RANKING SIŁ PREMIER LEAGUE: MU idzie w górę, Spurs tracą, a Burnley ucieka od strefy zrzutu

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
Manchester United v Leeds United - Premier League
Fot. Michael Regan/Getty Images

W ostatniej kolejce przed świętami nie sypnęło może wielkimi niespodziankami, ale były wyniki, które mocno rzutują na kolejność w Rankingu Sił. Lider notowania się umocnił, za to dalej włączyliśmy małe wirowanie.

Do miejsc znów nie ma się co przywiązywać – wszak gramy już w święta, tuż po nich, a potem jeszcze na początku roku. Z uwagi na to, że kolejka 15. odbywa się 26 i 27 grudnia, a 16. 28, 29 i 30 grudnia, to po nich Ranking Sił ukaże się jako zbiorcze zestawienie, ostatnie w 2021 roku. A teraz do rzeczy i notowania po kolejce numer 14.

******

1. LIVERPOOL

Im więcej rzeczy się zmienia, tym więcej pozostaje bez zmian. Liverpool po ważnej z psychologicznego punktu widzenia wygranej z Tottenhamem w tygodniu tym razem podbił morale niezwykle pewnym i efektownym 7:0 z Crystal Palace. The Reds zaczynają odjeżdżać, mimo ubytków w składzie. Za wcześnie, by mówić, że zamykają temat mistrzostwa, ale oglądając się w tylne lusterko raczej nie zobaczą dziś za wielu ekip w pościgu. Te biją się między sobą.

2. MANCHESTER UNITED (+2)

Czerwone Diabły pokazały ABC tego, jak grać przeciwko Leeds United. Agresywny, bezpośredni styl i dynamiczne wejścia środkowych pomocników rozszarpały ekipę Marcelo Bielsy. Manchester United w bardzo umiejętny sposób wykorzystał pojawiającą się na boisku przestrzeń, omijał pressing Leeds i był zabójczo skuteczny. W tym sezonie podobny mecz kibice MU obejrzeli z RB Leipzig (5:0) w Lidze Mistrzów i widać, że ich zespół umie grać z takimi przeciwnikami. To wszystko przekłada się na awans za plecy Liverpoolu. Roy Keane mówił, że MU może być „najlepszy z reszty”, sugerując że The Reds będą poza zasięgiem. To wcale nie jest nierealny scenariusz.

3. SOUTHAMPTON (-1)

Trzy złe wiadomości po meczu z Manchesterem City. Po pierwsze porażka 0:1 w dość słabym stylu. Po drugie żółta kartka dla Oriola Romeu, który przez nią nie zagra w najbliższej kolejce. Po trzecie uraz Danny'ego Ingsa. Przekonamy się, na ile to poważna kontuzja, ale od kiedy Anglik zszedł z boiska w pierwszej połowie, gra Świętych zupełnie siadła. Brakowało sytuacji podbramkowych, kogoś, kto spajałby atak oraz pracował w pressingu. W momencie zejścia z placu gry Ings miał najwięcej odbiorów ze wszystkich na boisku. To klucz do układanki Southamptonu.

4. CHELSEA (+1)

Awans poniekąd z obowiązku, bo po 3:0 z West Hamem trudno nie odzwierciedlić tego w Rankingu Sił, ale The Blues nie zagrali w tym meczu jakoś wybitnie. Znów mylił się Timo Werner, na domiar złego kontuzji doznał Ben Chilwell i przeciwko Arsenalowi w Boxing Day na bokach obrony zabraknie jego oraz Reece'a Jamesa. Wynik uratowali Mason Mount i Tammy Abraham, co akurat można odczytywać jako pozytywny sygnał – to im w lecie przybyli najpoważniejsi konkurenci, a mimo tego obaj spisują się bardzo dobrze. Niemniej Chelsea to dziś ekipa z kłopotami i opadająca po dobrym starcie.

5. LEICESTER CITY (+3)

Znów mecz, po którym realna ocena siły Lisów jest bardzo trudna. Awans może wydawać się duży, ale też nie sposób nie docenić meczu, w którym pokonują Tottenham i ograniczają go do zaledwie kilku sytuacji. Czy to było zwycięstwo szczęśliwe? Owszem, sama gra Leicester City nie porwała, jak całe to spotkanie, ale to drużyna, które może myśleć o TOP4. Jedna prośba: niech ustabilizuje formę. Prośbę kieruję nie tylko jako autor Rankingu Sił, ale i w imieniu kibiców.

