RANKING SIŁ PREMIER LEAGUE #2: Chelsea rozpycha się w czołówce, Mewy latają coraz wyżej, dobry start Spurs

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
Ranking Sił Premier League
Graf. Michał Kołodziej, fot. Getty Images

Fani Chelsea mają powody do świętowania i mogą być pewni siebie przed trudną serią, a spośród kandydatów do tytułu punkty w tej kolejce stracił jedynie Manchester United. Ciekawie robi się jednak za plecami wielkich firm, gdzie szaleją Brighton czy West Ham. Czas na drugie notowanie Rankingu Sił Premier League w sezonie 2021/22.

Druga kolejka to zawsze moment weryfikacji pierwszych wniosków. Po pierwszej jeszcze bardziej nam się coś wydaje niż bazujemy na konkretnej wiedzy i często początkowe wrażenia na temat poszczególnych ekip potrafią się rozbić już w następny weekend. Weźmy chociażby Manchester United. Od 5:1 i imponującego stylu w pierwszym meczu przeciwko Leeds do straty punktów w drugim przeciwko Southamptonowi, przez co wróciły dyskusje z poprzedniego sezonu o lekceważeniu słabszych drużyn.

Czerwone Diabły, co możemy już zdradzić, tracą tym samym pierwsze miejsce w Rankingu Sił sprzed tygodnia, jednak grupa faworytów wciąż trzyma się mocno. Warto jednak zwrócić już uwagę na kilka ekip z drugiego szeregu, które dobrze zaczęły ten sezon. A co im to dało w tym notowaniu? Przekonajmy się.

*****

1
CHELSEA (+1)

Zaczynamy od zapowiadanej zmiany na szczycie. Romelu Lukaku w wielkim stylu przywitał się ponownie z Premier League i pytany po meczu o ocenę swojego występu przeciwko Arsenalowi, uśmiechnięty powiedział jedynie: „dominant”. Belg przestawiał obrońców jak chciał (Pablo Mariemu będzie się śnił jeszcze długo), strzelił gola i Chelsea z nim na szpicy naprawdę straszy. To wciąż jest zespół młody i utalentowany, który dzięki Lukaku dostał doświadczonego, silnego lidera. To zawodnik, z którym można iść na każdą wojnę i brakujący element ofensywy The Blues. Terminarz zaraz robi się bardzo trudny (Liverpool, Tottenham i Manchester City w ciągu czterech następnych kolejek), ale w Rankingu Sił liczą się świeże wrażenia i aktualna ocena. Chelsea z dwoma pewnymi zwycięstwami i bez straconego gola zasługuje na pierwszą pozycję.

2
LIVERPOOL (+1)

Kiedy Burnley po raz ostatni przyjechało na Anfield, potrafiło tu zwyciężyć, rozpoczynając wówczas serię porażek Liverpoolu na swoim stadionie. Tym razem jednak trybuny wypełnili kibice i różnicę czuć było od samego początku. Gospodarze dojrzale rozegrali ten mecz i choć wynik 2:0 nie sugeruje tutaj demolki, to w rzeczywistości The Reds nie byli zagrożeni. Bramki zdobywali Sadio Mane i Diogo Jota, a bliski tego był również trzeci z ofensywnego trio Mohamed Salah, jednak przy jego golu był spalony. Widać, że atak się lepiej rozumie, choć zaraz to jeszcze będziemy weryfikować. W sobotę na Anfield przyjedzie bowiem Chelsea i czeka nas starcie numerów 1 i 2 w naszym notowaniu.

3
MANCHESTER UNITED (-2)

Cały Manchester United w pigułce – doskonały w jeden weekend i niechlujny w następny. Apetyty po rozbiciu Leeds były duże, tymczasem zespół Ole Gunnara Solskjaera zremisował 1:1 z Southamptonem i popełniał dużo błędów wynikających z braku koncentracji. Święci naciskali na niepewnych tego dnia Harry'ego Maguire'a, Victora Lindeloefa i Aarona Wan-Bissakę, a fani znów frustrowali się na występ Freda, który tracił piłki i jeszcze zawinił przy bramce dla Świętych. Zryw w drugiej połowie przyniósł jedynie remis, ale z tego meczu płynie kilka wniosków. Po pierwsze, Mason Greenwood musi grać w ataku. Po drugie, Paulowi Pogbie służy lewa strona boiska – Francuz zaliczył kolejną asystę, już piątą w tym sezonie. Po trzecie, Raphael Varane jest pilnie potrzebny w pierwszym składzie. Po czwarte, warto zastanowić się, czy Fred i Anthony Martial to piłkarze, którzy mogą dać coś MU w kontekście przyszłości. Obaj zagrali bardzo słabo.

