RANKING SIŁ PREMIER LEAGUE: City z jedną ręką na trofeum za mistrzostwo, popis Garetha Bale'a

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
Crystal Palace v Manchester City - Premier League. Sergio Aguero
Fot. Tom Flathers/Manchester City FC via Getty Images

Hit na Old Trafford się nie odbył, ale dziewięć pozostałych spotkań 34. kolejki Premier League rozegrano zgodnie z planem. Czas na kolejne notowanie Rankingu Sił.

Po tym weekendzie w lidze angielskiej mogliśmy znać już mistrza oraz kolejnego spadkowicza, ale na potwierdzenie tych kwestii przyjdzie nam jeszcze poczekać.

W poniższym notowaniu Rankingu Sił Premier League nie ma wielkich falowań, dlatego od paru tygodni możecie traktować ten cykl typowo jako rodzaj podsumowanie kolejek. Tak czy inaczej kilka drużyn miało udany weekend, a największy awans w klasyfikacji notują Aston Villa, Tottenham oraz Brighton. A co poza tym?

Zwykle opisy przeplatam skrótami, jednak w ten weekend media klubów Premier League zgodnie milczały w ramach bojkotu, dlatego ich nie będzie.

*****

1
MANCHESTER CITY

Pep Guardiola zostawił w składzie na Crystal Palace tylko trzech piłkarzy, jacy rozpoczynali w jedenastce spotkanie wyjazdowe z PSG, ale nie miało to większego znaczenia. Orły chwilami stawiały opór, ale w końcu odstępie 82 sekund najpierw trafił Sergio Aguero, a potem Ferran Torres i można było pokwitować zwycięstwo. The Citizens potrzebują trzech punktów w następnym spotkaniu, by zostać mistrzami Anglii, ale najpierw czeka ich rewanż w półfinale Ligi Mistrzów. Sobotni mecz pokazał jednak, że spraw w Premier League może przypilnować nawet drugi garnitur.

2
MANCHESTER UNITED

Protesty kibiców przelały się sprzed Old Trafford na murawę stadionu i hitu z Liverpoolem nie udało się rozegrać. Nie możemy więc z tego powodu zmienić pozycji Czerwonych Diabłów. Nad postawą fanów Manchesteru United w swoim felietonie pochylił się w poniedziałek Przemek Rudzki – warto przeczytać.

3
CHELSEA
Chelsea - Thomas Tuchel
Fot. Michael Regan/The FA via Getty Images

Gdy Thomas Tuchel zaczynał pracę w Chelsea, ta była dziewiąta w Premier League, a tymczasem Niemiec ma ją w TOP4, w półfinale Ligi Mistrzów i finale FA Cup – a przecież pracuje dopiero od 3.5 miesiąca! Fulham nie stanowiło w sobotę żadnej przeszkody dla rozpędzonej Chelsea, znów udało się zachować czyste konto, a ponadto błysnął Kai Havertz. Już w środę wieczorem The Blues czeka rewanż z Realem Madryt i biorąc pod uwagę szpital w drużynie Zinedine'a Zidane'a oraz bardzo dobrą postawę z pierwszego meczu, to kibice naprawdę mogą uwierzyć w finał (zdanie z cyklu: za 48 godzin może wyglądać głupio). Ale niezależnie od tego, ich ekscytacja jest uzasadniona. To młody zespół, który już pokazuje wielkie możliwości.

4
WEST HAM (+1)

Zasada jest prosta: jeśli Michail Antonio jest zdrowy, to strzela gole. West Ham słabo spisywał się w ofensywie w ostatnich tygodniach, więc David Moyes wystawił nie tylko Antonio, ale i Jessego Lingarda, Pablo Fornalsa, Manuela Lanziniego oraz Saida Benrahmę, nie mógł za to wystawić wolniejszego Marka Noble'a i nastąpiła poprawa. Mecz z Burnley zaczął się nerwowo, jednak wystarczyły dwie akcje skończone przez Antonio i sytuacja szybko się odwróciła. To dlatego Młotów wciąż nie można skreślać w walce o TOP4.

5
LEICESTER CITY (-1)

To mogą być dwa stracone punkty, które będą ważyć wiele na koniec sezonu. Leicester City miało Southampton w idealnym położeniu – już po 10 minutach Jannik Vestergaard kończył występ po czerwonej kartce, a mimo tego skończyło się remisem 1:1. Fani Lisów powinni być wdzięczni za skok formy Kelechiego Iheanacho. Nigeryjczyk strzela, asystuje i jest motorem napędowym całej drużyny. Bez niego już teraz miejsce w TOP4 byłoby zagrożone, ale ekipa Brendana Rodgersa wciąż się tam trzyma.

