RANKING SIŁ PREMIER LEAGUE #4: Ronaldo dźwiga MU, Liverpool atakuje z cienia, przełomowy mecz Palace

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
Ranking Sił Premier League
Fot. Michał Kołodziej, graf. Getty Images

Za nami kolejka pod znakiem wielkich snajperów. Cristiano Ronaldo pięknie przywitał się ponownie z Old Trafford, Romelu Lukaku odpowiedział dubletem, odblokowując się w końcu na Stamford Bridge, a zapomnieć o sobie nie pozwala Mohamed Salah, który wszedł do Klubu 100. Premier League wróciła, więc wrócił też Ranking Sił. Co wiemy po czwartej kolejce?

Wrześniowa przerwa reprezentacyjna to pewnego rodzaju punkt graniczny numer 1 w trakcie sezonu. Następna wprawdzie już za miesiąc, jednak przez ten czas grania będzie dużo. Rozpoczynają się fazy grupowe europejskich pucharów, a ponadto w Anglii mamy jeszcze Puchar Ligi i wchodzimy w fazę intensywnego grania. Poprzeczka idzie więc w górę.

Po czwartej kolejce więcej mówi się o pojedynczych bohaterach niż całych zespołach. Wspomniani na wstępie Ronaldo, Lukaku i Salah skradli większość nagłówków, ale przez nich na szczycie robi się... nudno. W prawdziwej tabeli Premier League, która na co dzień aż tak bardzo nas tu nie obchodzi, już mamy te same cztery drużyny, co na koniec poprzedniego sezonu. Owszem, jest wcześnie, ale największe kluby zaczynają szybko pokazywać dominację. Na 42 punkty, jakie były do zdobycia w meczach innych niż między sobą, zdobyły 37 punktów. Niepokojący trend, patrząc na potencjalną walkę o TOP4.

Na szczęście w czwartej kolejce nie było tak do końca sztampowo. Niespodzianką jest wysoka porażka Tottenhamu z Crystal Palace, a złośliwi dodaliby, że również wygrana Arsenalu. Dużo roszad jest za to w środkowej strefie naszego zestawienia. Do dzieła!

*****

1
CHELSEA

Lider poprzedniego notowania nigdzie się nie wybiera. Aston Villa miała na Stamford Bridge okres dobrej gry, kiedy zepchnęła Chelsea do defensywy i Edouard Mendy pobił nawet swój rekord w liczbie interwencji w jednej połowie meczu Premier League, ale gdy przyszło co do czego, to The Blues pokazali dużo wyższą jakość i dojrzałość, wykorzystując błędy rywali. Romelu Lukaku miał dwie okazje i obie zamienił na gole, kapitalnie zagrał Mateo Kovacić (gol + piękna asysta), za to dużo słabiej wypadł debiut Saula, który zszedł już w przerwie. To jednak jedyny minus tego meczu. Chelsea jest skuteczna, potrafi się bronić i umiała opanować wydarzenia, gdy rywal zaczynał się rozpędzać. Bardzo solidna wygrana.

2
LIVERPOOL (+1)

Dużo przed sezonem i na jego początku mówi się o pozostałych ekipach z zeszłorocznego TOP4, tymczasem Liverpool radzi sobie naprawdę dobrze. W niedzielę bez żadnych problemów pokonał Leeds aż 3:0, a mógł nawet wyżej. Nikt jak do tej pory nie oddał większej liczby strzałów. Mohamed Salah znów trafił do siatki i jest 30. zawodnikiem, który dobił do bariery 100 goli w Premier League, Sadio Mane długo czekał na bramkę, ale też ją zdobył i właściwie przez cały mecz The Reds tworzyli sobie szansę za szansą. Doskonale spisał się Thiago i nieźle Fabinho, który strzelił ola. Szkoda tylko paskudnej kontuzji Harveya Elliotta, któremu Pascal Struijk złamał nogę podczas wydawałoby się rutynowego odbioru. Postawa 18-latka, jego ruchliwość i zmysł do gry kombinacyjnej, były jednym z największych pozytywów pierwszego miesiąca sezonu LFC.