6. EVERTON (+1)

Wygrana z Arsenalem to powoli wynik, jakim trudno się w Premier League zachwycać, ale trzy zwycięstwa The Toffees z rzędu to już naprawdę solidna seria. Szczególnie, że nabita na Kanonierach, Leicester City oraz Chelsea. Carlo Ancelotti zaradził na kłopoty z defensywą, gdzie świetnym nabytkiem wydaje się Ben Godfrey, regularny jest dalej Dominic Calvert-Lewin i The Toffees mieszają w czołówce. Potencjał na Ligę Mistrzów być może i jest, ale potrzebna by tu była pomoc z zewnątrz. PS. Znów nie ma Jamesa i drużyna jest lepiej zorganizowana. Znów przypadek?

7. TOTTENHAM (-5)

Spadek może wydawać się drastyczny, więc zacznijmy od faktów. Spurs w ciągu tygodnia zdobyli punkt w trzech meczach. W ostatnich sześciu liczba kreowanych sytuacji i strzałów przez nich jest lepsza tylko od West Bromu. Jeszcze zanim zaczęła się seria wpadek, Tottenham przestał swoją grą przekonywać i choć odnosił sukcesy z Manchesterem City, Chelsea i Arsenalem, to warto cofnąć się jeszcze bardziej – do wymęczonych zwycięstw z Burnley, WBA i Brightonem. Kibiców frustrować może fakt, że widać, że jeśli ten zespół rusza do przodu, to ma jakość w ofensywie. Robi to za rzadko i brakuje wsparcia dla duetu Kane i Son. Jeżeli Spurs mają skutecznie bić się o tytuł, ktoś musi wspomóc ich z przodu.

8. WEST HAM (-2)

Chelsea nie przekonała w poniedziałek wieczorem, ale co powiedzieć o West Hamie? Ekipa, która wydawało się, że jest na fali, powinna takim The Blues bardziej zagrozić. Być może Młotom też udziela się zmęczenie sezonem, bo David Moyes zawęził się do kilkunastu nazwisk, a być może ratunkiem będzie powrót Michaila Antonio. Ten powinien być gotowy lada dzień.

9. MANCHESTER CITY

Wygrana wygraną, ale awansu nie będzie. To był kolejny frustrujący mecz w wykonaniu City. Znów objawiały się kłopoty ze skutecznością, jednak widać po piłkarzach, że kilku straciło pewność siebie. Bernardo Silva 2018/19 nigdy w życiu, będąc cztery metry od bramkarza po otrzymaniu prostopadłego podania, nie podawałby wszerz bramki. A ze Świętymi zrobił tak nie tylko on. Na plus defensywa, która w ośmiu ostatnich meczach we wszystkich rozgrywkach straciła tylko jednego gola, w dodatku pechowego, bo samobója. Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że City straciło swoje ofensywne DNA z najlepszych czasów Pepa Guardioli.

10. ASTON VILLA (+1)

The Villans w końcu zaczęło wpadać. Z Burnley na gola nie zamienili żadnego z 27 strzałów, a z WBA już po pięciu minutach wyszli na prowadzenie. Dobry występ Jacka Grealisha to już pewnik, dlatego warto wyróżnić innych – Anwara El Ghaziego i Bertranda Traore. Dean Smith rzadko w tym sezonie rotuje i praktycznie co kolejkę można wpisywać w ciemno dziewięć nazwisk do pierwszego składu. Ale na skrzydłach rywalizacja jest jednak otwarta. I Holender, i reprezentant Burkina Faso dają argumenty, by dziś to oni grali w podstawie.

11. BURNLEY (+5)

Awans może wydawać się przesadzony i pewnie nieco jest, ale wymusiły go trochę inne roszady. Tak czy inaczej Burnley pokazuje, że niektórzy być może zbyt wcześnie ich skreślili. W ostatnich siedmiu meczach przegrali tylko raz – wprawdzie aż 0:5, co trochę temperuje optymizm – i gdyby mowa była o jakiejkolwiek innej ekipie z taką serią, to już dawno w Rankingu Sił byłby większy awans. The Clarets doczekali się dopiero teraz po wygranej 2:1 z Wolves. Wróciła solidność w defensywie, gra w ataku nadal jest prosta, ale jeśli działa, to nie ma sensu niczego mieszać. A najbliższa seria może pozwolić na kontynuowanie niezłej passy. Burnley zagra z Leeds, Sheffield United i Fulham. Można zyskać sporo w walce o utrzymanie.

12. LEEDS UNITED (-2)

Marcelo Bielsa po porażce 2:6 mówił jasno, że stylu drużyny nie zmieni i to dla wszystkich neutralnych widzów wiadomość znakomita. Leeds w kilka dni przeszło od wygranej 5:2 ze Srokami do przegranej 2:6 na Old Trafford i pokazuje, że to już nie są przypadki, a coś, do czego musimy przywyknąć. Oczekiwać nieoczekiwanego. W meczach z udziałem tej drużyny pada najwięcej bramek i Argentyńczyk wychodzi z założenia, że odważna i ofensywa gra da utrzymanie. A to przecież główny cel każdego beniaminka.