6
TOTTENHAM (+2)
Tottenham
Fot. Julian Finney/Getty Images

To było tylko Sheffield United, jednak sam styl wygranej 4:0 był tu ważny. Błysnęli Gareth Bale, który dał prawdziwy popis, zdobywając hattricka, i Heung-min Son i nawet Harry Kane nie musiał dorzucać się do żadnej z bramek, by wysoko wygrać. Podobać się mogła gra wyższym pressingiem i Spurs wciąż mogą wierzyć w TOP4. Dystans wynosi pięć punktów, a przed nimi Leeds, Wolverhampton, Aston Villa oraz Leicester City. Kto wie, może ten ostatni mecz będzie decydował o tym, kto zagra w Lidze Mistrzów? Ryan Mason ma sporo do ugrania. W naszym notowaniu awans w normalnych warunkach byłby o jedno miejsce, ale Tottenham zyskuje na tym, że Liverpool nie grał.

7
LIVERPOOL

The Reds nie mogli wystąpić na Old Trafford, dlatego zostają na dawnej pozycji.

8
LEEDS (-2)

Leeds w typowy dla siebie sposób nie dało się pokonać w ostatnich tygodniach z Chelsea, Manchesterowi City, Liverpoolowi i Manchesterowi United, za to przegrało z Brightonem. Nie ma to większego znaczenia, bo i tak ostatnie miesiące są udane i finisz w górnej połowie tabeli nadal jest realny, ale na drodze do tego może stanąć właśnie ten brak stabilizacji. Przydałoby się też poprawić grę w ataku – jakkolwiek to nie brzmi w kontekście tej drużyny, to od kilku kolejek jest pod tym względem słabiej. Wyraźnie odczuwalny jest brak kontuzjowanego Raphinhi.

9
ARSENAL (+1)

Kanonierzy muszą skupić się na tym, by powtórzyć występ przeciwko Newcastle w rewanżowym meczu półfinału Ligi Europy z Villarreal. Pierwszy był dla nich bardzo nieudany, a mimo tego porażka jest tak skromna (1:2), że u siebie można myśleć o awansie. Do siatki trafił Pierre-Emerick Aubameyang i dobił w końcu do dwucyfrówki w Premier League, ale tak naprawdę końcówka sezonu Arsenalu pozbawiona jest historii. Celem może być jedynie to, by nie skończyć niżej niż w poprzednich rozgrywkach, czyli na ósmym miejscu. Pachnie jednak klasycznym fanpage'em z Facebooka: „Przeciętne cele w życiu”.

10
ASTON VILLA (+2)
Everton v Aston Villa - Ollie Watkins
Fot. Alex Livesey/Danehouse via Getty Images

The Villans grali z Evertonem pierwszy raz w ciągu 12 dni, bo czeka ich to samo starcie w ramach odrabiania zaległości i to może być swoisty dwumecz ostatniej szansy na europejskie puchary. Po meczu na Goodison Park przed „rewanżem” w lepszej pozycji jest drużyna Deana Smitha, która wygrała 2:1 głównie za sprawą indywidualnego błysku Olliego Watkinsa oraz Anwara El Ghaziego, a także przydało się kilka udanych interwencji Emiliano Martineza. Te wspomniane puchary to – jak mawiają Anglicy – long shot. Wiemy, że Conference League da siódme miejsce, a do niego Aston Villa traci cztery punkty.

11
EVERTON (-1)

Ile razy w tym sezonie można w przypadku The Toffees pisać to samo? Nieźle momentami wyglądała ofensywa, gorzej było z obroną i choć jest nadal szansa na Ligę Europy, to trudno powiedzieć, że Everton na nią zasługuje. Piłkarze Carlo Ancelottiego ostatni raz serię co najmniej dwóch zwycięstw z rzędu zaliczyli ponad dwa miesiące temu i w ostatnich siedmiu spotkaniach w Premier League zdobyli tylko sześć punktów. Czyżby kolejny raz duże zapowiedzi skończyły się tylko na słowach?

12
BURNLEY (-1)

Starcie z West Hamem zaczęło się dla Burnley bardzo dobrze – od efektownej akcji Chrisa Wooda, który wywalczył rzut karny, a potem go wykorzystał. Skończyło się jednak brakiem punktów. The Clarets ostatnio rozgrywają bardziej otwarte mecze. Lepiej grają w ofensywie, ale dzieje się to kosztem większego otwierania się w tyłach. Z perspektywy neutralnego widza to lepiej, jednak Sean Dyche może uznać, że lepsze są dwa z rzędu zwycięstwa po 1:0 albo jakiś bezbramkowy remis, niż raz wygrana 4:0, a później porażka 1:2 czy 2:3. Przejście na bardziej zachowawczą grę jest niewykluczone, bo matematycznie jeszcze Burnley nie jest pewne utrzymania.