3
MANCHESTER UNITED (+2)

Królu, witaj z powrotem. Cristiano Ronaldo przywitał się ponownie z kibicami na Old Trafford dwoma golami i przebił nawet własne oczekiwania. Po meczu z Newcastle mówił, że spodziewał się, że zdobędzie jedną, a nie dwie bramki. Wisienką na torcie był w tym spotkaniu jednak gol Bruno Fernandesa, który znakomicie uderzył zza pola karnego i nawet Jesse Lingard trafił do siatki. Skończyło się 4:1, więc do ideału zabrakło jedynie czystego konta. Dla kibica MU to było piękne popołudnie i jeśli tak ma wyglądać ten efekt CR7, to reszta ligi musi drżeć. Portugalczyk być może nie strzelał pięknie, ale pokazał instynkt killera i już mówi się, że inni piłkarze biorą z niego przykład poza boiskiem. Ciekawe, jak długo potrwa ten miesiąc miodowy, jednak na razie fani mają pełne prawo się zachwycać.

4
MANCHESTER CITY (-2)

Ustaliliśmy już, że w Rankingu Sił można wygrać, ale spaść. Szczególnie dzieje się tak, kiedy rywale na szczycie zestawienia są tak silni i zwyczajnie wypadają lepiej w danej kolejce. Różnice są tutaj naprawdę małe. Dlatego choć Manchester City pokonał Leicester City 1:0, to pozostawił po sobie średnie wrażenie i minimalnie traci. Owszem, okazji na gole było więcej, choć z drugiej strony mieli je również rywale. Lisom ostatnio dobrze grało się przeciwko ekipie Pepa Guardioli i to się do pewnego stopnia potwierdziło. Mistrzowie Anglii potrafili jednak kontrolować przebieg meczu i Bernardo Silva dał im cenne trzy punkty. Spadek wynika jednak głównie z tego, że dziś, po czterech meczach, City prezentuje się odrobinę słabiej od trzech drużyn ponad nimi. Wciąż ma jednak na tyle piłkarskiej jakości i głębi składu, by na koniec sezonu znaleźć się wyżej.

5
EVERTON (+2)

Za plecami czwórki robi się lekki bałagan. Przez prawie godzinę wydawało się, że będziemy Everton krytykować, ale później zespół Rafy Beniteza się podniósł i tym samym awansuje na piątą pozycję. Tak samo jak na otwarcie sezonu z Southampton przegrywał 0:1, by skończyć ze zwycięstwem 3:1. Przeciwko Burnley comeback był jednak jeszcze bardziej imponujący, bo Everton trzy bramki zdobył w sześć minut i całkowicie odwrócił mecz.

Wciąż jest tu sporo niedociągnięć i gra The Toffees nie zachwyca. Dodatkowo na kilka tygodni wypadł Dominic Calvert-Lewin, więc utrzymanie dobrej formy będzie trudne. Mimo wszystko warto docenić dobry dorobek Beniteza na starcie i fakt, że widać po grze jego Evertonu zaangażowanie. Wcześniej największym problemem tej drużyny było to, że nie wyglądała na boisku jak jeden organizm. Teraz pokazuje charakter.

6
TOTTENHAM (-2)

Spurs mają szczęście, że drużyny poniżej nich w Rankingu Sił też traciły w tej kolejce pozycje, bo inaczej spadek byłby większy. Mecz z Crystal Palace był bardzo słaby. Tottenham nie mógł skorzystać z Heung-min Sona, ale nawet to nie tłumaczy tak bezradnej postawy. Ani przez chwilę nie wyglądało to tak, jakby na Selhurst Park przyjechała jedyna jak do tej pory drużyna z kompletem zwycięstw.

Spurs nie tworzyli zagrożenia, nie mieli planu B, a po tym jak Japhet Tanganga osłabił ich czerwoną kartką, Crystal Palace wykonało wyrok w końcówce. Dziwnie oglądało się dwie tak skrajnie różne postawy Tottenhamu na przestrzeni dwóch tygodni. Teraz Nuno Espirito Santo musi zadbać o to, by wyglądało to jedynie na wypadek przy pracy.