4
MANCHESTER CITY

Właściwie nie ma tu się nad czym rozwodzić – Manchester City za kadencji Pepa Guardioli regularnie bije beniaminków po 4:0 5:0 lub wyżej. Dużo tym spotkaniem mógł jednak zyskać Gabriel Jesus. Brazylijczyk był niezwykle aktywny, kreował okazje kolegom i choć sam gola nie strzelił, to zasłużył na miano piłkarza meczu. Dla niego to ważne, by pokazywać się z dobrej strony, bo jeśli nie uda się dopiąć transferu Harry'ego Kane'a, Jesus będzie musiał wziąć na siebie odpowiedzialność jedynej typowej dziewiątki w składzie. Dobrze zaprezentował się także Ferran Torres, czyli kolejna opcja na szpicę. Hiszpan strzelił gola, tak samo jak Jack Grealish, który otworzył swoje konto w nowym klubie. Tak czy inaczej o prawdziwej sile City przekonamy się po zamknięciu okna i w meczach z Leicester City, Chelsea oraz Liverpoolem, które następują tuż po nim. Za rozbijanie beniaminka awansu w Rankingu Sił nie ma, szczególnie, że zrzucenie MU za plecy lokalnego rywala po jednej wpadce nie wydaje się sprawiedliwe.

5
TOTTENHAM (+1)

Harry Kane wrócił na boisko w barwach Spurs, Dele Alli strzela gole i zbiera pochwały, a defensywa nie traci bramek – prawie jakbyśmy się cofnęli w czasie. To jednak Tottenham, w którym widać już rękę Nuno Espirito Santo, a nie sznyt Mauricio Pochettino. Mieli londyńczycy trochę szczęścia z uwagi na pudłujących piłkarzy Wolverhampton, ale na razie z ich bilansem trudno dyskutować, mimo że po obu meczach przeciwnicy mogli czuć, że zasłużyli na punkty. Najważniejsze kwestia i tak aktualnie dotyczy Kane'a. Manchester City ma wrócić z lepszą ofertą, jednak na razie wydaje się, że perspektywa Spurs bez niego jawi się w tej chwili lepiej niż jeszcze pół miesiąca temu, a to już zasługa efektów pracy nowego menedżera.

6
WEST HAM (+1)

Michail Antonio może nazywać się już legendą West Hamu. W meczu przeciwko Leicester City odpalił rakiety w końcówce i zdobył bramki nr 48 i 49 w Premier League dla Młotów w karierze. Dzięki temu jest już samodzielnym rekordzistą klubu pod tym względem. Młoty na domknięcie kolejki zabawły się nieco kosztem Lisów. Antonio wykorzystał osłabienie rywali w defensywie, znów świetnie spisał się Said Benrahma i choć wynik 4:1 może w pełni nie oddaje przebiegu gry, to tym razem było to zwycięstwo dużo pewniejsze niż zeszłotygodniowe 4:2 w Newcastle. West Ham nie przejmuje się wąską kadrą i perspektywą pucharów, tylko z buta wchodzi w ten sezon. Po dwóch meczach ma prawie tyle goli (8), co pozostałe londyńskie kluby Premier League razem wzięte (9).

7
LEICESTER CTY (-2)

Słabiutki występ Lisów. Tylko przetasowania na dalszych miejscach zatrzymują je przed większym spadkiem. Brendan Rodgers wie doskonale, że jego obrońcy muszą wrócić do zdrowia, bo może być kiepsko. Caglar Söyüncü dawał się wkręcać w murawę na London Stadium i zawalił przy dwóch bramkach West Hamu, a Daniel Amartey to tylko tymczasowa opcja na środku defensywy. To jednak historia, która powtarza się już w trzecim sezonie z rzędu, a tym razem zgubione punkty odrobić będzie jeszcze trudniej, bo TOP4 wydaje się bardziej zamknięte niż do tej pory. Jasne, czerwona kartka dla Ayoze Pereza nie pomogła i po niej rywale zdobyli trzy brami, ale mimo wszystko Leicester City stać na dużo więcej.

8
BRIGHTON (+4)

Największy awans tego zestawienia, choć uczciwie trzeba przyznać, że rywale Mew jak na razie nie byli z najwyższej półki. Mimo wszystko sposób, w jakim udało się pokonać najpierw Burnley, a potem Watford, robi wrażenie. W sobotę oglądaliśmy Brighton rozgrywający mecz po swojemu, spokojnie kontrolujący przebieg wydarzeń i groźny w ofensywie. W końcu statystyki expected goals nie trollują Grahama Pottera, a realnie oddają poczynania jego drużyny i nawet Neal Maupay zdobywa bramki. Francuz doznał urazu barku i jeśli to poważne, robi się mały problem w ataku, gdzie nie ma już Danny'ego Welbecka. Trzy najbliższe mecze będą jednak dla Brightonu ciekawym przetarciem. Everton i Leicester City mają większy potencjał, a Brentford okazuje się niewygodny dla rywali. Solidne punkty w tej serii dodałyby Mewom wiarygodności, ale na razie jest wysoka ósma pozycja w Rankingu Sił.

