Przerwany lot cudownego dziecka Liverpoolu. Harvey Elliott – ból jednej kostki i tysięcy serc

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
harvey elliott.jpg
fot. Laurence Griffiths/Getty Images

W życiu często tak bywa, że gdy sprawy układają się dobrze, coś musi się wywalić. Liverpool zagrał na Elland Road świetny mecz. Z łatwością stwarzał sytuacje i nawet mógł sobie pozwolić na ich marnowanie (Sadio Mane!!!). Strzelił trzy gole, ale piłkarze Juergena Kloppa nie mogli schodzić z boiska zadowoleni, bo stracili, zapewne na dłużej, dobrego ducha zespołu, Harveya Elliotta. Paskudny uraz kostki 18-latka sprawić może, że straci on sporą część sezonu. A wszystko to w momencie, gdy przebił się do wyjściowej jedenastki.

Klopp w swoim stylu próbował rozładować atmosferę, mówiąc po meczu przeciwko Leeds United (3:0), że mało kiedy post na Instagramie cieszy go aż tak mocno, bo skoro jego piłkarz wrzucił tam post, to znaczy, że musi już tak bardzo nie cierpieć. Kiedy Elliott, który opuścił murawę na noszach po faulu Pascala Struijka, dziękował kibicom za słowa pocieszenia za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych, jego starsi koledzy najpierw wykonali zadanie, a potem obiecali, że otoczą go odpowiednią opieką.

OD POCZĄTKU PLANSZY

Głośno powiedział o tym Virgil van Dijk. Holender zdaje sobie sprawę z tego, co czuje młody. Sam przecież stracił większość poprzedniego sezonu z powodu koszmarnej kontuzji, odniesionej w derbowym starciu z Evertonem i finalnie nie pojechał nawet na mistrzostwa Europy. Co ciekawe, obrońca Liverpoolu rozmawiał na gorąco ze sprawcą całego zajścia, Struijkiem, który otrzymał czerwoną kartkę, ale – jak zgodnie stwierdzili eksperci w angielskiej TV – bardziej za efekt faulu niż sam faul. O tym jednak słów kilka dalej.

Harvey Elliott to dziś ból jednej kostki i tysięcy serc kibiców Liverpoolu. I bardzo go szkoda, bo choć pewne jest, że – w zgodzie ze słowami hymnu klubowego – nie będzie teraz szedł sam, to jednak będzie szedł od początku planszy. Klopp przywykł do tego, że musi borykać się z kontuzjami. Sytuacja w LFC w poprzednim sezonie była naprawdę kiepska, to przypominało jedno wielkie szycie. Ale ktoś w miejsce nastolatka wskoczy i pewnie nie będzie chciał łatwo oddać placu. Na tym polega rywalizacja w największych klubach.

Dla Elliotta ostatnie tygodnie były spełnieniem marzeń. I można odnieść wrażenie, że dopiero się rozkręcał. 18-letni pomocnik zagrał w niedzielę trzeci raz w wyjściowym składzie The Reds, dopiero co został trzecim najmłodszym w historii klubu z Anfield piłkarzem, który pojawił się w podstawowej jedenastce. Cztery lata temu w drużynie pojawił się również młody chłopak, Ben Woodburn, ale dalsze losy Walijczyka, czyli czwarte w tej chwili wypożyczenie, pokazują, że najtrudniejsze jest obronienie wywalczonego miejsca.

SILNA PSYCHIKA

Elliott wysłał jasny sygnał, że jest gotów. Kontuzja kostki to nie koniec świata, ale są lepsze momenty na poważny uraz, niż ten, w którym rozpędzasz się dopiero na pasie startowym. Klopp sobie z tym poradzi, to oczywiste, nawet w meczu przeciwko Leeds wystarczyło spojrzeć na ławkę rezerwowych i zobaczyć, że kilka nazwisk wie o co chodzi w tym biznesie, ale każdy dobry menedżer ceni zawodników wnoszących fantazję, nieobliczalność i dobrą energię w grze, a takim jest Anglik.

Klopp często mówił o nim ciepło w przestrzeni publicznej, ale to nie była czysta kurtuazja. W Elliotta na Anfield naprawdę wierzą i od jakiegoś czasu mocno cenią. KIedy The Reds zostali mistrzami Anglii dwa sezony wstecz, a Harvey nie miał rozegranej wystarczającej liczby spotkań w Premier League, by dostać złoty medal, klub wystąpił do władz ligi z prośbą o takowy.

Po naprawdę pożytecznie spędzonym czasie na wypożyczeniu do Blackburn Rovers, chłopak ściągany na Anfield z Fulham wskoczył na poziom elity, przede wszystkim nie bał się odpowiedzialności i absolutnie nie przytłaczał go fakt, że jest pełnoprawnym członkiem tego samego zespołu, co Van Dijk, czy Mohamed Salah.

Dlatego trzeba wierzyć, że upora się z kontuzją, może nawet szybciej niż wszyscy myślą. Przed nim wielu zawodników, i to w dużo bardziej zaawansowanym wieku, mierzyło się z ciężkimi urazami, że wspomnę tylko o Andre Gomesie – niektórzy twierdzili nawet, że już więcej nie zagra w piłkę, czy naszym Marcinie Wasilewskim.

Ciekawy jest aspekt samego faulu. Mark Clattenburg napisał w krótkim komentarzu dla „Daily Mail”, że warto wrócić do sytuacji ze wspomnianym wyżej Gomesem – Tottenham odwołał się wówczas od czerwonej kartki Sona i wygrał. Niewykluczone, że podobnie stanie się teraz w przypadku Leeds, bo – jak zwrócił uwagę Clattenburg – arbiter Craig Pawson nie odgwizdał nawet faulu.

Elliott został najmłodszym piłkarzem w historii Premier League, gdy jako szesnastolatek wchodził z ławki w Fulham, a w Pucharze Ligi potrafił zagrać jeszcze przed ukończoną szesnastką. Wydaje się więc, że jego odporność psychiczna jest na odpowiednim poziomie, by poradzić sobie z rehabilitacją i ponownym powrotem na najwyższy poziom.

Podziel się lub zapisz
Czasem pisze – w poniedziałki Futbolowa Gorączka, a w piątki Tygodniówka na newonce.sport, a czasem gada – w poniedziałki w Kick Off, w czwartki w Futbol i Cała Reszta w newonce.radio. Liga angielska jest najlepsza na świecie. Amen.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.