7
BRIGHTON (+3)

Awans bardziej kosztem innych niż dzięki własnej grze, bo Mewy wybitnie przeciwko Brentford się nie zaprezentowały. Udało im się jednak wygrać 1:0 po golu Leandro Trossarda w końcówce i doceniamy całokształt. Dziewięć punktów po trzech meczach to znakomity dorobek i Brighton pokonuje wreszcie zespoły typowane do mejsc w dolnej połowie tabeli.

Poczekamy na trudniejsze testy, by ocenić, na co faktycznie stać tę drużynę, ale na razie los przynajmniej wynagradza jej dużego pecha z poprzedniego sezonu. Wciąż przydałaby się lepsza skuteczność, bo szans bramkowych przeciwko beniaminkowi nie było dużo (choć to też świadczy o defensywie przeciwnika) i na lepsze drużyny taka gra w ataku nie wystarczy. Na razie jednak jest spory awans.

8
WEST HAM (-2)

Remis z Crystal Palace przed reprezentacyjną prezerwą był pierwszym ostrzeżeniem. Bezbramkowy wynik z Southampton jest już drugim. West Ham spada więc w naszym notowaniu i zaczynają się pojawiać pierwsze znaki zapytania. David Moyes tym razem zagrał nieco bardziej zachowawczo, bo wcześniej obrona popełniała duże pomyłki, ale nagle zaciął się również atak. Młoty prawie nie stworzyły sobie dobrych szans i nawet nie za bardzo mogą narzekać po remisie.

Być może to przestroga, a być może tylko wyrównanie do średniej po imponującym starcie, ale przed meczem z Manchesterem United Moyes ma o czym myśleć. Ból głowy Szkota będzie jednak tym większy, że jeszcze na domiar złego czerwoną kartkę zobaczył Michail Antonio.

9
LEICESTER CITY (-1)

Remis z Manchesterem City był do ugrania, ale Leicester City znów nie zachwyciło. Było kilka okazji, jednak w ogólnym rozrachunku mamy do czynienia z drużyną, której na początku tego sezonu z trudem przychodzi tworzenie dogodnych okazji, ma dziury w defensywie i na razie gra mocno w kratkę. TOP4 było blisko w obu poprzednich sezonach, jednak dziś wydaje się odległym lądem dla piłkarzy Brendana Rodgersa.

Szansę na poprawę dają najbliższe tygodnie i dobry ligowy terminarz (tylko jeden mecz z Big Six w pięciu następnych kolejkach), ale z drugiej strony dochodzi Liga Europy, która może być w tym sezonie ważna. Kto wie, czy to nie tamtędy wiedzie najszybsza droga Leicester City do Ligi Mistrzów.

10
ASTON VILLA (-1)

25 minut dobrej gry to za mało na klub pokroju Chelsea. Aston Villa robiła dobre wrażenie do przerwy, kiedy zagrażała bramce Mendy'ego i dobrze działał pressing, ale została skarcona. Najpierw przeszywająca piłka Kovacicia do Lukaku rozmontowała obronę w moment, a tuż po przerwie Tyrone Mings popełnił błąd, za słabo podał do Jeda Steera i Kovacić przelobował bramkarza The Villans.

Na razie ogłaszany przed sezonem czarny koń się miota, choć uczciwie trzeba przyznać, że jeszcze nie mieliśmy okazji zobaczyć tej drużyny ze wszystkimi nowymi nabytkami. Przekonamy się w ogóle, jak Dean Smith to poukłada. Z Chelsea prónował ustawienia 3-5-2 z duetem Ollie Watkins i Danny Ings z przodu. Taki system ogranicza jednak rolę Emiliano Buendii i sprawia, że Leon Bailey czy Bertrand Traore zostają na ławce, a to też układ daleki od idealnego.