13. NEWCASTLE (+1)

Awans nie za sam wynik, to bardziej wypadkowa innych rotacji. Sroki z Fulham ugrały remis po mocno naciąganym rzucie karnym, sam mecz był dość wyrównany, choć to beniaminek lepiej zaczął i znów zbawcą okazał się Callum Wilson. Anglik strzelił 8 z 17 goli Srok, a przy kolejnych trzech asystował, co daje mu udział przy 65% bramek zespołu. Warto pochwalić klub za jego transfer, ale jeszcze przydałoby mu się wsparcie. Nim na pewno nie będzie Allan Saint-Maximin. Wraz z Jamaalem Lascellesem ciężko przechodzą powikłania po COVID-19 i Steve Bruce nie umiał stwierdzić, kiedy wrócą na boisko.

14. WOLVERHAMPTON (-1)

Owszem, brakuje Raula Jimeneza, jednak obok Sheffield United Wilki to drużyna, która notuje największy spadek formy w tym sezonie w porównaniu do poprzedniego. Porażka z Burnley tylko to potwierdza. Brakuje w tym zespole iskry, kreatywności, a kiedy dołożymy do tego słabszą postawę w defensywie, co wcześniej Wolves cechowało, to mamy przepis na zjazd. A o poprawę może być przed końcem roku trudno – na horyzoncie są Spurs i Manchester United. Dawne Wilki akurat z takimi przeciwnikami umiały grać. Czas sobie to przypomnieć.

15. FULHAM (+1)

Znów – awans nie tyle za remis z Newcastle, co wrażenia z ostatnich tygodni. Fulham naprawdę pokazuje ciekawą piłkę i wysyła sygnał, że może się utrzymać. Scott Parker słusznie narzekał na rzut karny za faul Joachima Andersena. To był moment zwrotny meczu, w którym jego ekipa długimi fragmentami miała przewagę. Na domiar złego czerwona kartka oznacza absencję Duńczyka w najbliższym meczu, a to on bardzo pomógł uporządkować defensywę.

16. CRYSTAL PALACE (-4)

Czy Orły są piątą od końca najsłabszą drużyną w lidze? Pewnie nie, ale porażka 0:7 musi się odbić negatywnie na pozycji tej ekipy. To taki mecz, po którym można jedynie rozłożyć ręce.

17. BRIGHTON (-2)

Nadchodzą trudne czasy dla wszystkich tych, którzy śledzą ligę angielską i przekonują, że Jakub Moder i Michał Karbownik idą do poukładanej ekipy. Ktoś oglądający Premier League z doskoku popatrzy na tabelę i stwierdzi, że Brighton to kandydat do spadku i obaj Polacy wybrali źle. Aż tak chyba nie jest, jednak Mewy muszą zacząć trafiać do siatki. Jeśli jesteś blisko strefy spadkowej, to nie możesz oddawać po 20 strzałów na mecz, z czego wpada tylko jeden. Z Sheffield United Brighton się męczył i wprawdzie uratował remis, ale wrażenie pozostawił kiepskie. Dlatego spada w Rankingu Sił.

18. ARSENAL

Hello darkness, my old friend... Arsenal znów tkwi na dole zestawienia. I choć Mikel Arteta wyciąga statystyki, wylicza procentowe szanse na porażki i zwycięstwa, to tylko złości tym już i tak wściekłych kibiców. Tu naprawdę prosi się o graniem dzieciakami. Przed meczem z Chelsea jedyną nadzieją Kanonierów jest fakt, że rywal będzie osłabiony i ostatnio seryjnie pudłuje. A to mało.

19. WEST BROMWICH ALBION

Big Samie, w co ty się wpakowałeś? Pierwszy mecz w roli menedżera WBA pokazał, z jakiej skali wyzwaniem mierzy się 66-latek. Szerzej pisałem o tym w poniedziałek rano. To był jeden z najgorszych drużynowych występów w tym sezonie, a następny jest wyjazd na Anfield. Ufff.

20. SHEFFIELD UNITED

Kolejny raz w tym sezonie The Blades roztrwonili prowadzenie. Tym razem boli jeszcze bardziej, bo Brighton to prawie-że-sąsiad z dołu tabeli i takie trzy punkty byłyby jeszcze cenniejsze. Ale znów się nie udało. Brawo za pokaz charakteru i wyjście na prowadzenie w dziesiątkę, jednak to by było na tyle z pozytywów.

Podziel się lub zapisz
Futbol angielski i... amerykański. Przez cały rok na okrągło żyje Premier League i NFL, o kórych pisze w newonce.sport. Usłyszycie go w również audycjach Kick Off i NFL Po Godzinach.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.