RANKING SIŁ PREMIER LEAGUE: wirus straszy, MU włącza się do walki o tytuł, a Arsenal w końcu odbija się w górę

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
Arsenal - Bukayo Saka i Alexandre Lacazette
Fot. David Price/Arsenal FC via Getty Images

Za nami dwie kolejki rozegrane niemal bez przerwy na przestrzeni pięciu dni, przed nami ostatnie notowanie Rankingu Sił Premier League w tym roku. Nie obyło się jednak bez kilku nieprzewidzianych sytuacji.

Zgodnie z zapowiedzią z poprzedniego notowania, w tym zbiorowo traktujemy poczynania drużyn w kolejkach 15. oraz 16. Rzecz jednak w tym, że w Premier League zaczął rozprzestrzeniać się koronawirus. Nie jest to może wielki wysyp - mowa o kilkunastu przypadkach, dlatego oficjalnie liga podała, że zamierza grać zgodnie z terminarzem, a przełożone mecze wciskać w wolne miejsca w terminarzu - niemniej w ciągu trzech ostatnich dni nie odbyły się dwa mecze.

To sprawia, że Evertonu, Manchesteru City, Tottenhamu i Fulham nie dało się ocenić w pełni i ich pozycja została ustalona na podstawie jednego spotkania. Nie jest to sytuacja optymalna i w pełni miarodajna ocena, ale co zrobić. Pozostaje liczyć, że wirus nam już za mocno nie namiesza. W poprzednim sezonie zmusił władze Premier League do przerwania rozgrywek i Ranking Sił trzeba było zawiesić. Oby teraz w obliczu wielu luk w terminarzu nie stało się to samo.

Na szczęście tym razem każdy zagrał od ostatniego notowania choć raz, więc przejdźmy do rzeczy.

*****

1. MANCHESTER UNITED (+1)

Wygrana z Wolverhampton – co przyznał sam norweski menedżer, którego nazwiska nie można wypowiadać, bo można się niechcący narazić zarówno w pozytywnym, jak i negatywnym tonie – była dość szczęśliwa. Ale nie ulega wątpliwości, że Manchester United konsekwentnie do niej dążył. Parę dni wcześniej miał z Leicester City mix pecha (marnowane okazje i głupio tracone gole) ze szczęściem (patelnia Pereza w ostatniej akcji meczu) i zremisował 2:2. Ale to wynik, który z tym rywalem należy szanować. Koniec końców dziś MU robi chyba najlepsze wrażenie i wskakuje na pozycję lidera Rankingu Sił. Wyeliminować błędy z tyłu i będzie walka o mistrza.

2. LIVERPOOL (-1)

Nie może być inaczej po dwóch remisach z West Bromem i Newcastle. Liverpool zgubił cztery punkty, które w tak wyrównanym sezonie Premier League mogą okazać się na wagę złota w końcowym rozrachunku. Owszem, przeważał, ale raził nieskutecznością. Możliwe, że zespół opada z sił. Kontuzje robią swoje i Klopp miał ograniczone pole do rotacji, a teraz sam zaprzepaścił okazję na nią, tracąc punkty z ekipami z dolnej połowy tabeli. Może mistrz poczuł się za pewnie po 7:0 z Palace? To lekki sygnał alarmowy.

3. EVERTON (+3)

Biorąc pod uwagę przełożony mecz z Manchesterem City, awans o trzy miejsca może się komuś wydawać na wyrost. Ale szyjemy z tego, co mamy. A mamy Everton w trakcie serii czterech z rzędu zwycięstw, obok której nie da się przejść obojętnie. Szczególnie, że udało się ją osiągnąć bez Lucasa Digne'a, Jamesa Rodrigueza i Richarlisona. Szerzej o The Toffees pisałem w poniedziałek. Idźmy więc dalej.

4. SOUTHAMPTON (-1)

Nagroda świątecznych nudziarzy wędruje w ręce piłkarzy Świętych. Dwa remisy 0:0, z czego ten pierwszy z Fulham po kuriozalnym pudle Che Adamsa, a kolejny po bezbarwnym występie z West Hamem, to powód, by zrzucić ich jeszcze niżej, ale wobec dalszych przetasowań kończy się na pozycji w dół. Na plus na pewno dobra gra bez piłki całego zespołu, jednak chyba wychodzi gra dość niedużą liczbą piłkarzy.

5. ASTON VILLA (+5)

Duży awans, choć pewnie trzeba by to było rozłożyć tak, że za wygraną z Crystal Palace byłyby cztery miejsca w górę, a za remis dodatkowe jedno. Ale w sumie wychodzi największy skok tego zestawienia. Trudno się jednak dziwić, bo Aston Villa to obok Southamptonu zespół, który zrobił na przestrzeni całego 2020 roku najbardziej zauważalny postęp. Od walki o utrzymanie do głośnych myśli o europejskich pucharach. Już The Villans są wysoko, a przecież mają dwa zaległe mecze. Wreszcie też koledzy dostosowują się poziomem do Jacka Grealisha. Mecz z Palace, gdzie przez połowę czasu drużyna była w dziesiątkę, a mimo tego dominowała, to wielki pokaz jej siły.

