Przedziwny świat butów piłkarskich. Pięć krótkich historii, które warto znać

Pilka nozna. Fortuna I liga. GKS Jastrzebie - GKS Tychy. 03.08.2019
FOT. JAKUB ZIEMIANIN / 400mm.pl

Lothar Matthaeus oddał kiedyś decydujący rzut karny w finale mistrzostw świata Andreasowi Brehme, ponieważ w pierwszej połowie wyłamał mu się wkręt i nie chciał podejmować ryzyka w tak ważnym momencie. Nawet tutaj widać jak bardzo historia piłki związana jest z obuwiem. Dzisiaj to ogromny przemysł, ale też masa historii i anegdot, które warto co jakiś czas odświeżać.

Wymieniać można długo: Benoit Assou-Ekotto, były gracz m.in. Tottenhamu buty kupował za 30 euro na eBayu, mówiąc: nie chcę czuć się zależny od marek, nie jestem prostytutką. Inni jak Neymar za krocie przechodzą z Nike do Pumy. Gdzieś w tle przewija się historia z pożółkłych angielskich gazet, jak to niejaki Brian O'Neil, zapomniany gracz Southampton, przez całą karierę nie dorobił się nawet jednej bary butów, bo ciągle grał w pożyczonych. Niżej kilka innych ciekawych wątków.

1
Pierwsze białe buty i sztuczka z farbą

Śmierć czarnych butów piłkarskich obwieszczono już dekadę temu. „Guardian” opublikował wówczas badania, że 74 procent dzieci w wieku 7 do 12 lat wybiera obuwie inne niż tradycyjne. Dzisiaj ten procent jest jeszcze większy. Mało kto pamięta, że pionierem zmiany był Alan Ball, angielski mistrz świata z 1966 roku i jego białe korki firmy Hummel.

Wtedy to było dziwactwo. Legenda mówi, że firma od dawna poszukiwała pierwszego zawodnika, który zdecyduje się na taki ruch, dając mu od ręki 2000 funtów. Ball przyjął pieniądze i pierwszy raz zagrał w białych butach w 1970 roku w meczu o Tarczę Dobroczynności, wzbudzając uśmiech i zdziwienie. Dopiero kilka lat później Puma zrobiła podobne korki specjalnie dla Guentera Netzera.

Po zakończeniu kariery Ball ujawnił, że nie przepadał za butami Hummel. Doszło do tego, że w pewnym momencie grywał w parze Adidasa zgrabnie pomalowanymi na biało przez jednego ze studentów. Lata później, po jego śmierci w 2007 roku białe buty trafiły w honorowe miejsce na Goodison Park w Evertonie. Ball przetarł ścieżkę kilku innym angielskim piłkarzom w latach 70. Alan Hinton z Derby County opowiadał: „To były takie czasy, że żeby zagrać w białych butach musiałem mieć zgodę Briana Clougha. O dziwo, zgodził się”.

2
Rozpadające się buty Jacka Grealisha

Kibice angielskiej piłki doskonale pamiętają tę scenę. Jack Grealish półtora roku temu w meczu o awans do Premier League zagrał w butach, które wyglądały jakby zaraz miały się rozpaść. Szare, sponiewierane obuwie zrobiło furorę w internecie, bo przecież nie dość, że pomocnik Aston Villi wyszedł w nich na boisko, to jeszcze ograł Derby County i świętował jeden z najlepszych dni w karierze.

Wystarczy przejrzeć pomeczowy wywiad ze Sky Sports. Dziennikarz zdaje się pytać: chłopie, co ty masz na nogach? A Grealish rozbawiony pokazuje stopy i opowiada jak to strzelił w tych korkach gola w pierwszym meczu po kontuzji, a potem za nic w świecie nie zamierzał ich zmieniać. Aston Villa z Grealishem i jego rozwalonymi butami faktycznie w trzynastu spotkaniach pozostała niepokonana. Anglik w kolejnym sezonie zmienił korki, ale nadal wyróżnia się nisko opuszczonymi getrami. Lubi powtarzać, że to przesąd i że inspirację czerpał od George'a Besta, którego pierwszy raz obejrzał w telewizji mając 15 lat. Co ciekawe, do dziś używa ochraniaczy dedykowanych dzieciom.

