DO TABLICY #13: Pracuj na swoje szczęście. Czy mit „meczu Michniewicza” jest prawdziwy?

Zobacz również:Z NOGĄ W GŁOWIE. Jerzy Brzęczek – jedyny naprawdę niekochany w reprezentacji
1000x666 (1).jpg
graf. Michał Kołodziej

Jedną z zalet zatrudnienia Czesława Michniewicza w roli selekcjonera reprezentacji Polski jest to, że jeszcze więcej rozmawiamy o taktyce. 52-letni szkoleniowiec lubi ten temat poruszać, tłumaczyć ze skupieniem detale, nawet pokazywać je szerszej publiczności. Tak też stworzył wokół siebie pewien mit.

Niedawno wypowiedział to Tomasz Ćwiąkała na swoim kanale YouTube w odcinku poświęconym meczowi z Walią. Mniej chciał poruszać temat pierwszego z czterech spotkań Ligi Narodów, za to zauważył, że wyczekuje na starcia z Belgią i Holandią, ponieważ on są tymi, które Czesław Michniewicz lubi najbardziej.

W samym wyizolowanym stwierdzeniu nie ma nic niesamowitego. Trenerzy chcą największych wyzwań i gry z najlepszymi. Jednak do tych zadań można podchodzić dwojako: albo sprawdzając swój pomysł na najwyższym poziomie, albo szukając wszelki sposobów, by przeciwnika zatrzymać. Czesław Michniewicz zdecydowanie należy do tej drugiej grupy, wręcz meczami z Danią, Włochami w kadrze do lat 21, z Bodo-Glimt, Leicester City w Legii zbudował w głowie polskiego kibica wyobrażenie, że do takich zadań specjalnych jest najlepszym trenerem.

Podziel się lub zapisz