PSG buduje klub przyszłości. Nikt nie ma takiego wpływu na młodą generację jak Mbappe

Zobacz również:A co ja robiłem w tym wieku? Mbappe, czyli piłkarz następnych generacji
FC Barcelona v Paris Saint-Germain  - UEFA Champions League Round Of 16 Leg One Kylian Mbappe
Fot. Alex Caparros/UEFA via Getty Images

Kylian Mbappe i jego młodzieńcza energia są dziś największym skarbem PSG. To nie przypadek, że kilka miesięcy temu Neymar zostawił Nike dla Pumy. Brazylijczyk nie chciał być tym drugim w stajni amerykańskiego giganta. Paryż ma być stolicą piłkarskiej mody. Kluczem do zdobycia portfeli młodej generacji jest 22-latek z Bondy.

Jeszcze tydzień temu kibice PSG drwili z nowych koszulek. Czwarty komplet strojów różem i fioletem w niczym nie nawiązywał do tradycyjnych kolorów klubu. Fabien Allegre, dyrektor marketingu mistrza Francji, dokładnie wiedział, jakie będą reakcje. Ale wiedział też, że koniec końców i tak odtrąbi sukces. PSG nie istnieje po to, by przypodobać się Francuzom. Dla nich liczy się globalność — każdy kibic na świecie ma wiedzieć, że ich koszulki są trendy i że trzeba je mieć. Zdjęcie koszykarza Jaysona Tatuma z Boston Celtics dwa tygodnia przed premierą to klasyczny chwyt, by pokazać, że PSG jest wszędzie.

Pod względem marketingowym miniony tydzień ułożył się świetnie. W sobotę wszyscy gadali o koszulkach, a we wtorek ruszył przemysł serduszek z Mbappe. Świat zaczął mówić o zmianie warty na szczytach piłki. Dla PSG i Nike to wymarzony scenariusz: Mbappe to już nie jest tylko przyszłość, to jest teraźniejszość. Za chwilę to on, a nie Messi z Ronaldo będzie sterował wyobraźnią dzieciaków. Wygranie Ligi Mistrzów lub ewentualny sukces na Euro jeszcze bardziej przyspieszą ten proces.

PSG w 2011 roku miało 500 tysięcy followersów w mediach społecznościowych. Dzisiaj jest to liczba zbliżająca się do 90 milionów. Rosło wszystkim, jasne. Ale przypadek Francuzów jest szczególny, bo oni wręcz wystrzelili w kosmos, stając się szóstym klubem pod tym względem na świecie. Aż 90 procent fanów PSG nie mieszka we Francji. Latami podbijali nowe lądy gwiazdami typu Zlatan i Neymar. Był tu przecież chwile Beckham, byli też międzynarodowi trenerzy jak Ancelotti, Emery czy Tuchel. Każdy z innej bajki, co też było wartością, bo przyciągało nowe grupy fanów.

Fabien Allegre mówi, że PSG to marketingowy samograj. Paryż zawsze przyciągał świat celebrytów, wystarczyło się tylko pod niego podpiąć i płynąć dalej. Niewiele klubów na świecie może powiedzieć, że jego koszulki noszą The Rolling Stones, Kim Kardashian albo Macklemore. A Paryż to ma. Kluby piłkarskie od lat próbują modę boiskową przenieść na ulice i to się udaje. PSG ma ogromny w tym udział. Dzięki współpracy z Air Jordan dwa lata temu pierwszy raz klub sprzedał milion koszulek jednego roku. Od wejścia Katarczyków wskaźnik ten zwiększył się dwunastokrotnie. Dekadę temu marka PSG nie kojarzyła się z niczym, co jest estetyczne i pożądane. Dzisiaj ma taką pozycję, że sama wybiera partnerów i zwykle są to ci najwięksi, do tego wykraczający poza świat sportu.

To wszystko ma ręce i nogi: gdy Paryż organizuje u siebie mecz NBA, to w pierwszym rzędzie koniecznie musi siedzieć Mbappe i koniecznie musi mieć na sobie konkretne ciuchy z kolekcji Air Jordan. To, że Thomas Tuchel tego samego dnia robi piłkarzom gierkę w kosza, a klubowe media puszczają to w świat, też nie jest przypadkiem. PSG co roku jest w czołówce najbardziej innowacyjnych klubów świata według Sports Innovation Lab. Ostatnio klub wypuścił aplikacje dla kibiców, ale zanim to zrobił, spytał ich o zdanie: co takiego chcielibyście tam mieć? Fabien Allègre nazywa to klubem nowej generacji. Mówi, że kolejnym obszarem, w którym rozwinie się PSG, jest muzyka. Współpraca z artystami jeszcze nie weszła na światowy poziom, choć już teraz lokalni raperzy na koncertach ubierają ich koszulki.

O tym fenomenie można by jeszcze długo, ale wróćmy do Mbappe. Dzisiaj największym interesem klubu nie jest to, by zatrzymać u siebie na dłużej Neymara, bo ten zaraz będzie miał ponad 30 lat i jego wpływ na nastoletnich kibiców będzie spadał. To Mbappe może ten segment zagarnąć na lata, choć umowę w Paryżu ma tylko do 2022 roku. Po meczu z Barceloną oczywiście musiało paść pytanie na temat przedłużenia kontraktu. 22-latek daje sobie czas do końca sezonu. Świetnie czuje się w Paryżu, ale choć zespół rośnie marketingowo, to sportowo jakby cały czas kręcił się w kółko.

Najbliższe miesiące dużo nam wyjaśnią. PSG jeszcze nigdy nie potrzebowało wielkiego sukcesu tak bardzo jak teraz.

Podziel się lub zapisz
Żebrak pięknej gry, pożeracz treści, uwielbiający zaglądać tam, gdzie inni nie potrafią, albo im się nie chce. Futbol polski, angielski, francuski. Piszę, bo lubię. Autor reportaży w Canal+.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.