11
WOLVERHAMPTON (+2)

Pierwsze trzy mecze pokazywały, że Wilki to lepsza drużyna niż wskazują na to ciągłe porażki po 0:1 i przeciwko Watfordowi nastąpiło przełamanie. Pomogły błędy rywali, ale fanów Wolverhampton musi cieszyć dobra, pewna postawa, czyste konto i nowy nabytek. Hee-chan Hwang ustalił wynik na 2:0 w debiucie i przekonamy się, czy Bruno Lage będzie próbował go w duecie z Raulem Jimenezem. Ofensywa Wilków ma potencjał, a przecież nadal nie gra np. Pedro Neto, który czarował przed rokiem.

Po przełomowej wygranej z pomocą może teraz przyjść terminarz. Wolves zagrają do październikowej przerwy z Brentford, Southampton i Newcastle. Na razie są w Rankingu Sił ponad całą tą trójką.

12
CRYSTAL PALACE (+3)

To mogło imponować. Crystal Palace przez większość meczu z Tottenhamem było niewygodnym rywalem i grało swoje, a gdy Spurs stracili zawodnika, to dokręciło śrubę. Patrick Vieira przypomniał sobie czasy piłkarskie i pokonał Tottenham, wygrywając swój pierwszy mecz w roli menedżera w Premier League. Jego piłkarze zaatakowali osłabionego przeciwnika w końcówce i strzelili trzy gole.

Znów błyszczał Conor Gallagher, dorobek otworzył Wilfried Zaha, ale show na koniec skradł Odsonne Edouard. Wszedł z ławki i w pięć minut ustrzelił dublet, dobijając przeciwnika. Snajperem, który przyszedł z Celticu, interesowały się też m.in. Leicester City czy West Ham, więc pozyskanie go przez Palace to spory sukces, a jego debiut tylko rozpalił wyobraźnię.

13
LEEDS (-2)

Jeden z najwięszych zawodów początku tego sezonu. Leeds ma wprawdzie za sobą już starcia z Manchesterem United i Liverpoolem, więc bardzo trudnych rywali, ale w tych spotkaniach łączy bilans bramkowy wynosi 1:8 na ich niekorzyść. Remisy z Evertonem i Burnley to też wyniki poniżej oczekiwań.

nów Pawiom zdarzają się błędy w defensywie i rywalom zostaje dużo miejsca, ale to wiedzieliśmy z poprzedniego sezonu. Bardziej dziwi kompletna bezradność w ataku. Tylko Watford, Leicester City i Norwich City uzbierały gorszy wskaźnik expected goals na tym etapie sezonu. Przełom byłby wskazany, choć trzeba go oczekiwać, patrząc na terminarz. Leeds za chwilę, bo już w piątek, zagra z Newcastle i musi wykorzystać taką okazję na pierwsze zwycięstwo.

14
BRENTFORD (-2)

Mecz z Brightonem był dość wyrównany, ale ostatecznie beniaminkowi zabrakło siły rażenia i szczęścia w końcówce. Ivan Toney starał się jak mógł i nawet był bliski gola z około 50 metrów, gdy lobował Roberta Sancheza, jednak bramka dla Brentford nie padła do samego końca. Mimo bolesnej przegranej 0:1 sytuacja i tak jest niezła, bo tak trzeba nazywać fakt, że londyńczycy pierwsze spotkanie przegrali dopiero w czwartej kolejce, ale punkty stracone w takich okolicznościach zawsze będą boleć.

Trzeba się jednak szybko pozbierać, bo poziom trudności wzrasta. Za chwilę Brentford zagra z Wolverhampton, a potem ma na rozkładzie Liverpool, West Ham, Chelsea i Leicester City.

15
SOUTHAMPTON (+1)

Święci trochę drepczą w miejscu, ale remis z West Hamem to akurat niezły wynik. Na razie jednak trudno ich rozczytać. Potrafią zabierać punkty silnym ekipom, ale gubią je np. z Newcastle, mimo znaczącej przewagi. Po czterech meczach nadal są bez zwycięstwa. Z Młotami zagrali jednak dobrze z tyłu i nie pozwolili rywalom na stworzenie wielu okazji. To pierwsze czyste konto Southampton w tym sezonie, dlatego warto to docenić choćby minimalnym awansem. Bez poprawy skuteczności może być jednak kłopot. Dla nas ważna informacja jest taka, że Jan Bednarek znów nie grał. Zaczyna to wyglądać bardzo niepokojąco.