9
ASTON VILLA (+1)

Przewrotka Danny'ego Ingsa skradła nagłówki po tym meczu, ale nic dziwnego. Anglik przymierzył kapitalnie i dobrze zaczyna przygodę z nowym klubem. Bohaterem był też Tyrone Mings, któy mu asystował, a potem wypracował karnego. Do kompletu brakuje tylko, żeby Aston Villa pozyskała jeszcze Harry'ego Winksa. To była potrzebna wygrana nad Newcastle po wpadce z pierwszej kolejki, jednak to jeszcze nie są The Villans, którzy mieli nas zachwycać i mieszać w czołówce. Były momenty, w których ten mecz mógł się odwrócić, więc optymizm warto w tym wypadku tonować.

10
EVERTON (-1)

Mecz z Leeds jest trudny do oceny z perspektywy Evertonu. Z jednej strony to rywal miał przewagę i w końcówce był bliższy wygranej, a z drugiej to piłkarze Rafy Beniteza dwukrotnie wychodzili na prowadzenie i potem je trwonili. Widać, że pod wodzą Hiszpana ten zespół będzie oddawał piłkę przeciwnikom, szczególnie takim jak Leeds, którzy żyją z posiadania. Widać też nacisk na grę bokami, bo skrzydła znów odegrały ważną rolę. Szczególnie dobrze do Evertonu wprowadził się Demarai Gray, który zdobył bramkę i za 1.7 mln funtów może okazać się niezłą promocją. W formie jest też Dominic Calvert-Lewin, więc patrząc dodatkowo na terminarz, The Toffees muszą punktować. Jeśli tak będzie, styl stanie się sprawą drugorzędną. Przecież za Davida Moyesa też nie grali tiki-taki, a wyniki były.

11
LEEDS

Remis z Evertonem przynajmniej nieco uspokoił nastroje po laniu 1:5 od Manchesteru United, ale pozostawił też poczucie niedosytu. Leeds miało przewagę, szczególnie w drugiej połowie, jednak za każdym razem musiało gonić wynik. Na plus można zapisać powrót Kalvina Phillipsa, który uporządkował środek pola, i przede wszystkim występ Raphinhi. Brazylijczyk strzelił pięknego gola i był prawdziwym liderem – brał na siebie grę, wchodził w pojedynki, tworzył okazje i ostatecznie zapewnił Leeds punkt. Jeśli tak ma wyglądać ten sezon w jego wykonaniu, to zaraz złowi go ktoś z czołówki.

12
ARSENAL (-4)

Przez całą drugą połowę meczu z Chelsea niebo płakało nad Arsenalem i choć jego piłkarze ruszyli odważniej do przodu, próbując coś wskórać, to skończyli z gładką porażką 0:2. Mimo delikatnej przewagi po przerwie nie udało się strzelić gola, a najbliżej był Rob Holding po rzucie rożnym – ostatecznie jednak tylko Norwich City skończyło tę kolejkę z gorszymi statystykami w ofensywie. Arsenal znów więc spada w Rankingu Sił i być może pozycja w notowaniu wyjściowym przed sezonem była zbyt wysoka, ale trzeba poniekąd usprawiedliwić Mikela Artetę. Zagrać z Chelsea nie mogli m.in. Ben White, Gabriel, Alexandre Lacazette i Thomas Partey, nie było też jeszcze Martina Odegaarda. Z nimi w składzie The Gunners powinni prezentować się lepiej. Na razie jednak oceniamy to, co widzimy, a widzimy zespół środka stawki i momentami kompletnie letargiczny na boisku.

13
NEWCASTLE

Mecz z Aston Villą to była znana kibicom Newcastle mieszanka pecha i zbyt słabej gry. Danny Ings strzelił przepięknego gola w doliczonym czasie pierwszej połowy i to pogorszyło morale drużyny. Po przerwie doszedł gol stracony z rzutu karnego i rzut karny odebrany Srokom po tym, jak okazało się, że Callum Wilson był na minimalnym spalonym. W tabeli po dwóch kolejkach jest okrągłe zero punktów, ale trzeba powiedzieć, że Newcastle aż tak słabo nie wygląda, choć defensywa musi się jeszcze poprawić. Starcie z Southamptonem zapowiada się ciekawie, bo obie drużyny mają kłopoty w tyłach.

14
BRENTFORD (+1)

Wygląda na to, że na defensywie Brentfordu połamie sobie zęby niejeden zespół w Premier League. Beniaminek tym razem nie wygrał, ale kibice pewnie w ciemno braliby cztery punkty po meczach z Arsenalem i Crystal Palace. Szczególnie, że dochodzą do tego dwa czyste konta. Tym razem trochę gorzej wypadł atak i znów więcej można było oczekiwać od Ivana Toneya, który zepsuł parę okazji, ale londyńczycy wyglądają na tle konkurencji bardzo przyzwoicie. Już za samo to należy się drobny awans.

