Przekleństwo mistrza. Jak Lech roztrwonił najlepsze nastroje społeczne od lat

Zobacz również:CENTROSTRZAŁ #3. Odwaga pionierów. O nieoczywistych kierunkach transferowych
Lech Poznan - Wisla Plock
Fot. Paweł Jaskółka

7 meczów wystarczyło, by atmosfera mistrzowskiej sielanki w Poznaniu zamieniła się we wszechobecną frustrację już pod koniec lipca. Same rezultaty to nie powód, aby bić na alarm, ale atmosfera wokół Lecha gęstnieje, gdy Dawid Kownacki i Damian Kądzior pokazują zachowawczość zarządu w negocjacjach, kibice znów denerwują się o skąpstwo i brak inwestycji, lechici przegrywają dwa pierwsze mecze ekstraklasy, a stylu i ręki Johna van den Broma po miesiącu nie widać. W polskiej piłce mistrzostwo niemal zawsze jest rychłą zapowiedzią kryzysów i grzmotów.

Ostatnie miejsce mistrza Polski po dwóch kolejkach nie powinno być jeszcze powodem do alarmu, bo to sam start rozgrywek i łatwo skrócić dystans do innych, ale frustracja jest zrozumiała. Kolejorz ma już połowę porażek w porównaniu ze wszystkimi ligowymi meczami z mistrzowskiego sezonu Macieja Skorży (2). A przecież rozgrywki dopiero co wystartowały. Potwierdza się, jak trudno łączyć mobilizację i jakość na kilku frontach, ale nie powinno to być jedyną wymówką, skoro tego samego dnia komplet punktów (w różnym stylu) dopisały sobie Raków, Lechia oraz Pogoń, czyli pozostali pucharowicze.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć, stąd audycja La Polémica. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.