16
ARSENAL (+1)

W końcu jest przełamanie! Arsenal skromnie pokonał Norwich City, przynajmniej na chwilę zatrzymał proces gnicia na starcie tego sezonu i może patrzeć w górę. Najtrudniejsze wyzwania już za nim, nie będzie też grał w pucharach i może w pełni skupić się na odrabianiu pozycji w lidze.

Pozytywne aspekty tego weekendu to czyste konto, niezła forma Pierre'a-Emericka Aubameyanga, a także dobry występ Bukayo Saki. Nieźle zadebiutował również Takehiro Tomiyasu. Mikel Arteta wie jednak doskonale, że jego pracy nie będziemy weryfikować na podstawie wyników z beniaminkami, ale naprawdę byli fani The Gunners, którzy się starcia z Norwich City obawiali. Hiszpan musi teraz wykorzystać rozpęd i pokonać Burnley, zanim przyjdzie czas na poważniejszy test, czyli derby północnego Londynu.

17
NEWCASTLE (-3)

Były momenty, w których Sroki prezentowały się nieźle na tle Manchesteru United, jednak znów zawiodła je defensywa. Nikt nie broni gorzej na początku tego sezonu niż Newcastle. Na domiar złego w ekipie Steve'a Bruce'a najpewniej jeszcze przez miesiąc nie zobaczymy Calluma Wilsona. Może się więc okazać, że ta drużyna na dłużej zakręci się blisko dołu naszego zestawienia i zaraz zaczną się tam znów zbierać ciemne chmury.

18
BURNLEY

Długo zanosiło się na to, że Burnley wywiezie z Goodison Park chociaż punkt. Utrzymywało się częściej przy piłce i tworzyło lepsze sytuacje, aż jedną z nich wykorzystał Ben Mee. Później jednak zespół Seana Dyche'a kompletnie się posypał, stracił trzy szybkie gole i pozostaje w strefie spadkowej – zarówno w rzeczywistości, jak i w Rankingu Sił. Zastanawia fatalna postawa w obronie. Burnley wprawdzie zaczynało już słabo rozgrywki Premier League i się ratowało, więc jeszcze nie ma powodów do paniki, ale szwankują podstawy założeń Dyche'a.

19
WATFORD

Szerszenie trafiły na Wolverhampton, które grało do tej pory lepiej niż punktowało i z nimi akurat nastąpiło przełamanie. Beniaminek sam sobie jednak utrudnił życie. Nie stworzył wielu okazji, a w dodatku popełniał spore błędy w defensywie. Samobójczy gol i zamieszanie, które doprowadziło do utraty drugiej bramki to coś, co miało się nie przytrafiać najlepszej obronie poprzedniego sezonu Championship.

20
NORWICH CITY

W starciu z Arsenalem żarty poszły na bok i okazało się, że jednak przewaga londyńczyków jest większa. Norwich może nie dało się zmiażdżyć, choć mogło przegrać wyżej, jednak przede wszystkim nie zagroziło zbytnio słabo spisującej się defensywie Kanonierów. Za chwilę jednak robi się trochę łatwiej, bo start nie oszczędzał drużyny Daniela Farkego – za nią spotkania z Liverpoolem, Manchesterem City, Leicester City i Arsenalem. Teraz z kolei na horyzoncie są Watford, Everton, Burnley i Brighton.

Szczególnie ten pierwszy mecz z innym beniaminkiem to szansa na przełamanie i pierwsze punkty. Poza tym jest on bardzo ważny dla naszego zestawienia! Dostaniemy w nim prawdziwe derby odwróconego szczytu Rankingu Sił.

Podziel się lub zapisz
Futbol angielski i... amerykański. Przez cały rok na okrągło żyje wydarzeniami w Premier League, której mecze komentuje w Canal+, oraz NFL. Usłyszycie go w również audycjach Kick Off i NFL Po Godzinach.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.