13
BRGHTON (+2)
Brighton & Hove Albion v Leeds United - Premier League
Fot. John Sibley/Pool via Getty Images

– Czy nie możecie tak zawsze? – mógł pytać swoich piłkarzy Graham Potter. Z Leeds Mewom zagrało bowiem wszystko. Były dobre akcje w ofensywie i wreszcie miał je kto skończyć, dobrze spisała się też obrona i Brighton odjechał na 11 punktów od strefy spadkowej. To już zapas, który niemal gwarantuje bezpieczeństwo, więc do końca sezonu będzie można grać z czystą głową. Dla nas to o tyle ważne, że dwaj polscy reprezentanci za rok pozostaną na poziomie Premier League i mogą się dalej rozwijać.

14
WOLVERHAMPTON

Wilki miały nad West Bromem przewagę przez większość meczu, ale nie potrafiły jej potwierdzić. Problemy ze skutecznością znów dały o sobie znać, a obrona po raz kolejny nie umiała zagrać na zero z tyłu. Wolverhampton potwierdziło również, że słabo punktuje z dołem tabeli. W 10 meczach z zespołami, które zajmują pięć ostatnich miejsc, Wolves zdobyli tylko 15 punktów. Nuno Espirito Santo ma w drużynie szpital i tylko odlicza do końca sezonu.

15
NEWCASTLE (-2)

Dobra seria zakończyła się na Arsenalu, ale Sroki i tak nie muszą się nerwowo oglądać za siebie, bo Fulham i West Brom pogubiły punkty. Gorzej, że dwa następne mecze są z Leicester City i Manchesterem City, co oznacza, że o utrzymanie trzeba będzie jeszcze pewnie powalczyć. Tak czy inaczej w Rankingu Sił jest spadek, bo Kanonierzy mieli znaczną przewagę i nie pozwolili Newcastle na wiele.

16
WEST BROMWICH ALBION

Gdyby zrobić tabelę tylko od połowy lutego, WBA byłoby na 13. miejscu w Premier League. Od tego czasu punktuje z taką średnią, że w przełożeniu na dystans 38 kolejek, dałaby ona 49 punktów, czyli okolice środka tabeli. To jednak za późny zryw. Po remisie 1:1 z Wolverhampton strata do bezpiecznej strefy wynosi 10 punktów i zostały cztery mecze, by to odrobić. Trudno uwierzyć w to, że The Baggies pokonają kolejno Arsenal, Liverpool, West Ham i Leeds, a inni praktycznie staną w miejscu. Pierwszy w karierze trenerskiej spadek Sama Allardyce'a jest coraz bliżej.

17
CRYSTAL PALACE

Przez prawie godzinę Palace dobrze prezentowało się na tle Manchesteru City i miało swoje okazje, ale później straciło dwa gole w krótkim odstępie czasu i przestało się nawet starać. To jedna z drużyn, które nie mają o co grać do końca sezonu – nawet kilkunastu piłkarzy, którym kończą się umowy nie muszą się o nic zabijać, bo klub najpewniej postawi na przebudowę i pozbędzie się tych wszystkich McArthurów, McCarthych czy dawnych graczy klubów Big Six po trzydziestce. Patrząc na listę nazwisk, którym wygasają kontrakty, tylko Patrick Van Aanholt zasługuje na dalszą szansę na Selhurst Park.

18
SOUTHAMPTON (+1)
fot. Michael Steele/Getty Images

Nie był to wybitny mecz Świętych, ale zdobycie punktu w meczu, w którym od 10. minuty gra się w osłabieniu po czerwonej kartce, to niezłe osiągnięcie. Wciąż to jedna z najgorszych drużyn ligi w kalendarzowym roku 2021 i jedna z tych, które marzą już o ostatnim gwizdku sezonu. Od połowy stycznia gracze z południa Anglii zdobyli tylko osiem punktów w 16 meczach! Szansą na oddech może być zbliżająca się seria. Sheffield United, Crystal Palace i Fulham to rywale, którzy w normalnych warunkach powinni być dla Southamptonu do pokonania.

19
FULHAM (-1)

W sześciu ostatnich meczach londyńczycy wywalczyli tylko punkt. W taki sposób nie można myśleć o utrzymaniu. Strata do bezpiecznej pozycji się powiększa i wynosi dziewięć punktów, a takiego zapasu nie odrobił nikt w Premier League na tym etapie sezonu. Jeśli w następnej kolejce Fulham przegra z Burnley, to może być już po wszystkim.

20
SHEFFIELD UNITED

Jeszcze cztery mecze do końca i ten sezon The Blades dobiegnie końca. Wydaje się, że wszyscy w tym klubie już tylko na to czekają.

Podziel się lub zapisz
Futbol angielski i... amerykański. Przez cały rok na okrągło żyje Premier League i NFL, o kórych pisze w newonce.sport. Usłyszycie go w również audycjach Kick Off i NFL Po Godzinach.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.