15
WOLVERHAMPTON (-1)

Na razie nowa era Wilków stoi pod znakiem nieskuteczności. Mnóstwo okazji mieli piłkarze Bruno Lage'a zarówno w tej kolejce przeciwko Spurs, jak i tydzień temu w rywalizacji z Leicester City. Gola jednak nie strzelili. Portugalski menedżer zwiastował bardziej ofensywną grę i to widzimy, jednak w dorobku punktów jeszcze nie ma. Z Tottenhamem było blisko przynajmniej remisu – pozytywnym obrazkiem jest związywanie się na nowo współpracy Raula Jimeneza z Adamą Traore – ale najwyższy czas na konkrety. Następna kolejka to trudny mecz z Manchesterem United, jednak później terminarz robi się bardziej łaskawy.

16
CRYSTAL PALACE

Conor Gallagher już w siódmej minucie mógł ustawić Orłom mecz w swoim debiucie, ale później to Brentford miał przewagę, szczególnie w pierwszej połowie. Kadencja Patricka Vieiry zaczęła się tym samym od dwóch meczów bez gola, jednak jest poprawa – w drugiej kolejce był już remis, a nie porażka. Tak czy inaczej Palace może żałować. Widać, że ta drużyna się jeszcze dociera i mecz z beniaminkiem to była dobra okazja na zwycięstwo. Szczególnie, że teraz na rozkładzie pojawiają się West Ham, Tottenham i Liverpool.

17
SOUTHAMPTON (+2)

Awans trochę kosztem innych, ale też w dużym stopniu wypracowany własnymi rękami. Święci w starciu z Manchesterem United rzadko mieli okazję przycisnąć i prowadzić grę – to zrozumiałe – więc skupili się na przeszkadzaniu. Dobrze funkcjonował pressing i Southampton skrzętnie korzystał z pomyłek obrońców rywali i wykorzystywał straty. Gdyby Adam Armstrong w końcówce pokonał Davida De Geę w doskonałej sytuacji, to mogła być nawet wygrana – pierwsza na własnym stadionie przeciwko MU od sierpnia 2003 roku. Na to trzeba poczekać co najmniej do nowego sezonu, ale po porażce z Evertonem w pierwszej kolejce są w końcu pozytywy. Na przykład Valentino Livramento – warto zapamiętać to nazwisko.

18
WATFORD (-1)

Mecz z Brightonem pokazał różnicę między drużyną, która od kilku lat stabilnie trwa na poziomie Premier League i stawia na rozwój, a taką, w której często dochodzi do zmian i która na nowo musi przywyknąć do gry na najwyższym poziomie. Watford nie zaproponował zbyt wiele na The Amex i zagrał znacznie słabiej niż przeciwko Aston Villi w pierwszej kolejce. Nadzieję mógł dać gol Emmanuela Dennisa, jednak ten był na spalonym i liczby Szerszeni w ofensywie były bardzo przeciętne. Trudno inaczej nazwać jeden celny strzał i xG na poziomie 0.45 – gorsze miały tylko... Arsenal i Norwich City.

19
BURNLEY (-1)

The Clarets mieli na Anfield swoje momenty, ale było ich bardzo niewiele. Liverpool kontrolował przebieg spotkania i banda herszta Seana Dyche'a będzie szukała punktów gdzie indziej. Kalendarz jest jednak niezbyt przyjazny. Leeds, Everton, Arsenal i Leicester City to najbliżsi czterej rywale i łatwiej robi się dopiero później. Może się więc okazać, że Burnley posiedzi sobie w niskich rejonach Rankingu Sił zanim zacznie zbierać zwycięstwa.

20
NORWICH CITY

Los nie był dla Kanarków łaskawy. Dostać Liverpool i Manchester City w dwóch pierwszych meczach po awansie – to się nazywa chrzest bojowy. Za chwilę na rozkładzie są ponadto Leicester City i Arsenal, więc będzie tylko nieco łatwiej, jednak na razie Norwich City nie ma żadnych argumentów, by być wyżej niż na ostatnim miejscu. Znów w oczy rzuca się dezorganizacja w defensywie, która doprowadziła do spadku tej ekipy w sezonie 2019/20. Może przyjście Brandona Williamsa z MU w tym pomoże?

Podziel się lub zapisz
Futbol angielski i... amerykański. Przez cały rok na okrągło żyje wydarzeniami w Premier League, której mecze komentuje w Canal+, oraz NFL. Usłyszycie go w również audycjach Kick Off i NFL Po Godzinach.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.