6. LEICESTER CITY (-1)

Lisy w tym sezonie nie remisowały, aż nagle zrobiły to dwa razy z rzędu. O ile jednak z Manchesterem United to wynik niezły, tak z Crystal Palace już nieco gorszy. Brendan Rodgers uznał jednak, że to dobra okazja na rotacje, więc też nie ma co przesadnie się nad Leicester City pastwić. Jest mimo wszystko lekki spadek.

7. CHELSEA (-3)

Spadek głównie za wstydliwą porażkę z Arsenalem. Może nie tyle o sam fakt, bo w końcu Kanonierzy to klub z ambicjami mimo swoich problemów, co za styl. Jak mawiał klasyk: nie było niczego. Frank Lampard też mieszał przekaz – po porażce w derbach zrzucił winę na piłkarzy, by parę dni później chwalić ich za postawę w zremisowanym spotkaniu z Aston Villą. Trudno określić, co jest problemem Chelsea. Piłkarze są ewidentnie zmęczeni, a niektórym brakuje pewności siebie. Lampard też dokonuje zagadkowych wyborów i wszystko się trochę rozjeżdża. Pacjent do dalszej obserwacji. Ale dziś o trzy pozycje słabszy niż w notowaniu przedświątecznym.

8. TOTTENHAM (-1)

Prawie do końca nie było wiadomo, czy Tottenham zagra z Fulham. Nie zagrał, więc spadek wynika z remisu z Wolves i szkoda, że derby Londynu się nie odbyły, bo reakcja Spurs byłaby bardzo ciekawa. Z Wilkami bowiem zagrali nie jak kandydat do tytułu, a jak jakieś Burnley. Gol w pierwszej minucie, cofnięcie się na swoją połowę i czekanie na kontry. To się zemściło utratą bramki w końcówce. Jose Mourinho po meczu twierdził, że w przerwie wcale nie kazał swoim zawodnikom bronić wyniku, sugerując, że nie wypełnili jego założeń. Ktokolwiek zaciąga ten hamulec ręczny, o którym pisałem niedawno, powinien go zwolnić. Takie granie usprawiedliwiają jedynie wygrane, a te przestały przychodzić. To czwarty z rzędu mecz bez trzech punktów.

9. MANCHESTER CITY

The Citizens grali raz w ciągu ostatnich dwóch kolejek i mają teraz dużo większe zmartwienia niż brak awansu w Rankingu Sił Premier League na newonce.sport. W zespole najmocniej obecnie szaleje koronawirus, ale na szczęście niedzielny mecz z Chelsea odbędzie się zgodnie z planem. Wiadomo jednak, że nie zagrają w nim Ederson, Walker, Cancelo, Jesus i Torres. A czemu brak awansu? Bo zwycięstwo z Newcastle było rutynowe i znów mało przekonujące. Od zdolniejszych wymaga się więcej.

10. LEEDS UNITED (+2)

O Pawiach mogliście przeczytać w środę, więc nie będę się powtarzał. Tam się nad widowiskowym beniaminkiem mocniej pochyliłem. Zapraszam do lektury, jeśli ktoś przegapił i jedziemy dalej.

11. WEST HAM (-2)

Być może to surowa ocena po dwóch remisach. Szczególnie jednak z Brightonem to lekka wpadka, bo z Southamptonem już zdecydowanie nie można tak tego oceniać. Ale sama gra pozostawiała wiele do życzenia. Młoty niebawem czeka sprawdzian z Evertonem i trzy z rzędu mecze, w których na dziś trzeba od nich oczekiwać kompletu punktów, góra spodziewać się jednego potknięcia – Burnley, West Brom i Crystal Palace. To ciekawa ekipa z potencjałem.

12. BURNLEY (-1)

Najpierw dość pechowa porażka z Leeds, a później wygrana z Sheffield United w meczu, który – delikatnie mówiąc – nie porwał. Burnley znów robi to po swojemu, ale dla Seana Dyche'a liczy się to, że oddala swój zespół od strefy spadkowej. To już zapas pięciu punktów po serii sześciu meczach z ledwie jedną porażką. A na horyzoncie bardzo ważny mecz z Fulham. Wygrana da przewagę dziewięciu oczek na kreską. Takie zadania Dyche i jego banda lubią najbardziej.

13. NEWCASTLE

Steve Bruce ostatnio podpadł kibicom, mówiąc, że Sroki grają o utrzymanie. Ciekawe tylko, czego tak naprawdę oczekiwali fani. Z tym trenerem, stylem gry i ubytkami w składzie na więcej Newcastle nie stać. Ta drużyna rozwija się w bardzo powolnym tempie, ale spadku w zestawieniu unika, bo dowiozła remis z Liverpoolem. Znów świetnie spisywał się Karl Darlow i Bruce ma dylemat. Wraca za chwilę Martin Dubravka, który wcześniej bronił znakomicie. Czy Anglik odda mu jedynkę, czy jednak Newcastle będzie trzymało się tego, co tak dobrze działa od początku sezonu?