3
Fanaberia Johna Terry’ego

W 2013 roku były obrońca Chelsea udzielił wywiadu magazynowi Soccer AM, w którym stwierdził: potrzebuję trzech par butów na jeden mecz. Dziennikarze spojrzeli na niego jak na wariata, ale Terry szybko wytłumaczył, że chodzi o lepsze czucie piłki. Nie lubi, gdy but się rozciąga, mocno pilnuje, by był jak najbardziej ciasny, a żeby tak się stało, wymienia korki po rozgrzewce i pierwszej połowie. Ktoś nawet obliczył, że w ciągu pięciu ostatnich lat kariery rozegrał 179 meczów i wykorzystał 537 par butów. Nie jest to na pewno oszczędność godna Jacka Grealisha. Ale Terry nie jest też tym, któremu można zarzucić marnotrastwo. Wszystkie zużyte pary trafiły na aukcje charytatywne.

4
Kto ukradł buty Linekera?

Gary Lineker w 1986 roku został królem strzelców mundialu w Meksyku i strzelił trzy gole w starciu z Polską. Tego samego roku trafił do Barcelony, ale niedawno we własnym podcaście wyjaśnił, że do dziś siedzi w nim to, że nie został wtedy również mistrzem Anglii z Evertonem, choć jednego sezonu nastrzelał 30 goli. Okazuje się, że wszystkiemu winne buty, a w zasadzie ich brak. Everton oddał mistrzostwo Liverpoolowi, ponieważ w kluczowym momencie Lineker musiał zagrać w nieswoich korkach.

- Musieliśmy wygrać do końca trzy mecze - opowiadał Lineker. - Przyjechaliśmy do Oxfordu, a na miejscu okazało się, że nie ma moich szczęśliwych butów. Dostałem zastępcze, niestety o numer za duże. Ostatecznie zmarnowałem dwie okazje do strzelania gola. Ten mecz kosztował nas tytuł.

5
Dobry zwyczaj... pożyczaj!

Pisząc o butach trudno nie wspomnieć o Justenie Fontainie, do dziś rekordziście goli w jednym turnieju mistrzostw świata, który w Szwecji w 1958 roku zaliczył trzynaście trafień, w dodatku wszystkie w nieswoich butach. Istnieją dwie wersje tej historii. Jedna mówi, że tuż przed inauguracją mundialu korki Fontaine'a uległy zniszczeniu. Według drugiej francuska kadra właśnie dostała nowy sprzęt, a Fontaine nie chciał grać w niewyrobionych butach, narzekając, że źle leży mu noga - co mecz pożyczał więc od Stephane'a Brueya, rezerwowego „Trójkolorowych”.

Facet miał pecha. Był legendą Angers, napastnikiem z ponad stoma golami w lidze francuskiej, a mimo to w Szwecji ani razu nie podniósł się z ławki rezerwowych, bo w doskonałej formie był Fontaine. W dodatku ktoś musiał mu pożyczać buty. - Miał taki sam numer, więc moja noga leżała w nich idealnie. Po mundialu mu je oczywiście zwróciłem, ale gdy tylko się zużyły, zostały wyrzucone. Nikt z nas nie pomyślał wtedy, że po latach mogą mieć ogromną wartość. Takie to były czasy - mówi Fontaine po latach.

Co myślisz o tym artykule?

Podziel się lub zapisz
Żebrak pięknej gry, pożeracz treści, uwielbiający zaglądać tam, gdzie inni nie potrafią, albo im się nie chce. Futbol polski, angielski, francuski. Piszę, bo lubię. Autor reportaży w Canal+.
newonce.radio - Wciśnij play

newonce.radio

Wciśnij play