nie są dla nas łatwe — twierdzi Dudek.

POLSKI BOOM

W fazie grupowej nie ma polskich drużyn, bo Czarni Sosnowiec nie dali rady Ferencvarosowi, ale do Polski też wyraźnie przychodzą tendencje z reszty Europy. - Kiedy np. Ola Sikora trafiła do Juventusu, stała się ambasadorką, bo to, że podpisała kontrakt z tak dużą marką, wzbudziło zainteresowanie piłką nożną kobiet. Na pewno idziemy w tę stronę, bo dziewczynki zaczęły trenować piłkę nożną, co naturalnie podnosi poziom. A duże kluby zaczynają otwierać sekcje kobiece. My miałyśmy już wcześniej sekcję żeńską w piłce młodzieżowej, ale gdy dziewczynki dorastały, brakowało seniorskiej drużyny. Dlatego zdecydowaliśmy się ją otworzyć — mówi Kruk. Legia Ladies grają na razie w IV lidze, ale można się spodziewać, że klub o takiej marce będzie z czasem chciał iść w górę. Tam, gdzie są już inne rozpoznawalne firmy. Boom więc trwa i być może w Polsce też będzie można kiedyś usłyszeć hymn Ligi Mistrzyń. Bo przecież impossible is nothing.

Podziel się lub zapisz
Prawdopodobnie jedyny człowiek na świecie, który o Bayernie Monachium pisze tak samo często, jak o Podbeskidziu Bielsko-Biała. Szuka w Ekstraklasie śladów normalności. Czyli Bundesligi. W newonce.sport autor sobotniego cyklu Z nogą w głowie i poniedziałkowej rubryki Centrostrzał.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.