14. ARSENAL (+4)

Chciałoby się powiedzieć – no w końcu! Arsenal notuje serię dwóch z rzędu zwycięstw w Premier League po raz pierwszy od startu rozgrywek, Mikel Arteta zaufał młodzieży, co chyba skłoniło do cięższej pracy gwiazdy, odstawił na boczny tor Davida Luiza i Williana i idzie ku lepszemu. Wygrana z Chelsea ma potencjał na to, by stać się pewnym przełomem w tym sezonie. Nie wiadomo tylko, na miarę czego. Walki o puchary? Tak czy inaczej wypada, by Arsenal teraz podtrzymał dobrą serię. Zaraz zagra z West Bromem i Crystal Palace. Może być osłabiony brakiem Bukayo Saki, swojej młodej gwiazdy i najjaśniejszej postaci ostatnich dni, jednak to nadal seria do wygrania.

15. WOLVERHAMPTON (-1)

Było blisko dwóch z rzędu remisów, ale Marcus Rashford w końcówce na to nie pozwolił. Dlatego jest delikatny spadek, ale Wilki mogą się zaraz odbić. Widać już, że zespół znalazł na siebie pomysł bez Raula Jimeneza i współpraca Pedro Neto, Daniela Podence i Fabio Silvy zaczyna mieć ręce i nogi. Problem w tym, że wszystko w ataku opiera się na nich. Zima będzie bardzo ważna.

16. FULHAM (-1)

Mecz ze Spurs nie mógł się odbyć, więc ocena Fulham bazuje na bezbramkowym remisie z Southamptonem. A w nim londyńczycy grali niezbyt dobrze, tworzyli mało okazji i gdyby nie minimalne spalone oraz pudło sezonu Che Adamsa, to przegraliby. Ostatnio beniaminek poprawił grę, ale i tak będzie kandydatem do spadku. Pytanie też, jak sytuacja zdrowotna, bowiem mecz z Tottenhamem przełożono właśnie przez zakażenia w Fulham.

17. CRYSTAL PALACE (-1)

Spadek amortyzuje nieco remis z Leicester City, bo porażka z Aston Villą była dość wstydliwa. Przez pół meczu Palace grało z przewagą piłkarza, a wyglądało to zupełnie odwrotnie. Orłom mocno pomaga dorobek z początku sezonu, bo w ostatnim czasie to drużyna, która prezentuje się bardzo słabo. To tylko jedna wygrana w ośmiu poprzednich meczach, do tego zaledwie trzy remisy, a po drodze m.in. przegrana 0:7. Po Nowym Roku obowiązkiem Palace będzie wygrana z Sheffield United.

18. BRIGHTON (-1)

Remis z West Hamem można było uznać za dość pechowy, bo Brighton miał swoje okazje, ale już w przegranym spotkaniu z Arsenalem Mewy prezentowały się słabo. Graham Potter dokonał dużych rotacji, posadził wielu ważnych graczy ofensywnych i wyglądało to tak, jakby raczej chciał przetrwać kolejne spotkanie po 72 godzinach, a nie osiągnąć dobry wynik. Ale te muszą nadejść, bo spadek zaczyna być realnym scenariuszem. Brighton wygrał tylko pieć meczów w całym minionym roku - najmniej z wyjątkiem aktualnych beniaminków i spadkowiczów z zeszłego sezonu, jacy grali w 2020 w Premier League.

19. WEST BROM

O ile po remisie na Anfield zanosiło się na drobny awans piłkarzy Sama Allardyce'a, tak klęska 0:5 z Leeds trzyma ich blisko dna. Doświadczony Anglik załamywał ręce i sugerował, że drużynę pilnie trzeba wzmocnić, ale też złościł się, że jego zespół sam wpędził się w kłopoty. Samobój Romaine'a Sawyersa to jeden z absurdów sezonu. Po porażce we wtorek wygląda to jednak tak, że to bardziej punkt z Liverpoolem był wypadkiem przy pracy, a nie porażki łącznym stosunkiem 0:8 w dwóch pozostałych meczach pod wodzą Big Sama.

20. SHEFFIELD UNITED

– Mogę próbować różnych systemów, ale ustawienie samo nie gra. Nie wejdę za piłkarzy i nie zagram za nich – te słowa Chrisa Wildera po porażce z Evertonem mówią wiele. Menedżer Sheffield United ostatnio przestawił drużynę na nieco bardziej ofensywny wariant, wpuszczając m.in. trzech napastników. I nic to nie dało. Minimalne porażki z The Toffees i Burnley przyniosły w sumie może 3-4 w miarę niezłe okazje. Dwa punkty na tym etapie sezonu to najgorszy start w historii najwyższej klasy rozgrywek. Szable spadną. Tu cudu nie będzie.

Podziel się lub zapisz
Futbol angielski i... amerykański. Przez cały rok na okrągło żyje Premier League i NFL, o kórych pisze w newonce.sport. Usłyszycie go w również audycjach Kick Off i NFL Po Godzinach.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.